Dla odrodzenia cywilizacji chrześcijańskiej warto odbudować w naszej kulturze zmysł święta, zdolność świętowania. Wczoraj pisałem o wartości świąt, które są ciągle publicznie uznane. Ale nie ma lepszego społecznego dowodu, że na ich publicznym uznaniu nam zależy – niż waga przywiązywana do uroczystości, których w takim komforcie nie obchodzimy. O obiektywnym znaczeniu świątecznych dni nie decyduje zresztą konwencjonalne uznanie lepszej lub gorszej władzy, ale ranga w kalendarzu Kościoła. Dziś Święto niezwykłe (kanonicznie zresztą obowiązkowe, z oczywistą dyspensą dla pracujących) – uroczystość Apostołów Piotra i Pawła. Święto par excellence rzymskie – przywołujące początki i charakter Kościoła. Kościoła, który jest hierarchiczny, powierzony – jako całość – następcom Księcia Apostołów; rzymski – bo Papiestwo jest nieodłączone od Rzymu (Papieży można prześladować, wygnać, Rzym można okupować – ale Papieżem zawsze pozostanie Biskup Rzymu, choćby wygnano go jak Piusa VI); i wreszcie wspólnotowy – bo dar największej energii apostolskiej dał Bóg Pawłowi, którego powołał spoza pierwotnego grona Apostołów i którego – obok Piotra – postawił jako filar swego Kościoła.

Na mojej drodze Bóg postawił wielu Piotrów i Pawłów – Wszystkim serdecznie dziękuję za przyjaźń i życzę Wszystkiego Najlepszego!