W drugiej turze wyborów poparłem Jarosława Kaczyńskiego. Polska dokonała innego wyboru – wbrew mojemu stanowisku, wbrew naszym głosom. Gratuluję wyboru Bronisławowi Komorowskiemu. Życzę mu, by jako Prezydent Rzeczypospolitej był świadom nadrzędnych powinności wynikających z urzędu – odpowiedzialności przed Bogiem za przyszłość i ład moralny życia narodowego, z której nie zwalnia ani popularność, ani solidarność partyjna, ani władza zdobyta w drodze wyborów. Będę i będziemy o tej odpowiedzialności przypominać. Pierwsze analizy wyborcze mówią, że o wyniku wyborów (i wbrew taktyce Jarosława Kaczyńskiego) rozstrzygnęły głosy SLD. My byliśmy po drugiej stronie wyborczej barykady – tak jak w obronie rządów Jana Olszewskiego i Hanny Suchockiej, i jak przeciw rozwiązaniu Sejmu przed trzema laty. Wypełniliśmy obowiązek solidarności. Od jutra przystępujemy do dalszej pracy dla Polski, której – po zwycięstwie SLD w pierwszej turze wyborów – prawica chrześcijańska i konserwatywna będzie jeszcze bardziej potrzebna.
do Vegeta: Słowo ,,wojownik” nie jest tutaj przesadne… Wyrazy szacunku…
Panie Marku, Pułkownik, Micho, karabella
i in. – dobrze, że jesteście. Po ogłoszeniu wyniku wyborów czytanie Waszych wypowiedzi dodaje sił. Powierzajmy losy kraju Maryi Królowej Polski i… bądźmy obecni(każdy we właściwy sobie sposób), bo Pan Bóg ma nas i chce się nami posługiwać w takiej, a nie innej rzeczywistości. Pozdrowienia!!!
Nie wiem o czym Pan pisze z tą twierdzą Europa. Watykan sprzeciwiał się ruchowi nazistowskiemu jeszcze zanim Hitler doszedł do pełnej władzy. Nazizm, jak każdy wie, jest ateistyczną (z elementami neopogaństwa), lewicową, totalitarną i rasistowską ideologią. Hitler uważał Kościół katolicki oraz papieża, za jednych ze swoich największych wrogów. I jeszcze jedna kwestia, nad którą warto się zastanowić: Ja i Pan jesteśmy wg biologii zwierzętami, przedstawicielami gatunku homo sapiens. Tak jak wszystkie inne zwierzęta, jedynym naszym celem jest walka o przetrwanie po to by zadbać o przedłużenie naszego gatunku (czyli naszym celem jest rozmnażanie), tak zostaliśmy przez naturę zaprogramowani, całkowicie podporządkowujemy się temu instynktowi. Wszystko co robimy jest temu właśnie podporządkowane. Dlatego nie marnujemy czasu na żadne inne głupie przyjemności i wygody, tylko rzucamy się na każdą samicę (bo okres godowy u przedstawicieli gatunku homo sapiens trwa właściwie cały czas) aby ją zapłodnić… Czy tak właśnie wygląda Pana życie? Czy robi Pan wszystko aby zapłodnić jak najwięcej samic? Czy rzeczywiście najważniejszym celem w Pana życiu jest posiadanie jak najwięcej potomków? Czy też celem Pana życia jest bycie szczęśliwym? Moim celem jest właśnie szczęście. I tak jest w przypadku wszystkich ludzi. Zwierzęta nie dążą do szczęścia, choć potrafią odczuwać przyjemność czy radość (przynajmniej niektóre z nich). Ale szczęście nie jest ich głównym celem. To celem ludzi jest osiągnięcie szczęścia. Owszem, są ludzie dla których największym szczęściem jest posiadanie i wychowywanie dzieci. Ale jest wielu takich, którzy nie widzą w tym szczęścia. Chcą np. odczuwać przyjemność ze współżycia seksualnego, ale w danej chwili nie chcą mieć dzieci (a przecież z punktu widzenia nauki powinni chcieć, bo taka jest nasza natura!!!), dlatego w naturalny bądź sztuczny sposób “zabezpieczają się” przed ciążą. I nie są to jakieś pojedyncze wypadki, nie wynikają one z żadnych zaburzeń rozwoju czy psychiki, tylko z wolnego wyboru (a wolny wybór, wolna wola również nie jest czymś naturalnym). Dążenie do szczęścia jest wybitnie nienaturalnym zachowaniem. Ktoś może powiedzieć, iż stało się tak bo w toku ewolucji zostaliśmy obdarzenie zbyt dużą inteligencją… No tak, czyli ewolucja (natura) popełniła tym samym swój największy błąd i stworzyła istotę, która przestała się podporządkowywać jej prawom, i w dodatku tak zdominowała całą ziemię, że jest w stanie unicestwić wszystkie inne gatunki zamieszkujące “błękitną planetę”. Można tak sądzić, ale jest to raczej naiwne. Tak, nasze ciało powstało w wyniku (najprawdopodobniej) procesu ewolucji. Przecież w Piśmie Świętym jest napisane, że nasze ciała zostały ulepione z już istniejącego “prochu ziemi”, czyli pochodzą z natury. Ale aby to ciało stało się człowiekiem, istotą cielesno-duchową, wolną, której najważniejszym celem jest dążenie do szczęścia, Bóg tchnął w nie swojego Ducha, czyli obdarował to ciało duszą. To właśnie dusza jest tym co różni nas od zwierząt. Nie tylko różni nas od innych stworzeń, ale stawia nawet ponad nimi. Człowiek jest więc czymś więcej niż zwierze czy roślina. Jest KIMŚ. To własnie posiadanie duszy sprawia, że naszym celem jest dążenie do szczęścia. To dzięki duszy potrafimy kochać. Dzięki duszy jesteśmy istotami religijnymi, co można już zauważyć u pierwotnych ludzi, którzy wierzyli w życie po śmierci, a właściwie przeczuwali już fakt zmartwychwstania ciała (są ku temu dowody naukowe). To dzięki duszy ludziom przysługują prawa, posiadają tez określone obowiązki (zwierzęta i rośliny nie posiadają ani praw ani obowiązków). Posiadanie duszy przez człowieka jest więc rzeczą bezsprzeczną. A od posiadania duszy do istnienia Boga droga już bardzo krótka… Zresztą, nawet pomijając ten fakt naszej duchowo-cielesnej natury, można stwierdzić, że świat musiał zostać przez Kogoś stworzony. Tą tezę popiera wielu współczesnych naukowców, którzy określają się jako deiści. Ktoś po prostu musiał spowodować ten Wielki Wybuch. Ktoś musiał stworzyć te wszystkie prawa rządzące całą przyrodą, bo inaczej wszystko byłoby chaosem. To jest przecież logiczne. Aby zrozumieć to wszystko co nas otacza, a także zrozumieć to kim jesteśmy, potrzeba wiary i rozumu, które się harmonijnie uzupełniają. A o niezrozumiałych z punktu widzenia nowoczesnej medycyny uzdrowieniach, cudach eucharystycznych, całunie turyńskim, chuście z Manopello, objawieniach, egzorcyzmach już nawet nie będę wspominał. Pozdrawiam serdecznie!
Nie wierzę w ateistów. W stwarzaniu sobie mitów-idei, w które się wierzy jest krzyk, rozpaczliwe wołanie o Sens. Jeśli człowiek jest uczciwy w szukaniu prawdy, to wcześniej czy później znajdzie…
@ Micho – niestety w sprawie nasizmu to nie bylo tak rozowo. Pius XII skrytykowal nazizm dopiero w roku 1933. Wczesniej byl konkordat ktory przyznal katolikom w Niemczech wolnosc odebrana przez Bismarcka i w czasach republiki Weimarskiej.
Potem bylo juz duzo gorzej o czym pisze Michael Phayer w ksiazce Pius XII, Holocaust i Zimna Wojna. Pius XII pogubil sie poniewaz komunizm byl wtedy potezny i papiez jak malo kto doswiadczal jego potegi i nie chcial by Europe spotkal los Meksyku
http://pl.wikipedia.org/wiki/Powstanie_Cristero
@Emigrant. Skrytykował jak naziole zdobyli władzę
Tak, pewnie konkordat był, podobnie jak we Włoszech gdzie władze kościelne i świeckie (a wtedy chyba rządził już Mussolini) ustaliły status Watykanu. Rzeczywiście chrześcijaństwo w czasie wojny znajdowało się między młotem (komunizm) a kowadłem (nazizm), co mogło nieco dezorientować. Kościół stanął wobec wyboru między dżuma a cholerą, zwłaszcza po przystąpieniu ZSRR do koalicji antyhitlerowskiej. Ale jednak Pius XII potępiał nazizm i Holocaust, sam zresztą ukrywał Żydów w swoich rezydencjach. Jego krytyka nie była jednak aż tak wyrazista, ponieważ wiedział co stało się po tym, jak biskupi, bodajże w Holandii, otwarcie skrytykowali rasizm i prześladowania Żydów. Zaowocowało to tym większym pogromem Żydów. Zresztą z tego co wiem (jeśli się mylę proszę mnie poprawić), żaden inny światowy przywódca nie potępił otwarcie prześladowania Żydów. Nie jest to żadna wymówka, ale trzeba przyznać, że jeśli chodzi o obronę Żydów, to Pius XII i Kościół katolicki zrobili o wiele więcej niż władze świeckie państw walczących z Hitlerem.
“Hitler uważał Kościół katolicki oraz papieża, za jednych ze swoich największych wrogów. ”
I prawdopodobnie dlatego pozwolił na to, żeby w wojskach hitlerowskich bylikapelani katoliccy…
Może trzeba by zastanowić się nad swoją wiedzą historyczna panie Micho…
A może tylko wyastarczy zobaczyć strone;
http://www.rumburak.friko.pl/ARTYKULY/religia/nazizm/hitler.php
?
Zobaczyć zdjęcia, poczytac teksty ?
@Shatyn, @Micho
Sprawa nie jest jednoznaczna. Część duchowieństwa (zwłaszcza niemieckiego) popierała Hitlera, podczas gdy inna jego część (zwłaszcza księża-podludzie) ginęła w obozach koncentracyjnych. Postawa niemieckich biskupów też była różna. Sam zaś Hitler częściowo tolerował Kościół, o ile mu był użyteczny do jego celów, zwalczał go zaś, gdy było mu z nim nie po drodze.
Z samego katolicyzmu Hitler zaś kpił. Według wyznań jednej z jego sekretarek, szczególnie lubił się naśmiewać z Niepokalanego Poczęcia Najświętszej Marii Panny.
A Pius XII pomagał Żydom, więc zasługuje na szacunek. Inna sprawa, że dość często spotykana sympatia do Hitlera w obawie przed komunizmem nie usprawiedliwia postępowania ludzi Kościoła.
Widzisz… Czy sprawa nie jest jednoznaczna ?
O ile pamiętam że ze zdaniem Watykanu i papieża się nie dyskutuje tylko wykonuje bez gadania…
Taki tam panuje ustrój…
Oczywiscie nic nie chcę odebrac księżom których bandyci z pod znaku swastyki zamordowali i tych którzy walczyli z tymi bandziorami.
Chylę czoła przed ich poświeceniem.
Ale oficjalne stanowisko Watykanu to co innego…
Podbnie jak teraz.
Sa księża z których szacunkiem darzyć nie mozna (np.Wielgus) a sa tacy jak np ks.Tischner z którym rozmowa była radością dla duszy…
“A Pius XII pomagał Żydom, więc zasługuje na szacunek. ”
Pomagał w tajemnicy jeśli w ogóle…
Odwagą było, podobnie jak pierwsi chrześcijanie (nie tylko), głosić prawdę i zwalczac zło…
Tylko trzeba było odwagi…
“Pomagał w tajemnicy jeśli w ogóle…”
Nie no, chyba nie negujesz, że to robił? A odwagi mu brakowało z pewnością. Nie wiem, czy ja bym znalazł w sobie taką odwagę, gdybym był na jego miejscu. Wydaje mi się, że ani Watykan Hitlera, ani Hitler Watykanu miłością nie darzył. Nie usprawiedliwiam natomiast antysemityzmu i krótkowzroczności wielu ludzi Kościoła, ani licznych przypadków wiernopoddaństwa. Nie da się też ukryć, że Pius XII był germanofilem (w końcu wcześniej sprawował urząd nuncjusza apostolskiego w Niemczech).
Moze dlatego, z całym szacunkiem, nie jesteś papieżem…
Nie neguje ale nie wiem.
Bo te fakty jakoś dopiero teraz zaczęły być jawne.
Historia K.K. jest dośc skrzetnie ukrywana.
I współczesnośc również.
Historia Kościoła katolickiego jest badana przez wielu naukowców. Hitler z pewnością chciał wykorzystać Kościół katolicki w Niemczech do umocnienia swej władzy. Ale generalnie Kościoła i chrześcijaństwa nienawidził. Traktował Kościół jak narzędzie, które po użyciu można zniszczyć. To tak jak w komunistycznych państwach rządząca partia tworzyła sobie “Kościoły patriotyczne”, choć wiadomo było, że chrześcijaństwa nienawidziła. Czy Pius XII nie miał odwagi? Czy gdyby publicznie chwalił się że ukrywa Żydów, to byłaby odwaga czy oznaka pychy, która w dodatku sprowadziłaby śmierć na wiele osób? Czy to że Irena Sendlerowa nie chwaliła się nazistom, że ratuje dzieci z getta to oznaczało z jej strony tchórzostwo? Większość ludzi Kościoła (biskupów, kapłanów, zakonników i zakonnic, świeckich) w czasie II wojny światowej zachowała się tak, jak tego wymaga Jezus Chrystus w przykazaniu miłości Boga i bliźniego. Jeżeli Pius XII nie powiedział otwarcie, że Hitler jest okrutnym zabójcą Żydów, to tylko dlatego, że nauczony doświadczeniem, nie chciał sprowadzić jeszcze większych okrucieństw ze strony nazistów na niewinnych Żydów. Gdyby nawet tak otwarcie potępił postępowanie Hitlera, z pewnością jemu (papieżowi) nic by się nie stało. Hitler wiedział, że największy cios papieżowi może zadać poprzez jeszcze większe prześladowania, aby pokazać Piusowi XII, że w jego oczach (Hitlera) jest nikim i może sobie gadać co chce. Część ludzi Kościoła postępowało w sposób niegodny uczniów Chrystusa i takie przypadki trzeba potępić. Nie zmienia to jednak faktu, że za II wojnę światową moralnie odpowiedzialni są ówcześni lewicowi ateiści (Hitler i Stalin), wśród których znaleźli się także neopoganie (Himmler). Muszę przyznać, że ta nasza dyskusja jest bardzo interesująca. Widzę, że tylko poruszony w moim postach (102 i 106) wątek nazizmu wzbudził pewne kontrowersje. Widać co do reszty się Państwo ze mną zgadzacie. A muszę przyznać, że uznanie faktu istnienia Boga jest dla mnie bardzo ważne.
@Micho
Ja akurat nie neguję istnienia Boga, bo jestem wierzący. A dołączyłem się do dyskusji, która już się toczyła.
Jeśli zaś chodzi o odwagę Piusa XII, to tak jak powiedziałem – nie wiem, jak ja bym się zachował na jego miejscu. Tak więc możliwe, że w postawie papieża obecne były zarówno zwyczajny strach przed głośnym sprzeciwem wobec nazistów, jak i roztropny motyw niedopuszczenia do jeszcze większych okrucieństw, o którym piszesz.
PiuS też był politykiem i musiał działac bardzo rozważnie
Do aga: Nie ma ludzi niewierzących. Każdy musi w coś wierzyć. Bo człowiek jako istota duchowo-cielesna jest istotą religijną. Przecież ludzie odrzucający lub ignorujący Boga, często określający się jako ateiści, są jednocześnie bardzo zabobonni, korzystają z usług wróżek, bioenergoterapeutów, sekt, zwracają się ku religiom Wschodu, medytacji itp., WIERZĄ w horoskopy, przesądy czy ewolucję. Każdy musi w coś wierzyć. Ateista wierzy, że Boga nie ma. Swego czasu głośno było o angielskich autobusach oklejonych plakatami z hasłem “Boga najprawdopodobniej nie ma. Więc nie martw się i ciesz się życiem”. A oznacza to, że ateiści nie mają pewności, że Boga nie ma. A jak brzmiałoby podobne hasło przygotowane przez chrześcijan? “Bóg na pewno jest i bardzo Cię kocha! Więc nie martw się i ciesz się życiem, które od Boga otrzymałaś/eś!”
Ja nikomu nie wymawiam, że neguje istnienie Boga. Ale np. dla Shatyna (przynajmniej tak mi się wydawało) kwestia istnienia Boga była ważna. Ale widzę, że w tej sprawie nie protestuje po przeczytaniu postu 102…
Myślałem że powiedziałem dośc wyraźnie ale jak widac się myliłem.
Otóż uważam, że Bóg nie istnieje. I mam do tego takie samo prawo jak ci, którzy uważaja, dokładnie odwrotnie.
Porównywanie Piusa XII do prywatnych ludzi toczących swoja mała wojne z Hitlerem uważam za niestosowne.
Jakos np Anglia czy Polska potrafiły otwarcie walczyć z III Rzeszą czego nie potrafił Pius XII posiadając dużo wiekszą armie niz oba kraje.
Armie uzbrojona w wiarę i Boga…
I widac zwątpił w skutecznośc tego uzbrojenia nie wystawiając mu najlepeszego świadectwa…
Co do dyskuji na temat “jest czy nie ma”…
To hasło :
“Bóg na pewno jest i bardzo Cię kocha! Więc nie martw się i ciesz się życiem, które od Boga otrzymałaś/eś!”
niestety jest nie prawdziwe.
Czy w takim razie (zakładając że Bóg istnieje), mozna cieszyć się życiem np uczestnicząc w orgiach seksualnych ( dla niektórych może to być radość) ?
O ile sie orientuje nie (przyjmując założenie o istnieniu Boga).
A wiec hasło jest fałszywe w przeciwieństwie do hasła oryginalnego.
I jeszcze do sprawy Hitlera i religii.
Zapominami że swastyka to tez krzyż. To po pierwsze. Niemiecki okreslenie swastyki znaczy “krzyż z hakami” lub bardzo zbliżony…
A po drugie na klamrach wojsk hitlerowskich była napis “Got mit uns”.
Czy to ma świadczyć o złym stosunku Hitlera do religii ?
Chyba nie…
@Szatyn -
O ile Guido von List opracował teoretyczne podstawy niemieckiej religii o tyle jego uczeń Jörg Lanz von Liebenfels był bardziej praktyczny. W swojej książce wydanej w 1904 roku pod tytułem “Teozologia” postulował sterylizację “niższych ras” oraz osób upośledzonych i chorych w celu oczyszczenia rasy aryjskiej i przywrócenia jej dawnej boskiej mocy.
Pius XII jest powszechnie wskazywany na rzeczywistego inicjatora powstania encykliki Mit brennender Sorge która jednoznacznie potępiała nizizm. A jesli chodzi o porozumienie Kosciała z Mussolinim to nie wiem czy Panu wiadomo że Pius XI wprowadził swięto Chrystusa Króla by ostudzić Mussoliniego w jego dyktatorskich zapędach.
Poglądy Guido von Lista ewoluowały i w końcu nadał swojej religii dualistyczny charakter. Podzielił ją na dwa związane ze sobą kulty. Pierwszy – armanizm miał być przeznaczony dla elity społecznej która miała badać ezoteryczną wiedzę. Armanizm zakładał także że Boga da się poznać metodami naukowymi i to było zadaniem elity. Najwyższy kapłan wyłoniony spośród tej elity miał być królem rasy aryjskiej.
To wlasnie byla religia Hitlera. On to czytal i na tej podtawie formulowal swoje postulaty polityczne i wizje II Rzeszy.
Religia nazistowska nie miała Boga. Zamiast jego centrum całego kultu stał się Adolf Hitler. Ludzie oddawali mu hołd na wiecach będących wypaczoną formą chrześcijańskich procesji. Pod koniec wojny udział w różnego rodzaju pochodach poparcia dla partii czy uczestnictwo w wiecach norymberskich było niemalże obowiązkowe. Sam Hitler nie darzył szacunkiem chrześcijaństwa. Powiedział nawet kiedyś: “Chrześcijaństwo to wynalazek chorych umysłów. Wojna skończy się któregoś dnia. Wtedy będę uważał, że końcowym zagadnieniem mojego życia stanie się rozwiązanie problemu religii.”
@ micho
Simone Weil NIE ROZPOCZYNAJMY ZNOWU WOJNY TROJAŃSKIEJ 1937
http://www.tezeusz.pl/cms/tz/index.php?id=4747
Weil pisała z rozbrajającą wręcz logiką (fragment):
” Inny zadziwiający przykład krwawej niedorzeczności to przeciwieństwo między faszyzmem i komunizmem. Fakt, że to przeciwieństwo pociąga dzisiaj za sobą dla nas podwójną groźbę wojny domowej i wojny światowej, jest być może najpoważniejszym objawem umysłowych niedoborów spośród wszystkich, jakie możemy wokół siebie zauważyć. Jeżeli bowiem zbadamy, jaki sen mają dzisiaj te dwa wyrazy, napotkamy dwie prawie jednakowe polityczne i społeczne koncepcje. Po obu stronach jest takie samo zawłaszczenie przez państwo prawie wszystkich form indywidualnego i społecznego życia; taka sama zaciekła militaryzacja; taka sama sztuczna jednomyślność, uzyskiwana pod przymusem, z korzyścią dla jedynej partii, która łączy się z państwem i określa się przez to połączenie; taki sam niewolniczy ustrój, narzucony przez państwo masom pracującym zamiast klasycznego systemu płac. Oprócz Niemiec i Rosji nie ma dwóch narodów, których struktura byłaby bardziej podobna, które wzajemnie sobie zagrażają międzynarodową krucjatą, a każdy przewrotnie uważa przeciwnika za Bestię z Apokalipsy. Dlatego można bez obawy twierdzić, że przeciwieństwo między faszyzmem i komunizmem nie ma absolutnie żadnego sensu.
Toteż zwycięstwo faszyzmu może być określone jedynie jako zagłada komunistów, a zwycięstwo komunizmu jedynie jako zagłada faszystów. Rozumie się samo przez się, że w tych warunkach antyfaszyzm i antykomunizm są również pozbawione sensu. ”
I inny fragment:
“Latem 1932 roku w Berlinie tworzyło się często na ulicy małe zbiegowisko wokół dwóch robotników lub drobnomieszczan, komunisty i nazisty, którzy ze sobą dyskutowali. Zawsze po jakimś określonym czasie dochodzili oni do wniosku, że bronią dokładnie takiego samego programu. To stwierdzenie przyprawiało ich o zawrót głowy, ale powiększało jeszcze u każdego z nich nienawiść do tak zasadniczo wrogiego przeciwnika, że pozostawał on wrogiem, wypowiadając te same poglądy.”
Shatyn, i tak zachowuje Pan pewien poziom w przeciwieństwie do np.Art 31, którego wpisy internauci często po prostu ignorują, bo zachowuje się jak gimnazjalista, który może w czasie katechezy był ostro potraktowany przez księdza i nie może sobie z tym poradzić do tej pory…i wszystko, co jakoś kojarzy mu się z nauczaniem Kościoła neguje. Znam kilka osób, które w wyniku jakichś nieprzyjemnych doświadczeń z osobami, które deklarowały się jako wierzące, zachowują się teraz dziwnie-jeśli słyszą jakie jest stanowisko Kościoła w danej kwestii to najpierw mówią ,,nie”, a potem zastanawiają się dlaczego tak powiedzieli…Tymczasem z nieprzyjemnymi doświadczeniami musimy uporać się sami. Dobrze, że pisze Pan, że w czasie wojny kapłani zachowywali różną postawę,że nie brakowało także z ich strony poświęcenia, ofiarnego bycia przy cierpiących ludziach.Dodam tylko, że tych pozytywnych postaw było o wiele więcej niż się oficjalnie głośno mówi i że tak jest również dzisiaj. Jeśli chodzi o samego Piusa XII to jest on niesprawiedliwie oceniany, co nie znaczy, że papieże zawsze mieli właściwe postawy, ale to temat bardzo szeroki. Każdy wierzący jest tylko człowiekiem i musi bardzo uważać, by przez swoją postawę nie stać się antyświadectwem i nie być przeszkodą na drodze do spotkania z Bogiem.
Co do istnienia Boga…Trzeba je po prostu odkryć. Prawdziwe doświadczenie Boga przemienia człowieka totalnie, stąd nie może on chować swojej wiary tylko na jakieś sprzyjające okazje, kiedy ,,wygodnie” jest wierzyć.
Sama kiedyś myślałam,że Bóg nie istnieje. Dobrze pamiętam ten mroczny czas srzed wielu lat. Jestem przekonana, ze nie byłam niewierząca, bo z dzisiejszej perspektywy mogę powiedzieć z całą pewnością, że np. czytając książki rzekomo potwierdzające Jego nieistnienie, nieświadomie Go szukałam…Pamiętam jak umierający znajomy rzeźbiarz powiedział mi, że ,,doktryna Jezusa jest bardzo piękna, ze bardzo chciałby, zeby Jezus istniał naprawdę”…Właśnie to pragnienie, by był, by istniał Bóg, którego nasz los bardzo obchodzi, pochodzi od Boga. Człowiek może je podjąć lub nie. Jesteśmy wolni. Bóg nie narzuca nam Siebie, ale pozwala się znaleźć tym, którzy Go szukają. Piękne jest to, że różne są drogi do Boga…Tak, Bóg istnieje i jest Miłością, Pięknem, Światłem, Prawdą…
“Religia nazistowska nie miała Boga. Zamiast jego centrum całego kultu stał się Adolf Hitler. ”
A co z hasłem z klamer hitlerowskiego wojska ?
Tam było napisane Got mit uns. A nie Hitler mit uns…
Ani Ago…
Dziekuję za uznanie…
Musze jednak Panią zmartwić.
Jestem już w tym wieku, że bliżej mi niż dalej.
I nie zamierzam niczego odkrywac.
Odkryłem, że Boga mnie ma i to mi zupełnie wystarczy.
Czy Pius XII był niesprawiedliwie oceniany ?
Szczerze mówiąc nie wiem.
Bo jego znajomość z Hitlerem, popieranie Niemców, pomoc w ucieczce hitlerowców z Europy [poprzez wydawanie im paszportów watykańskich) raczej wskazuje na to, że hitleryzm był przez niego przyjmowany i akceptowany.
Jakieś teraz odkrywane w archiwach watykańskich dokumenty nie przekonuja mnie.
Tyle lat potrzebowano żeby je pokazac światu ?
Bo ?
Zresztą podałem w którymś z postów wyżej link do strony na której widać księży podnoszacych ręce w hitlerowskim pozdrowieniu. Strona zawiera tam również odpowiednie cytaty na temat.
@ Shatyn Prosze Pana – niech Pan spojrzy na ludnosc III Rzeszy. 45% to Katolicy, 45% Protestanci. Hitler musial jakos zbalamucic prosty lud. Cal uswieca srodki – tak mysla ateisci (przynajmniej wiekszosc, ktora kieruje sie w zyciu regulami duchowego nihilizmu).
Ocena Piusa XII – ta historyczna ocena, jest przedstawiona w wielu pracach historycznych. Podalem ksiazke ktora, z tego co sie orientuje, nie zostala jeszcze wydana w jezyku polskim (tytul po prostu przetlumaczylem).
Wiadomo jednak ze na ocene “nie historyczna” naklada sie wiele czynnikow: dzialalnosc propagandy radzieckiej, lewicowosc srodowisk europejskich i, w samych Niemczech, wykorzystanie Piusa XII i jego postaci do wewnetrznych rozgrywek i “wybielania sumien”. Komunisci nigdy nie zapomnieli Papiezowi jego otwartej krytyki komunizmu.
Jak Pan pisze “odkrylem ze Boga nie ma” to przypomina mi sie, prosze wybaczyc porownanie, kosmonauta Gagarin, ktory wrocil z podrozy po ziemskiej orbicie i wypowiedzial czesto cytowane slowa <>.
Na poziomie osobistym mozna dojsc do pewnego przekonania, ale Bog jest Bogiem ukrytym i po prostu nie daje sie odkryc pewnymi metodami.
“Nie ma ludzi niewierzących. Każdy musi w coś wierzyć.(..)Ateista wierzy, że Boga nie ma.” Zacytowane opinie z dyskusji są nieprawdziwe. Kościół usiłuje w ten sposób przekonać świat o rzekomej nieuchronności wiary licząc że nie padnie pytanie o dowód. No bo tych trzech zdań nie da się udowodnić. W rzeczywistości niewiara nie jest wiarą w nieistnienie Boga. Niewiara jest odrzuceniem każdego niesprawdzalnego twierdzenia, mitologii, fantastyki, pseudoreligijnej fikcji, które zawsze zagrażają wolności człowieka. Niewiara jest skutkiem działania wątpiącego umysłu. Umysłu pytającego: Dlaczego? Skąd wiadomo? Jaki jest dowód? Do tego potrzeba odwagi dla przeciwstawienia się otaczającemu światu i konsekwencji w poszukiwaniu prawdy.
Myślę, że na ostateczny wynik II wojny światowej duży wpływ miały właśnie działanie armii Piusa XII: modlitwa, wiara, pomoc bliźnim…
Uczestnictwo w orgiach seksualnych jest umieraniem duszy i niszczeniem własnej (oraz cudzej) cielesności i seksualności, radość z doświadczania obecności i miłości Boga jest prawdziwym szczęściem i życiem. Jak napisałem, każdy człowiek dąży do szczęścia (co odróżnia nas od zwierząt i roślin), co oznacza że posiadamy nieśmiertelną duszę, daną nam wraz z ciałem przez Boga, ale nie każdy człowiek od razu rozumie, że prawdziwym szczęściem jest właśnie bliskość Boga. Dlatego wielu ludzi szuka szczęścia gdzie indziej. Jeżeli w porę zorientują się że błądzą i nie odnajdują w tym co robią prawdziwego szczęścia, a jedynie chwilowe przyjemności, które ostatecznie przynoszą więcej cierpienia i smutku niż radości, mają szansę zaznać tej prawdziwej radości, którą jest miłość Boga. Są też tacy, którzy świadomie lub nie popadli w niewolę własnych grzechów, które miały im sprawić przyjemność i przynieść im wolność, którą rzekomo miał im zabrać Bóg. Okazało się jednak, że grzech nie przynosi żadnej wolności, a jedynie uzależnienia, cierpienie, smutek, zniewolenia. Ale również ci ludzie mają możliwość zawrócenia z tej zgubnej drogi, choć będzie to bardzo trudne… Chrześcijanie cieszą się życiem właśnie poprzez dobrowolne przyjmowanie miłości Boga i dzielenie się nią z innymi. Nie potrzebują żadnych marnych substytutów szczęścia, które w ostateczności przynoszą więcej szkody niż pożytku. Ludzie wierzący każdego dnia szukają prawdziwego szczęścia i odnajdują je w miłości Boga.
Dla nazistów bogiem był Hitler. Tak wskazują ich czyny i słowa. Same hasła to nie wszystko. Można mówić że się wierzy w Boga, albo nosić plakietki z hasłem “Bóg z nami”, ale należy to potwierdzić czynami.
Do Obserwatora: Dowód na to, że ateiści wierzą że Bóg nie istnieje (a nie mają pewność, że Boga nie ma) to np. wspomniane hasło z brytyjskich autobusów gdzie ateiści stwierdzili, że Boga NAJPRAWDOPODOBNIEJ nie ma. A ludzie wierzący (chrześcijanie, muzułmanie, Żydzi) mówią: Bóg NA PEWNO jest. I na tym właśnie polega różnica. Zresztą z punktu widzenia nauki każdy człowiek jest istotą religijną i zawsze w coś wierzy. Ludzie wierzący nie muszą chodzić do wróżek czy bioenergoterapeutów. To głównie ateiści albo ludzie którzy nie traktują swojej wiary poważnie, czytają horoskopy, uprawiają jogę albo wierzą, że ośmiornica Paul przewidzi kto wygra Mistrzostwa Świata w RPA…
Do Obserwatora: Przedstawiłem w poście 102. dowód istnienia niematerialnej i nieśmiertelnej duszy danej człowiekowi przez Boga, który opiera się na logicznym myśleniu i obserwacji otaczającego świata i samego człowieka.
@Micho
Do przytaczanego przez Ciebie stwierdzenie “Nie ma ludzi niewierzących” jestem ustosunkowany sceptycznie. Nie mam powodu, by nie wierzyć ateistom, że nie wierzą w Boga. Masz rację, że wielu z nich wierzy zamiast tego w przesądy lub ucieka się do okultyzmu, ale na pewno nie wszyscy. Pamiętajmy, że istnieją też ludzie określający się jako “twardzi racjonaliści” i materialiści, którzy w ogóle nie wierzą w sferę nadprzyrodzoną.
Obserwator-zapomniałam dodać, że Pan także zachowuje poziom:)Czytam te wpisy od jakiegoś czasu i chcę wyraźnie podkreślić,że nigdy nie utżsamiałam deklarowanej niewiary z brakiem inteligencji. Deklarowana niewiara nie zawsze współistnieje z infantylnym poziomem(takim jak u Art31). Różne są powody niewiary i różne są drogi człowieka do odkrycia istnienia i doświadczenia Boga…
Obserwator, w Pana mysleniu obecny jest pogląd, że Kościół to jakaś organizacja, której potrzebne jest ,,otumanianie” mas, dlatego tworzy jakiś system myślenia i liczy, że ,,nie padnie pytanie o dowód”.
Czymś innym jest intelektualne tylko szukanie dowodów na istnienie Boga(bo są) i znalezienie ich, a czymś innym jest doświadcznie Go całym sobą i w konsekwencji przemiana całego swojego życia(co nie ma nic wspólnego z postawą jakiegoś ,,wybielania” błędów hierarchów, o co obaj Panowie chyba katolików posądzacie). Odwagi wymaga konsekwentne życie jakby Boga nie było, ale i odwagi wymaga rzetelne poszukiwanie prawdy. Wiek, Panie Shatyn, nie jest tu istotny. Św.Augustyn wyznawał Bogu:,,tak późno Cię umiłowałem”…Widzę miny obu Panów:))
Dodam jeszcze, że właśnie dlatego, ze stawiałam pytania:,,Dlaczego?” i ,,Skąd wiadomo?”, o jakich pisze Obserwator, nie pozostałam na poziomie odrzucania istnienia Istoty, która nadaje sens wszystkiemu, co istnieje. Bez Boga i Chrystusa nie byłoby Kościoła świętego nie dlatego, że do niego należą sami święci ludzie oczywiście.
Jeszcze jedno-takie wyraziste stanowiska, jak u obu Panów, wzbudzają szacunek. Gdyby tak wyraziści w swoich poglądach byli wszyscy katolicy w Polsce to wartości takie jak wiara, życie ludzkie czy prawa rodziny nie okazałyby się tak nieistotne w ostatnich wyborach. Tacy ćwierćkatolicy zgadzają się na nieszanowanie życia(co wyjątkowo wydaje mi się niegodne homo sapiens, ale o tym już pisałam. Do tego nawet nie trzeba mieszać religii) i promowanie dewiacji. Karabella-jak ja rozumiem to przygnębienie po wyborach…Idziemy jednak dalej, choć nie wiem czy uda się zatrzymać proces obyczajowych przemian w naszym katolickim przecież kraju. Jak dobrze, ze p.Marek Jurek nie obraża się na trudną rzeczywistość, ale po prostu nadal jest obecny…
@Shatyn
“Czy w takim razie (zakładając że Bóg istnieje), mozna cieszyć się życiem np uczestnicząc w orgiach seksualnych ( dla niektórych może to być radość) ?
O ile sie orientuje nie (przyjmując założenie o istnieniu Boga).
A wiec hasło jest fałszywe w przeciwieństwie do hasła oryginalnego.”
Biorąc pod uwagę, iż radość jest różnie definiowana, fałszywość tego hasła nie jest jasna dla tego, kto uznaje różne definicje, tym bardziej zaś dla tego, kto nie uznaje orgii seksualnych za szczęście, a wręcz przeciwnie – za nieszczęście i deptanie godności człowieka. Chrześcijaństwo ukazuje odmienny ideał radości niż ten, który niektórzy wiążą z orgiami seksualnymi. Poza tym prawdziwość obu przytoczonych powyżej haseł zależy przede wszystkim od tego, czy Bóg istnieje.
“Jakos np Anglia czy Polska potrafiły otwarcie walczyć z III Rzeszą czego nie potrafił Pius XII posiadając dużo wiekszą armie niz oba kraje.”
Anglia nie pomogła Polsce w 1939 r. Kiedy Niemcy zaatakowały Anglię, ta się broniła. Watykan natomiast nie został zaatakowany. Abstrahuję tu od oceny Piusa XII i jego “armii”, bo to inna kwestia.
“Zapominami że swastyka to tez krzyż.”
Kształt swastyki (a nawet pewne nawiązanie do krzyża – jeśli takowe było) to żaden dowód na rzeczywisty związek nazizmu z chrześcijaństwem. Mało to symboli-krzyży mają sataniści? Odwrócony krzyż, pacyfka (prócz pacyfistów posługują się nią sataniści), krzyż z hakiem u dołu. A przecież nikt rozsądny nie wiąże tych symboli z chrześcijanami. Wręcz przeciwnie – krzyże satanistyczne parodiują krzyż Chrystusa.
Poza tym, pochodzenie swastyki nie jest jasne. Są teorie, że symbol ten pochodzi ze starożytnych Indii lub religii pogańskich. Ich związek z chrześcijaństwem jest żaden. A jeśli chodzi o postawę Hitlera wobec chrześcijaństwa, to Goebels, czy Goering mówił o “chrześcijaństwie pozytywnym” – religii Aryjczyków, którą stworzył Fuehrer jako “prekursor nowego objawienia”. Chyba nie muszę dodawać, że to kolejna czystej wody parodia chrześcijaństwa?
I a propos twojej dyskusji z Agą: zgadzam się z Agą, że “religia nazistowska” nie miała Boga, prócz Hitlera. Hasło “Gott mit uns” należy ocenić w świetle tego, o czym już pisałem: do pewnego stopnia Kościół był Hitlerowi użyteczny. Ale w hitlerowskiej wersji “chrześcijaństwa” nie było miejsca dla tych, którzy nie uznawali wodza, a już w ogóle dla Żydów. Nur fuer Deutsche.
Sama doktryna nazizmu i związanego z nim rasizmu miała charakter neopogański i z tej perspektywy nazizm jasno potępił tuż przed swoją śmiercią Pius XI. I jeszcze jedna ciekawostka, aczkolwiek za nią nie ręczę, słyszałem od znajomego. Otóż podczas charyzmatycznych, pełnych wrzasków przemówień Hitlera, w pobliskiej sali sataniści, czy okultyści przyzywali dlań mocy diabelskiej.
Aha, jeszcze jeden powód odnajduję, dla którego hasło “Gott mit uns” było na klamrach niemieckich żołnierzy. Otóż Hitler odwoływał się do narodowej tradycji Niemców. W końcu hasło to powstało wcześniej. A jakiego Boga mieli na myśli naziści i konkretni żołnierze, to już inna rzecz. Nawet jeśli wielu z nich uważało się za prawdziwych chrześcijan, to sama taka deklaracja nie wystarcza.
Micho, doprecyzowałabym tylko, że dla nazistów bogiem była cała chora ideologia Hitlera, mit rasy aryjskiej, w którą, jak okazało się np.w czasie procesu głównego komendanta Auschwitz, wielu święcie wierzyło… Zawsze, jak ze światopoglądu wyrzuci się Boga, obraca się to ostatecznie przeciw człowiekowi, ale to znów bardzo szeroki temat. Boga i Jego przykazania można odrzucać nie wprost, przez co trudniej niektórym ludziom zrozumieć rozmiary niebezpiczeństwa.
@Obserwator
To jak tak trochę w kontekście wypowiedzi Agi (z 10 lipca 2010, godz. 12:06). Napisałeś: “Niewiara jest odrzuceniem każdego niesprawdzalnego twierdzenia, mitologii, fantastyki, pseudoreligijnej fikcji, które zawsze zagrażają wolności człowieka”.
Jestem w stanie się zgodzić, że do zagrożenia wolności człowieka prowadzą: mity, fantastyka, a zwłaszcza pseudoreligijna fikcja. Przedrostek “pseudo” jest tu istotny, nie zgadzam się bowiem, że wolności człowieka zagraża prawdziwa, wyznawana we właściwy sposób religia, czy też “każde niesprawdzalne stwierdzenie” (nie stawiam znaku równości pomiędzy Bogiem a tym, co niesprawdzalne, ponieważ według religii chrześcijańskiej, działania Boga można doświadczyć na wiele sposobów, a ujrzymy Go twarzą w twarz w przyszłym świecie).
Jeśli można, prosiłbym o rozwinięcie wyżej zacytowanej myśli. Po prostu chciałbym wiedzieć, jak interpretować zagrożenie wynikające jakoby z wiary. Bo jeśli chodzi tu o zniewolenie duszy przez więzy religii, dyskusja może być ciekawa (myślę bowiem, że tematem-rzeką jest zagadnienie rzeczywistego lub rzekomego zniewolenia człowieka przez wiarę bądź niewiarę w coś). I mogę tu polemizować, choć szanuję refleksję dyskutanta.
Jeśli natomiast chodzi o zagrożenie, jakim jest jakoby religia dla społeczeństwa, to mam jedno “ale”. Mój niewierzący kolega rzucił mi kiedyś takie stwierdzenie: to religia odpowiada za wojny, bo to z jej powodu były wywoływane, to z jej powodu mordowano ludzi i podbijano ludy. Otóż równie dobrze można wskazać na komunizm (jego doktryny i zbrodnie) i powiedzieć, że to ateizm jest winien wszelkiemu złu. Wydaje mi się tymczasem, że winna jest pewna interpretacja religii bądź ateizmu, nawracanie bądź ateizowanie mieczem. Człowiek jest wolny i nie musi wybierać zła i przemocy.
Czy więc nie zgadzam się z Agą, że wyrzucanie Boga ze światopoglądu obraca się przeciw człowiekowi? Zgadzam się, ponieważ… Po pierwsze – tak naprawdę Boga (a w każdym razie jego prawdziwy obraz) wyrzucają ze swojego światopoglądu również ci wierzący, którzy w imię religii stosują niesprawiedliwą przemoc. Po drugie – Bóg może również działać (i działa) w życiu ateistów, nawet jeśli oni w Niego nie wierzą.
Ciekawa rozmowa – swiadectwo Pani Agnieszki o szukaniu Boga pozwole sobie zacytowac : “Właśnie to pragnienie, by był, by istniał Bóg, którego nasz los bardzo obchodzi, pochodzi od Boga. Człowiek może je podjąć lub nie. Jesteśmy wolni. Bóg nie narzuca nam Siebie, ale pozwala się znaleźć tym, którzy Go szukają. ”
Ateisci przekonuja siebie (troche na zasadzie autosugestii) ze to pragnienie jest im obce, narusza ich wolnosc.
Wolni ludzie nie pragna zniewalac innych. Historia XX wieku pokazuje dobitnie ze ateizm wypacza pojecie wolnosci i zadaje gwalt ludzkiej naturze.
“Ateisci przekonuja siebie (troche na zasadzie autosugestii) ze to pragnienie jest im obce, narusza ich wolnosc.”
Czy jesteś ateistą ?
Skąd to wiesz ?
“Wolni ludzie nie pragna zniewalac innych. ”
Tu masz rację.
Wierzacy nie jest wolny.
Wierzący jest wolny od grzechu, zła, szatana, ograniczenia własnego postrzegania świata wyłącznie poprzez rozum.
Jeszcze co do swastyki: Być może oznacza to “krzyż z hakami”, ale przede wszystkim jest to połamany krzyż, w dodatku przekrzywiony. Czyli jeżeli odnosi się on do chrześcijaństwa, to oznacza że ośmiesza tą religię, wypacza, zniekształca, wykrzywia nauczanie Chrystusa, ośmiesza symbol miłości Boga do człowieka. Powtarzam: nazizm i komunizm, najbardziej podłe i okrutne, antyludzkie ideologie, to ideologie ateistyczne, lewicowe, z dodatkiem neopogaństwa. Warto pamiętać, że podstawą do stworzenia ideologii nazistowskiej była filozofia stworzona przez najbardziej znanego ateistycznego myśliciela- Fryderyka Nietzschego, który głosił, że “Bóg umarł”, a ludzkość dzielił na nadludzi i podludzi. Jeżeli ludzie Kościoła (świeccy i kapłani) popełniali błędy czy nawet zbrodnie, to wynikało to z wypaczenia bądź złego zrozumienia nauczania Jezusa Chrystusa, przekazanego następnym pokoleniom przez Apostołów. Błędy ludzi Kościoła wynikały zawsze z braku wierności nauczaniu Jezusa Chrystusa, albo celowym wypaczaniu tego nauczani dla prywatnych celów. Jednak samo nauczanie Jezusa jest słuszne i dobre. Ideologie komunizmu i nazizmu już od samych swych teoretycznych podstaw są złe i antyludzkie. I dobrze by było gdyby wyznawcy tych ideologii nie byli im wierni. Wówczas ludzkość uniknęłaby wielu okrucieństw i cierpień. Niestety odrzucenie wiary i Boga, kierowanie się jedynie samym rozumem, grzeszenie pychą i zbytnią pewnością siebie, uznanie samego siebie za pępek świata doprowadza właśnie do takich skutków, jakich nasi dziadkowie mogli doświadczyć w czasie II wojny światowej… Co do wiary w nieistnienie Boga przez ateistów, powtarzam jeszcze raz: skoro największe na wyspach brytyjskich (kraju mocno zlaicyzowanym) stowarzyszenie zrzeszające ateistów i racjonalistów promuje swoje poglądy hasłem, że “Boga najprawdopodobniej nie ma”, oznacza to, że ateiści, nawet ci najbardziej radykalni, nie mają 100% pewności, że Bóg jednak nie istnieje. A ludzie wierzący mają 100% pewność, że Bóg jest i bardzo nas wszystkich kocha. Oczywiście, są racjonaliści, którzy nie chodzą do wróżek, za to wierzą w potęgę własnego rozumu, ewolucję i takie tam. Natomiast wobec niewytłumaczalnych z punktu widzenia nauki uzdrowień, cudów eucharystycznych, objawień, chusty z Manopello, całunu turyńskiego, a także opętań i egzorcyzmów, stają bezradni, rozkładając ręce i głupio się uśmiechając.
Co do Piusa XII to powszechnie wiadomo, że tajne służby ZSRR bądź jego satelickich państw stworzyły czarną legendę o tym papieżu, aby zdyskredytować tego przeciwnika komunizmu jak i przedstawić katolicyzm jako religię sprzyjającą Hitlerowi. Jeżeli ktoś daje się naiwnie oszukać radzieckim agentom to jest jego własna sprawa. Jeżeli ktoś chce żyć w zakłamaniu, to niech sobie żyje.
I jeszcze pytanie do ateistów: Jak to jest, kiedy człowiek czuje, że wszystko co robi nie ma żadnego znaczenia bo i tak w końcu, prędzej czy później, człowiek staje się nawozem do kwiatków? Dla mnie bycie ateistą to już jest piekło, w którym nie widać żadnego światełka nadziei.
Widzisz Micho…
Już pomijając wszystko, przyrównując ateistów do np komunistów czy faszystów, usiłujesz nas obrazić.
“Wierzący jest wolny od grzechu, zła, szatana, ograniczenia własnego postrzegania świata wyłącznie poprzez rozum.”
Jest wolny od grzechu ?
To po co spowiedzi ?
Swastyka jest celtyckim krzyzem, znakiem pokoju a pochodzi prawdopodobnie z neolitu bo odkrywano swastykę namalowaną w grotach (ok. 10 tysięcu lat temu).
A wiec to dużo starszy znak niż symbol chrześcijaństwa czyli prosty krzyż.
Z reszta prosty krzyż to znak przywłaszczony sobie przez chrześcijaństwo.
O ile dobrze pamiętam stosowano już ten znak ok 8-9 tysiecy lat temu w Babilonie , był tam znakiem boga słońce.
Jeszcze może do ateistów, ustrojów itp.
Zapomniałeś, że ustroje w których zasadzie kościół zarządzał panstwem były chyba największe mordy w historii ludzkosci (w stosunku do ogólnej liczby mieszkańców).
Stosy, wyprawy krzyzowe, nawracanie za pomoca wymordowywania całych małych narodów tzn plemion, itp, itd…
A wracając do tego od czego zacząłem.
Ja Ciebie nie obrażam i wolałby, żebys Ty też tak postępował.
Chyba nawet jest takie ptzykazanie.
“Nie mów fałszywego…”
Panowie, nie obraźcie się, ale trochę namysłu. Co to za uogólnione stwierdzenia, jak “wierzący nie jest wolny”, czy “Wierzący jest wolny od grzechu”?
@Micho.
To, że ta brytyjska organizacja ateistów jest największą tego typu w tym kraju, nie oznacza od razu, że jest najbardziej radykalna. Poza tym pisząc “najprawdopodobniej” być może mieli zamiar zaapelować do “rozsądku” ludzi wierzących (w imię którego nie należy – ich zdaniem – zajmować się rzeczami niesprawdzonymi).
A wierzący nie jest wolny od grzechu, jeśli grzeszy – nie każdy grzeszący jest niewierzący. Choć domyślam się, co masz na myśli: Bóg wyzwala wierzących w Niego.
@Shatyn
A jeśli chodzi o twoje stwierdzenie, iż krzyż został przywłaszczony przez chrześcijaństwo: mówienie o “przywłaszczeniu” zawiera akcent emocjonalny i nie wydaje mi się właściwe. Chrześcijanie uznali krzyż za swój znak nie dlatego, że “taka moda”, czy z powodu walki o symbole, ale ze względu na to, że na krzyżu umarł Jezus Chrystus.
Nie do końca się z Tobą zgodzę, Krzysztofie.
Prawidłowym stwierdzeniem byłoby, że krzyz chrześcijanie uznali również za swój znak.
Nawet wiem dlaczego nie podaje się tego stwierdzenia.
Dlatego, że chrześcijanie uznają ów znak za TYLKO chrzescijański, jakby zapomnieli, że uznali znak krzyża, istniejący znak należący równiez do innych religii.
A więc skoro uznaja krzyz za swój znam z pełną wyłącznością, to go przywłaszczyli…
“Panowie, nie obraźcie się, ale trochę namysłu. Co to za uogólnione stwierdzenia, jak “wierzący nie jest wolny”, czy “Wierzący jest wolny od grzechu”?”
Przeciez nikogo nie obrażam…
A co do stwierdzen używanych przez chrzescijan.
Uwazają się za najmądrzejszych a co najwazniejsze w zasadzie nieomylnych.
Powiedzmy że to brak pokory…
@Shatyn
A Monako i Indonezja mają identyczną flagę, w której rozmieszczenie barw jest odwrotne w stosunku do polskiej flagi: u góry – czerwony, u dołu – biały.
Czy symbol Celtów miałby dla chrześcijaństwa istotne znaczenie, gdyby na krzyżu Rzymianie nie wieszali skazańców i gdyby nie ukrzyżowano Chrystusa?
No mają…
Tyle że ze soba nie maja nic wspólnego.
W przeciwieństwie do religii które bardzo czesto mają wiele ze sobą wspólnego.
I często sobie podbieraja różne rzeczy.
Np święta…
Tak. Miałby.
Ponieważ był popularnym znakiem.
Mało.
W zasadzie najpopularnieszym znakiem w wielu religiach…