Demoskopijny przyczynek do kwestii uniwersalizmu
• Miałem ostatnio interesującą debatę o uniwersalizmie na… twitterze. Nie będę jej tu relacjonował. Najkrócej mówiąc chodziło o to czy uniwersalne jest to, czego nikt nie odrzuca (z czego wynikałoby, że uniwersalny nie jest zakaz bicia żon, co islam dopuszcza) – czy to, co wszystkich obowiązuje, bo wynika z natury ludzkiej (w wymiarze osobowym i życia społecznego)? Nie wznawiając w tym miejscu debaty chcę podać tylko jeden ciekawy przyczynek w kontekście podstawowego dla sprawy aspektu.
• Wiara w Boga – źródło uniwersalizmu – łączy chrześcijan, Żydów, muzułmanów, w nią wpisuje się cała tradycja klasyczna. Niewątpliwie akceptacja naturalnej cnoty pobożności łączy nas też z wierzącymi poganami (szczególnie z czasów przedchrześcijańskich). Wiarę w Boga odrzucają tylko ateiści, którzy chcą tej własnej perspektywie podporządkować całe społeczeństwo, a nawet kulturę – domagając się społecznego uznania wiary w Boga za niewiarygodną hipotezę.
• Politykiem budzącym najmniej zaufania w polskim społeczeństwie jest Janusz Palikot. Wg najnowszych badań CBOS nie ufa mu 54 % Polaków. W kategorii średnich ocen (można wystawiać oceny od +5 do -5) ma również rekordową ocenę -1,52. Jedynie w dwóch grupach społecznych Palikot ma przewagę zaufania nad nieufnością: wśród młodzieży 18-24 lat (czyli środowiska ciągle pozostającego w stanie inkulturacji) oraz wśród Polaków niepraktykujących żadnej religii. Czyż więc popularność Palikota w tej drugiej grupie (tak mocno kontrastująca z nastrojami całego społeczeństwa) nie jest drobnym świadectwem tego, że najoczywistsze normy społeczne (tak często kontestowane przez Palikota) są najsłabiej bronione tam, gdzie odrzuca się religię jako taką?
Może też warto byłoby się zastanowić, czy nie czas trochę zwolnić z tym Smoleńskiem, w tym kraju są naprawdę bardzo istotne problemy do rozwiązania!!!
Za kilka lat PiS i PO będą tyle samo warte, ile AWS!
Oszołomy i nic-nieroby! Zdrajcy narodowych interesów i tyle!
“Fenomen” Palikota próbuje opisać piątkowa Polska. The Times. Mimo pokusy głębszej analizy jego osoby niezmiennie pozostaje wizerunek Palikota – użytecznego błazna. Pełnego ambicji, świadomego swej wartości, pewnego skuteczności swojej hucpy, szukającego kolejnego sukcesu błazna.
Wiem, że dużo osób (wrażliwych na uroki naszej biurokracji) zdecydowało się przedstawić swoje uwagi kierowanej przez lubelskiego posła PO komisji “Przyjazne państwo”. Zerowy efekt jej prac będzie mógł być łatwo wytłumaczony przez liderów koalicji. “Wszak na jej czele stoi ten Palikot…” – powiedzą, mrugając okiem na znak, że to w połowie szaleniec, w połowie fantasta, którego przecież nikt nie powinien brać na serio bo jaki jest Palikot każdy widzi!
Drodzy Państwo, Art był już przy okazji innych swoich wpisów ignorowany i tak powinno być. Jeśli ktoś ma taki poziom jak Art i J.A.D., NO TO JAK MOŻE OCZEKIWAĆ POWAŻNEGO POTRAKTOWANIA?
siłą rzeczy nie da się inaczej…
A Palikot rzeczywiście jest żenujący i wiadomo, że Tuskowi to jego błaznowanie było przydatne
Palikot jest z Lubelszczyzny a tam znaczenie PO maleje.
AGA
ja mam tutaj 10 razy więcej adwersaży niż Ty,jak masz kompleksy idź do psychologa.
Jeśli powiedziałem nieprawdę ,przytocz gdzie.
Na tym polega swobodna wymiana myśli, spostrzeżeń, póki co Polska to jeszcze nie watykan czy korea półn.
Tak trochę off topic, ale nie bardzo wiem, pod który wpis to podpiąć, ale myślę, ze gdzieś warto, niech więc będzie tu. Bynajmniej nie jako zarzut do Pana, ale jako ciekawostka. Ciekawe to z tym vatem na wózki zwłaszcza…
http://blog.rp.pl/blog/2010/07/26/tomasz-terlikowski-smierc-konserwatywnej-prawicy/
I po co było się Polsce angażować w afgańską awanturę.
Dlaczego ten kraj liże… jak nie Rosji to Stanom??
Trzy największe gazety piszą ,że Afganistan to niewypał, na podst. “tajnych” dokumentów widać,że tam przez bardzo długi czas nie było (i nie będzie) spokoju.
Inne państwa mogły pokazać środkowy palec konserwie ameryk. tylko nie Polska…
Żenada…
Najważniejsze,że Ja osobiście jestem ok., już z 5 lat temu byłem na demonstracji antywojennej.
Ciekawe, co nt. tej wojny sądzą (sowicie opłacani z kasy MON, ciekawe czy ktoś z tym zrobi porządek, może Palipies,haha)tz.kapelani (bez wzgl. na wyznanie)??
Bo nie chce mi się wierzyć, by byli dwulicowymi świniami, co to jedno mówią (że miłość bliźniego itp.), a drugie robią (święcenie samolotów czy czołgów).
Art uparcie zabiega, by odnosić się do jego wpisów… Nie da się inaczej-trzeba postarać się o właściwy poziom, albo poszukać przygód np. na blogu Palikota. To, co piszesz mogłoby równie dobrze być ujęte inaczej, a tak ciągle obniżasz poziom dyskusji. Widocznie nie potrafisz inaczej… Szkoda
Art, zdaje się, że już Zulus pisał Ci, że bredzisz jak zwykle… Pomyślałam wtedy, że szkoda, że Zulus się fatyguje, by Ci tłumaczyć kwestie oczywiste. Trzeba zmienić swój poziom. Nie ma innej rady…
@aga. Rzeczywiście, może lepiej omijać niektóre wpisy, choć do pacyfizmu się odniosę. A pacyfista to pożyteczny idiota. Przed 1989 r. wiadomo kto finansował wszelkie ruchy antywojenne. A wkrótce Europę zdominują muzułmanie, to się rozprawią z takimi “pokojowcami”.
A co Palikota to łajdak wżenił się w pieniążki teścia,a potem wykiwał żonę. Przyszedł więc na gotowe, w myśl zasady “pierwszy milion trzba ukraść”.
ZULUS
Zgłoś się do Klicha jako tzw.termin do Afganistanu,jak twojemu kumplowi z kompani urwie mina rękę lub nogę, może ci się wyprostuje “pod beretem”.
To,że ktoś propaguje zdroworozsądkowe podejście (przywódcy UE przyznali,że bush ich okłamał w kwestii m.in.Afganistanu), nie znaczy,że ma jakieś prosowieckie ciągoty.
Piszę niewygodną dla dużej części katolików PRAWDĘ,stąd wasza irytacja tz. z braku rzeczowych i jednoznacznych kontrargumentów.
Panie Jurek, ateiści się niczego nie domagają. Ani niczego – w przeciwieństwie do Pana – nikomu nie narzucają. Po prostu uważają, że świat istnieje bez sprawstwa jakiegoś Boga czy innego Krasnala.
Myli Pan urzędowy ateizm czasu PRL-u ze zwyczajnym.
Ale ja i tak od dawna nie mam co do Pana umysłu złudzeń
@stef
nie istnieje coś takiego jak ateista. Można być tylko anty-teistą .
Dowodzi tego choćby twoje :”Ale ja i tak od dawna nie mam co do Pana umysłu złudzeń”
Już w tak krótkim przekazie osobowościowym jak powyższy wpis prezentujesz swoje -anty.
Trawestując znane powiedzenie Augustyna – niespokojne jest serce w tobie Panie/i Stef !!
nawracaj się i to szybko, dobrze radzę.
@Art.Śroowisko Busha kłamało w kwestii Iraku, a nie Afganistanu. Chyba nie doczytaeś. Akuratkilku moich kolegów służyło na misjach. Zresztą mieszkam kilka km od Wędrzyna, więc z wojskowymimamsporo do czynienie (i miałem zawsze. W październiku miałem ciężki wypadek i do teraz nie jestem poskładany. W myśl logiki Arta należałoby zakazać jazdy samochodami. Przepraszam, że jegotok rozumowaia nazywam logiką.
A o katolicyźmie nie mas wiekiego pojęcia. Bo dlaczego katolicy mają być przeciwni wojnom? A Art, ie masz ŻADNYCH RGUMENTÓW. jESTEŚ NIEUDACZNIKIEM, KTÓREMU IĘ NIE POWIODŁO JAKO ROBOTNIK NA Zachozie i wróciłeś. A teraz nie możesz znaleźć prac, boniestety, twoje kompetencje i na to ie pozwalają. A nawet w dobie obecnego kryysu, prblem z pracą mają zwykle nieudacznicy
@stef. domagają się bardzo wiele. choćby chcą zakazu umieszczania krzyża. Co prawda to nie są ateiści na wysokim poziomie intelektualnym,gdyż świadomemu ateiście krzyż nie przeszkadza-taktują go jak jakiś np. obraz. Ateiści to najczęściej łatwi adwersarze, gdyż ich ateizm to często dziecinada. Uważają się za takowych, bo np. kiedyś ksiądz na nich nakrzyczał
To Ty lepiej znasz mnie niż ja sam siebie…
Jako robotnik , ZA SWOJE podróżowałem, zwiedzałem i dość dobrze nauczyłem się języka, a szansę na dość dobrą robotę mam , właśnie odebrałem w tej sprawie telefon.
W tym kraju jest jak jest również za sprawą takich ludzi jak ty Zulus, prymitywnych zamordystów, którzy myślą,że można narzucać in. “gorszym” narodom swój “system wartości”, swoje ściemniactwo, polskość śmierdzącą bigosem i niemycie nóg.
Niestety, nie ta epoka, nie ten świat…
“Kilku moich kolegów służyło na misjach”, no to rzeczywiście powód do dumy …
I co opowiedali ci jak strzelali do bezbronnych kobiet ,dzieci (vide Nangha K.)…
Tępe żołdactwo, popłuczyny po “ludowym”,rzeczywiście jest powód do dumy…
ZULUS, popraw swoją ortografię, “inteligencie”.
Musiał się podczas tego wypadku mocno uderzyć w głowę, stąd te idiotyzmy wypisuje, zapomniał też wziąść leków dziś…
Macie swój Afganistan, kolejni żołnierze (7miu) ranni , w tym 2 óch ciężko.
A Polko dziś mówił w tv,że wyciekają tajne dokumenty,że NATO jest słabe, macie co chcięliście, puszcie się dalej…
A jankesi was oleją i będą w zęby (jak koniom) na lotniskach wam zaglądać…
@Art
W kwestii wojen akurat nie zgodzę się z Zulusem, katolik powinien być przeciwko nieuzasadnionej przemocy. Chociaż nie zadowalają mnie pacyfistyczne hasła i ocena działań w Iraku, czy Afganistanie jest moim zdaniem sprawą bardziej złożoną niż to głoszą antybushowscy pacyfiści z jednej strony, a zwolennicy “walki z terroryzmem” z drugiej.
Jeśli chodzi o tę dyskusję, to jej poziom pozostawia wiele do życzenia. Ale jak tu się dziwić, jeśli wchodzisz na ten blog tylko po to, by innych obrażać i nawet nie zastanawiając się, czy to, co piszesz jest uzasadnione, czy po prostu głupie. Na tym blogu kilkakrotnie pojawiały się komentarze traktujące Cię poważnie. Pamiętam, że swego czasu fidel poświęcał wiele energii i okazywał sporo cierpliwości, by z Tobą dyskutować w sposób merytoryczny. Również ja kilka razy odpowiedziałem na twoje wpisy z nadzieją, że podejmiemy dyskusję na pewnym poziomie, bez uproszczonych, czy wręcz dennych sformułowań typu “wy katolicy”, “jerzy”, “pisowskie to i owo”, “ciemnogród”. Trudno mi się dziwić reakcjom innych internautów, jeżeli jesteś odporny na tego rodzaju próby nawiązania zwyczajnej rozmowy.
@art
Powyżej napisałeś do Agi: ja mam tutaj 10 razy więcej adwersaży niż Ty”.
Jeśli w tym stwierdzeniu zawiera się jakieś poczucie krzywdy, to zastanów się nad prawdziwą przyczyną tego, że twoje wpisy są oceniane jako obniżające poziom dyskusji. Odrzuć mechanizm obronny, za pomocą którego wmawiasz sobie “ja jestem tym, który mówi prawdę, was to irytuje”. Mnie np. nie irytują twoje wpisy. Jak słusznie zauważyła Aga: “To, co piszesz mogłoby równie dobrze być ujęte inaczej”. Gdybyś spróbował podejść do sprawy w ten sposób zobaczyłbyś, że “adwersarz” i “wróg” to dwa inne pojęcia. Wielu ludi się ze sobą nie zgadza (i to radykalnie0 a jednak dyskutują ze sobą w przyjaznej atmosferze.
Czy po zdobyciu większośći w Parlamencie przez Prawicę RP religia w szkole będzie przedmiotem obowiązkowym ?
Czy osoby wyznające odmienne religie od rzymskokatolickiej będą mogły swobodnie budować swoje świątynie ?
Dziś związki osób o tej samej płci tak naprawdę w naszym kraju są legalne. Czy Prawica RP będzie do dążyć do tego aby ich zakazać ?
to jak Art? Spróbujesz jednak coś zmienić czy nie? Jest to możliwe?
Nie róbmy z siebie “flaków z olejem”, tak to ujmę.
Popatrzcie na wpisy dot. mojej, skromnej osoby, ile w nich jest nietolerancji (delikatnie mówiąc).
Ja conajwyżej staram się “robić jaja”z całego zadęcia jw.
Schlebia mi to trochę,że na moje argumenty “nieudacznika” i “robola” jednak się tu odpowiada (tak czy siak), a jerzy swego czasu nawet poświęcił im jeden ze “wstępniaków”,hahahahaha.
Każdy adwersaż jest wg mnie jakimś przyczynkiem do (łatwiejszego, bądź trudniejszego) intelektualnego treningu dla mnie,że się tak wyrażę.
No tak, tylko co sądzić o tych, którzy są za tym ,by, np. radykalnie ograniczać prawa obyw. innych (np.ze wzgl. na orientację sexualną),napastnicza, bezprawna,służalcza wojna to dla nich eufemizm pod nazwą “misji stabilizacyjnej”.
Co sądzić o tych, którzy bardziej bronią “godności” ludzkiego plemnika ,niż żywych ludzi (częstokroć dzieci czy kobiet), którzy faktycznie na wojnie giną.
Jak wreszcie ustosunkować się do osiemdziesięcioletniego przywódcy małego, skrajnie niedemokratycznego państewka, który każe sobie składać chołdy i ma się za nieomylnego, podczas gdy reszta cywilizowanego świata traktuje go z lekkim przymrużeniem oka (delikatnie rzecz ujmując).
To są prawdziwe dylematy…
Pomyliłem się w wyrazie “HOŁDY”, powinno być jw.
Nie ortografia, tylko literówki, a te się pojawiają gdyż do pełnej sprawności mi sporo jeszcze brakuje i czasami palce odmawiają posłuszeństwa.
Gdzie niby strzelano do bezbronnych kobiet i dzieci? Nangar (czy jakoś tak) to słowo wytrych, ale sytuacja w tej sprawie nie jest jasna. Jak taki z ciebie pacyfista, to jedź do kraju islamskiego i wyjaśnij im co to znaczy. O ile wcześniej nie poderżną ci gardła. Dzisiejsz pacyfizm często oznacza (choć nie zawsze) tchórzostwo i wygodnictwo. Nie każdy musi umieć i chcieć walczyć, bo od tego są żołnierze (dobrze, że zlikwidowano pobór). A jeżeli chce się mieć pokój to trzeba mieć świetnie wyposażoną i przeszkoloną armię (“chcesz pokoju, szykuj się do wojny”, “wojna jest tylko przedłużeniem polityki”), a ujadanie na wojsko w wykonaniu znudzonego Arta, jest nie na miejscu
“Znudzony Art” też zdzierał nogi w lecie 1998 i zdawał ochotniczo egzamin z przysposobienia wojskowego.
Civis peace-para bellum, z pamięci pojechałem ,buhahahaha.
Art 31
Wiesz różnica między nami wierzącymi, a takimi jak ty jest taka, jeśli to Ty masz rację, to jak się o tym nawet nie dowiem, ot po śmierci mnie zakopią i tyle. jeśli jednak, to my mamy rację, to chłopie dla swego własnego dobra czas się nawrócić. Wieczność, to potwornie długi okres czasu. Od bitwy pod Grunwaldem to tylko mgnienie oka..
To może, Art, schlebia Ci ilość adwersarzy. Jest jednak takie powiedzenie: nie ważna jest ilość, ważna jest jakość. Żeby nie było: nie ubliżam użytkownikom bloga, wszak rozmawiam z tymi samymi ludźmi, co i Ty. Tak więc, mówiąc o jakości, mam na myśli raczej jakość każdej konkretnej interakcji, wytwarzającej się pomiędzy Tobą a danym adwersarzem. Chcesz, żeby ta jakość była wysoka w trzech aspektach (odpowiedni poziom językowy, odpowiedni poziom merytoryczny, przyjacielskość relacji (a przynajmniej wzajemny szacunek)), to działaj w tym kierunku. Chyba, że wolisz niską jakość w wymienionych aspektach, czyli to, co ma miejsce aktualnie.
@art
“Ja conajwyżej staram się “robić jaja”z całego zadęcia jw.”
Pomysł, sam w sobie, nie taki zły. Tyle, że – jeśli uważasz kogoś za nadętego – możesz to wyrazić na różne sposoby. Wybrałeś taki, że ciężko nie zgodzić się z Agą, że bardziej pasuje on do blogu Palikota.
Proponuję Ci więc rozważenie dwóch zasad:
1) krytykując gospodarza blogu, czy innych użytkowników, rób to kulturalnie (nie “jerzy”, “hipokryto” itp., tylko nazwij konkretne zjawiska, zachowując szacunek dla adwersarzy);
2) zabierając się do krytyki, bądź rzetelny i uczciwy.
Co podpunkt 2 oznacza w praktyce? Ano, np. postaraj się nie uogólniać, sprawdzać wiedzę na temat adwersarzy, dostrzegać ich indywidualną myśl, a nie zakładać, że są jakąś masą. Nazwałeś np. Zulusa pisowcem, choć nim nie jest.
Poza tym, wytłumacz: w jaki sposób katolicy (jako zwolennicy nauki katolickiej, a nie jakaś paczka radykałów) ograniczają prawa innych, w tym; mniejszości seksualnej? Może i niektórzy, jak Pytajnik, obawiają się, że, gdy władzę obejmie jakaś partia, będzie tropienie homoseksualistów, ale nikt normalny do tego nie dąży. Natomiast “prawo” do homoseksualnego małżeństwa nie jest żadnym obiektywnie przysługującym prawem. Homoseksualizm uważam za dewiację seksualną, tak jak dewiacjami są m. in. pedofilia, gerontofilia, sadyzm, masochizm, czy kazirodztwo, ekshibicjonizm. I nie oznacza to braku szacunku dla ludzi cierpiących na dewiację, bo po pierwsze; nikt nie jest święty, po drugie: ten, kto ma skłonności dewiacyjne nie jest jakąś odrębną kategorią człowieka, który nie może być normalny w innych aspektach. Kościół uważa, że dana dewiacja jest czymś nieuporządkowanym, ale sama skłonność nie jest grzechem. Również pedofil, który nie ujawnia swojej pedofilii na dzieciach, niekoniecznie grzeszy, skłonność może być jego niezawinionym źródłem cierpień. Choć prawdą jest, że pedofilia jest odbierana przez ogół społeczeństwa jako zboczenie wyjątkowo obrzydliwe. Katechizm Kościoła Katolickiego zaleca szanować homoseksualistów, a im zaleca życie w czystości. Nikt ich tropić nie powinien. Ale to nie znaczy, że mamy obowiązek spełniać ich żądania.
Nie wiem, kto broni godności ludzkiego plemnika. Przeciwnicy aborcji bronią prawa do życia osoby ludzkiej, jaką jest embrion. Przeciwnicy antykoncepcji – odwołują się do celowości aktu seksualnego, a nie do godności plemnika.
Art mimo wszystko jest ciekawszym rozmówcą niż Prof. Broda, bo przynajmniej stara sie przytaczać jakieś argumenty. Mógłby jednak nie obrażać przy tym niczyich uczuć. Przecież np. o katastrofie smoleńskiej potrafił pisać, odnosząc sie sceptycznie do jej upamiętniania – a nie obrażając przy tym pogrążonych w żałobie rodzin. W sprawach wiary i moralności polecałbym mu podobną delikatność. Wszak my, “przykruchtowy ciemnogród”, nie wypowiadamy się obraźliwie o jego “liberalnym protestantyźmie” (ateiźmie?), ani o jego rodzinie. Dobrze by było, gdyby działało to w dwie strony.
Poza tym logika Arta zdaje sie być następująca:
1. Wymyślić COŚ;
2. Uwierzyć w TO;
3. Piętnować za TO wszystkich.
Tak jest choćby z jego twierdzeniami o tym, że katolicy popierają wojnę i chronią plemniki. Takie aprioryczne uznawanie swoich fantazji za prawdziwe sprowadza całą dyskusję na manowce; no bo czy my mamy się tłumaczyć z czegoś, co jest jedynie czyimiś wymysłami na nssz temat? Może to i podpada pod kategorię “robienia sobie jaj”, tylko czemu to ma służyć?
http://www.youtube.com/watch?v=l_KFK4pkFVg&feature=related
Może to i dość późno, ale Panie Marszałku gratuluję wyniku. Od wielu lat głosuję na Pana i Prawicę Rzeczypospolitej.
Cieszę się, że mimo nacisków niektórych polityków PiS-u zdecydował się Pan na samodzielny start, to świadczy o tym, że ugruntowuje Pan swoją pozycję na naszej scenie politycznej.
Brawo Panie Marszałku !!
Czemu ma służyć “robienie sobie jaj”, to dlaczego ludzie czasami oglądają komendie??
Żeby się pośmiać!
W tym momencie masowana jest przepona (poważnie!), to pozyt. po prostu wpływa na nasz organizm.
Katastrofa smoleńska, postępy w śledztwie etc. powinny być przedstawiane na cyklicznych (np. 2 czy 3 razy w m-cu) konferencjach.
Ot i tyle…
Naprawdę warto już skończyć z tym “narodowym masochizmem”, wszyscy mamy świadomość, wielkości tej tragedii, ale im więcej się będzie ją rozstrząsać, tym większe prawdopodobieństwo,że na tym “ukręcą lody” ludzie pokroju (tu niech każdy sobie wstawi kogo chce).
Kwestia mojej wiary nie jest sprawą tak jednoznaczną, jak dużej części się tu wydaje.
Kwestionuję (jak spora część dorosłego społ. w Polsce) kościół jako instytucję, choć dostrzegam te ok.0,1% duchownych “ideowców”,że się tak wyrażę, wuj mojej b.sąsiadki jest biskupem (katolic.),powaga!, tylko nie z tych oszołomionych.
Wbrew być może pozorom CHRYSTUS jest dla mnie postacią bardzo, bardzo istotną…
Również jako pierwowzór kogoś o dość wolnościowym spojrzeniu na ludzi i świat, choć oczywiście nie tylko (przede wszystkim pierwiastek bosku, bardzo zresztą trudny do pojęcia, vide tz. paradox wiary).
Dowcip polega też na tym,że jestem w związku z kobietą …mocno wierzącą, praktykującą i śpiewającą ( w chórze kościelnym), haha i nie jest to robienie sobie jaj.
Tak w Polsce się utarło,że KAŻDY absolutnie polityk jest ukierunkowany na nabicie kabzy.
Dlatego działanie pro publico bono jest choćby mówienie o tym,że jest niesłychany rozrost biurokracji, partyjniactwa,że dużo lepiej byłoby, gdyby tych … było mniej!!!
Nie kłaniać im się w pas, nie tytułować, oni naprawdę na to nie zasługują!!!
Jak tylko mogę staram się z nimi walczyć ,żadnych spisów,żadnej współpracy,żadnej biurokracji!!!
Conajwyżej spluwam na ich widok i gdyby większość ludzi tak robiła, nie poszła na wybory, choćby tylko w jednej gminie, naciskała (gdzie się da i jak się da,żeby zarabiali max. 4-5 tys.)byłoby inaczej,chociaż trochę normalniej!
Elekt przyznał sobie 45.000!!!
Jakim prawem??!!!
I tak samo zrobiłby kaczor czy jerzy czy szczeciniak gdyby wygrali!!!
Taka jest prawda!!!
Dlatego jw.
No i zgadzam się z ostatnim wpisem Arta. Tacy np. radni swoje funkcje owinni sprawować społecznie. Należy również sprywatyzować większość majątku reżimowego, wtedy nie byłoby synekur w postaci rad nadzorczych. Należy zlikwidować zus i krus. Sprywatyzować służbę zdrowia i oświatę
Art – tylko jakie masz postawy do podejrzewania o to Marka Jurka? Tego, który zrezygnował z dochodowej fuchy marszałka sejmu? Nie zgadzasz się z jego poglądami, ale dlaczego zarzucasz mu akurat to?
@Krzysztof-obawiam się, że Art nie jest w stanie zrozumieć tego, co Pan napisał o jego prostackim, obraźliwym stylu. Wydaje się, że Art ma taki niski poziom integracji społecznej i że po prostu NIE UMIE funkcjonować inaczej…
Przecież te różne obraźliwe sformułowania mają w sobie komunikat-,,zwróćcie na mnie uwagę”. Chyba nie jest już taki młody i to jest postawa, niestety, mocno już utrwalona.
Z kilku racji nie chcę komentować tego, co napisał na temat swojego obrazu Chrystusa i swojego związku z ,,mocno wierzącą i praktykującą” kobietą…
@Aga
Ale akurat jego komentarze 91-93 nie odbiegają znacząco od komentarzy innych użytkowników, więc – jak widać – nie musi być tak źle.
@Krzysztof-prawda:) Zawsze trzeba mieć nadzieję…
“Najoczywistsze normy społeczne” to dla nas w większości normy katolickie, które często jak to w przypadku religii bywa, nie biorą pod uwagę szczerości, niepoprawności politycznej, czy uczciwości intelektualnej, ale wszelkie pozory świątobliwości. To koreluje dzisiaj z katolicyzmem. A uniwersalizm najlepiej uzewnętrznia się w świeckiej filozofii moralności, w której co prawda istnieje dyskurs, a nie monolit, ale w którym istnieje naturalne miejsce dla dyskusji, w zamian za zacofany dogmatyzm i tworzenie kolejnych tabu i podtrzymywanie tabu starych. Niestety tematy tabu to tematy zaniedbywane, choć jako takie biorą się z życia i w tym życiu powinny być potraktowane rozumnie. Uniwersalizm o jakim Pan pisze, sprowadza się do ludzkich cech, takich jak empatia, i najlepiej łączyć to z rozumem. Religie bazowały i bazują na imaginacji wszechideału, ale zauważył Pan chyba, że te wyobrażenia także się zmieniają. Poza tym religia spełniała i spełnia inne funkcje, a oczywiste i piękne zasady religijne przeczące tym starym i głupim (często z genezą w formie niewiedzy i uprzedzeń, czasem motywowanym czysto politycznie), są przez religie niesłusznie monopolizowane. Z przykrością i satysfakcją jednocześnie stwierdzam, że to ateiści są w stanie dzisiaj sklecić spójny pogląd na etykę. Ateiści, czy raczek sekularyści, dążą właśnie do sprawiedliwego traktowania wszystkich religii i prawo do wiary, póki nie godzą w prawa innych- czysty i jakże oczywisty oraz słuszny liberalizm, prawda? Oprócz tego, że łączy was wiara, dzielą was różne jej opisy, wbrew ekumenizmowi, który jest tylko pokazowym zabiegiem. Wierzący umieją w ramach ekumenizmu poklepać się po plecach i orzec: “wierzymy w tego samego boga będącego miłością i tylko różnie go sobie wyobrażamy i nazywamy”. Wystarczy krzty logiki by zauważyć, że w istocie jest to właśnie wiara w RÓŻNYCH bogów. Lecz różnice w wierze nie są kwestią dyskusji, ale dogmatyzmu. By dojść do kompromisu, trzeba się dogadywać i poruszać sprawy dzielące. Ateiści to umieją. Ludzie religijni uznają tabu. Tyle, że nie powstrzyma to fanatyków spod przeróżnych szyldów. A fanatyzm religijny to nic innego, jak konsekwencja religijna. Będąc konsekwentnym racjonalistą (nie psychopatą, żeby zaraz nikt Stalina nie przywołał), nie jestem w stanie urządzać zamachów np. w imię Dawkinsa.