Na twitterze jeden ze zwolenników Jarosława Kaczyńskiego, marcinek_sz, „[wkurza] się, że [jego] głos uznano już za pewnik i że można teraz spokojnie wychwalać Gierka. Ale polityka to sztuka zdobycia i utrzymania władzy”. Otóż nie! Polityka to kwestia odpowiedzialności. Bardzo się myli każdy, kto myśli, że jedynym skutkiem „skuteczności” strategii Jarosława Kaczyńskiego będzie zdobycie przez niego władzy. Metody w drodze do władzy generują własne skutki i kształtują rzeczywistą „skuteczność”. Makiawelizm zakładający, że można się łatwo otrzepać z używanych metod jest albo naiwny, albo zakłamany. Nie mówiąc o tym, że polityka, której głównym wymiarem staje się walka o władzę sprowadza odpowiedzialność obywatelską do dopingowania i kibicowania ambicjom polityków. Powtórzę, polityka to kwestia odpowiedzialności. Dlatego pojutrze będę głosował na Jarosława Kaczyńskiego. Nie ze względu na jego „sztukę zdobycia” czy tym bardziej „utrzymania władzy”, ale dokonując wyboru między nim a Bronisławem Komorowskim, po to, by zapobiec poszerzeniu nieodpowiedzialnych rządów POp-liberalnych. W wyborach należy oddać swój głos na kandydata, a nie kandydatowi. Pojutrze wybierzemy, a za 70 godzin będziemy znali, następnego Prezydenta Rzeczypospolitej. I wtedy własnym głosem trzeba nadal budować prawicę chrześcijańską i konserwatywną, patriotyczną i antykomunistyczną (bo po tych wyborach – niezależnie od wyniku – antykomunizm nabierze nowej aktualności).