Ludzie razem w ogóle (i naród konkretnie) powinni i mają prawo wyznawać wiarę publicznie. Wiarę w ogóle należy wyznawać. Odkupienie nie jest legendą – ale do każdego chrześcijanina należy wybór czy będziemy Je traktować jako ocalenie przyniesione wszystkim ludziom czy jako prywatnie inspirujący mit. Sensem obecności krzyża w życiu publicznym jest właśnie – zaraz po wdzięczności wobec Zbawiciela – potwierdzenie tej prawdy. Wprowadzanie w tej sferze zakazów jest po prostu ograniczaniem ludzkiej wolności. Co ciekawe – atakowany jest krzyż, bo ciągle (mimo wszystkich kompleksów katolików) reprezentuje wiarę. Religijne ceremonie intronizacyjne, jak w Wielkiej Brytanii czy innych protestanckich monarchiach Unii Europejskiej, są tolerowane – bo przez ogromną część własnych społeczeństw traktowane są umownie, jako zwyczaj.
Warto zastanowić się co oznacza (w konsekwencjach) idea deportacji chrześcijaństwa w sferę czysto prywatną. Jak mądrze zauważyła Jeanne Smits, znana francusko-holenderska publicystka katolicka, po usunięciu krzyży ze szkół przyjdzie pora na usunięcie świąt chrześcijańskich z kalendarza państwowego. Niestety, doświadczenie uczy, że antyutopie spełniają się raczej prędzej, niż później.
A swoją drogą ciekawe: czy nasi polemiści proponują usunięcie półksiężyca z tureckiego sztandaru narodowego – jako element negocjacji na temat wstąpienia Turcji do Unii Europejskiej? Pewnie tak. Chrześcijaństwo jest o wiele skromniejsze: nam wystarczają kryteria kopenhaskie, a konkretnie w sferze religii zapewnienie publicznych praw Kościołowi, swoboda pracy seminariów duchownych, bezpieczeństwo księży. Prawo miłości jest dobrą szkołą tolerancji.
Bardzo mądre słowa. Wolę Pana jako publicystę upominającego się o nasze Wartości, niż jako polityka walczącego o głosy wyborców.
Choć jedno i drugie to syzyfowa praca…
Drogi Panie Marszałku
Trudnym jest dla mnie nie zgodzić się z Pana słowami choćby w najmniejszym fragmencie. Dlatego dziękuję Panu Bogu i Panu, że Pan jest wśród nas.
Zastanawiałem się nad tym, czy napisać te powyższe słowa, aby nie dawać pożywki osobom atakującym Pana na tym i innych blogach, ale niech one będą dla nich przykładem miłości braterskiej, mam nadzieję że zrozumieją.
Chciałbym sią podzielić jedną z wielu osobistych refleksji, jakie nasunęły mi się, kontemplując Krzyż – oczywiście w aspektach naszych rozważań. Otóż, kiedy wspominam Krzyż, wizerynek Chrystysa przybitego do drewna, to nigdy nie budził On we mnie lęku, zawsze dobre wrażenia, już jako małe dziecko kiedy go mijałem przy drodze, widziałem w świątyni, w domu, w kapliczce to zawsze był mi bliski, był czymś naturalnym w moim życiu – Chrystus wiszący na Krzyżu nigdy nie był dla mnie ciałem.
Natomiast, kiedy zobaczyłem piewszy raz ciało osoby, która odeszła, małej siedmioletniej dziewczynki (sam wtedy miałem gdzieś tyle), chciaż świeciło słońce i w izbie dało się czuć słodki zapach róż, to moje plecy i serce przelatywał drerszcz strachu. W dlszym moim życiu gdy znajdowałem sie w podobnych sytuacjach zawsze ten dreszcz strachu przebijał moje serce.
Natomiast nie zdarzyło mi się to nigdy w obecności Krzyża – z wyjatkiem tylko tych chwil gdy kontemplowałem Krzyż w aspekcie cierpienia Jezusa i moich grzechów.
Reasumując , wydaje mi się, że dla człowieka, nie wierzącego Krzyż może wyzwalać wrażenia takie, jak na mnie ciało Tej śp. dziewczynki i być może dlatego się go boi a czasem zaczyna z Nim walczyć starając się to uargumentować odpowiednią teorią, a w rzeczywistosci to tylko ten strach tkwiący gdzieś tam głęboko w sercu.
Datego winni jesteśmy ludziom bez wiary nie tyko wlkę o Krzyż, ale i uświadamianie ich i modlitwę za nimi.
Szczęść Boże.
Chrześcijanie oczywiście mają prawo do wyznawania i manifestowania swojej wiary publicznie dokładnie takie samo jak wyznawcy innych religii czy ateiści.
Nie mają jednak prawa narzucać swej wiary innym poprzez aparat państwowy, co w tej chwili de facto ma miejsce.
Dlatego trudno się zgodzić z pana wywodem.
Zgadza się… Dla niektórzy tolerancja jest tożsama z ateizacją… Smutne… Ale jeszcze jesteśmy my!
***
Wszystkiego dobrego z okazji urodzin panie Marku!
NAJLEPSZE ŻYCZENIA Z OKAZJI URODZIN!PANIE MARKU!!!
W Europie katolicyzm, nie mówiąc już o protestantyźmie przegrywa z islamem m. in. dlatego że dla wyznawców islamu ich zasady są święte i niepodważalne. Katolicy często akceptują kompromis – opowiadają się trochę za “in vitro”, czy aborcją, a trochę przeciw. Formalnie wielu z nas uważa się za katolików, a w rzeczywistości oznacza to pół-katolicyzm, albo nawet ćwierć-katolicyzm. Defensywa katolicyzmu w Europie często wynika z naszych indywidualnych defensywnych postaw.
Wszystkiego najlepszego z okazji urodzin, takich ładnych okrągłych. Niech Bóg i Niepokalana mają Pana w swojej opiece. A, co do Ojczyzny, to jestem spokojny. “Nie ma tego złego, coby na dobre nie wyszło”, pod jednym warunkiem, że jesteśmy mądrzy i umiemy wyciągać wnioski z cudzych błędów, a przede wszystkim z własnych.
Pozdrawiam Pana i Pana Rodzinę. Panie Marszałku, nie ma tak, żeby Prawda nie zwyciężyła, bowiem jest Ona obiektywna, zaś kłamstwo jest subiektywne, bowiem tkwi ono tylko w głowie kłamcy, w jego wyobraźni.
Panie Marku!
Dziękuję za Pana aktywność, zarówno publicystyczną jak i polityczną. Od wyborów europejskich 2009 jestem zdecydowanym wyborcą Prawicy i oczywiście Pana. Myślę, że Pana obecność w polityce jest potrzebna Polsce, nawet wtedy, gdy nie udaje się osiągnąć zamierzonego celu. Ważne jest, żeby ktoś reprezentował nasze poglądy, a Pan to robi.
Błogosławieństwa Bożego z okazji urodzin!
Bezpieczenstwo ksiezy ??? A co z bezpieczenstwem molestowanych seksualnie przez ksiezy i klerykow dzieci ??
Przyłączam się do życzeń urodzinowych – wszystkiego, co dobre i piękne, dużo siły w tej walce o sprawiedliwość w naszej ojczyźnie. Potrzeba nam takich ludzi jak Pan! Niech Bóg błogosławi i prowadzi!
[...] This post was mentioned on Twitter by Magda and Darciatko, Marek Jurek. Marek Jurek said: Atakowany jest krzyż, bo ciągle (mimo wszystkich kompleksów katolików) reprezentuje wiarę. http://bit.ly/aM6xkG [...]
Chrystus z krzyża rzekł do Świętego Franciszka: “Idź i napraw mój Kościół, gdyż popada w ruinę”
Oby P.Marszałek naprawił życie społeczne w Polsce – tego życzę z okazji Abrahama.
@Sylwek
“Nie mają jednak prawa narzucać swej wiary innym poprzez aparat państwowy, co w tej chwili de facto ma miejsce.”
A czy powieszenie krzyża we własnym hotelu czy gabinecie to narzucanie religii? Przecież nie krzyczymy”zabić ateistów”, tylko upominamy się o prawo do krzyżyka na szyi:)
Wszystkiego najlepszego Panie Marszałku!
Nie zgadzam się z Sylwkiem. Mam dwadzieścia lat. Ostatnich 12 lat spędziłem w szkołach (podstawowej, gimnazjum i liceum), plus do tego trzy lata w przedszkolu. I przez te 15 lat krzyż widziałem tylko w salach gdzie zazwyczaj odbywała się katecheza. Mylę, że ten rzekomy “problem” obecności krzyży w sferze publicznej jest mocno przesadzony i wypływa raczej z nienawiści do chrześcijaństwa niż z jakiś szlachetnych pobudek. Świetnie obrazuje to wystrój sali plenarnej polskiego Sejmu: na środku, wielka biało- czerwona flaga od podłogi po sufit, w centrum polskie godło znacznych rozmiarów- orzeł w koronie na czerwonym tle. A gdzieś tam z boku, nad bocznymi drzwiami, mały, skromny, prosty krzyż… Krzyż, który symbolizuje ogromny, ponad tysiącletni wpływ chrześcijaństwa na ukształtowanie polskiej państwowości, kultury, sztuki, tożsamości narodowej. Gdyby w 966r. Mieszko I nie przyjął chrztu, nie byłoby Polski, nie byłoby nas. Gdyby nie chrześcijaństwo, barbarzyńscy mieszkańcy wczesnośredniowiecznej Europy, ludzie jeszcze dość prymitywni i zacofani, a takimi byli nasi przodkowie (z całym szacunkiem do nich), nie poznaliby całego dorobku starożytnych cywilizacji Grecji, Rzymu, Egiptu, nie poznaliby dzieł Platona, Sokratesa czy Arystotelesa, nie przejęliby bogatej wiedzy starożytnych uczonych w dziedzinie medycyny, biologii, geografii, matematyki, prawa i wielu innych. Gdyby chrześcijanie w czasie kryzysu i upadku Cesarstwa Zachodniego nie uchronili tych bezcennych dzieł i nie przechowali ich dla przyszłych pokoleń, wówczas ten wielki dorobek wielu pokoleń zostałby zniszczony przez europejczyków- barbarzyńców. A o ileż uboższa byłaby nasza współczesna kultura, sztuka, literatura, muzyka bez Pisma Świętego i dzieł chrześcijańskich twórców? Bez chrześcijaństwa nie byłoby uniwersytetów, ośrodków badawczych, drukowanych książek, wielu wynalazków i odkryć naukowych. A wszystkie te zasługi i wiele innych w polskim Sejmie symbolizuje ten mały, prosty krzyż. Chyba można uszanować ten skromny, ale jakże ważny dla Polski, Europy i świta symbol, prawda? Gdybym żył w kraju, w którym 90% społeczeństwa wyznawałaby islam, nie miałbym nic przeciwko obecności symboli tamtejszej religii w szkołach, urzędach, na ulicy, o ile nikt nie kazałby mi przechodzić na islam. Z wielkim szacunkiem i podziwem patrzyłbym na wiarę tamtych ludzi. Absurdalny jest również zarzut, jakoby chrześcijanie narzucali komuś swoje religijne prawo. Jak ktoś mówi, że aborcja powinna być zakazana bo jest po prostu mordowaniem niewinnych, bezbronnych ludzi (nauka udowodniła, że zarodek, płód jest człowiekiem gdyż niezależnie od naszego wieku czy stopnia rozwoju, zawsze należymy do gatunku homo sapiens, a szereg międzynarodowych świeckich aktów prawnych przyznaje przedstawicielom tegoż gatunku przyrodzone i niezbywalne prawo do życia), to twierdzi się, że jest to umotywowane religijnie. A jak ktoś chce wprowadzenia aborcji na życzenie, powołując się przy tym na nie istniejące prawo kobiet do aborcji czy “własnego brzucha”, to uznaje się, że jest to postulat jak najbardziej słuszny. Podobnie jest w innych “gorących” problemach etycznych, takich jak eutanazja, związki homoseksualne, procedura in vitro czy przyznawanie praw ludzkich zwierzętom. Tak naprawdę w każdej z tych spraw rzetelne badania naukowe przyznają rację chrześcijanom. Stworzenie przecież nie może przeczyć swojemu Stwórcy. Niestety kłamstwo często powtarzane “staje się”, tzn. zostaje powszechnie uznane za prawdę. Ale nigdy tą prawdą nie jest, niezależnie od tego jak wielu dało się oszukać!!! I to jest w mojej opinii największy problem współczesnej cywilizacji, a nie obecność krzyża w szkole czy urzędzie…
do Sylwka:
Ale w jaki konkretnie sposób moja wiara jest Ci narzucana przez aparat państwowy?
Wszystkiego najlepszego Marku z okazji 50-tej rocznicy urodzin. 100 lat 100 lat niech żyje żyje nam, niech żyje nam.
Panie Marku: wszystkiego!
Sylwek: nikt ci nie narzuca wiary. Sam sobie wmawiasz, że obecność krzyża to jakieś narzucanie.
Prawdopodobnie obecność rybki Darwina byłaby nie do przełkniecia dla większośći wielbicieli krzyża w państwowych urzędach (bo o to idzie a nie o krzyzyki czy choćby wielkie krzyże na szyi lub w kapliczkach postawionych na prywatnym terenie/terenie kościelnym).
Krótko mówiąc, chodzi o podwójne standardy.
Ja nie życzę sobie, by w PArlamncie mojego Państwa wisiał symbol reprezentujacy wartości jedynie jednej grupy.
To wszytko.
Panie Marszałku, wszystkiego najlepszego z okazji urodzin!
@Sylwek
“Ja nie życzę sobie, by w Parlamncie mojego Państwa wisiał symbol reprezentujacy wartości jedynie jednej grupy.”
My mamy tylko ten jeden mały krzyżyk. Natomiast symbol waszej “kultury” – pusta ściana – zajmuje chyba z hektar. Nie jesteście więc tacy pokrzywdzeni.
Nikt nie broni żydom (mała litera, bo wyznanie) czy wyznawcom islamu publicznie manifestować ich religijniści. Nikt, poza twoimi współczcicielami bożka “tolerancji” na zachodzie.
Niby dlaczego Polski Sejm ma być wystrojony pod wyznanie ateistyczne, a nie chrześcijańskie?
głosujcie na Prawicę RP w sondażu
http://www.wybory.xaa.pl/partie/
W chrześcijaństwie odwaga dawania świadectwa zawsze była potrzebna, ponieważ budziła nadzieję,”a nadzieja zawieść nie może”. Życzę odwagi i nadziei, której nie ma kresu i której wypełnieniem jest CHRYSTUS zmartwychwstały (te życzenia to nie tylko z okazji urodzin).
Pewien Kopt z Egiptu pracujący na kolei holenderskiej otrzymał zakaz chodzenia z krzyżykiem na szyi pod pretekstem rzekomego zagrożenia jego zdrowia, ba, życia. W takim razie on wskazał na rówieśniczkę, muzułmankę, która chodziła w chuście zasłaniającej jej całą twarz. Twierdził, że zasłanianie twarzy chustą może mieć znacznie poważniejsze konsekwencje, z racji, iż owa kobieta ma bardzo ograniczoną widoczność. Koleje holenderskie kobiecie pozwoliły, chrześcijaninowi (koptowi) z Egiptu- nie. Kopt odwoływał się do Trybunału Europejskiego, ten jednak potwierdził decyzję kolei. Nie pamiętam dokładnie czy to tak było, opisuje to sobotnia “RP”, w każdym razie dowodzi to nie tyle dyskryminacji chrześcijan, co naszej niezdolności do solidarności, takiej, jaką cechują się np. Żydzi bądź muzułmanie
Napisał Pan :
“Ludzie razem w ogóle (i naród konkretnie) powinni i mają prawo wyznawać wiarę publicznie.”
Czy dotyczy to wszystkich wyznań ?
Szatanistów i wyznawców fallusa równiez ?
Powiedzmy szczerze: od nas chrześcijan wymagają tolerancji wobec “ateistów” (cudzysłów użyłem, gdyż tak naprawdę nie ma człowieka, który w nic nie wierzyłby), a sami nas prześladują… To tylko dowodzi, jak wciąż AKTUALNE jest Słowo Boże. Niech będzie Chrystus uwielbiony w tych, którzy co dzień dają siebie na ofiarę.
@Vegeta
Ekhem, pusta ściana “symbolem ateizmu”?
Chyba tylko w takim sensie w jakim sam świat – w istocie pusty i pozbawiony Boga, jest takim “symbolem”. Ale ponieważ znak i znaczące w tym przypadku to to samo, to wątpię, by w filozoficznym rozumieniu to co pan(i) napisał(a) miało jakikolwiek sens.
a może mi ktoś wyjaśnić dlaczego TW Kowalczyk został Prymasem? na ingresie brakowało mi tylko Jaruzelskiego i Kiszczaka w pierwszych rzędach! Wyszyński by się złapał za głowę!
“Ludzie razem w ogóle (i naród konkretnie) powinni i mają prawo wyznawać wiarę publicznie. Wiarę w ogóle należy wyznawać.” Spór który się toczy dotyczy głównie publicznego manifestowania wiary. Proponuję zwrócić się do kwestii bardziej podstawowej czyli samej istoty wiary. Wiara jest przeciwieństwem wiedzy. Jeżeli coś wiem, nie muszę już w to wierzyć bo wiedza jest pewnością, opiera się na faktach. Jeśli zaś w jakiejkolwiek sprawie muszę odwoływać się do wiary, oznacza to że nie wiem wystarczająco dużo, a może nie wiem nic, i posługuję się sztucznym narzędziem wywodzącym się z fantazji a nie z rzeczywistości.
@ Sylwek @Shatyn @ Obserwator – skoro juz panowie dyskutejecie na tym forum to prosze wyjasnic dlaczego obecnosc krzyza w przestrzeni publicznej narusza WOLNOSC czlowieka – prosze o uzasadnienie w oparciu o definicje wolnosci.
Tischner posługując się metaforą mówi: „Wolność ma dwa główne promienie: jednym kieruje się na zewnątrz siebie, drugim do wnętrza siebie. Dzięki pierwszemu promieniowi wolność dokonuje czegoś w świecie. Dzięki drugiemu wolność dokonuje czegoś w sobie, przede wszystkim dookreśla osobę do dobra lub zła. Wolność w pewnym sensie „działa” na byt. Ale działa tak, jak to, co jest „wyżej” działa na to, co jest „niżej”. Właściwym polem działania wolności jest osoba. Wolność działa na osobę w ten sposób, by ona wybrała swą wolność. Ale w wyborze własnej wolności tkwi cały paradoks wolności: aby wybrać wolność, trzeba być wolnym, ale nie jest się wolnym, jeśli się nie wybrało wolności”.
Glebokie pragnienie wolnosci jest samo w sobie godne szacunku. Prosze, dla dobra dyskusji,wyjasnijcie w jaki sposob obecnosc KRZYZA CHRYSTUSOWEGO w przestrzeni publicznej przycmiewa promienie Waszej wolnosci – tej kierowanej z Waszego wnetrza na ZEWNATRZ i tej skierowanej do WNETRZA.
Podpisuję się w 100 % zarówno pod Pańską opinią jak i pierwszym komentarzem Pana Grębskiego.
Wszystkiego najlepszego w drugiej połowie Pańskiego życia
Wszystkiego Dobrego, Panie Marszałku
Niektórzy twierdzą, że krzyż w szkole oznacza narzucanie wiary innym. Jednocześnie mówią, że np. pornografia w kiosku jest dla tych, którzy jej chcą. Więc chyba tym bardziej, jeśli kogoś krzyż nie interesuje, to nie musi na niego patrzeć. “Narzucenie” komuś jego widoku w ten sposób jest na pewno mniej niebezpieczne niż pornogazetki w punktach handlowych.
@Sylwek
Proszę cytować moje słowa dokładnie. Pusta ściana to nie “symbol ateizmu”, ale symbol “kultury” stworzonej przez ateizm. Dlaczego? Dlatego, że to w istocie antykultura. Owszem, wy żyjecie w świecie bez Boga. W świecie zimnym, pustym, w którym nie ma żadnych wartości. No bo skąd może wziąć się strumień, kiedy nie ma Źródła?
Jesteście ludźmi “wyzwolonymi” z wszelkich ograniczeń, które kształtują w człowieku człowieczeństwo – “wyzwoleni” z tego wszystkiego, co Gombrowicz nazywał Formą. Po twoich współwyznawcach z zachodu widać zaś, że człowiek wolny od jakichkolwiek skrępowań nie staje się ani wolny, ani szczęśliwy. Staje się zwyczajnym bydlakiem. Tak, bo to wy zabijacie nienarodzone dzieci, chorych i starych (w Holandii nie trzeba już zgody chorego), to wy promujecie dewiacje i perwersje, wy zabraniacie ludziom wierzącym noszenia burek czy wieszania krzyżyków w szkołach i urzędach.
Jesteście jak psy leżące w żłobie pełnym siana – sami nie jecie, ale innym nie dajecie.
Porównywanie krzyża do symboliki satanistycznej jest godne idioty. Chrześcijaństwo głosi takie Wartości jak Miłość między ludźmi, poszanowanie, tolerancja (vide: I Rzeczpospolita), wolność. A sataniści oddają cześć kanalii, która we wszystkich wierzeniach jest osobowym złem, a więc głoszą nienawiść, jad, brak szacunku dla kogokolwiek, kierowanie się tylko własnymi popędami, deptanie innych.
Jeśli wy nie potraficie dostrzec tej fundamentalnej różnicy między wyznawcami Boga, a wyznawcami szatana – świadczy to tylko o was.
I jeszcze jedno. Co niby ma znaczyć, że “w filozoficznym rozumieniu to co pan(i) napisał(a) miało jakikolwiek sens”? Nie obchodzą mnie żadne “filozoficzne sensy”. Moje słowa odnoszą się do życia, a nie do przemądrzałego mędrkowania. Bo my, chrześcijanie, staramy się robić coś dobrego dla świata. My na przykład, w czasie powodzi, pomagamy sobie – a nie zamykamy w melinach i dyskutujemy o “wyzwoleniu” pedalstwa, jak pan Sierakowski, który myśli, że jest wielkim lewicowcem.
@as
Niezły argument!
Do Sylwka: Przecież w moim komentarzu tłumaczyłem, że skromny krzyżyk w Parlamencie nie jest symbolem “reprezentującym wartości jedynie jednej grupy”, jak to określiłeś, ale przede wszystkim symbolizuje ogromny wkład chrześcijaństwa (katolików, prawosławnych, Kościoła unickiego, wielu różnorodnych wspólnot protestanckich) we wszystkie dziedziny życia społecznego i politycznego naszego państwa przez ponad 1000 lat. Gdyby nie wiara chrześcijańska, Polacy nie zjednoczyliby się w walce przeciwko Szwedom w czasie “potopu” 1655-1660 (dopiero zagrożenie zrabowania i zbezczeszczenia Jasnej Góry przez wojska szwedzkie, a także długa i wytrwała obrona klasztoru przed najeźdźcami dała wszystkim Polakom impuls do walki ze Szwedami), wspomnę jeszcze o tym, bez szczegółów, bo większość ludzi je zna, że bez Kościoła katolickiego i Jana Pawła II nie byłoby Solidarności, nie obalono by komunizmu w Polsce i innych krajach środkowo europejskich (oczywiście wówczas żyłbyś w kraju “wolnym” od krzyży w urzędach czy szkołach, ale nie wiem czy by Ci to tak bardzo się podobało…). A wracając do krzyża w Sejmie to jest to właśnie symbol tego wkładu różnych wyznań chrześcijańskich w dzieło budowania Rzeczpospolitej Polski, czego początkiem był chrzest Mieszka I w 966r. Chrześcijanie różnych wyznań stanowią zapewne około 90% współczesnego polskiego społeczeństwa (a może nawet więcej). Ich wkładu i wkładu ich przodków- chrześcijan w rozwój Polski nie da się przecenić i nie można wymazać z historii naszej ojczyzny, i można go chyba docenić zostawiając ten mały krzyż w Sejmie, prawda? A państwo wyznaniowe nie jest wtedy gdy mały krzyż wisi w Sejmie, ale wtedy gdy przystawiają ci pistolet do głowy i każą przyjąć chrzest (albo ogólnie rzec ujmując przyjąć jakąkolwiek inną religię bez twojej zgody). A jak wiemy takiej sytuacji w Polsce nie ma. Mamy rozdział Kościoła od państwa, który nazwałbym (cytując obecnego prezydenta Francji) świeckością pozytywną, opartą na szacunku i wzajemnej współpracy różnych wyznań i władz państwa. Przemyśl to sobie na spokojnie, Sylwku. Opanuj nerwy, “prześpij się” z tym, jak to się ładnie mówi (tylko bez żadnych złych skojarzeń!). Pozdrawiam serdecznie!
Od unii Polsko-Litewskiej nasza ojczyzna jest wielowyznaniowa. Przez stulecia razem żyli katolicy, prawosławni, protestanci, żydzi i muzułmanie. Nie było wojen religijnych, prześladowań na większą skalę, bo pojedyńcze incydenty są nieuniknione przy takiej różnorodności. Dowodem na to, że funkcjonowało to dobrze jest skala imigracji tych którzy doświadczyli prześladowań w tolerancyjnej europie zachodniej właśnie do Polski.
Obecnie prawie nam wmówiono odpowiedzialność z holokaust…
Myślę, że słabość ta wynika ze słabości naszej wiary. W poprzednich komentarzach czytałem o kompromisach. Myślę, że wyrazistym, choć bardzo łagodnym przykładem kompromisu są tirówki. Łagodnym, bo one sprzedają tylko ciało, natomiast katolik idący na kompromisy moralne sprzedaje duszę. Dosłownie. Bóg jest lub go nie ma, można być członkiem jego kościoła lub nie, ja jeśli się jest to należy przyjąć całą jego naukę. Inaczej usłyszymy “nie jesteś zimny ani gorący, obyś był zimny lub gorący gdyż chcę cię wyrzucić z ust moich” Ap. Św. Paweł zawsze robił to co uważał za słuszne, dlatego Bóg go prowadził i nie odrzucił. Podobna ortodoksja jest np. w islamie, dlatego oni się rozwijają, a tolerancyjni katolicy giną. Mają w Europie średnio 8,1 dziecka na rodzinę. A co my zrobiliśmy z encykliką Humane Vite. To co piszę ma bezpośredni związek z krzyżem. Gdyby po głosowaniu nad inicjatywą Autora blogu pod sejmem zrobiło pikietę z milion ludzi (wyznawcy islamu poszliby razem z katolikami), gdyby przeniosło się to na wyniki wyborów nie byłoby obecnej dyskusji. Nikt by się nie czuł prześladowany… Chcemy obecności krzyży, ale czy się przed nimi kłaniamy, zdejmujemy czapkę, jak za czasów mojej młodości. Myślę, że my tylko dyskutujemy, a tak naprawdę to nam na nich nie zależy.
@Emigrant. Odpowiadam na Pańskie pytanie: Dlaczego krzyż w przestrzeni publicznej narusza wolność człowieka? W Polsce są ku temu wyraźne powody. Należy stwierdzić że krzyż nie jest tylko jednym z wielu symboli jakiejś wiary, filozofii, systemu wartości, jakich wiele na świecie. To znak ciągle jeszcze silnego, zorganizowanego w Kościół chrześcijaństwa, które wpływa w dużym stopniu, jawnie lub skrycie, na wszystko co się wokół nas dzieje. Znak Kościoła który co prawda nie pali już niewierzących na stosach, jest jednak organizacją o totalitarnych zapędach, ściśle związaną z państwem i wykorzystującą państwo do swych celów. A cele te określa w oparciu o abstrakcyjną wiarę która normuje całe życie człowieka, nie pozostawia miejsca na wolność. To wszystko osacza niewierzących i wywołuje ich sprzeciw. Prawda, istnieją dwie całkiem odrębne grupy niewierzących: poniżej i powyżej chrześcijaństwa. Pierwsi są tylko zbuntowani, to tacy którzy popierają na przykład prawo do aborcji, drudzy dążą do prawdy i wolności bez fikcyjnej wiary i krzywdzenia kogokolwiek.
@Obserwator – Dziekuje za odpowiedz. Napiecia na linii panstwo – kosciol to fragment historii Europy. Niektore panstwa np. Dania lub Anglia chcialy sobie z tym poradzic upanstwowiajac kosciol. Panstwa traktuja religie bardzo instrumentalnie z przyklad niech wystarczy wojna trzydziestoletnia w Niemczech, ktorej liczba ofiar siegnela polowy liczebnosci tego zlepku ksiestw i marchii.
XX wiek to eksplozja panstw ateistycznych i ideologii odrzucajacych wplywy reigijne: od Meksyku, przez ZSRR po Albanie. Laczna liczba ofiar totalitaryzmow ateistycznych trudna jest do oszacowania. Jednoczesnie podeptano podstawowe prawa czlowieka, w tym wlasnie prawo do WOLNOSCI sumienia.
Te “abstrakcyjna wiare” Jezus przypieczetowal podroza do Jerozolimy i smiercia na Golgocie. Jego wiara, jak i wiara jego wyznawcow nie byla tylko wiara abstrakcyjna.
Nikt Tobie tej wiary nie narzuca. Co wiecej – Krzyz zaprasza nas wszystkich do konteplacji – rowniez, a moze przede wszystkim tych, ktorzy chca naduzyc sily jaka zostala im dana. Prawdziwa sila jest dysponowac nia i powstrzymac sie przed jej uzyciem.
Do Obserwatora: Ton Pana wypowiedzi mógłby sugerować komuś kto nigdy nie był w Polsce i mało o niej wie, że w naszym kraju funkcjonuje organizacja wręcz sekciarska, zhierarchizowana, do której należy może co najwyżej 5% społeczeństwa, natomiast kapłani i hierarchowie tej organizacji totalitarno- religijnej sprawują wysokie funkcje we władzach Polski, lub mają tam swoich wiernych i fanatycznych agentów, i narzucają siłą swoją religię 95% obywateli, którzy nie są chrześcijanami. Tak wynika z Pana wypowiedzi. A przecież tak w Polsce nie jest. Już przecież pisałem, że jeżeli jakieś kręgi chrześcijańskie dążą do wprowadzenia przepisów prawnych, zgodnych z Bożymi przykazaniami, to słuszność tych postulatów mogą z łatwością uzasadnić stosując racjonalne, naukowe dowody i argumenty. Jeżeli stwierdzilibyśmy, że w imię świeckości państwa, należy z polskiego systemu prawnego wyrzucić wszystkie te zapisy, które zgodne są z nauką Kościoła czy chrześcijańską etyką, wówczas należałoby zalegalizować zabójstwa, kradzieże, tortury, pedofilię, poligamię, napady, gwałty itd. Właśnie na tym polega demokracja, ustrój fatalny i kiepski, ale najlepszy jaki do tej pory wymyślono: Konstytucja pozwala obywatelom brać udział w życiu publicznym, np. poprzez składanie projektów ustaw jeśli popiera je co najmniej 100000 obywateli. Jednocześnie nie ma znaczenia czy te proponowane zapisy wynikają z pobudek religijnych czy nie. Na tym polega wolność wyznania, sumienia, prawo do udziału w życiu publicznym. Tą ustawę musi oczywiście przyjąć parlament, którego członkowie wybierani są w powszechnych wyborach, a następnie projekt ten musi zostać podpisany przez wybranego przez obywateli prezydenta. Każda grupa religijna (w tym także ateiści, którzy wierzą, że Boga nie ma) może składać swoje projekty ustaw do parlamentu, jeśli zebrała odpowiednią ilość podpisów. Z niektórych wypowiedzi ateistów (takich jak Pańska wypowiedź, choć oczywiście nie wiem czy jest Pan ateistą) wynika, że chrześcijaństwo powinno się zwalczać wszelkimi dostępnymi sposobami, nawet z naruszeniem świeckiego prawa, albo przynajmniej ignorować. Ateiści chcieliby, żeby ludzie byli katolikami, protestantami czy prawosławnymi tylko w swoich domach, a najlepiej tylko w swojej głowie, bo cała strefa publiczna jest objęta działaniem religii świeckości, która nie toleruje żadnego innego wyznania (wspomnieć można chociażby o zakazie noszenia chust czy burek przez muzułmanki, czy budowania minaretów w niektórych świeckich i podobno tolerancyjnych państwach Europy Zachodniej). Dziadek słusznie napisał, że Polska od wieków, w przeciwieństwie do innych europejskich krajów, była państwem tolerancyjnym i demokratycznym, na wzór demokracji ateńskiej, w której określona grupa społeczna, pozostająca w mniejszości, tak jak szlachta, ma pełnię praw publicznych (wówczas w Europie Zachodniej nie do pomyślenia było, i nadal tak jest w niektórych krajach, by szlachta wybierała króla). Już nie mówiąc, że jako pierwsi w Europie, a drudzy na świecie, uchwaliliśmy konstytucję (a z tego co wiem nowoczesna W. Brytania nadal takiego dokumentu zasadniczego nie posiada). Co do stosów, to pragnę przypomnieć że zaczęto je palić NIE W ŚREDNIOWIECZU, ale w RENESANSIE, epoce, w której podobno odwrócono się od Boga, a zwrócono w stronę człowieka… Trzeba też pamiętać, że wyroki w sprawach czarownic wydawane były głownie przez władze świeckie. Wiele z nich wydawała tzw. inkwizycja hiszpańska powstała w XVw. i podległa przede wszystkim władzom świeckim (często była ona upominana przez papieży). Oprócz niej od XII wieku istniała tzw. inkwizycja rzymska, która miała za zadanie zwalczać herezje, a nie palić czarownice. Powstała ona właśnie dlatego, że w Prowansji i Langwedocji we Francji pojawiła się swego czasu niebezpieczna herezja katarów (albigensów), która w rzeczywistości była groźną sektą (tak jak dzisiejsze tego typu grupy robiła ludziom pranie mózgu i przejmowała ich majątki). Jej wyznawcy twierdzili, że stworzenie, świat jest czymś złym, dziełem “złego Boga” i należy je niszczyć np. ludzkie ciało należy niszczyć poprzez wyuzdaną rozpustę (a Kościół uczy, że ciało jest czymś dobrym i pięknym, jest “świątynią Ducha Świętego”). Sekta ta była więc groźna nie tylko dla Kościoła, ale także państw i społeczeństw. Ludzi wyznających tą herezję nazwałbym wręcz niebezpiecznymi anarchistami. Ważne jest także to, że inkwizycja rzymska wprowadzała regularne sądownictwo i procedurę oskarżenia, która np. pozwalała pozwanemu złożyć trybunałowi listę osób, które z różnych powodów są nieprzychylne oskarżonemu i których zeznania nie były w procesie brane pod uwagę. Większość kar zasądzanych przez inkwizycję rzymską czy hiszpańską miała charakter pokuty religijnej, rzadziej stosowaną karą było więzienie (wielu więźniów udawało herezję tylko po to by zostać przeniesionym do inkwizycyjnego więzienia, gdzie często panowały o wiele lepsze warunki niż w świeckich więzieniach), często stosowano też areszt domowy. Wyroki śmierci były rzadkością (w latach 1540-1700 karę śmierci wykonano w odniesieniu do poniżej 2% oskarżonych, co daje około 3 osób skazywanych na śmierć rocznie w całym państwie hiszpańskim wraz z jego koloniami). Udokumentowany jest również fakt że przez całe XVI stulecia hiszpańska inkwizycja z dużą rezerwą odnosiła się do oskarżeń o czary. Wydano nawet instrukcję nakazującą wielką ostrożność w takich sprawach np. wymagano sprawdzenia czy oskarżona osoba nie jest chora psychicznie lub upośledzona. Można więc stwierdzić że stanowisko inkwizycji hiszpańskiej było zgodne z opinią dwunastowiecznego biskupa Chartres, Jana z Salisbury, który na temat oskarżeń o czary powiedział, że “najlepszym lekarstwem na tę chorobę jest trzymanie się twardo wiary, niedawanie posłuchu kłamstwom i niezwracanie uwagi na takie godne politowania szaleństwa”. Dodam jeszcze że pan Galileusz nie został spalony na stosie. Opowiadając się za teorią heliocentryczną Kopernika, został wezwany do Rzymu, gdzie mieszkał sobie w wygodnym apartamencie, aby udowodnić że ma rację. Galileusz stwierdził, że dowodem na słuszność jego tezy jest zjawisko pływów, choć zarówno wtedy jak i dziś uczeni wiedzą dobrze, że pływy występują w wyniku oddziaływania grawitacyjnego Ziemi i Księżyca, a nie dlatego, że nasza planeta krąży wokół Słońca. Trudno się więc dziwić, że wówczas w tą teorię nie uwierzono. Wiem, że Kościół jako wspólnota ma wiele grzechów na swoim sumieniu. Ale nie można Kościoła fałszywie oskarżać, powołując się na stereotypy, “czarne legendy” czy kłamstwa. Przecież to świeckie, ateistyczne, lewicowe i totalitarne systemy polityczne; nazizm i komunizm doprowadziły do najtragiczniejszej w swych skutkach wojny i wymordowały najwięcej niewinnych ludzi (komunizm nawet więcej niż nazizm, o czym rzadko się pamięta). Chciałbym jeszcze powiedzieć, że bardzo cieszę się, że na blogu pana Marka Jurka można przeprowadzić takie ciekawe dyskusje, w których biorą udział osoby o różnych poglądach. Ważne jest abyśmy się wzajemnie szanowali i potrafili się nawzajem słuchać. Pozdrawiam wszystkich serdecznie!!!
Aha, i jeszcze komentarz do tezy, że wiara i rozum się wykluczają. Wiara i rozum się UZUPEŁNIAJĄ. Przecież nauka nie jest w stanie wyjaśnić wszystkiego, co dzieje się wokół nas. Zwykle każde odkrycie, będące odpowiedzią na jedno pytanie, rodzi kilka następnych. Bez wiary nie da się wyjaśnić także wielu uzdrowień, niewytłumaczalnych z punktu widzenia medycyny, cudów eucharystycznych, czy chociażby pochodzenia wizerunku na chuście z Manoppello. chciałbym jeszcze podać mały przykładzik matematyczny: prawdopodobieństwo że Bóg istnieje i stworzył świat wynosi 1:4. Natomiast prawdopodobieństwo przypadkowego samoczynnego powstania jednej tylko molekuły hemoglobiny (nie mówiąc już o powstaniu tkanek, narządów i organizmów) wynosi 1:20^257 (czyli 20 do potęgi 257). Z rachunku prawdopodobieństwa i wiedzy matematycznej wynika, że bardziej prawdopodobne jest, że Bóg istnieje i stworzył świat, niż że materia powstała przypadkowo. Jeszcze jedna ciekawa refleksja: Jeżeli przyjmiemy, jak twierdzi nauka, że człowiek to jeden z biologicznych gatunków, ssak należący do królestwa zwierząt, to możemy stwierdzić, że dla nas, ludzi, jako zwierząt najważniejsze jest dbanie o przedłużenie gatunku (czyli mówiąc w skrócie- rodzenie dzieci). Dlatego jako gatunek powinniśmy walczyć o przetrwanie i się rozmnażać. Te dwa naturalne popędy powinny determinować całe nasze działanie, wszystko co robimy powinno być poddane tym dwóm celom (tak jak u innych zwierząt czy roślin). Tymczasem wiadomo, że najważniejszym celem każdego człowieka (niezależnie od tego czy jest wierzący czy nie) jest zdobycie szczęścia. Owszem, dla jednych szczęście oznacza założenie i życie w rodzinie, wychowywanie dzieci itd. Ale patrząc na współczesną kulturę takich ludzi jest co raz niej. Owszem, większość ludzi uwielbia seks, ale stosując sztuczną antykoncepcję, dąży tylko do osiągnięcia przyjemności (szczęścia), ale nie dba już o przedłużenie ludzkiego gatunku (choć z punktu widzenia nauki powinni oni właśnie dbać o to by urodzić i wychować nowe pokolenie). Dążenie do szczęścia, a nie do przedłużenia gatunku, jest właśnie jedną z podstawowych, fundamentalnych różnić między ludźmi a zwierzętami. Nasze ciała ukształtowane zostały najprawdopodobniej w wyniku zmian ewolucyjnych (czyli “zostało ulepione z gliny”, jak mówi Biblia), natomiast nasze działania, cele nie są podporządkowane prymitywnym, naturalnym popędom. Posiadamy bowiem wolną wolę, która jest wynikiem posiadania niematerialnej i nieśmiertelnej duszy, którą otrzymaliśmy od Pana Boga. Pozdrawiam!!!
do Obserwatora: Prosze Pana ludzie nigdy nie byli paleni na stosach z powodu Krzyża. O tym czym była inkwizycja prosze popytac studentow prawa. Jasne – Kościół nie wyszedł z tamtego okresu “w bialych szatach”. Za wszystkie swoje błędy (wynikajace nie z Objawienia ale z kondycji człowieka) Jan Paweł II przeprosił jako głowa tegoż Kościoła. To ,że wśród niektorych moich braci w wierze obserwuję przejawy nienadążania za nauką i doświadczeniem Kościoła sprawia, że jestem w stanie zrozumieć pewną niechęć, czy obawy niekatolików. Ale drodzy Państwo czy naprawdę w życiu codziennym pod TYM ZNAKIEM dokonuje sie więcej zła niż dobra?
Pod znakiem Krzyża zawsze dokonuje się więcej dobra niż zła, bo jest to przede wszystkim uniwersalny symbol najwyższej ofiary złożonej w imię prawdziwej i szczerej miłości do innych. Mówiąc o Kościele wielu współczesnych ludzi widzi tylko hierarchów, księży, papieża. W mediach funkcjonuje już nawet określenie “biskupi”, które dla wielu dziennikarzy oznacza nazwę groźnej mafii zniewalającej katolików, coś na kształt partii komunistycznej. A przecież Kościół jest wspólnotą wszystkich wierzących w Chrystusa i ochrzczonych w imię Ojca i Syna i Ducha Św. Kościół to Mistyczne Ciało Chrystusa, a członkami tego Ciała są wszyscy wierzący, kapłani i świeccy. To że Chrystus jest głową Kościoła, który sam założył, sprawia, że poprzez Jego REALNĄ obecność (w sakramentach, słowach Pisma Św., modlitwach, dobrych uczynkach itd.) wspólnota ta jest uświęcana, uświęcana świętością i bóstwem Jezusa Chrystusa. Ale, jak napisałem członkami Kościoła są ludzie świeccy i kapłani, a wszyscy oni są grzeszni. Dlatego też także ludzie Kościoła popełniają błędy, po prostu grzeszą. Dla Boga szczególnie bolesne są grzechy tych, których powołał do służby Sobie i całej wspólnocie Kościoła – księży. W ten sposób widzimy Kościół jako wspólnotę świętą (uświęconą obecnością Chrystusa, Syna Bożego), ale jednoczenie grzeszną (przez grzechy członków tej wspólnoty). Zawsze jednak bóstwo i miłość Jezusa Chrystusa są większe od wszelkiego zła, jakie się w Kościele zdarza. Dzisiejszy świat nie potrafi jednak patrzeć w taki sposób na Kościół, gdyż odrzuca istnienie Boga, i widzi w Kościele jedynie zhierarchizowaną korporację religijno- charytatywną, świadczącą określone usługi tym, którzy się do niej zapisali. Jest to obraz zniekształcony, nie pełny, a często także wręcz fałszywy.
Do mjk007: 1.Jeden przykład nietolerancji: pl.wikipedia.org/wiki/Kazimierz_Łyszczyński. 2.Co do inkwizycji to nie ma sensu zaprzeczać faktom i podejmować próby jej wybielenia. 3.To miło że miały miejsce takie przeprosiny papieskie ale nie mogły one naprawić popełnionych zbrodni, służyły raczej poprawie wizerunku Kościoła. 4.Czy “pod TYM ZNAKIEM” jest więcej zła niż dobra? A to zależy w którym fragmencie rzeczywistości. Kościół ma pewne osiągnięcia w niektórych obszarach, w innych całkowicie przegrywa. Na przykład nie potrafił uwolnić się od rozlewu krwi przez swych członków w wojnach, zaakceptował zjawisko kierując do wojska kapelanów. Dlatego dziś Kościół jest współodpowiedzialny za śmierć i cierpienia ludności Iraku i Afganistanu.
Kazimierz Łyszczyński? Wskaż mi chociaż jednego obecnie żyjącego człowieka, który za to odpowiadał albo chociaż popierał. To samo z inkwizycją. Nie obraź, ale powoływanie się na tak dawne czasy jest po prostu żałosne.
3. Tak? A co złego robił Jan Paweł II, że wysuwasz takie oskarżenie? Dla mnie to puste hasło bez pokrycia.
4. Żołnierze też ludzie. Kościół ma ich potępić?
A co do Iraku i Afganistanu, z talibami coś trzeba jednak zrobić, inaczej kiedyś rozwalą nas wszystkich (o ile nie islam nie zdominuje świata demograficznie). Islamscy fundamentaliści cię nienawidzą i z chęcią by zabili, nie rozumiesz tego?
do Obserwatora:Cóż mam powiedzieć? Pewnie Pana nie zaskoczę tym, że uważam Pana opinie za mocno niesprawiedliwe. Jasne mogłoby nie być w wojskach kapelanów (ani nawet katolików wsród żołnierzy). Wtedy Kościół nie byłby współodpowiedzialny za śmierć i cierpienia. Ale i śmierć, i cierpienia były w tych krajach (czy na mniejszą skale?) przed obecnymi działaniami wojennymi. Trzymanie się na dystans czyni niewinnym?
Proszę Pana za ateizm został tez skazany Sokrates. I mówiąc w skrócie – nie była to działalność Kościoła tylko efekt pewnego poglądu na temat roli religii w państwie (nawiasem mówiąc prześladowania chrześcijan w starożytnym Rzymie były spowodowane tym samym).
A już koncząc: w temacie prześladowań (religijnych czy światopoglądowych) znajduje
Pan kogokolwiek bez winy?
Do Obserwatora: Nie chodzi o wybielanie inkwizycji, ale mówienie prawdy, opartej na faktach historycznych. To prawda, Kościół ma krew na rękach w pewnych sprawach, ponieważ należą do niego ludzie, którzy w wyniku grzechu pierworodnego, są ludźmi grzesznymi. I nie ma i nigdy nie było i nigdy nie będzie (za wyjątkiem Maryi, Matki Jezusa, no i oczywiście samego Jezusa, który jest Prawdziwym Bogiem i Prawdziwym Człowiekiem) ludzi bezgrzesznych. Jednocześnie ci sami ludzie, my wszyscy, jesteśmy jednak dobrzy, powołani do dobra, miłości i świętości. Rozumiem że dla Pana przeprosiny to za mało, bo wypadałoby jakieś odszkodowania zapłacić tak? Czyli Kościół ma szukać teraz potomków tych, których kiedyś prześladował, tak? To by było dość zabawne. Jak pisałem, Kościół ma krew na rękach, chociażby w kwestii krucjat, no chyba że miały one na celu ochronę chrześcijańskich pielgrzymów podróżujących do Ziemi Świętej, choć bardzo często cele były całkiem inne. Często też Kościół doświadczał ujemnych skutków sojuszu tronu i ołtarza, kiedy świeccy władcy wykorzystywali Kościół dla swoich prywatnych celów. Jeżeli chodzi o wojny w Afganistanie i Iraku, to zostały one przez Kościół, konkretnie Jana Pawła II, potępione. Co nie oznacza, że razem z wojskiem nie mogą jechać do tych krajów kapelani, skoro większość żołnierzy stanowią chrześcijanie. To tak jakby zabronić jechać z armią lekarzom i sanitariuszom… Jeżeli chodzi o osiągnięcia Kościoła, to największym sukcesem i osiągnięciem Kościoła każdorazowo jest przekazywanie Dobrej Nowiny o Jezusie Chrystusie i przyprowadzanie do Jego owczarni (Kościoła) zagubionych owieczek (a właściwie ułatwianie Panu Bogu działanie w życiu tych, którzy Go odrzucają, bo nawrócenie zawsze jest barem miłosiernego Boga i dar ten każdy człowiek może przyjąć lub odrzucić). Dlatego Benedykt XVI przemawiając do polskich kałanów w czasie swojej pielgrzymki do Polski powiedział, że ksiądz ma być specjalistą od wiary, od Pana Boga, a nie od polityki. Można oczywiście rozumieć to tylko w kontekście niektórych prostackich i niegodnych kapłana ani żadnego chrześcijanina wypowiedzi o. Rydzyka, ale te papieskie słowa mają o wiele szerszy kontekst. Pozdrawiam!
Do Julki: Wszelkie oskarżenia abp Kowalczyka o współpracę ze służbami PRL nie mają potwierdzenia w faktach.
Jak ja Pana lubię… Dziękuję! Niech Pan nie przestaje mówić..:) Pozdrawiam serdecznie!
Do Krzysztofa S.: 1.Przykładowa sprawa Kazimierza Łyszczyńskiego, XVII w. (a takich spraw było na świecie bardzo dużo). Jeśli ktoś twierdzi że to tak dawno iż już się sprawa moralnie przedawniła, to poddaje taki człowiek w wątpliwość całą historię Kościoła poczynając od najdawniejszych czasów. No bo jeżeli coś jest nieważne dlatego że było dawno, to nieważni są apostołowie, papieże, sobory, ich nauki i cała reszta. W dzisiejszej dobie obserwujemy jak następcy systemu komunistycznego uchylają się od odpowiedzialności wskazując właśnie na upływ czasu. Podobna błędna argumentacja, oczywiście interesowna. 2.A gdzie w tym co napisałem są oskarżenia wobec poprzedniego papieża? Proponuję czytać mniej emocjonalnie. Ocena przeprosin za prześladowania zależy od rzeczywistych intencji przepraszającego, formalnie rzecz biorąc nie znamy ich, mogły być dobrym gestem albo wyrachowanym działaniem. 3.Żołnierze to na pewno ludzie ale w stanie sprzecznym z duchem Ewangelii, nietrudno to pojąć. Prawdziwi chrześcijanie, w pierwszym wieku ale i później, uciekali z wojska. Potem, w wyniku sojuszu tronu z ołtarzem doszło do zgubnego kompromisu w tej sprawie. 4.Złe jest usprawiedliwianie wojen neokolonialnych i twierdzenie że w Iraku i w Afganistanie trzeba zaprowadzić amerykański porządek. To są okupacje a tubylcy mają prawo się bronić. Do nich należy urządzanie się na własnej ziemi. Co do talibów, to bardziej należy się w Polsce obawiać faszystów, oszołomów i zdrajców różnej maści. Ale rzeczywiście, każda akcja wywołuje reakcję i za te okupacje przyjdzie nam jeszcze zapłacić.
Do mjk007: 1.Sam Pan przyznaje że gdyby Kościół był pacyfistyczny: ” Wtedy Kościół nie byłby współodpowiedzialny za śmierć i cierpienia.” To dobra ocena. 2.Co do wielkości cierpień okupowanych narodów to zgodzimy się chyba że wojna jest okropnością większą niż nawet kiepski pokój. Media bezustannie donoszą o dziejącej się tam tragedii, za którą my w Polsce jesteśmy odpowiedzialni w wyniku błędnych, zbyt daleko idących kompromisów z Zachodem, na które nie wolno się było zgodzić. 3.Oczywiście że należy się dystansować od wszelkiego zła, na tym właśnie polega niewinność, na braku zła. Uniwersalna prawda dla różnych światopoglądów. 4.Piękny przykład Sokratesa. Wszelkie prześladowania kogokolwiek za przekonania wynikają z bardzo głębokiej niewiedzy prześladujących. Niewiedzy która prowadzi do zbrodni. 5.Nawet jeśli nie ma niewinnych w sprawie prześladowań to liczy się skala zjawiska, proszę porównać ile krwi przelało chrześcijaństwo czy islam a ile na przykład buddyzm.