Czegośmy pożądali – tegośmy doczekali. Po zwycięstwie Księdza Jerzego (męczeństwo dla chrześcijan jest zwycięstwem) przychodzi dzień ostatecznej chwały. I dzień pociechy dla nas – mamy nowego orędownika w Niebie, a pewnego dnia Polska może mieć nowego patrona. Ksiądz Jerzy w doskonały sposób połączył dwie miłości i dwa zaangażowania – na rzecz cywilizacji chrześcijańskiej i na rzecz niepodległości Polski, był człowiekiem Solidarności i obrońcą prawa do życia.

Od wielu lat jestem przekonany, że po beatyfikacji, którą dziś będziemy przeżywać – jego święto powinno stać się świętem narodowym. Jak przed Bogiem będzie reprezentował Polskę (bo będzie stał i orędował za nami), tak wobec przyszłych pokoleń może reprezentować wszystkie ofiary poniesione przez Polskę w drodze do obecnej niepodległości. Może przypominać, że choć wolna Polska, którą dziś mamy, nie powstała dzięki orężnej walce – powstała z krwi i poświęcenia, w której Polacy musieli najpierw pokonać własny strach i egoizm, by przeciwstawić się przemocy wobec Ojczyzny. Gaude Mater Polonia!