Dla odrodzenia cywilizacji chrześcijańskiej warto odbudować w naszej kulturze zmysł święta, zdolność świętowania. Wczoraj pisałem o wartości świąt, które są ciągle publicznie uznane. Ale nie ma lepszego społecznego dowodu, że na ich publicznym uznaniu nam zależy – niż waga przywiązywana do uroczystości, których w takim komforcie nie obchodzimy. O obiektywnym znaczeniu świątecznych dni nie decyduje zresztą konwencjonalne uznanie lepszej lub gorszej władzy, ale ranga w kalendarzu Kościoła. Dziś Święto niezwykłe (kanonicznie zresztą obowiązkowe, z oczywistą dyspensą dla pracujących) – uroczystość Apostołów Piotra i Pawła. Święto par excellence rzymskie – przywołujące początki i charakter Kościoła. Kościoła, który jest hierarchiczny, powierzony – jako całość – następcom Księcia Apostołów; rzymski – bo Papiestwo jest nieodłączone od Rzymu (Papieży można prześladować, wygnać, Rzym można okupować – ale Papieżem zawsze pozostanie Biskup Rzymu, choćby wygnano go jak Piusa VI); i wreszcie wspólnotowy – bo dar największej energii apostolskiej dał Bóg Pawłowi, którego powołał spoza pierwotnego grona Apostołów i którego – obok Piotra – postawił jako filar swego Kościoła.
Na mojej drodze Bóg postawił wielu Piotrów i Pawłów – Wszystkim serdecznie dziękuję za przyjaźń i życzę Wszystkiego Najlepszego!
Jest to bez wątpienia ważne święto (we Włoszech jest ono dniem wolnym
, ale od 2003 roku już nie jest świętem nakazanym (tu zamieszczam źródło: http://www.opoka.org.pl/biblioteka/W/WR/kongregacje/kkultu/swieta_zniesione_04032003.html) Pozdrawiam!
I dodam, Kościół, który NIE JEST odrębną rzeczywistością, wspólnotą, instytucją mającą niewiele albo nic wspólnego z Bogiem, i gdzie hierarchowie kościelni wzywając do przestrzegania np. przykazań, wyrażają jakieś własne kaprysy czy swoje widzimisię… Moim zdaniem, bardzo wielu ludzi, w tym katolików, tak postrzega Kościół katolicki, nie wiedząc o ścisłym związku między nim a Bogiem.
Szanowny Panie Marku,
Przepraszam, że piszę nie na temat Pańskiego wpisu, ale nie mam innej drogi przekazania Panu kilku słów.
Nie jestem Pańskim wyborcą (nie ukrywam – popieram Komorowskiego). Ale chciałbym Panu pogratulować jednej cechy, której niestety brakuje większości polityków. Gratuluję Panu stałości poglądów, a przede wszystkim PRAWDZIWEJ KLASY. Gdyby polscy politycy, niezależnie od poglądów, mieli do swojej misji (a polityka według mnie powinna być bardziej misją, niż zawodem) takie podejście, jak Pan, ten kraj wyglądałby inaczej.
Mam skrajnie inne poglądy od Pańskich. Ale świadomie różnić się światopoglądowo od takiego człowieka jak Pan to prawdziwa przyjemność.
Pozdrawiam serdecznie
POnoć
Oczywiście, święto jest niezwykle ważne, ale jednak nieobowiązkowe kanonicznie (kiedyś takowe było) – http://www.opoka.org.pl/biblioteka/M/ML/nakazane.html
Ojoj, właśnie się zorientowałam, że zamieściwszy swój komentarz przed przeczytaniem komentarzy innych osób, zupełnie nieświadomie czyjś wpis zdublowałam treściowo. Przepraszam za zamieszanie.
Pokoj i Dobro
wszyscy maja tu chyba racje
bo swieto jest rzeczywiscie nakazane – w Kosciele Powszechnym.
Kodeks Prawa Kanonicznego Kan. 1246
http://archidiecezja.lodz.pl/czytelni/prawo/k4c3t2r1.html
ale dla Polski jest dyspensa
(link w wypowiedzi powyzej)
osobiscie uwazam, ze jesli ktos nie ma wiekszych przeszkod z dyspensy korzystac nie musi
Można wesprzeć podpisem obywatelski projekt ustawy o repatriacji Polaków z byłego ZSRR, autorstwa Ś.P. Macieja Płażyńskiego – Prezesa Wspólnoty Polskiej. Więcej: http://www.repatriacja.org.pl
Warto także przywrócić duchowy wymiar przeżywaniu takich dni, jak Dzień Zaduszny, Dzień Świętości Życia, św. Jana… te święta, w które pracujemy, są bardzo cenne. Z własnego doświadczenia wiem, że chwila refleksji między sprawami dnia codziennego ubogaca i uświęca pracę człowieka.
Ja również znam kilku Piotrów i Pawłów. Na jednego z Nich właśnie czekam. Przyłączam się do życzeń.
A tak z innej beczki: czy jest Panu wiadome, Panie Marszałku, jakim językiem posługuje się Pański rzecznik w dyskusjach z wyborcami?
http://beret-w-akcji2.salon24.pl/198975,szanowni-panstwo-wyborcy-wszystkich-opcji#comment_2836956
W dzisiejszym “Naszym Dzienniku” Paweł Poncyliusz w imieniu Jarosława Kaczyńskiego opowiada się za Naprotechnologią, czyli faktycznym diagnozowaniem przyczyn niepłodności, którym dotkniętych jest 20% małżeństw. Dobrze postawiona diagnoza pomaga wyleczyć te dolegliwości, które są przeszkodami. Należy też sobie uświadomić, że in vitro to nie metoda leczenia, tylko sposób obejścia choroby, bardzo rzadko skuteczny, a obciążenia psychiczne i fizyczne związane z tym zabiegiem są nieprzewidywalne. Należy podkreślić, że w Naprotechnologii wykorzystuje się wszelkie dostępne, tak więc nowoczesne zdobycze techniki.
Ta wspólnota opiera się na propagowaniu zabobonu, ciemnoty, antysemityzmu i działaniom przeciwko szeroko rozumianym swobodom obywatelskim.
Dopóki jerzy tego nie pojmie, będzie miał w wyborach 1 proc.
Tzw. zwykli ludzie nie bardzo lubią watykan, czego dowodem poparcie dla pomysłów zerwania konkordatu choćby.
Ale fajnie kaczor wyglądał w rozmowie z Cameroonem , ZERO po angielsku ,sic!!!
Zresztą Komor wcale nie jest w tej kwestii lepszy.
Art, nie chcę cie dobijać, ale i ty nie jesteś w niczym od nich lepszy.
No, może poza moją znajomością angielskiego.
Zgadzam się z Hubertem Padulą. In vitro nie jest metodą leczenia, absurdalny jest więc postulat refundowania tej metody przez NFZ. Zalegalizować tego też nie można, bo polska Konstytucja gwarantuje każdemu człowiekowi szereg praw, z prawem do życia na czele, które przy stosowaniu procedury in vitro są po prostu gwałcone (zabijanie zarodków, selekcjonowanie ich i mrożenie). In vitro niesie ze sobą także zagrożenie dla zdrowia kobiety, jest mało skuteczne i drogie. Naprotechnologia jest metodą leczenia szukającą prawdziwych przyczyn niepłodności i starającą się te przyczyny usunąć (po prostu wyleczyć). Jest skuteczniejsza od in vitro, tańsza, ekologiczna. Szanuje też ludzkie życie i go nie niszczy. Bardzo dobrze, że pan Poncyliusz powiedział o niej publicznie, ale dlaczego dopiero teraz? Dyskusja o in vitro trwa w Polsce już dobrych pare miesięcy, a jakoś nie słyszałem żadnego polityka ani PiS-u ani PO ani żadnego innego (no może oprócz Pana Marka Jurka), który by publicznie ją forsował. Dlaczego w czasie niedzielnej debaty pan Kaczyński nic nie wspomniał o naprotechnologii? Ledwo co pani Olejnik zdołała z niego wyciągnąć, że jest katolikiem i uważa że zarodek jest człowiekiem… Dlaczego PiS nie napisał jeszcze ustawy o refundacji naprotechnologii? Słowa i zachowanie pana Komorowskiego pozostawię już bez komentarza… Przez takie zachowanie polityków, którzy deklarują się jako katolicy, kreuje się obraz ludzi Kościoła, którzy albo nie przejmują się nauczaniem tegoż Kościoła, albo boją się przyznać publicznie do wierności temu nauczaniu, albo potrafią tylko coś zakazywać, a nic w zamian dobrego i pozytywnego nie proponują. Na szczęście mamy Pana Marka Jurka
A dziś wspomnienie Świętych Pierwszych Męczenników Kościoła Rzymskiego.
Męczeństwo zarówno ich jak i Św.Św. Piotra i Pawła pięknie opisał Henryk Sienkiewicz w ,,Quo vadis”.
Pro Christo!
Wasza opinia dot. in vitro dla osób,które będą chciały z tej metody skorzystać jest całkowicie bez znaczenia.
To jest jakaś alternatywa, zresztą kwestia mocno prywatna i mówiąc wprost nic wam do tego.
Do Art31: Jeżeli chodzi o postulat zerwania konkordatu, to postuluje to jedynie SLD, mające co najwyżej 10% poparcia (jeżeli nawet ktoś w wyborach prezydenckich poparł pana Napieralskiego, bo dostał od niego na ulicy ulotkę czy jabłuszko, oczywiście czerwone, to już w wyborach parlamentarnych ludzie pewnie zastanowią się dwa razy, zanim oddadzą swój głos na przedstawicieli partii skrajnie lewicowej, nieszanującej prawa ludzi do życia, wolności wyznania i sumienia, wolności słowa itd.). A jeżeli chodzi o zabobony i ciemnotę, to specjalistami w tej dziedzinie są osoby o poglądach ateistycznych, którzy o wiele częściej niż ludzie wyznający jakąkolwiek religię, chodzą do wróżek, bioenergoterapeutów, uzdrowicieli-oszustów, duchowych guru, sekt, wierzą we wszystkie bzdurne przesądy, czarne koty, zbite lustra, czerwone kokardki w wózeczkach itd. Mówiąc w skrócie, takie osoby cofnęły się do czasów pogaństwa. Ale to już ich własny wybór. Każdy chrześcijanin dobrze wie, że będąc uczniem Chrystusa, dzieckiem Bożym, jest także dzieckiem światłości. Zapraszam wszystkich neopogan do wyjścia z ciemności zabobonów i grzechu, oraz przyjęcia światła Jezusa Chrystusa! I oczywiście pozdrawiam wszystkich serdecznie!!!
do Art31. Zgadzam się z Tobą, że jeżeli ktoś będzie chciał z tej metody skorzystać to z niej skorzysta, ale niech sam poniesie konsekwencje tej decyzji, niech zna też ciemne strony tego wyboru, że nie zawsze się udaje, niech sam sobie zapłaci za to “leczenie”, które nie jest leczeniem, bo ja sobie nie życzę, żeby z moich składek było finansowane przedsięwzięcie całkowicie nieopłalne, bo 30% skuteczności metody to jest marnotrastwo pieniędzy publicznych. Dodam, że konsekwencje tych decyzji mogą być bardzo rozległe w czasie, bo choroby związane z “tłumieniem sumienia” mogą się objawić po bardzo długim czasie. Nie jestem przeciwny temu, że ktoś wydaje swoje pieniądze, ale swoje pieniądze sam chcę wydawać lub rozdawać.
Skończyć z finansowaniem kościoła z państw. kasy i kazda bezpłodna para będzie miała na jedną czy dwie próby.
Proste.
do Art31. Szkoda, że podstawowej sprawy nie rozumiesz. Jeśli chodzi o in vitro to nie trzeba mieszać nawet do tego religii, to kwestia prawa naturalnego, które, mam nadzieję, i Twojemu sercu mówi, że zabójstwo jest wielkim złem. Życie ludzkie powstałe w sposób czysto naturalny czy wskutek sztucznego zapłodnienia powinno być chronione. Problem z in vitro jest m.in. taki, że pozostałe zarodki są wyrzucane do kubła albo…zamrażane. Zarodek to istota ludzka mająca swój kod genetyczny…Jak możesz pisać, że to sprawa mocno prywatna kogoś, kto chce mieć dziecko za taką cenę? Atakujesz Kościół, ale czy starasz się dogłębnie zrozumieć Jego nauczanie? Czy interesuje Cię prawda czy tylko atak, bycie na ,,nie”?
Aga, masz rację, in vitro to nie tylko kwestia religii, nawet nie tylko kwestia prawa naturalnego. Jest to po prostu kwestia rzetelnej, racjonalnej oceny skuteczności i skutków ubocznych danej metody leczenia. Z tym, że in vitro nie jest metodą leczenia, co warto podkreślić, bo po prostu nie leczy niepłodności (nawet po zastosowaniu in vitro kobieta a tym bardziej mężczyzna, dalej cierpią na niepłodność i nie mogą w naturalny sposób urodzić dziecka). Skuteczność tej nieleczniczej metody jest dość mała, około 30%. I dodatkowo stosowanie sztucznego zapłodnienia wiąże się z selekcjonowaniem, mrożeniem i niszczeniem (zabijaniem) zbędnych zarodków, co stanowi pogwałcenie szeregu powszechnie uznanych praw ludzkich, zwłaszcza prawa do życia. Już nie mówiąc o negatywnych skutkach dla zdrowia kobiety i wysokich kosztach stosowania tej metody. Dla par dotkniętych bolesnym problemem niepłodności jest jednak nadzieja w postaci np. naprotechnologii; metody nowoczesnej, skuteczniejszej od in vitro, tańszej, ekologicznej, bezpiecznej dla zdrowia kobiety, szanującej życie zarodków, szukającej prawdziwych przyczyn niepłodności i próbującej faktycznie leczyć. Oczywiście za metodą in vitro stoi szereg prywatnych gabinetów, które zarabiają całkiem sporo pieniędzy na tego typu zabiegach, i dla których wprowadzenie ustawy legalizującej in vitro i refundującej jej stosowanie z budżetu państwa, jest bardzo korzystne. Naprotechnologia nie ma za sobą takiego wpływowego lobby…
Jeśli jestem katolikiem to prawo naturalne muszę uznać za TOżsame z religią katolicką.
Chrystus umarł – zgodnie z Pismem – za nasze grzechy, został pogrzebany, zmartwychwstał trzeciego dnia, zgodnie z Pismem; i ukazał się Kefasowi, a potem Dwunastu, potem zjawił się więcej niż pięciuset braciom jednocześnie. Większość z nich żyje dotąd, niektórzy zaś pomarli. Potem ukazał się Jakubowi, później wszystkim apostołom. W końcu, już po wszystkich, ukazał się także i mnie jako poronionemu płodowi.
Jestem bowiem najmniejszy ze wszystkich apostołów i niegodzien zwać się apostołem, bo prześladowałem Kościół Boży. Lecz za łaską Boga jestem tym, czym jestem, a dana mi łaska Jego nie okazała się daremna.
Pierwszy List do Koryntian, 15, 3-10
Alain Decaux, “Święty Paweł”, Świat Książki, Warszawa 2006.
“Jestem żydem z Tarsu, obywatelem znacznego miasta w Cylicji” Dzieje Apostolskie 21, 39.
W ten sposób w 51 roku po Chrystusie przedstawi się tenże Szaweł, zwący się już wtedy Pawłem. Nie ma żadnej wzmianki o dacie jego urodzenia. Te wyznaczniki towarzyszące nam przez całe życie – nazwisko, imię, wiek, miejsce urodzenia – są zupełnie obce obyczajom I wieku. Ocenia się, że Paweł urodził się między rokiem 6 a 10 po Chrystusie. To by znaczyło, że Paweł jest o jakieś dziesięć lat młodszy od Chrystusa, który rozpalił jego życie. Jezus nic nie napisał, za to dużo mówił. Paweł mówił mniej, ale dużo pisał. Niewystarczająco jednak, żebyśmy mogli dobrze poznać jego rodzinę i lata dzieciństwa. Wystarczająco, abyśmy mogli później śledzić jego losy i co ważniejsze starać się go zrozumieć. Dorzucić tu trzeba niebywały łut szczęścia: Paweł poznał mianowicie lekarza Łukasza, zdolnego pisarza, który – natchniony podziwem dla apostoła – stał się jego kronikarzem. Dokumenty pozostawione nam przez Pawła i Łukasza pozwalają zrekonstruować tę postać w sposób niemal niedościgniony w historii starożytnej.