Według zgodnej wymowy sondaży w drugiej turze wyborów wystąpią Jarosław Kaczyński i Bronisław Komorowski. Mają taką przewagę poparcia, że stawką są tu przede wszystkim względy prestiżowe – 33 czy 36, 38 czy 41 etc. Głosowanie na nich w pierwszej turze niczego – w sensie wyniku wyborów – nie zmieni. Znaczenie polityczne będzie miał dopiero wybór spomiędzy nich Prezydenta RP 4 lipca. Oczywiście ci, którzy uznają ich politykę za optymalną – powinni na nich głosować. Ale głos oddany na jednego z tych kandydatów bez przekonania, z racji pragmatycznych, by wpłynąć na ostateczny wynik wyborów, będzie głosem straconym. W pierwszej turze rozstrzyga się coś zupełnie innego. Przede wszystkim – kto będzie trzecią siłą polskiej polityki. Rzecz zasadnicza – bo przez dwadzieścia lat niepodległości wszystkie rządy miały charakter koalicyjny. Na chwilę obecną – głosując w pierwszej turze na Kaczyńskiego lub Komorowskiego – zgadzamy się, by był nią Grzegorz Napieralski i radykalna lewica. Rządzą dziś w mediach – ich wpływ w państwie ulegnie utrwaleniu. Będę wywierać wpływ na politykę PiS i PO – jak w tej chwili (w przeddzień wyboru prof. Belki na Prezesa NBP). Nie można się na to biernie zgadzać i wiem, że możemy to zmienić. Ostatni sondaż CBOS pokazuje, że 7 % Polaków popierających innych kandydatów – rozważa głosowanie na mnie. W tym – co szósty zwolennik Jarosława Kaczyńskiego. Czy warto, by dla prestiżu pomagali w utrwaleniu pozycji SLD w państwie?
Zresztą nie tylko dla prestiżu. Jarosław Kaczyński wielokrotnie powtarzał, że nie chce żadnej partii „na prawo od PiS”. Dlaczego? Bo chce mieć wolną rękę do takich działań i zaniechań – jak opisane w poprzednim wpisie na blogu. Chce być wolny od powinności wspierania cywilizacji życia, opinii chrześcijańskiej w Europie, praw rodziny. Tymczasem w każdej z tych spraw obecność prawicy chrześcijańsko-konserwatywnej w naszym życiu publicznym jest konieczna. Niestety, głosowanie na kandydatów dominujących partii – jest jednocześnie głosowaniem za eliminacją prawicy chrześcijańsko-konserwatywnej. W tych wyborach bronię jej obecności w polskiej polityce – ale przede wszystkim walczę o jej wpływ na przyszłość Polski.
@karabella
Z tego, co ktoś tu pisał, Jezus powiedział, że oficjalna Intronizacja powinna iść w parze z rzeczywistym nawróceniem narodu. Samo ogłoszenie Jezusa Królem Polski przez parlament, bez uczczenia Jezusa w życiu poszczególnych ludzi, będzie jedynie deklaracją, bez pokrycia. Ludzie nie rozumieją należycie, a nawet nie znają tego przesłania. Więc jak tu się dziwić, że poseł Górski został wyśmiany, że żyjemy w XXI w.?
Zwróciłbym też uwagę na jeszcze jedną sprawę. Niektórzy wiarę traktują magicznie. Myślą, że Maryja Królowa Polski i Jezus Król Polski bezpośrednio załatwią wszystko za nas. Że nie będzie już wojen, powodzi, bezrobocia, korupcji itd. A wiara to nie magia. Modlimy się, bo ufamy, że Bóg może uczynić to, o co Go prosimy. Więcej – wierzymy, że ma nawet pewną wolę względem nas. Ale to wcale nie znaczy, że musi spełnić każdą naszą wolę i pragnienie. Nie obiecał też, że cierpienie zniknie z powierzchni ziemi. Bóg może wiele. Ale to nie znaczy, że każdy akt z naszej strony to waluta, za którą skarbimy sobie Jego dary.
@Krzysztof. Masz rację i posłużę się dowcipem, który mówi o tym że okazje ależy wykorzystywać, gdy Bóg na pomaga.
“Powódź,facet się topi. Stoi już na dachu swojeg domu. Przyeżdża łódka i acet z niej mówi “wsiadaj”, ten “nie, Bóg mnie uratuje”.
Sytuacja się powtarza 3 razy. Nasz bohater wcąż odmawia i w końcu tonie. Staje pred obliczem Boga i zaczyna stawiać zarzuty “panie, ja zawsze w Ciebie wierzyłem a ty pozwoliłeś mi umrzeć”. Bóg mu odpowiedział: “to ty jesteś ten idiota , po którego 3 razy łódkę wysyłałem”?
może Pan liczyć na mój głos Panie Marku. Pozdrawiam
No i znów się z Wami zgadzam. Mamy 6 lat do 1050 chrztu Polski. musimy naród przygotować jak do Ślubów Jasnogórskich Narodu, uchwała sejmu to za mało
@Zulus
Dokładnie tak. Znam ten dowcip
@karabella
Może się ze mną nie zgodzisz, ale zwrócę uwagę na jeszcze jedną rzecz. Mamy różne typy duchowości i pobożności wśród ludzi wierzących. Mamy np. tradycyjną, “ludową” (piszę w cudzysłowie, żeby ktoś nie pomyślał, że chodzi mi tylko o mieszkańców wsi) pobożność, wyrażającą się w chodzeniu na mszę co niedzielę, a dodatkowo w udziale w nabożeństwach (np. ku czci NMP, czy drodze krzyżowej), w pielgrzymkach autokarowych, mszach dożynkowych itp. Do tego stylu religijności odwołuje się o. Rydzyk, ale popełnia błąd, licząc, że cały naród przyjmie jego przewodnictwo. Mamy młodzież uczęszczającą na pielgrzymki i wyjazdy religijne, jak Lednica, Światowe Dni Młodzieży, czy Taize. Ten typ zaangażowania, typowy dla młodych, ale nie tylko (!) wiąże się często z przynależnością do oazy, czy duszpasterstwa akademickich. Mamy wspólnoty odwołujące się m. in. do Soboru Watykańskiego II, jak ruch oazowy (Ruch Światło-Życie), neokatechumenat, czy ewangelizacyjne i charyzmatyczne (np. Odnowa w Duchu Świętym). Mamy stowarzyszenia, stawiające na pogłębianie wiedzy o nauce katolickiej i działalność społeczną w oparciu o nią (np. Akcja Katolicka, Opus Dei, Civitas Christiana). Mamy też tradycjonalistów, akcentujących wartość liturgii i nauczania papieskiego sprzed soboru (nie zawsze łatwo mi z nimi się zgodzić). Mamy zwolenników “chrześcijaństwa otwartego”, kręgi zbliżone do “Tygodnika Powszechnego” (z nimi też mi nie zawsze łatwo). Poza tym: jeden zadowala się mszą niedzielną, inny akcentuje wartość ewangelizacji, inny – Słowa Bożego, inny – liturgii, inny – sakramentów, inny – życia zakonnego, inny – jakiejś modlitwy czy kultu.
Do czego zmierzam? Otóż osobiście lubię czerpać z różnych duchowości, są one bogactwem Kościoła. Nie każdy katolik to jednak musi lubić. Jeden interesuje się głównie objawieniami siostry Faustyny, inny – duchowością Ojców Pustyni, inny – w sposób szczególny kocha się w takich inicjatywach religijnego pobudzenia narodu, jak Intronizacja Chrystusa Króla, jeszcze inny – w pierwszych piątkach miesiąca. To wszystko się nie wyklucza, przyznam jednak, że dla mnie osobiście Wielki Jubileuszowy Rok 2000, mocno akcentowany przez Jana Pawła II, był zwykłym rokiem, a nie jakimś wyjątkowym.
Jasnogórskie Śluby Narodu czy to piękny przykład próby zjednoczenia Narodu wobec Maryi i Chrystusa. Jednak katolik żyjący inną duchowością niż ta narodowo-tradycyjna, nie musi być traktowany jako żyjący poza nawiasem wspólnoty narodowej, tylko dlatego, że nie jest to dla niego najważniejsze przeżycie. Ważne, że żyje zgodnie z wiarą. Postulowany przez Ciebie projekt przygotowania narodu do 1050 rocznicy chrztu Polski jest jedną z wielu inicjatyw, dla jednego – kluczową, dla innego – poboczną.
@Krzysztof. Często się nie zgadzamy, ostro dyskutujemy ale o coś nam chodzi.A Twój ostani wpis rewelacyjny, naprawdę. Katolicyzm jest szeroki.
Dobrym katolikiem może być zwykły pobożny chłop jak i wyuczonoy teologicznie intelektualista. I żadnemu nienależy omawać prawa katolika, byle uznawał i wyznawał dekalog
Pozdrawiam
@Zulus
Mam podobne odczucie. Dyskusję między sobą na tym blogu zaczęliśmy od dość prymitywnej i nie do końca przemyślanej jatki. Ale potem już było tylko lepiej. Często się nie zgadzamy, ale jesteś jednym z moich najczęstszych rozmówców i zdążyłem Cię polubić, podobnie jak kilka osób. Bez wazeliny, ale cenię sobie szczerość twoich wypowiedzi. Gdyby ten blog był portalem społecznościowym, kilka osób bez wątpienia zaprosiłbym do swojej “kolekcji” znajomych.
Czytam wypowiedzi karabeli ,Zulus i Krzysztofa
i nasuwa mi sie pytanie co sądzicie by powołać Ruch lub Koła Patriotyczny (tyczne) przy Katolickim Stowarzyszeniu Civitas Christiana.
Takie koła czy też Ruch Wsparcia Prawicy mógłby powstać przy każdej parafii. Powołanie takiego ruchu czy tez kola ( mniejsza o nazwę} byłoby bardzo silnym akcentem wsparcia kandydatury Marka Jurek.
Nie jestem dobrym katolikiem, jestem byłą tzw. kobietą interesów w drodze do nawrócenia, którą idę powoli od 10 lat. Mając na uwadze skłonność nas wszystkich do marszu na skróty , do wyjątkowo szybkiego wybaczania samemu sobie uważam, że bez przyjęcia przesłania Rozalii jesteśmy na prostej drodze stania się typowym, europejskim państwem, czyli moje dzieci/szóstka/ i wnuki/dwoje/ nie będą miały szansy nawrócenia, bo nie będzie już kościołów pełnych księży gotowych im w tym pomóc
Ad Zulus et Krzysztof:
JEŻELI JESTEŚCIE KATOLIKAMI TO CO JEST DLA WAS WAŻNIEJSZE OD WOLI BOGA?!
Zanim bedziecie autorytatywnie wypowiadać się na temat Intronizacji Osoby Jezusa Chrystusa na Króla Polski to przeczytajcie proszę SŁOWA które do Rozalii Celakówny kieruje sam Bóg. Wasze komentarze na ten temat i wulgarne porównania dotyczą SŁÓW SAMEGO BOGA jakie kieruje do nas!!! Czy Wy się Boga nie boicie?! Wielu nie chce Intronizacji, wielu hierarchów jest jej przeciwnych ale NIKT z nich nawet jednym zdaniem, nigdy NIE POWIEDZIAŁ, ŻE TE OBJAWIENIA NIE SĄ PRAWDZIWE!!! Jesze raz zatem pytam: czy WY się Boga nie boicie?!
Ad Zulus et Krzysztof:
A co znaczy dla Was: Jezu Ufam Tobie?!
A czy Wasza modlitwa przypomina choć czasem modlitwę Pana Jezusa w Ogrójcu: Nie moja wola, lecz Twoja niech sie stanie!
Polegacie na ludzkich kombinacjach, kalkulacjach, sprycie, intelekcie, przezorności, zapobiegliwości, pokładacie nadzieje w partiach, osobach, programach itd. itp… A Proroków, których Wam Pan Bóg posyła i Słowo Boga do Was lekceważycie!!!
O Pyszałkowaci Idioci! Rozalia Celakówna jest Waszą Łódką, którą Wam Bóg daje byście ratowali siebie i swoje rodziny przed powodzią, która niechybnie nadciąga… A Wy jecie, pijecie i drwicie… podobnie jak czynili za dni Noego!
Nim zaczniecie budować kolejne organizacje tworzyć programy… poznajcie najpierw Wolę Pana Boga wobec Was i postarajcie się Ją wypełnić, tak jak zrobiła to Rozalia Celakówna!!!
Dlaczego nasi dziadkowie mieli po 4,5,6,7…n rodzeństwa?????
Dlatego że w tych czasach nie było rozbudowanego systemu emerytalnego. Dzieci były naturalnym zabezpieczeniem rodziców na starość. U na skoro ten system już jest należalo by go zmienić. Należało by wprowadzić rodzinną pulę emerytalną. Każda Pula by należała do konkretnej rodziny. Część składki młodszego pokolenia by szła na emeryturę własnych rodziców. Dlaczego składki emerytalne tych co wychowali się w rodzinach wielodzietnych mają utrzymywać calą resztę?????
@ Krzysztof (wpis 12 cze 2010 @ 18:09 oraz poprzednie):
Zgadzam się w 100%. W chrześcijaństwie jest miejsce dla wielu – stąd być może i jego siła. I przypominanie o tym jest ważniejsze niż intronizacja Chrystusa na króla Polski. Kiedyś mieliśmy królów, teraz mamy prezydentów a dla mnie najważniejsze jest przypominanie o tym, że Chrystus jest Bogiem, Synem Bożym i człowiekiem, jednym z pośród nas, do tego Żydem.
Wątpię, żeby królestwo Polski, a nawet królestwo USA, czy też samych Chin miało w tym przypadku jakiekolwiek znaczenie.
Co innego oddawanie się pod opiekę Boga, czy Jego matki. Nie jest jednak do tego niezbędna żadna forma administracyjno-prawno-tytularna.
No i dodam, że gdyby Pan Marszałek Jurek w równie różnorodny sposób ja Krzysztof prezentował znaczenie chrześcijaństwa w życiu społecznym i politycznym, to nie 2%, ale co najmniej 20% (a wierzę, że więcej) miałaby zagwarantowane Prawica RP w każdych wyborach…dodatkowo nikt by już nie malował, ani nie przypominał, obrazów w stylu Pana Marszałka (wówczas nie marszałka jeszcze) z Matką Boską.
No i tym razem zgadzam się również z Fidelem. Mi się marzy prawicowa formacja wielonurtowa, gdzię będą i prawicowi liberałowie, i konserwatyści, i narodowcy, i ludowcy, i chadecy Byłby pluralizm poglądów, raz przewagę zyskiwałaby opcja bardziej wolnorynkowa, innym narodwa, a i wpływy mieli by obrońcy środowiska (bez ideologicznej otoczki jak lewacy)
@3pm. A skąd wiesz czego chce Bóg? Pycha przez ciebie przemawia, po prostu.
Niestety, wielu Polaków zagłosuje pewnie tak, aby dołożyć coś do jednej z szali Komorowski/Kaczyński. Jestem znudzony tą walką między PiS i PO i uważam, że potrzebujemy świeżego powiewu. Ze wszystkich kandydatów, najrozsądniej brzmi wybór Marka Jurka. Jednak rozhukane kampanie głównych kandydatów do zwycięstwa przyciszają wszystkie pozostałe.
Chwilkę mnie tu nie było… w nocy z 3 na 4 czerwca mój region nawiedziły okropne nawałnice. Pozrywało drogi i osuwiska, połamało mosty (moja Wieś jest odcięta od świata), przez kilka dni nie było telefonu. Nasze rzeki powylewały i drogami szła fala o wysokości 1,20m. Zalało i zapaprało szkoły, kościoły, cmentarze, a także wszystkie zabudowania, w tym moje – do mojego Domu woda wlewała się oknami, nie mówiąc o Młynie (straciłem cały zapas pszenicy z poprzednich żniw) i o pomieszczeniach gospodarczych.
Od tamtego czasu praktycznie nieustannie trwa akcja porządkowa – mułu wszędzie było po kolana, nie mówiąc o zalanych piwnicach i zniszczonych zabudowaniach; niektórzy stracili dorobek całego życia.
Nie mamy żadnej pomocy od państwa (co jest zrozumiałe, bo nie ma do nas nawet jak dojechać). Pomagamy sobie nawzajem poprzez samorząd, OSP – a także poprzez zwykłą, ludzką solidarność. Sąsiad pomaga sąsiadowi, kolega koledze, kuzyn kuzynowi – i, krok po kroku, dźwigamy się z kolan. Choć ponieśliśmy tak ciężkie straty, choć często nie mamy gdzie się wrócić, choć pozbawieni jesteśmy pomocy państwa – mamy jednak siebie. Dzięki współpracy i wzajemnej pomocy powoli odbudowujemy naszą zniszczoną Wieś. Pomagają nam w tym organizacje samorządu oraz Kościoła.
I TO WŁAŚNIE UWAŻAM ZA SPOŁECZEŃSTWO OBYWATELSKIE.
Ale proszę się nie bać: nie po to tu wróciłem, by ciągnąć tamten nasz spór. Korzystając z pierwszego dnia od Bożego Ciała, w którym mogę swobodniej odetchnąć – postanowiłem odwiedzić to nasze Forum Romanum.
I cóż? Pan Marszałek umieścił pięć nowych wpisów – biorąc pod uwagę kampanię, dobre i to – pod którymi nawiązano kilka arcyciekawych dyskusji. Chciałbym skierować kilka słów od siebie do szanownych Dyskutantów:
@Zulus
Nie chcę się spierać na temat Kard. Dziwisza. Natomiast zgadzam się z Pańską opinią odnośnie Ks. Roberta Nęcka. Czytałem kiedyś jego wypowiedź, której sens był mniej więcej taki: “Przygnębia moralny rozkład naszego życia publicznego. Szokujące jest to, że nawet wśród polityków myślących, że są katolikami, zdarzają się osoby popierające aborcję, karę śmierci [!!!], in vitro, eutanazję, związki partnerskie”.
Muszę przyznać, że jeśli o mnie chodzi, to dla mnie “szokujące” jest wrzucanie do jednego worka zwolenników eliminacji zbrodniarzy ze zwolennikami zabijania nienarodzonych dzieci i perwersami. Mój stosunek do kary śmierci nie jest jednoznaczny, ale katolików obowiązywać chyba powinno stanowisko Kościoła, a nie jakiegoś księdza z krakowskiej kurii?!
@Kasia
Kochana Pani Kasiu, czy wyobraża sobie Pani plakat wyborczy jakiegoś kandydata z hasłem “Bóg jest najważniejszy”? Dla chrześcijanina jest to tak oczywiste, że po prostu nie wypada obnosić się publicznie z tego typu stwierdzeniami. Tym bardziej, że w ustach większości z nich (polityków) brzmiałoby to jak faryzeizm: przecież na ogół popierają oni zabijanie dzieci, a i z produkcją ich na szkle czy oddawaniem ich zboczeńcom mają dwuznaczne poglądy…
I ja na Pani miejscu nie obawiałbym się tego, że wkrótce zostaniemy zepchnięci do katakumb. Dlaczego? Otóż Pan Zulus wyraził nadzieję, że G.Napieralski utrzyma swą pozycję w SLD, co zabezpieczy nas przed podniesieniem się tej formacji. Ja natomiast uważam, że tak SLD, jak i reszta całej tzw. “lewicy” – nie podniesie się już nigdy. Zacytuję siebie sprzed kilku miesięcy: “Jesteśmy Narodem do cna prawicowym. Już Stalin powiedział, “że pasuje [on] jak siodło do krowy”. Zauważmy, że SLD wygrywało wybory, dopóki było z nami szczere i pełniło rolę sierocińca dla ormowców, esbeków, sitw, mafii, bandytów, złodziei itp. Ale kiedy zaczęło się stroić w nienależne mu szmaty “prawdziwej lewicy”, kiedy wypieprzyli Millera, Oleksego, Jaskiernię, Janika, Dyducha, kiedy odeszli Rakowski, Urban, Jaruzelski – z dnia na dzień stało się skarlałym kuriozum, które o przetrwanie musi walczyć, ujadając głosami wyżelowanych, wyperfumowanych, niedouczonych gnojków. A i tak coraz bardziej się pogrąża.”.
Jednym słowem – żadne organizacje, których głównym celem jest niszczenie Życia i Rodziny, poniewieranie ludzką Godnością i Miłością – te organizacje, niesłusznie zwane dzisiaj “lewicą” – w Polsce, jako Narodzie zachowawczym praktycznie od tysiąca lat, nie mają racji istnienia.
Z tego też powodu S.Sierakowski nigdy nie ruszy d… ze swojego getta. Ładny mi lewicowiec: woda nas zalewa, ludzie giną, tracą dorobek życia, cierpią biedę, a on dyskutuje w burdelopodobnych, obskurnych knajpach o “emancypacji mniejszości seksualnych”. Cały przedwojenny PPS, a nawet Kuroń, w grobie się przewracają!
W Polsce mogłaby mieć szansę jedynie prawdziwa lewica: taka, która prawdziwie troszczy się o biednych, także tych najsłabszych, bezbronnych. Niestety, taka lewica – uosabiana zwłaszcza przez P. Jana Olszewskiego – starzeje się… ale to dygresja.
Dlatego właśnie, Droga Pani Kasiu, raczej nam nie grozi, że Mama i Tata będą wsadzani za pokazanie się na ulicy z wózeczkiem czy za buziaka na ławce w parku.
@karabella
Zgadzam się z Panią, że jest nam potrzebna prawicowa koalicja wszystkich ludzi dobrej woli, o czym wspomniał też Pan Zulus. Jeśli chodzi o Intronizajcę, to również jestem za tym, by ogłosić Pana Jezusa Królem Polski, lecz proszę pamiętać, iż NIE JEST TO CELEM SAMYM W SOBIE! Oboje czytaliśmy przesłanie Rozalii Celakówny i oboje wiemy, że Intronizacja musi być poprzedzona “zupełnym zwróceniem się całego Narodu do Boskiego Serca Zbawiciela”. Jeśli chodzi o obecną kondycję moralną naszego Narodu, to raczej powodów do chluby nie mamy zbyt wiele. Lepiej więc najpierw nad tym popracować, a dopiero potem ogłosić Jezusa Chrystusa Królem – by nie świecił oczami za swoich poddanych.
Cieszę się, że Pani o mnie pamięta. Ja również codziennie o Pani myślę.
@3pm
Równoczesne powoływanie się na Boga i nazywanie swoich braci “idiotami” jest godne szczeniaka, który nie zna Bożego Prawa i nie wie do czego służy internet – a nie uczestnika poważnej dyskusji.
@fidel
Ja się całkowicie zgadzam z Pańską koncepcją ochrony środowiska. Prawica Rzeczypospolitej mogłaby wreszcie wydrzeć ten postulat lewackim bojówkarzom. Jako człowiek od urodzenia żyjący na wsi, pośród skarbów natury, jestem bardzo przywiązany do naszej przyrody. Nowoczesna ekologia winna strzec naturalnego porządku w całym ludzkim życiu: chronić przyrodę przed dewastacją (nie dlatego, że to siedlisko robactwa, ale dom ludzi), ograniczać sprzedaż jednorazowych tandet (by nas śmieci nie zasypały), zwalczać antykoncepcję (gwałt na naturze, która wpisała prokreację w ludzką płciowość i cykl miesięczny kobiety), a także chronić prawo do dziedziczenia, które wprost wypływa z prawa biologii ustanawiającego potomstwo spadkobiercami jego rodziców.
Co do elektrowni jądrowych jednak… hmm… osobiście jestem im przeciwny (uraz po Czarnobylu), lecz cóż w zamian, kiedy jest to najczystsza i najbezpieczniejsza współcześnie energia?
Pewien mój Krewny ma na swoim podwórku kolektory słoneczne do podgrzewania wody, a także baterie słoneczne i małe wiatraczki wyposażone w prądnice. Ja uważam, że dobrze by było, gdyby w każdym domu (czy osiedlu) były takie właśnie proste rozwiązania, dzięki którym ludzie mieliby przynajmniej ciepłą wodę i trochę prądu “własnego” – to ograniczyłoby konieczność budowania elektrowni w ogóle.
@Ossa
Genialne!! Może warto byłoby się postarać, by Prawica wpisała proponowane przez Pana (Panią?) rozwiązania do swego programu?
@Krzysztof
Żałuję, że nie jestem w stanie powiedzieć niczego więcej, ale… zgadzam się ze wszystkim, co Pan napisał.
…
Mam jeszcze jedną prośbę do Pana Zulusa, Pana Fidela i Pana Krzysztofa: czy moglibyście mi, Panowie, przesłać Wasze adresy e-mail na adres mlaurenty@poczta.onet.pl ? Pisaliście, Drodzy Panowie, o potrzebie stworzenia szerokiej prawicowej koalicji. Tak się składa, że przed moim nieszczęściem nawiązałem kontakt z kilkoma bardzo znanymi politykami prawicy. Po rozmowie z nimi doszedłem do wniosku, że istnieje taka szansa. Sprawa jest jednak bardzo delikatna i dlatego chciałbym, by Panowie zechcieli się ze mną skontaktować prywatnie. Udzielę Panom informacji o moich rozmówcach, o tym, co mi powiedzieli – i chętnie zasięgnę opinii Drogich Panów odnośnie szans budowy obozu republikańskiego, tej “prawicowej formacji wielonurtowej, gdzie będą i prawicowi liberałowie, i konserwatyści, i narodowcy, i ludowcy, i chadecy (…), pluralizm poglądów, raz przewagę zyskiwałaby opcja bardziej wolnorynkowa, innym razem narodowa, a i wpływy mieliby obrońcy środowiska” – o czym pisał Pan Zulus.
Bardzo gorąco proszę o życzliwe ustosunkowanie się do mej zachęty. Jeżeli Panowie zechcą się ze mną skontaktować, to dziś wieczorem lub jutro rano przekażę Panom powzięte przeze mnie informacje.
Uprzejmie Wszystkich pozdrawiam
i proszę o wybaczenie mi długości wypowiedzi.
米羅斯瓦夫
ja myślę że karabela ma szczere intencje i to co uważam za jej błąd wynika zniezrozumienia, a oskarżenia w jej strone rzucane są niedobre.
A w Intronizacji nie chodzi o to ilość wierzących w narodzie, ale o jakość wiary nawet tych nielicznych, którzy pragną Intronizacji i do niej dążą. Oczywiście musi być to ilość, która pozwoli wybrać władzę chcące Intronizacji, a może lepiej jakość, która przekona polityków do aktu szczerego, z racji swego charakteru posłusznie podporządkowanego władzy kościelnej w swym doktrynalnym i duszpasterskim aspekcie.
Czekanie na większość czy na cały naród jest czekaniem na ingerencję w sumienia i wolność osobistą, bo w każdej chwili może się znaleźć grupa nawet większościowa, która nie będzie chciała Intronizacji. Ale władze w żadnej swej decyzji, nie mogą czekać na opinię, ale powinny się kierować racją, bo opinia może być wprowadzona w błąd…
@3pm
Kompletnie nie zrozumiałeś mnie i Zulusa.
Więcej opanowania, kultury i zastanowienia, zanim coś napiszesz, a przede wszystkim: CZYTANIA ZE ZROZUMIENIEM. Nie mam ochoty dyskutować z osobą, która nie rozumie wypowiedzi rozmówców i używa argumentów ad personam (czyli “wycieczek” osobistych). Tym razem jednak odpowiem.
Nigdzie nie napisałem, że objawienia nie są prawdziwe i nie należy ich uznać. Napisałem tylko, że są jednymi z wielu licznych objawień. Jezus objawił się już wielu osobom i Jego wola dotyczy różnych rzeczy. Te różne objawienia się ze sobą nie kłócą. Nie dla każdego najważniejsze musza być akurat objawienia bł. Celakówny. Wyobraź sobie, że ktoś inny powie Ci np., że najważniejsze są objawienia s. Faustyny, a jak powiesz, że większą wagę przykładasz np. do objawień bł. Celakówny, o Faustynie wiesz mniej, a Miłosierdzie Boże objawia się na różne sposoby, to Cię wyzwie, powie, że Boga się nie boisz, jak możesz lekceważyć deskę ratunkową od Pana Boga. Jeszcze inny bedzie tak akcentować objawienia z Lourdes, czy Fatimy. Moim zdaniem warto łączyć różne duchowości. Ale nie wściekam się i nie wyzywam kogoś, kto nie był np. na beatyfikacji bł. Jerzego Popiełuszki. Jeśli kocha Boga i żyje zgodnie z nauką Kościoła, to jego droga
nie kłóci się z drogą bł. Jerzego.
Owszem, przygotowanie narodu do rocznicy chrztu może być prowadzone, tak samo jak Kościół mówił o przygotowaniach do Wielkiego Jubileuszu 2000. Ale te rocznice nie są najważniejsze same w sobie i jeśli poszczególni ludzie nie będą się nawracać i żyć wiarą, to pozostają frazesem. Dla mnie Wielki Jubileusz to był całkiem zwyczajny rok, nie dlatego, ze Boga sie nie boje, jak sugerujesz. Moja wiara akurat nie była związana w sposób szczególny z przygotowaniem do tego roku. Poza tym co to znaczy “przygotowania”? Poczytaj jeszcze raz moje komentarze. W ramach tych przygotowań, o których pisze karabella, katolik może po prostu zwyczajnie wzrastać w wierze w swojej duchowości, bo to nie kłóci się na pewno z objawieniami bł. Celakówny. Jeśli człowiek stara się żyć zgodnie z nauką i wolą Jezusa w swoim życiu, to tym samym dokonuje Intronizacji Chrystusa w swoim życiu, nawet jeśli nigdy nie słyszał słowa “intronizacja”. Bóg chce, abyśmy trafili do nieba i ludzie od wieków tam trafiają, a przecież życiorysy świętych są bardzo różne.
Podsumowując: w intronizacji Jezusa uczestniczy także ten, kto nigdy nie słyszał o objawieniach Rozalii Celakówny i nie uważa ich za ważniejsze od innych objawień, ale spełnia wolę Boga, żyjąc zgodnie ze swoim powołaniem. Jeśli chodzi o oficjalną Intronizację: nie wykluczam, że taki gest może sam w sobie “zewangelizować”, część narodu, ale jak na razie jest dla większości po prostu śmieszny. Oficjalna intronizacja nic nie znaczy, bez tej nieoficjalnej, dokonywanej przez każdego człowieka.
@fidel, @Mirek Grębski
Generalnie się zgadzam. Panie Mirku, może poda Pan jakieś linki do informacji, jak można pomóc powodzianom w Pana miejscowości. Moje środki są raczej niewielkie, ale chętnie coś dołożę, podobnie jak inni internauci. Na maila też chętnie napiszę. Pozdrawiam!
Racja, nadszedł czas na wybór dobra, zamiast wyboru mniejszego zła.
Choćby dlatego, że działając na zasadzie wyboru mniejszego zła, wciąż nie wiemy ilu nas jest, ludzi myślących podobnie, jako priorytet w ustalaniu prawa traktujący wartości chrześcijańskie.
Może się okazać, że jest nas o wiele więcej niż nam się wydaje…
Tego gestu zażądano w objawieniach, w które wierzę. Budowanie Arki przez Noego też było śmieszne, a Intronizacja to taka Boża arka- wskazówka dla ratunku.
Panie Mirku!
Mam kilka pomysłów na dotarcie do ludzi, zwłaszcza do tych, co PO rozczarowani, a na PiS w życiu nie zagłosują . jeśli jest Pan zainteresowany, to proszę o kontakt karabella-m@o2.pl . Pracowałam kiedyś przy wyborach Wałęsy i w reklamie
Panie Marku, jestem za Panem całym sercem
Jedynie Pan, dzięki swoim głęboko chrześcijańskim poglądom, może zmieniać Polskę na lepszą. Bardzo się cieszę, że Polska ma choć JEDNEGO godnego kandydata na Prezydenta. Podziwiam, że ma Pan tyle siły i się nie poddaje 
Życzę dużo Bożego błogosławieństwa, pogody ducha i oczywiście jak największego poparcia!
Panie Marszałku!
Pierwszy sondaż poparcia dał następujące wyniki:
- Jarosław Kaczyński 1.700.000 głosów
- Bronisław Komorowski 700.000 „
- Pan 200.000
Według starożytnej zasady: Vox populi – vox Dei, wygląda na to, że Pan Bóg życzy sobie prezydentury Jarosława Kaczyńskiego.
Ale zagadką jest fakt przedterminowych wyborów. Czy tego życzył sobie Pan Bóg, czy Jego wróg – diabeł.
Jestem kombatantem i dopiero z 4 (232) 2010 numeru Biuletynu „Kombatant” dowiedziałem się o jednym zdaniu modlitwy, wypowiedzianej przez Prymasa Glempa, w archikatedrze św. Jana w Warszawie, podczas Mszy św. w intencji ofiar katastrofy lotniczej pod Smoleńskiem:
„Panie Boże, druga odsłona katyńskiego dramatu rozegrała się nie po naszej myśli; pozwól nam przez wiarę odczytać sens Twojej myśli.”
Pan jest „młodzikiem”, aktywnym w polityce, więc powinien te słowa znać od samego początku i przyjąć jako główną myśl swojej kampanii wyborczej, bo przed sensem myśli Pana Boga był sens człowieka, konkretnych osób, Lecha i Jarosława Kaczyńskich.
Tuż po ogłoszeniu wiadomości o zaproszeniu przez premiera Federacji Rosyjskiej, premiera Rzeczypospolitej Polskiej, prezydent Lech Kaczyński zaczął wyrażać niezadowolenie, że nie został on zaproszony, chociaż co roku bywał w Katyniu. Były zarzuty, że Rosja znów ingeruje w sprawy polskie i usiłuje poróżnić Polaków. Zaczęto więc przygotowywać drugie obchody, wyłącznie przez stronę polską. Jak wiadomo, z prezydentem Lechem Kaczyńskim miał się udać do Smoleńska również jego brat Jarosław, który jednak został z uwagi na chorobę matki, a przez to uniknął śmierci. Zginęła cała świta prezydenta Lecha Kaczyńskiego, którą stanowiły osoby najwyższych władz państwowych cywilnych i państwowych.
Problem narodowy.
Czy Pan Bóg chciał uwolnić Polskę od braci Kaczyńskich, a diabeł przez chorobę matki temu przeszkodził, a w dodatku prezydenta i jego małżonkę umieścił w krypcie Marszałka Józefa Piłsudskiego na Wawelu, jako bohaterów równych królom dla szyderstwa z wiary Polaków, czy diabeł chciał pozbawić Polskę braci Kaczyńskich, a Pan Bóg temu przeszkodził zsyłając chorobę matki, żeby uratować chociaż jednego Kaczyńskiego?
Rozumowanie może i makabryczne, ale przecież wydarzenie było niecodzienne. Nigdzie dotychczas na świecie Głowy Państwa nie zabierały do swoich samolotów świty, składającej się z najwyższych dostojników państwowych. To był pomysł braci Kaczyńskich.
Starałem się przekonać Pana do wystąpień na rzecz nawiązania kontaktów z wyborcami katolickimi, którzy na podobieństwo ewangelicznych robotników, czekają, by ich ktoś „najął”, na temat sensu myśli Pana Boga na temat Polski, powołania naszego Wielkiego Rodaka na Stolicę Piotrową, tak, by łatwiej nam byłoby zrozumieć sens myśli Pana Boga, odnośnie „drugiej odsłony katyńskiego dramatu.”
Trzeba się modlić do Ducha Świętego o dar Mądrości, inaczej zginiemy. Pozdrawiam. Kimsy.
według mnie jest Pan kandydatem idealnym dla Polski i gdyby zależało Panu naprawdę na Polsce, wróciłby Pan do PiS pod warunkiem wystawienia siebie jako kandydata na prezydenta z tej partii z zachowaniem całkowitym niezależności poglądowej. Na pewno zostałby Pan prezydentem i zrobił wiele dobrego dla Polski jako wiarygodny i uczciwy człowiek.
A tak to tylko Pan wygłosi swoje poglądy w kampanii, a naród wybierze realną siłę choćby słabszą światopoglądowo…Ja sam zagłosuję na Jarka bo głosując na Pana, oddałbym głos zgodnie z przekonaniami, ale wzmacniając Pana, osłabił bym Jarka, który może pokonać Platformę nieudaczników… A przeciez chodzi o to by Polska była Polską to zapewnić może w pełni Pan, a potem Jarek…
@jaś i pozostali szanowni dyskutanci
Z góry przepraszam za długość wpisu, ale zachęcam do przebrnięcia.
Nie jestem przeciwnikiem uchwały intronizacyjnej, ale nie uważam zapału w tym kierunku za rzecz najważniejszą w chrześcijaństwie. Jeśli ktoś nie zgadza się ze mną, ma do tego prawo, mogę tylko polecić jego rozwadze argumentację zawartą w wyżej zamieszczonych wpisach – moich, Zulusa, fidela i pana Mirka Grębskiego. Chodzi mi tu głównie o fakt, że katolicyzm to cała paleta duchowości, a spoiwem jest nauka Kościoła, Eucharystia i inne sakramenty, a także to, co łączy chrześcijan wszystkich wyznań – Słowo Boże, wiara w Jezusa Chrystusa, Zbawiciela człowieka, ukrzyżowanego i zmartwychwstałego, w Trójcę Świętą, w odpuszczenie grzechów, w życie wieczne – słowem – w to, co znalazło się w wyznaniu wiary, ukształtowanym już w starożytności. Reszta to różne duchowości, charyzmaty i sposoby Pana Boga, by nas pociągnąć ku sobie.
Pan Mirek napisał do karabelli: “oboje czytaliśmy przesłanie Rozalii Celakówny i oboje wiemy, że Intronizacja musi być poprzedzona “zupełnym zwróceniem się całego Narodu do Boskiego Serca Zbawiciela””. Mi z kolei niedawno, podczas mszy beatyfikacyjnej ks. Jerzego Popiełuszki, ktoś wręczył ulotkę na temat Intronizacji. Przytoczę zdanie z “Wyznań” bł. Celakówny: “Jest ratunek dla Polski, jeśli Mnie uzna za swego Króla i Pana w zupełności poprzez Intronizację (…) w całym państwie z rządem na czele. To uznanie ma być potwierdzone porzuceniem grzechów, a całkowitym zwrotem do Boga”.
Fragment, który mam przed oczami mówi, że oficjalny akt Intronizacji powinien być POTWIERDZONY zwrotem do Boga. Pan Mirek napisał, że ma być POPRZEDZONY. Nie czytałem tekstu “Wyznań” w całości, więc nie mogę wykluczyć, że to dwa różne fragmenty. Jeśli tak jest, to uważam, że sobie nie przeczą, bo Jezusowi zależy na szczerym zwróceniu się ku Niemu, a nie na samej uchwale państwowej. Zresztą Jezus nie powiedział wyraźnie, że to musi być uchwała Sejmu, to może być równie dobrze akt wyrażony w orędziu czy rozporządzeniu prezydenta, albo premiera. A jeśli to ten sam fragment, który pan Mirek zacytował z pamięci, to i tak, nie obala to najważniejszych przemyśleń, wygłoszonych przez niego, Zulusa, fidela i mnie. Wyjaśnię dlaczego.
Ja napisałem dla bezpieczeństwa: “oficjalna Intronizacja powinna IŚĆ W PARZE z rzeczywistym nawróceniem narodu”. Bo niezależnie od tego, czy Jezus żąda, żeby najpierw nawrócił się naród, czy też, aby naród potwierdził swoim nawróceniem oficjalny akt Intronizacji , najważniejsze się nie zmienia: chodzi o nawrócenie i uznanie Jezusa za Króla i Pana.
Nie łudzę się, że wszyscy Polacy jak jeden mąż tak łatwo się nawrócą, toteż nie twierdzę, że z oficjalnym aktem koniecznie trzeba czekać na ten moment. Ale nie odwołam tego, co uważam za najistotniejsze, w tym, co napisałem powyżej:
1) Oficjalna Intronizacja nie jest celem samym w sobie (jak słusznie zauważył pan Mirek Grębski);
2) Jeśli ludzie się nie nawrócą do Boga, sama Intronizacja będzie tylko gestem. A jeśli dodatkowo, ten gest nie będzie ani wypływał ze szczerych pobudek naszych polityków, ani nikogo ewangelizował, to będzie niczym;
3) Szanuję tych, którzy traktują Intronizację jako coś niezbędnego, Bożą arkę. Chcę tylko zaznaczyć, że ja tą nieoficjalną stronę Intronizacji, czyli zwrócenie się ku Bogu, rozumiem dość szeroko. Polska, Kościół, naród to my, poszczególni ludzie, rodziny, wspólnoty itd. Bogu zależy na naszym nawróceniu, a to, czy dokonamy tego pod wpływem objawień Rozalii Celakówny, czy pod wpływem objawień siostry Faustyny, czy dzięki zawierzeniu Matce Bożej, czy dzięki cudom Ojca Pio, czy dzięki przykładowi Jana Pawła II, nie jest najważniejsze. Jeśli więc 3pm pisze, że Rozalia Celakówna to nasza arka i, że odrzucamy dar Boży, to po pierwsze – osądza nas o to, że nie jesteśmy nawróceni (a ja nie zamierzam osądzać 3pm), po drugie – wydaje się nie rozumieć dwóch rzeczy: 1. nie jesteśmy wrogami Intronizacji (przynajmniej ja), 2. Objawienia bł. Celakówny to nie jest jedyna arka, którą nam podaje Pan. Podstawową arką dla każdego katolika są sakramenty i modlitwa. Wszelkie zaś objawienia są ważne, warto je zgłębiać, ale nie każdy katolik musi znać wszystkie objawienia. Nie każdy katolik musi chodzić na Mszę Trydencką (a przecież warto poznać i taką formę, sam zamierzam się kiedyś na nią wybrać). Nie każdy katolik musi należeć do Odnowy w Duchu Świętym, czy innej wspólnoty charyzmatycznej, a przecież sam uczestniczyłem w modlitwach charyzmatycznych i wielokrotnie widziałem spoczynek w Duchu Świętym, co uważam za łaskę od Boga. Nie każdy katolik musi chodzić na pielgrzymki na Jasną Górę (a przecież warto je podejmować, sam byłem raz na pieszej pielgrzymce i uważam to za wartościową formę spędzania czasu).
Jezus pragnie też, byśmy uznali Go za Króla i Pana. Także to można uczynić na różne sposoby, i spełnić w ten sposób Jego wolę, objawioną bł. Celakównie. W słowach skierowanych do niej, Jezus podkreślił aspekt ogólnospołeczny, państwowy tego aktu (“jest ratunek dla Polski” – a więc dla kraju). Również kilku papieży, zwłaszcza PiuS XI bardzo podkreślało ten aspekt ogólnospołeczny, stąd nauczanie o
“społecznym panowaniu Chrystusa”. Zauważam, jak wielu tradycjonalistów podkreśla ten aspekt. Wydaje mi się jednak, że dzięki Soborowi Watykańskiemu II Kościół zaczął w większym stopniu podkreślać również osobisty wymiar uznania Jezusa za Króla i Pana. Oczywiście, ten wymiar jest też obecny w objawieniach bł. Celakówny. Jest przecież “Nabożeństwo Intronizacyjne”, według którego osobistej Intronizacji może dokonać każdy wierny. Jednak, jak powiedziałem, uważam, że Intronizację tę można rozumieć szeroko. Nie mam obowiązku odmawiania tego nabożeństwa. Mogę ogłosić Chrystusa Panem także na kilka innych sposobów. Wymienię kilka przykładowych:
a) poprzez zwyczajną modlitwę, w której powierzam się Jezusowi, mówiąc mu: “Bądź moim Panem i Królem”;
b) Osobisty akt uznania Jezusa za swojego Pana i Zbawiciela ma miejsce m. in. na rekolekcjach oazowych;
c) podczas adoracji Najświętszego Sakramentu;
d) odmawiając litanię do Najświętszego Serca Jezusowego
e) uciekając się do Bożego Miłosierdzia, m. in. odmawiając koronkę, zleconą siostrze Faustynie.
Celowo zwracam uwagę na siostrę Faustynę, nie tylko dlatego, że bardzo cenię sobie kult Miłosierdzia Bożego, lecz także dlatego, że jej objawienia to kolejny przykład deski ratunkowej dla grzeszników. Jezus powiedział: “Nie znajdzie ludzkość uspokojenia, dopóki się nie zwróci do Miłosierdzia Mojego”.
I jeszcze kilka słów o wspomnianej już przeze mnie ulotce. Tekst zachęcający do dokonania Intronizacji ma na celu nie tylko o przekonanie do odmawiania “Nabożeństwa Intronizacyjnego”, lecz także o nakłonienie do jego zakupu, za pomocą biura zamówień. I nie ma w tym nic złego – nikt nikogo nie zmusza, jak ktoś chce mieć “Nabożeństwo…”, dlaczego nie mógłby kupić. Jednak sposób perswazji jest, moim zdaniem nieco wadliwy. Odbieram go jako formę reklamy, która wywołuje poczucie winy i sugeruje, że ten, kto tego nie zrobi, ten zamyka sobie drogę do zbawienia. Nie osądzam autorów ulotki, może nie zdają sobie sprawy z tego, że taki może być efekt ich perswazji. Zaczyna się dość normalnie:
“Dołącz do nas; do grona sług i służebnic Jezusa Króla, którzy świadomie oczekują powrotu swego Pana. Już teraz doświadczysz Jego uzdrawiającej mocy i miłości, a rozradujesz się w pełni, gdy On nadejdzie. Zaufaj!” – do tego fragmentu nie mam większych zastrzeżeń, choć nieco przypomina reklamę. Mówi prawdę o uzdrawiającej mocy i miłości Boga. Rozumiem cel, jakim jest skłonienie ludzi żyjących daleko od Boga do zawierzenia Mu. Warto jednak pamiętać, że tekst może czytać również człowiek zdecydowanie wierzący. Sugerowanie Mu, że “musi” odmawiać właśnie takie nabożeństwo, że to jest konieczne, to moim zdaniem poważny błąd i niewłaściwe, wręcz “betonowe” rozumienie katolicyzmu. Również człowiek wierzący potrzebuje nawrócenia. Niemniej nie należy zbyt pochopnie osądzać (także w przypadku wielkiego grzesznika), w jaki sposób to nawrócenie ma się dokonać. Proponować, zalecać itp. – to co innego.
A te fragmenty tekstu, które uznałem za najbardziej kontrowersyjne, oceńcie sami.
Po informacji, że “Nabożeństwo…”, inne książki i materiały rozprowadza Biuro Zamówień, tekst brzmi, jak następuje:
“Nie odkładaj swej decyzji na potem, bo brama do Królestwa może być w każdej chwili zamknięta (por. Mt 25,1-13) i pamiętaj, że Intronizacja Jezusa Króla Polski broni przed potęgą szatana i niesie ocalenie w dniu kary. (…) Jeśli kochasz Maryję Królową Polski, przyczyń się do tryumfu Jej Niepokalanego Serca. To Ona prowadzi swe dzieci do tronu Jezusa Króla Polski. Podejmij misję Intronizacji zleconą Polsce! “A Pan będzie Królem nad całą ziemią” (Za 14,9).
Dodam tylko, że nie potępiam całości. Obawiam się tylko, że tekst zawiera dwie subtelne implikacje, ukryte sugestie, iż: 1) odkładając decyzję o zakupie, czy choćby odmówieniu “Nabożeństwa Intronizacyjnego”, nie będę zbawiony”, 2) jeśli nie dokonam Intronizacji według wskazówek “Nabożeństwa…”, czy Rozalii Celakówny, to znaczy, że nie kocham Maryi. Obie te sugestie są fałszywe, wręcz heretyckie. Ponieważ nie lubię nachalnego inkwizytorstwa, nie oskarżam autorów ulotki o celowe wzbudzanie winy w czytelniku. Uważam po prostu, że można było pewne rzeczy napisać inaczej.
Pozdrawiam!
Po zwycięstwie JK rysuje się ogromna szansa. PiS obejmie pewno Ziobro, a ten nie ma osobistych żalów do pana Jurka . JK natomiast będzie musiał być bardziej prezydentem niż szefem PiS i to jest jego rola koalicja partii prawych.
Przypominam o Rozalii, to jest najważniejsze co musimy zrobić dla przyszłych pokoleń
@karabella
Oby było tak, jak wieścisz.
Najserdeczniej dziękuję wszystkim osobom, które domnie napisały – nie odpisałem jeszcze, bo czekam na Pana Zulusa. Obiecuję odpisać niezwłocznie, gdy tylko otrzymam od niego e-mail. Odpowiem także na zamieszczone powyżej komentarze odnoszące się do mojej skromnej osoby, ake proszę wybaczyć – mam strasznie dużo pracy. Przepraszam za króktość wypowiedzi i obiecuję raz jeszcze – skontaktuje sie z Państwem najszybciej, jak tylko bezdzie to możliwe. Pozdrawiam Wszystkich!
Panie Mirku, proszę podac w takim razie adres mailowy, chyba że coś mi uciekło.
Mój to: sviturys@tlen.pl
Ad Zulus i Krzysztof: Szkoda, że głos Pana Boga i Proroków traktujecie wybiórczo i marginalnie i czepiacie sie formy zamiast przyjąć treści! Nawet dyskutujecie na temat Objawień i Woli Pana Boga w nich zawartych, NIECZYTAJĄC i NIEZNAJĄC Ich zupełnie?! A jak “trafnie” oceniacie co ma sens a co nie – wystawiacie niemalże imprimatur!!! Gdy w przytaczanych dowcipach, Panu Bogu wkładacie w usta słowa typu “Idioto”, gdy używacie prostackich porównań “Bo co wyniknie z tego, że prostytutka powiesi se nad łóżkiem hasło: w imię Boże”.” to tutejsze mimozy w swej wrażliwości się nie oburzają a sumienia autorów dziwnie nie biją na alarm… Ale boli gdy TEN SAM język “miłości” zostanie wobec was zastosowany… ZROZUMCIE JEDNO: TO PAN BÓG ŻĄDA INTRONIZACJI!!! PAN BÓG WIE, ŻE WSZYSCY LUDZIE NIGDY SIĘ NIE NAWRÓCĄ W JEDNYM CZASIE! PAN BÓG WIE, ŻE JEDYNYM OBECNIE RATUNKIEM DLA ZBOLAŁEJ LUDZKOŚCI JEST ODDANIE MU CAŁYCH NARODÓW I PAŃSTW, GDZIE ON BEDZIE MÓGŁ KRÓLOWAĆ I RATOWAĆ SWOJE OWIECZKI! PAN BÓG ŻĄDA ABY TEGO AKTU DOKONALI (ZA WSZYSTKICH) I W IMIENIU WSZYSTKICH CI KTÓRZY JESZCZE TĘ WIARĘ MAJĄ! TO JEST SZANSA, OSTATNIA BYĆ MOŻE, NA ZBIOROWY RATUNEK DUSZ! JEDNYM AKTEM INTRONIZACJI UWALNIAMY BOŻE MIŁOSIERDZIE DLA WSZYSTKICH POLAKÓW! TAK JAK W FATIMIE ŻĄDAŁA TEGO MARYJA, KRÓLOWA POLSKI WOBEC ROSJI! TAK W OBJAWIENIACH ROZALII CELAKÓWNY JEST IDENTYCZNIE, Z TYM, ŻE ŻĄDA TEGO SAM JEZUS CHRYSTUS! ŻĄDA BO NAS KOCHA I NIE CHCE BYŚMY POSZLI DO DIABŁA!!! TO, ŻE NIE WIEMY DOKŁADNIE W JAKI SPOSÓB (SCENARIUSZ I DATY)URATUJE NAS JEZUS BÓG i KRÓL, NIE MA DLA SAMEGO FAKTU ŻADNEGO ZNACZENIA! WAŻNE JEST CZY MU UFASZ CZY NIE! SKORO ON TEGO ŻĄDA TO TO ROBISZ! OCKNIJCIE SIĘ! Czy jesteście świadomi, że z Wolą Boga dyskutujecie…?! Czy jesteście świadomi, że za wasze niedowiarstwo i za zwątpienie jakie waszym dyskutowaniem w duszach innych posiejecie zdać wam przydzie sprawę! Piszę SPECJALNIE TAKIM JĘZYKIEM aby Was dotknąć do żywego i abyście STANĘLI W PRAWDZIE i zainteresowali się Wolą Boga wobec Was, wobec Polski i Polaków! A OD TEJ PORY NIE MOŻECIE ZAPRZECZYĆ, ŻE NIKT WAM O TYM NIE MÓWIŁ I NIKT WAM ŁÓDKI NIE POSYŁAŁ… Z modlitwą! KRÓLUJ NAM CHRYSTE!!!:)
“37 Piłat zatem powiedział do Niego: «A więc jesteś królem?» Odpowiedział Jezus: «Tak, jestem królem. Ja się na to narodziłem i na to przyszedłem na świat, aby dać świadectwo prawdzie*. Każdy, kto jest z prawdy, słucha mojego głosu». 38 Rzekł do Niego Piłat: «Cóż to jest prawda?»…: (J 18, 37-38)
“14 Był to dzień Przygotowania Paschy, około godziny szóstej*. I rzekł do Żydów: «Oto król wasz!» 15 * A oni krzyczeli: «Precz! Precz! Ukrzyżuj Go!» Piłat rzekł do nich: «Czyż króla waszego mam ukrzyżować?» Odpowiedzieli arcykapłani: «Poza Cezarem nie mamy króla».” (J 19, 14-15)
“19 Wypisał też Piłat tytuł winy i kazał go umieścić na krzyżu. A było napisane: «Jezus Nazarejczyk, Król Żydowski». 20 Ten napis czytało wielu Żydów, ponieważ miejsce, gdzie ukrzyżowano Jezusa, było blisko miasta. A było napisane w języku hebrajskim, łacińskim i greckim. 21 Arcykapłani żydowscy mówili do Piłata: «Nie pisz: Król Żydowski, ale że On powiedział: Jestem Królem Żydowskim».” (J 19, 19-21)
Poprawka: NIE CZYTAJĄC, NIE ZNAJĄC
Powinno być: NIE CZYTAJĄC i NIE ZNAJĄC
@3pm
A możesz mi odpowiedzieć, co konkretnie traktuję wybiórczo? Powyżej poddałem krytyce ulotkę, a nie tekst objawień. A jeśli chodzi o objawienia, napisałem tylko, co uważam za najistotniejsze. I to w nawiązaniu do słów Jezusa. Być katolikiem, nie znaczy być niezdolnym do refleksji. Wiara nie oznacza, że nie myślimy nad istotą objawień.
Przeczytaj raz jeszcze te komentarze. Nie wiem, skąd wzięło się twoje oskarżenie, iż ja i Zulus uważamy objawienia Rozalii Celakówny za fałszywe. Napisałeś, że nawet przeciwni oficjalnej Intronizacji hierarchowie nie zaprzeczają ich prawdziwości. Ja też nie zaprzeczam, ani nie jestem nawet przeciwnikiem Intronizacji. Po prostu napisałem, że oficjalny akt państwowy nie jest najważniejszy. Po drugie: jest możliwe królowanie Jezusa w życiu człowieka, który w życiu o Intronizacji nie słyszał. Że nie czytałem bł. Rozalii, przyznałem uczciwie. Jak miałem czytać, jak niedawno się o nich dowiedziałem? Dzięki za radę, aby przeczytać, ale nie osądzaj, że ktoś, kto nie przeczyta, nie wypełnia woli Boga.
Nic nie pisałem o prostytutce. A Zulus nie porównał do prostytucji samej Intronizacji, tylko stwierdził, że dokonanie Intronizacji przez nienawróconych posłów jest tak samo mało warte, jak powieszenie sobie przez prostytutkę na ścianie hasła “W imię Boże”. Kontekst się kłania.
“A OD TEJ PORY NIE MOŻECIE ZAPRZECZYĆ, ŻE NIKT WAM O TYM NIE MÓWIŁ I NIKT WAM ŁÓDKI NIE POSYŁAŁ…”
A Ty jesteś pewien, że w naszym życiu nie ma także innych łódek, które nam Bóg posyła? Że nie spowiadamy się, nie modlimy, nie przyjmujemy Eucharystii? Że nie czytamy żadnych objawień? Ja na przykład czytam czasem “Dzienniczek” siostry Faustyny (o kulcie Miłosierdzia Bożego już pisałem). Będziemy zbawieni przez wiarę w Jezusa, czy pod warunkiem czytania objawień bł. Celakówny? A co do wypełniania żądań Jezusa, zawartych w tych objawieniach: już pisałem (i to w kilku postach), jak rozumiem osobistą Intronizację. Oficjalna nie ode mnie zależy, chyba, że potępiasz tych wiernych, którzy nie domagają się jej. Chwała Ci, jeśli się domagasz, ale nie masz żadnych podstaw, by potępiać innych. Pozdrawiam!
@3pm
“Z modlitwą! KRÓLUJ NAM CHRYSTE!!!:)”
Zawsze i wszędzie! Też będę pamiętał w modlitwie.
@3pm. Masz problemy z czytaniem ze zrozumieniem. Po prstu naszeżycienie stanie sę lepsze, gdy intronizujemy Chrystusa. poza tym duża pycha przez ciebie przemawia. piszesz niczym namiestnik Boga. Chcesz naprawić świat, zacznij od siebie
tak Zulus. Intronizacja da nam siłę płynącą ze spełnienia Bożego życzenia, nie moją rolą jest dumać dlaczego to Pan tak sobie życzy, moją jest to wykonać jak Abraham i Pan wykonujących to życzenie poprowadzi jak i Abrahama, mino niedoskonałości i grzechów naszych i całego narodu. Zulus fajnie to ująłeś w prostych słowach
A skąd wiemy, że Bóg sobie tego życzy?
Zulus, z objawień potwierdzonych przez KK,
@Zulus
“A skąd wiemy, że Bóg sobie tego życzy?”
Powiem tak:
Jak już pisałem, nie twierdzę, że objawienia bł. Rozalii Celakówny są fałszywe, bo nie mam do tego podstaw. Jestem nawet skłonny wierzyć, że są prawdziwe. Nie słyszałem jednak stanowiska Kościoła na ten temat. Słyszałem natomiast, że bywały już takie sytuacje, że Kościół nie uznał czyichś objawień, a mimo to uznał doświadczającą tych objawień osobę za błogosławioną.
Kardynał Hlond wraz z biskupami spełnił warunki Przesłania w 1946 lub 48 roku, ale było to już za późno. Mieliśmy i II wojnę i komunę i nie było z nimi rządu
@Karabella. A władze sanacyjne poszłyy na to? To brednie, władze były skłócone z KK.
Tak , ale przed wojną to i Episkopat nie wierzył w wojnę. A teraz nadal nic od 20lat