Nasi Biskupi w ubiegłym tygodniu wezwali „w kontekście wyroku Europejskiego Trybunału Praw Człowieka w Strasburgu (…) do obrony obecności znaku zbawienia – krzyża – w przestrzeni publicznej w krajach Europy”. Na ten apel można odpowiedzieć – TAK lub NIE. Tak – to poparcie przed ETPC stanowiska Włoch, tak jak zjednoczone i sprzymierzone z nami kraje – Litwa, Rumunia, Bułgaria, Grecja. Mimo apelu polskich Biskupów – rząd Donalda Tuska nie stanął po stronie Krzyża i broniących go państw Europy. Mimo, że wyrok Trybunału Strasburskiego został negatywnie oceniony przez polski Sejm – jasnego stanowiska rządu nie domaga się marszałek Sejmu Bronisław Komorowski. Nie domaga się go również przywódca opozycji – Jarosław Kaczyński. Tymczasem tu już nie trzeba tylko wymagać od Europy – bo w Europie podnoszą się głosy państw i reprezentujących je rządów. Tu trzeba domagać się jasnego stanowiska od polskiego rządu i polskiej opozycji. Czasu stracono już dość, bo Europejski Trybunał Praw Człowieka podejmie w tej sprawie decyzję już w najbliższą środę. Najbliższe dni będą więc dla obu kandydatów ważnym testem: wyborcze strategie nie mogą brać góry nad obowiązkiem obrony wartości podstawowych i budowaniem Europy (moralnie) bezpiecznej dla niepodległej Polski.
kłania sie bezwarunkowe poparcie panaKaczynskiego, bo hdyby Pan zechcial spotkać się z nim i omuwić warunki (jak Pawlak),to mógby pan spojrzeć mu w twarz i zaządac, by stanoł w obronie KRZYŻA!!
((
@sympatyk. Słownik ortograficzny se kup, bo to nie są literówki
Dlatego Pana popieram, bo wiem, że Pan jako pierwszy stanąłby w obronie Krzyża.
@zulus,nie pisze sie ‘se’ tylko ‘sobie!!!
Czy do kogokolwiek to dotrze? Wątpię. Rzeczywistość skrzeczy, a Rodacy tylko zatykają uszy. Więcej tu:
http://niepoprawni.pl/blog/1554/kazda-elita-ma-swoje-lemingi
Używam archaizmów. Bo nie przemawiają do mnie wszystkie zmiany językowe jakie podjęto 1935 czy 1936 roku .
Sympatyk-3 ewidentne orty w krótkim wpisie. ja obecnie nie jestem w pełni sprawny i czasami mam problemy z sięgnięciem shift czy alt, ale się staram.
Polacy, a właściwie obecnie rządzący mają tendencję do takiej kreciej polityki zagranicznej. Ukrytej gdzieś, niewidocznej – bez jasnej wypowiedzi jesteśmy za czymś, jesteśmy przeciw czemuś. Jasno należy stwierdzić że dla osób wierzących Krzyż w miejscach publicznych jest czymś więcej niż tylko kawałkiem drzewa z figurkę. Wiąże się z tym całe konotowanie znaczenia wraz z połączeniem całej kilkuset letniej tradycji. Dla ateisty jest to przedmiot bez znaczenia – chociaż w tym rozumieniu , nie rozumie czemu ma On godzić w uczucia innych, jeżeli nie wierzą w to co reprezentują sobą Krzyż. Krzyż bez względu na wyznanie i wierzenie jest zawsze oznaką, czy symbolem cierpienia i poświęcenia, oddania czegoś za coś. Wstydem jest, że politycy zastawiając się “tolerancją” i równością odrzucają Krzyż jak symbol religii, której tradycja jest ściśle związana z chrześcijaństwem – godzą takim zachowaniem w uczucia miliony wyznawców tejże religii.
MI W ŻADEN SPOSÓB NIE PRZESZKADZA, ŻE JEŻELI JESTEM W KRAJU ARABSKIM CZĘSTO SPOTYKAM SIĘ Z SYMBOLAMI ICH RELIGII – nie godzi to w moje uczucia.
POPIERAM PANA. I WŁAŚNIE PO WYGRYWA W SONDAŻACH…AŻ ŻAL, ŻE TACY LUDZIE RZĄDZĄ POLSKĄ
@Marcin
To kombinowanie ateistów, żeby wyciszyć sumienie. Jeśli arab przyjedzie do Poslki, to nie będzie narekał na krzyże. Tak samo my na jego półksiężyc itp.
Tylko ci ateiści się obrażają o to, że widzą krzyz. Swoją drogą, obrażamy ich uczucia religijne, a podobno żadnej relgii nie wyznają:)
Jerzy demokrata wycina większość moich wpisów.
Pana pogłądy Panie Marszałku choć bardzo wartościowe i tkwiące w parwdzie a spostrzeżenia trafne, mam wrażenie, że są niestety niezauważane. Wielu wyborców prawicowych ceni pana bardzo i uważa za człowieka wartościowego, jednak głosuje na PiS i jego kandydatów. Jest to spowodowana niezwykłym zogniskowaniem opini publicznej na dwóch głównych formacjach.
Spierałem się kiedyś z moimi bliskimi (w większości twardymi zwolennikami PiS-u) w sprawie Pana i granic kompromisu. Powiedziano mi, że kompromis nie musi polegać na oddejściu od własnych poglądów ale powinien zapewnić przetrawnie, zachowanie wpływu i gdy zajdą odpowiednie okoliczności zrealizowanie swych pogladów. Z drugiej strony tak sobie kiedyś pomyślałem, że gdyby Pan był w głównym nurcie PiS-u to być może byłby Pan już razem z Prezydentem Kaczyńskim po tamtej stronie życia. Ale może Opatrzność ma inne plany wobec Pana. Gdy miałem naście lat pamiętam Pana na początku lat 90-tych z walki o krzyż na koronie Orła i hasło Pana ” Tylko pod krzyżem tylko pod tym znakiem Polska jest Polską a Polak Polakiem”
Drodzy Przyjaciele
Walka z Krzyżem, walka z życiem,czy z innymi wartościami chrześcijańskimi dla obecnaj władzy liberałów jest czymś normalnym, jeżeli jeszcze nałoży się na to zakłamanie i wyrachowanie to dochodzi do tragifarsy…, ale nie należy nad tym płkać, ale walczyć z tym. Po ludziach (?)
o których piszę można spodziewać się wszystkiego. Niecały rok temu mogłem doświadczyć tego w swoim środowisku,
a mianowicie – pracowałem w instytucjji państwowej. Kiedy przeniesiono mnie do biura gdzie dyrektorem był człowiek Boży (wydawało mi się) byłem bardzo podbudowany i szczęśliwy. Dyrektor obok mapy miał powieszony Różaniec, rozmawiał, ze mną życzliwie, było pięknie (to było za władzy PIS). Kiedy w kolicji PIS zaczęło się dziać źle, zuważyłem, że Różaniec u pana dyrektora zniknął. Tymczasem, moje pomieszczenie było obok pom. dyr. biura, nad moim biurkiem miałem powieszony Krzyż, pod Nim kilka obrazków z wizerunkiem Matki Boskiej Częstochowskiej oraz dwa kołki na które po przyściu do pracy wieszałem Różaniec. Po zniknięciu Różańca u pana dyr. przeprowadzono reorganuizację pomieszczeń (PO doszło do władzy), a mnie izolowano od kolegów, przeniesiono mnie do pakamery
z daleka od poprzedniego miejsca. Oczywiście wziąłem z sobą Krzyż, Matkę Boską Częstochowską i dwa kołki na Różaniec. Po około pół roku od przeprowadzki okazało się (pozwolę sobie nie pisać na ten temat więcej)że muszę odejść z pracy, co uczyniłem.
Napisałem te kilka słów na temat moich przeżyć, aby pokazać, że obecny suweren jest przebiegły i wyrachowany, a do realizacji swoich celów dobiera sobie właściwych ludzi. I jego wizerunkowi nie pomoże zasłanianie się dobrymi ludźmi (np. Pan Gowin), bo i tak po czasie wyjdzie kim jest. Te wizyty w świątyniach kościoła, przyklękanie na kolanach w pierwszych ławkach zwłaszcza jak są wielkie uruczystości i media robią flesze, wydaje mi się, że nie są do końca szczere, ale nie mi to osądzać(…).
Ważne jest abyśmy starali się w tej dzisiejszej rzeczywistości zachować nasze poglądy i świadczyć o tym kim jesteśmy,
a zwłaszcza w sprawie naszej wiary, bo to
świadectwo, dobre działanie w sprawie no i oczywiście modlitwa jest najskuteczniejszą bronią w walce ze złem dzisiejszej europy.
Przepraszam za te kilka słów refleksji osobistej na temat Krzyża w Naszym Kraju.
Szcęść Boże.
@Pułkowni. Gdzie pan widział liberałów? Bo chyba nie w tym rządzie
@krzycho
Dokładnie tak! Ateiści chcą w ten sposób wyciszyć własne sumienia. Jeżeli ktoś oszukuje, kłamie, kradnie, zdradza… i takie życie mu odpowiada, to oczywiste jest, że będzie krzyczał głośno, że Boga nie ma. Dla niego istnienie Boga oznaczałoby wieczne potępienie.
Krzyż tak bardzo razi ateistów dlatego, że przypomina im, że to może być jednak prawda. I właśnie dlatego będą go zwalczać. A my musimy go bronić!
Szanowny Pan
@Zulus
Być może powinienem napisać libertynów (chociaż nie wszystkich to dotyczy, bo i wśród nich napewno też jest dużo dobrych ludzi,którym na dzień dzisiejszy nie jest dane widzieć i rozumieć właściwie – trzeba jednak wierzyć, że zrozumieją) ale nie chcę używać ostrego języka, bo to do niczego dobrego nie prowadzi, a i tak każdy wie o co chodzi.
Z wyrazami szacunku
Szczęść Boże
Jest taka ksiazka Kierkegaarda pt. Bojazn i drzenie. “Wiara jest pewnością, że Bóg troszczy się o rzeczy najmniejsze” – to cytat z tej ksiazki.
Byc moze ateisci podchodza z takim drzeniem poniewaz patrzac na krzyz musza w sobie zagluszyc wolanie o sens CIERPIENIA. Stad ich gwaltowny sprzeciw wobec tego symbolu religijnego.
W jaki cel przyświeca szczególna ochrona? Takie aspekty życia powinny zostać pozostawione “wolne” od zewnętrznej ingerencji. To ludzie wiary powinny swoimi postawami, zachowaniem, oraz WIARĄ powinni bronić “obecności znaku zbawienia – krzyża – w przestrzeni publicznej w krajach Europy”, o ile ich głęboka wiara jest na tyle wystarczająca. Czy nie pojawia się analogiczna sytuacja, która miała miejsce, także w historii Polski, kiedy ZSRR (aparat władzy) chciał kontrolować wszelkie płaszczyzny życia. Wiara jest kwestią indywidualną jednostki. Odnosząc się do powszechnych opinii na temat ateistów, raczej (opierając się na doświadczeniach) akceptują wiarę, którą wyznają inni członkowie społeczeństwa, a osoby o “głębokiej” wierze przejawiają zachowania agresywne, krzywdzące, niepotwierdzone, etc. Zwykle jest tak, że ateista posiada obszerniejszą wiedzę na temat wiary chrześcijańskiej (jak również innych), niż osoby deklarujące religijność – ot paradoks[sic!]!
W dobie walki z Krzyżem w Europie, przy cichym wsparciu władz (nie przeszkadzaniu)
po czterech latach “zmagań”, udało się przywrócić na stare miejsce z 1938 r. nowy krzyż po 30 letniej jego nieobecności w Wołominie. Podziękowania dla wszystkich którzy czynnie wsparli tę inicjatywę.
“Po czynach ich poznacie…” Szczęść Boże.
A co ja, taki zwykły człowiek mogę zrobić?
—
Ja się czuję bardzo bezradny i nie wiem co mogłoby zrobić, by pomóc w uzdrowieniu Polski. Podpisywanie się pod petycjami, pisanie na blogach – to nie daje szybkiego efektu poprawy, może jedynie uświadamia się większej grupie osób jak wygląda prawdziwa strona wielu problemów. Pisanie do Tuska i jego kolegów? Ktoś to czyta w ogóle? A jeśli tak, to kogo obchodzi jakiś tam obywatelik…
Żadna z tych rzeczy w ogóle nie pomaga. A może bardziej pomagałyby grupowe strajki, organizowanie pikiet w centrum miasta, jakieś inne “namacalne” dowody na to, że nie zgadzamy się takim “partaczeniem” polskich interesów?
Dlaczego jest tylu inteligentnych ludzi dookoła, a nikt nie jest w stanie wykurzyć ze stołków ludzi, którzy Polsce szkodzą?
Nikt nie buntuje się przeciwko takim idiotom jak Palikot, a on w najlepsze się bawi. Kiedyś Polska walczyła o niepodległość, a teraz, praktycznie całkowicie poddajemy się wpływowi UE, która jest jak nowotwór, który przerzuca się co raz na zdrowe organizmy.
Dlaczego mamy usuwać krzyże z miejsc, w których żyjemy? Polska zawsze była krajem katolickim, jeśli komuś się to nie podoba, to niech zmieni obywatelstwo, nikt nikogo na siłę nie trzyma.
W obecnych czasach czuję się dyskryminowany i obrażany – przez ludzi, którzy pokazują swoją homoseksualność na prawo i lewo, i przez tych co wyśmiewają się z Boga, z wiary. Nie w takim kraju się urodziłem, nie w taki sposób zostałem wychowany przez Rodziców i nie w takim kraju chcę żyć…
Ciekawe,czy te komentarze się ukażą…
Jerzy jak ORMO, czuwa
Jeżeli “Pułkownik” jest oficerem, to Polskie Wojsko jest w strasznym stanie…
@liberał. Ludzie, którzy często określają się jako ateiści bywają bardzo infantylni, uzasadniają swoją postawę, np. w dzieciństwie ksiądz nakrzyczał, itp. Prawziwemu ateiście nie powinna przeszkadzac obecnośc krzyża. Bo co za różnica czy wisi krzyż, czy jakiś obraz. Tylko obecnie to już jest walka z krzyżem i katolciy są w głębokiej defensywie. Dlatego taki nergal może sobie porwac biblię i robic za niezależnego, odważnego artrystę. jak jest taki odważny, to niech porwie koran. W katolikach zanikł duch krucjaty i dzisiaj bardzo łatwo jest ich obrażac
http://www.konserwatyzm.pl/aktualnosci.php/Wiadomosc/6063/
W czasach mojej młodości aktów prawnych było niewiele. Za to babcia uczyła ” nie czyń drugiemu co tobie niemiłe”. To było lepsze niż paragrafy i ich unikanie, bo czyni drugiego podmiotem, wprowadza element odpowiedzialności za drugiego. Dziś liczy się skuteczność, obojętnie- dobra czy kłamstwa, oszczerstwa, oszustwa. Sąd uzna, że paragraf nie dotyczy, a człowiek się nie liczy. Im więcej ustaw i kodeksów tym bardziej niesprawiedliwe wyroki. Prawo stało się sztuką dla sztuki. To ogólna tendencja. Takie właśnie prawo za pośrednictwem głównie mediów kształtuje poglądy, sumienia głównie młodego pokolenia, starsi mają już granice moralne ustalone, choć całkowicie odporni też nie są. Zwłaszcza jeśli mamusia uczyła, że dwoje dzieci to maksimum, inaczej ciężko żyć, córeczka straci sylwetkę, a Bóg jest w kościele. To ustrój dawny spowodował, że człowiek był inny w domu (kochający, dbający o rodzinę), inny w pracy (poprawny politycznie) i jeszcze inny w kościele (wierzący i śmiało mówiący o Bogu). Więź między tymi dziedzinami była bardzo słaba. To pokutuje do dziś. A człowiek musi być jednością. Dlatego łatwo jest wyzwolić w polakach jednorazowo jedność, siłę, i jednocześnie w dłuższym okresie jest apatia i brak inicjatywy, rezygnacja. Łatwo było inteligencji komunistycznej stać się elitą wolnej Polski (a może którejś tam z kolei międzynarodówki), a rządzącym elitom socjalistycznym-kapitalistami. Zniewolono nas ekonomicznie, a obecnie pozbawia się nas Boga, sumienia, zamiast tego proponuje relatywizm. Zaczynamy być podobni do owiec na górskiej hali. Na szczęście jednostki zachowują wiarę w Boga i zdolność samodzielnego myślenia. Będą oni ewangeliczną solą.
Jest dziwna jednomyślność powiedziałbym-międzynarodowa w tworzeniu tego procesu. Jedynie tam, gdzie istnieje silne poczucie przynależności do określonego narodu proces postępuje wolniej. Chciałbym przypomnieć 2 niezbyt odległe fakty. Inicjatywę pana Marszałka dotyczącą ochrony życia i ostatnie przed terminowe wybory do sejmu, według mnie związane z przyjęciem traktatu europejskiego bez referendum. W obu wypadkach o wyniku głosowań nie decydowała orientacja polityczna, ale raczej jakieś nieformalne układy i inicjatywy.
Przepraszam za język. Nie jestem człowiekiem wykształconym, myślę tylko jak stary chłop z kurpi.
Pozdrawiam
Szanowny Panie
17. @Liberał
Definicja wiary chrześcijańskiej zawężona tylko do aspektu materialnego, pozbawiona aspektu duchowego, decydującego dla niej samej, pozwala mieć takie zdanie w tej sprawie jak Pan przedstawia. Nie mniej jadnak, ja nie mam takich doświadczeń jak Pan przedstawia, być może to kwestia środowiska w którym przebywam.
Z wyrazami szacunku
Szczęś Boże.
@liberal – wg. Kierkegaarda sa trzy etapy poznawania swiata: estetyczny, etyczny i religijny.
Krotki cytat z Toepliza (praca pt. Kirkegaard):
“Kiedy w estetycznym typie życia człowieka, człowiek kieruje się zasadą “carpe diem” i w tym świecie nie ma miejsca na odpowiedzialność, o tyle w etycznym typie pojawiają się kategorie takie jak: norma, odpowiedzialność, dobro, zło oraz wiara w Boga. w tym punkcie człowiek odkrywa sens swego życia, tak iż porzuca nihilizm i przyjmuje obowiązki. Jednostka dąży do ocalenia siebie przez to, co ogólne – a tym właśnie są normy etyczne. Ponieważ norma jest czymś ogólnym i zewnętrznym, a czyn i odpowiedzialność są czymś jednostkowym i wewnętrznym, dlatego jak powiada Kierkegaard “nie można zrealizować obowiązku dopóty, dopóki jednostka nie ucieleśni w sobie zarówno tego, co ogólne, jak i tego, co jednostkowe.”
Zastanow sie o powody dla ktorych symbol religijny taki jak krzyz Chrystusa nie jest broniony w obszarze publicznym. Czy rzeczywiscie chodzi o “wolnosc jednostki” czy raczej bierze sie to z checi utrzymania (kontroli) ludzi pozostajacych na etapie estetycznym?
Obecnosc krzyza ma rowniez wymiar estetyczny – jest estetycznym dysonansem.
Upominajac sie o krzyz upominamy sie nie tyle o zasady etyki, ale o to by ludzka refleksja siegala dalej, by granice ludzkiego rozwoju nie zostaly zamkniete przez szlaban estetyki.
Bardzo nie podoba mi się takie obnoszenie się Pana Marka Jurka niechęcią do PiS, tylko z powodu niezagojenia jakichś ran z przeszłości.
Koalicję budować, a nie żale wylewać- o i to
jest program na najbliższe wybory parlamentarne.
Precz z PO i zakłamanym Tuskiem ,który chce sprzedać nasz kraj.
Zachęcam do głosowania w poniższym sondażu na Prawicę RP
http://www.wybory.xaa.pl/partie/index.htm
Rozdział instytucji kościelnych od państwa jest oczywistym postulatem naszych czasów więc Sejm, rząd czy jakiekolwiek władze nie powinny zajmować się wieszaniem krzyży w “przestrzeni publicznej”. Takie działanie naruszałoby równe prawa wierzących i niewierzących i nie odpowiadało obecnemu stanowi świadomości społecznej. Mam jednak pytanie do Autora tego bloga. Przejrzałem, z konieczności dość pobieżnie, poruszane w blogu tematy. Nigdzie jednak nie znalazłem ustosunkowania do tragicznych i haniebnych wojen i okupacji Iraku oraz Afganistanu. Pięknie jest bronić nienarodzonych, prawo do życia mają jednak również ludzie prześladowani przez neokolonialny imperializm. Może warto dostrzec ten temat.
@liberał
“Takie aspekty życia powinny zostać pozostawione “wolne” od zewnętrznej ingerencji”
No to niech zostawią ten krzyż w spokoju! Prezcież nie zakazuje im bycia ateistami, oni sami chcą nimi być. Ale na jakiej podstawie tego “liberalizmu” maja prawo zdejmowac krzyże tam, gfdzie nikomu one nie przeszkadzają, a nawet są dobrze postrzegane.
krzycho
Krzyz jest znakiem wierzących.
A wiara to prywatna sprawa każdego.
Przestrzeń publiczna należy do wszystkich.
Do wierzących i nie wierzących.
A wiec znaki wierzących powinny znajdowac się w miejscach uprawiania kultu a nie w miejscach należacych równiez do innych ludzi.
Czyli…
Kościół do kościoła !!!
@Shatyn
Ale nie trzeba (i nie należy) przecież traktować krzyża jako symbolu “walki” z niewierzącymi, czy też – dominacji ludzi wierzących. Polemizuję z niektórymi tradycjonalistami, którzy koncentrują się na pragnieniu, aby państwo było katolickie i ideę społecznego królowania Chrystusa utożsamiają z ideą wyznaniowości państwa (religia obowiązująca), bo uważam, że istotna jest decyzja człowieka. Nie zgadzam się jednak również z przeciwstawną ideą “neutralności światopoglądowej”, uważam bowiem, że chrześcijanie mają prawo głośno mówić o swojej wierze i poglądach (co nie jest jednoznaczne z przymuszaniem i piętnowaniem innych!).
Dla człowieka wierzącego, bądź poszukującego Boga, krzyż jest znakiem Jego zwycięstwa, czymś o charakterze pozytywnym. Niewierzący natomiast i tak w to nie wierzy, więc na dobrą sprawę nie powinien się obecnością krzyża przejmować. Niektórzy niewierzący przyznają, że mają do krzyża uraz, ale – proszę mi wybaczyć – urazu można nabrać do wszystkiego.
Pozdrawiam.
@Shatyn c.d.
Mam wiele zastrzeżeń do światopoglądu lewicowego, ale mimo to pozwolę sobie zacytować Jacka Kuronia: “Nie palcie komitetów. Zakładajcie własne”. Można wymieniać wyjątki od tej zasady (czasem – metaforycznie rzecz ujmując – trzeba spalić jakiś komitet), ale kwestia wiary do wyjątków tu, moim zdaniem, nie należy. W kwestii dopuszczalności wyrażania własnych poglądów lepiej kierować się zasadą wolności niż logiką zakazu. Każdy zakaz powinien dotyczyć tego, co złe. A świadectwo przywiązania do wiary nie jest niczym złym, o ile nie stoję nad kimś z mieczem i nie zmuszam go do kultu oraz o ile mam pewne wyczucie i nie zadręczam swoimi tyradami kogoś, kto nie chce mnie słuchać.
@Shatyn cz.3
Jeszcze a propos dylematu zasada wolności vs. logika zakazu (albo, jak wolisz, “neutralność światopoglądowa” vs. pluralizm):
Napisałeś: “Przestrzeń publiczna należy do wszystkich.
Do wierzących i nie wierzących.
A wiec znaki wierzących powinny znajdowac się w miejscach uprawiania kultu a nie w miejscach należacych równiez do innych ludzi”.
A można by napisać tak: “Przestrzeń publiczna należy do wszystkich.
Do wierzących i nie wierzących. A więc znaki jednych i drugich mogą się w tej przestrzeni znajdować”.
Takie postawienie sprawy, byłoby – zgodnie z zasadą wolności – właściwsze. Zdaję sobie natomiast sprawę z pewnego problemu. Ateiści nie wyznają żadnej religii, lecz negują religię, a zatem nie mają żadnego symbolu odpowiadającego symbolom religijnym. Ateizm nie jest wyznaniem (w przeciwieństwie do np. katolicyzmu), lecz postawą światopoglądową. Demokracja pozwala natomiast ateistom głosić swoje przekonania i to robią. Rzecz w tym, że niektórzy ateiści (nie mam na myśli niezaangażowanych w spór o krzyż ludzi niewierzących, lecz ateistów “walczących”) postrzegają krzyż jako zagrożenie dla ich idei. Mogliby olać krzyż i nic z nim nie robić. Jednak “walczącym” ateistom i “walczącym” wierzącym nie zależy na pluralizmie, lecz na przyjęciu ich ideologii za obowiązującą. A to przecież jest możliwe tylko na poziomie prawa, a nie na poziomie decyzji każdego człowieka (chyba, że użyjemy przemocy, czy arcy-skutecznej manipulacji masowej).
Konflikt stanowisk jest jasny, ponieważ zarówno zwolennicy idei “neutralności światopoglądowej”, jak i ludzie wierzący – przekonani, że zbawienie jest tylko w Bogu – uważają swój pogląd za jedynie słuszny i mają do tego prawo. Pluralizm jest po to, byśmy się nie pozabijali. Przy czym, chcę wyjaśnić dwie rzeczy:
1) Każdy katolik powinien wierzyć, że zbawienie jest tylko w Bogu (choć Bóg ze swoją łaską może działać także w życiu niewierzących), toteż nie utożsamiam grupy wierzących przekonanych o zbawieniu w Bogu z grupą wierzących “walczących”. Do tej drugiej zaliczam wierzących nietolerancyjnych wobec innych (mam tu na myśli, oczywiście, właściwe pojęcie tolerancji);
2) Nie każdy pluralizm jest możliwy. W kwestii aborcji, na przykład, nie ma prawdziwego kompromisu, bo dla jednych jest to morderstwo, dla innych – wolność kobiety. Katolicy nie mogą więc akceptować wolności w tym względzie – bo tu chodzi o życie ludzkie.
Jeżeli jednak toczy się batalia o przekonania, to jestem przekonany, że należy uznać pewien pluralizm, pozwolić każdemu rozpowszechniać, w sposób pokojowy, własne poglądy. Nie oznacza to przyznania słuszności oponentom. Akceptując odmienność innych, akceptujemy możliwość istnienia błędów. Uprzedzam ewentualne głosy tradycjonalistów, przekonanych, że trzeba zwalczać każdy błąd: błąd tak, ale zależy jakimi metodami. Proponuję pokojowe metody. Wierzącym i niewierzącym. Chrześcijanin zawsze będzie głosił swoją wiarę, ateista – przekonanie o słuszności swojej niewiary. Nie musimy narzucać innym swojej dominacji. Dla mnie krzyż jest znakiem miłości Boga, a nie symbolem dominacji. Jeśli jakiś wojujący ateusz, czy wojujący katol uważa inaczej, to przepraszam, ale to jest jego problem. Tak więc zdrowo myślący wierzący mogą się dogadać ze zdrowo myślącymi niewierzącymi. Nie utożsamiam jednak wszystkich niewierzących ze zwolennikami “neutralności światopoglądowej”. Z tymi jest gorzej, bo postawili sobie za cel wyparcie religii z przestrzeni publicznej.
“A można by napisać tak: “Przestrzeń publiczna należy do wszystkich.
Do wierzących i nie wierzących. A więc znaki jednych i drugich mogą się w tej przestrzeni znajdować”.”
Oczywiście.
Ale z tym się wiąże inna sprawa.
Skoro znak wierzacych może się znajdowac w przestrzeni publicznej to i znak nie wierzącego też.
I teraz sobie wyobraź, że wieszam obok znaku wierzących, znak którym posługiwał się Palikot…
Jak myslisz, jaka byłaby wtedy reakcja wierzacych ?
Bo ja wiem…
Albo np obok znaku wierzących czyli krzyża wieszam znak satanistów czyli odwrócony krzyż.
Już wiesz jaka byłaby reakcja ?
Bo ja wiem.
Dodam jeszcze inna sprawę.
Sprawę krakowskich Błoń.
Wierzący przytargali jakiś kamulec i uznali to za ‘świetość”.
Jaki tego efekt ?
Ano taki że wybuchła awantura bo niedalko owego kamulca postawiono “toy-toy’e”
Z tego co wiem, w związku z tym wierzący zażądali 100 metrowej strefy ochronnej dla swojego znaku (o idiotycznej aferze z postawieniem krzyża nie będe wspominał)…
Bardzo się cieszę, że zechciał Pan wystartować w tych wyborach prezydenckich. Dzięki temu mogłem w pierwszej turze dokonać wyboru zgodnego z moimi przekonaniami a w drugiej no cóż, moim zdaniem to wybór po prostu mniejszego zła dla Polski.
Uważam, że w naszej polityce jest bardzo potrzebny taki polityk jak Pan, który będzie wyznaczał wysokie standardy etyczne i jednocześnie racjonalne podejście do spraw Polski. Natomiast potrzebna jest większa Pańska aktywność dla zdobycia zaplecza politycznego. Na koniec dodam, że jedna z bliskich mi osób, która niestety nie podziela Pańskiego i mojego światopoglądu uznała, że w tych wyborach był Pan jedyną osobą, która wystartowała aby naprawdę zostać prezydentem i aby naprawdę coś w tym kraju zrobić. To świadczy o tym, jak bardzo potrzeba pracy nad odbudowaniem polskiej prawicy i poparcie jak wielu ludzi można zdobyć.
@ Shatyn – skoro juz zadajemy sobie pytania to ja mam jedno dla Ciebie.
Krzyz i powieszone na nim cialo kojarzy sie z poprawnoscia polityczna rzymskiego imperium. Na krzyzu zginal niewinny czlowiek, ktory byl posluszny zarowno wladzom swieckim jak i byl przykladnym Zydem lecz zagrozil STATUS QUO w okupowanej Jerozolimie.
Jest to wiec znak SPRZECIWU. Pokaz mi znak o podobnej konotacji (nasuwajacy podobne skojarzenia) a bedziemy rozmawiac o WOLNOSCI o zyciu publicznym na rownej plaszczyznie.
Krzyż jest znakiem miłości. Bóg umarł za MOJE grzechy abym ja mógł żyć. W Starym Testamencie jest ok 600 przykazań wraz z karami za nie. Zgodnie z nimi każdy zasłużył na śmierć. Te wyroki zostały wykonane na krzyżu, na osobie Jezusa. Za Jego zgodą. Bo Bóg stworzył człowieka z miłości i do miłości. Nie tylko stworzył, również dba o każdy szczegół, chwilę jego życia, bez względu na to czy człowiek wierzy czy nie. Jeśli nie przypomina rybę którą wyjęto z wody-powoli umiera.
Przypomnę, że pierwsze przykazanie boże brzmiało: żyjcie, rozmnażajcie się i czyńcie sobie ziemię poddaną. Tego przykazania nie słuchaliśmy najbardziej w ostatnim 50-leciu. dlatego Europa w sensie rdzennej ludności i kultury musi umrzeć. Z badań demograficznych wynika, że jest to proces nieodwracalny. Miejsce chrześcijan, czy też chrześcijan którzy stracili wiarę zajmują wyznawcy islamu. Oni gdy będzie ich większość nas pogodzą we wszystkich kwestiach spornych tu poruszanych i jeszcze wielu innych. Nie szkoda róż gdy płonie las… Zajmijmy się tym co istotne.
Kolejny przykład kosmetycznej różnicy między PIS a PO.
Jestem perfekcjonistą w kilku zawodach technicznych, znam się również na strzelaniu z broni ręcznej. Ale na kosmetyce nie. Nie grzeszę chyba również inteligencją, bo nie rozumiem wypowiedzi mojego szanownego przedmówcy. Bardzo proszę o rozwinięcie.
@dziadek
Myślę, że pan Arkadiusz Łygas po prostu skomentował wpis pana Marka Jurka, a nie Pana wypowiedź. Stąd nieporozumienie.
@Shatyn
“I teraz sobie wyobraź, że wieszam obok znaku wierzących, znak którym posługiwał się Palikot… Jak myslisz, jaka byłaby wtedy reakcja wierzacych ?”
Nie wiem, co prawda, o jaki znak, którym posługiwał się Palikot, Ci chodzi, ale mogę się domyślać jego wymowy. Palikot miał bowiem w ręku już nie jeden przedmiot, m. in. sztuczny penis. Rzecz w tym, że pisząc o symbolach chrześcijan, czy ateistów, miałem na myśli to, co jest danej grupie drogie, ale nie to, co odnosi się do sfery seksualnej, nie to, co propaguje obsceniczność lub nienawiść, ani nie to, co może kogoś obrazić. Jak usiłowałem wykazać w poprzednich komentarzach – krzyż jest czymś drogim dla chrześcijan, a niewierzącym w niczym na dobrą sprawę nie szkodzi, chyba, że ktoś ma zranienia, związane z religią. Tego rodzaju zranienia są przykre, jak każde inne, ale nie stanowią dostatecznego argumentu na rzecz usuwania krzyży. Każdy ma swoje zranienia, mi się może nie podobać kolor jakiegoś budynku.
“Albo np obok znaku wierzących czyli krzyża wieszam znak satanistów czyli odwrócony krzyż. Już wiesz jaka byłaby reakcja?”
Może uznasz mnie za nietolerancyjnego pod tym względem, ale są pewne granice. Sataniści posługują się znakiem odwróconego krzyża, by ośmieszyć krzyż Chrystusa. Poza tym, nie będę przypominał, jaką ideologię reprezentują. I z tych to względów symbole satanistyczne zaliczają się do wspomnianej przeze mnie grupy symboli, których wieszania zaakceptować nie sposób.
Napisałeś także o sprawie krakowskich Błoń: “Wierzący przytargali jakiś kamulec i uznali to za ‘świetość”. Jaki tego efekt ?
Ano taki że wybuchła awantura bo niedalko owego kamulca postawiono “toy-toy’e””.
Powiem tak: nie znam sprawy, poczytam, to będę wiedział, o co dokładnie chodziło. Możliwe jednak, że byli to katolicy “wojujący” – w złym tego słowa znaczeniu.
No, albo po prostu nadwrażliwi/nadgorliwi. Każdy ma swoją wrażliwość/gorliwość, niektórzy przesadzają.
@Pułkownik
Bardzo ciekawy był Pana komentarz nr 12. Nie widzę powodu, by za niego przepraszać. Pozdrawiam!
Shatyn, Krzysztof:
Dlatego trzeba jeden światopogląd. Ja chce katolickiego i do niego powinienem dążyć. Jest jedynym światopoglądem spójnym wewnętrznie i bezbłędnym jednocześnie.
@jaś
Ale nie unikniesz zagadnienia relacji z niewierzącymi. Np. na każdej ulicznej latarni krzyża bym nie umieszczał, bo wtedy nie zdziwiłbym się, że niewierzący przeżywają na jego widok traumę. Uważam natomiast, że chrześcijanie mają pełne prawo głosić i propagować swoją wiarę.