Gdy został zamordowany prezydent Gabriel Narutowicza, w obliczu (rozważającego odwet) oburzenia lewicy – został powołany ponadpartyjny rząd gen. Władysława Sikorskiego. Gdy we Francji dwanaście lat później policja strzelała do demonstrujących kombatantów, w obliczu (rozważającego odwet) oburzenia prawicy – został powołany rząd autorytetów, na czele z b.prezydentem Gastonem Doumergue. Tradycja polityczna Zachodu zna metody wyprowadzania narodów z kryzysów politycznych. W Polsce, dziękować Bogu, nie ma kwestii odwetu, trwa natomiast pogłębiający się rozpad moralnych fundamentów Państwa: szacunku i solidarności.
Najrozsądniejszym wyjściem z tej sytuacji jest powołanie rządu zaufania społecznego, który (zajmując się jednocześnie walką z kryzysem finansów) podejmie pracę jeśli nad przywróceniem zaufania społecznego w życiu publicznym. W gruncie rzeczy (mówiłem o tym parę miesięcy temu w wywiadzie dla Jacka Nizinkiewicza) należało go powołać już po katastrofie smoleńskiej. Takiego rządu z pewnością nie będą chciały centrale dominujących partii (choć w jego skład powinni wejść ich politycy, zdolni do myślenia w kategoriach szacunku i solidarności). Kto powinien i mógłby podjąć działania na rzecz powołania takiego gabinetu i udzielić tym pracom wsparcia. Prezydent Rzeczypospolitej, odpowiedzialne media, opinia publiczna. Pytanie jednak – czy jesteśmy jeszcze zdolni do podejmowania takich narodowych przedsięwzięć?
Ad Dziadek (45),
Zgadzam się z Panem, że tylko nowa ordynacja wyborcza, a na tę nie ma szans, bo świnie nie oddadzą koryta, choćby miały z niego nie tylko żreć, ale i srać równocześnie.
Zgadzam się też, że mord łódzki pokazuje niezupełną bezwolność społeczeństwa, ale obnaża też bardzo dalekosiężne skutki bezkarnie dotąd stosowanej manipulacji. Tyle tylko, że jak to u świń bywa, wykorzystają to w takim zakresie w jakim świński móżdżek pozwala.
@Artur
Szukaj Boga. On już napewno cię odnalazł.
Bez niego każdy ciężar jest nie do uniesienia.
On ma moc nasze marne życie czyli wodę przemienić w najlepsze wino. Jezus przychodzi w liturgi kościoła. W słowie jakie jest tam czytane. Słowo boże to nie tylko pismo czytane na eucharystii. To są tez wszystkie wydarzenia jakie nas spotykają. Jak się dobrze im przyjrzeć to jesteśmy podobni do postaci biblijnych. Tak samo chcemy coś kombinować po swojemu i musimy od czasu do czasu dostać z lewej lub prawej aby wrócić na dobrą ścieżkę. Czemu dobry pasterz Dawid pokonał Goliata kamieniem. Bo kiedy pasterze szli za owcami to rzucali kamieniem w jej bok aby ja sprowadzic na wlasciwa droge.
@Jan Nowak-Kowalski
Wiem, Panie Janie, że Pan tego nie zorganizuje. Nikt z nas nie ma takiej możliwości. Może jednak wspólny list do Kardynała? Może perswazja u polityków – zwłaszcza tych spoza parlamentu, do których większa jest szansa dotrzeć? Nie wymagam tego od Pana, oczywiście – tym bardziej, ze nie wiadomo, czy taki plan w ogóle ma szansę powodzenia – ale, gdyby Pan coś takiego rozważał i potrzebował wsparcia – jestem do dyspozycji.
@ Pan Jan Nowak – Kowalski napisał
,,Widzę więc sens regularnych obiadów (dyplomacja zna taką instytucję) na gruncie całkowicie neutralnym politycznie. Moim zdaniem jedynym dziś takim miejscem może być siedziba Metropolity Warszawskiego i to on mógłby być zapraszającym i gospodarzem.”
Popieram
Tu nadzieja w Panu Marszałku.
@Jan Nowak-Kowalski
Nadzieja ma przerąbane w takim razie a poza ty jest matką głupich i umiera ostatnia.
“Nadzieja” to jest w młodych ludziach, którzy muszą przejąć władzę i unormalnić ten kraj bo “stare, leśne dziadki” już rządziły, niektórzy nawet po kilka razy. Jakby mieli coś poprawić to już dawno by to zrobili. Treba ludzi nie skażonych ani PZPRem ani Solidarnością – jedni i drudzy mają poglądy z innej epoki, które hamują rozwój Polski. Chciałbym kiedyś chwalić się za granicą, że jestem Polakim a nie ukrywać to.
@JurekE
Na obiady należało by jeszcze zapraszać rodziny wielodzietne aby lądować w rzeczywistości
Ad KrytykaRP:
Ja nie ukrywam, bo sądzę, że wstydu Polakom nie przynoszę.
Obawiam się, że prosta wymiana pokoleniowa to za mało. Trudno przebić się partii nowej, a przechodząc przez szczeble kariery w dotąd istniejących trzeba się dostosować do panujących tam reguł. Inaczej nie ma mowy o sensownych miejscach na listach wyborczych.
Od dawna nurtuje mnie jednak myśl – równie utopijna, jak Pańska: Dlaczego system partyjny traktujemy jako niezbędną składową demokracji parlamentarnej? Dlaczego w sejmie i senacie mają zasiadać reprezentacje partyjne, a nie ziemskie? Partie polityczne we współczesnym kształcie, wywodzą się z wieku XIX, a ich zasadniczym rysem na Kontynencie jest ideologizacja programów. Jest idea przewodnia partii, według której potem urządza się życie społeczne, jeśli wyborcy dadzą się nabrać i na tę ideę oddadzą głosy. I zdarza się, że powabnie sformułowana idea skłania wyborców do głosowania wbrew własnym interesom. Bo niby “miłość buduje”, “bo Polska jest najważniejsza”, “żeby Polska była Polską”, “żeby żyło się lepiej” , “za Polskę solidarną”, “bo normy etyczne muszą być przestrzegane”. Z tych haseł nic nie wynika.
Tymczasem: Czy ktoś rozwiązuje problemy domowe (rodzinne) lub lokalne (wiejskie, gminne) odwołując się jakiejś konkretnej ideologii? Raczej nie. Rządzi się natomiast “naturalnie”, tzn. po gospodarsku, pragmatycznie. By sprawować przywództwo musi wykazać się autentycznym autorytetem: inteligencją, roztropnością, sprawiedliwością, dobrocią, zdolnościami organizacyjnymi itd. Ideologia jest środkiem wyborczego oszustwa – substytutem autorytetu.
@Jan Nowak-Kowalski
Ja uważam, że Polska jest naprawdę dziwnym krajem dlatego, że:
1. Władze państwowe swoje decyzje – można tak ująć – uzależniają od opinii jakiegoś związku wyznaniowego, u nas Kościoła Katolickiego.
2. Partie polityczne są finansowane z środków publicznych i przez to “młodym” nie jest dane zaistnieć na scenie politycznej bo, żeby zdobyć subwencję budżetową trzeba mieć 3% głosów a skoro nie ma się kasy na relkamy i promocję to nie ma szans na taki wynik – koło się zamyka.
3. Mamy niby gospodarczy ustrój rynkowy, gdzie “niewidzialna ręka” rynku ma sama go regulować. W rzeczywistości bardzo duża część spółek dalej posiada wpływy skarbu państwa (znaczy dokładnie SP posiada wpływy, raz mniejsze raz większe, na spółki poprzez posiadane albo akcje albo strukturę właścicielską). Powoduje to obsadzanie pociotków na stanowiskach i degrengoladę tych firm np. stocznie, kopalnie, energetyka i jeszcze inne.
4. Płacimy wysokie podatki, nie tak jak w Skandynawi ale wysokie, i nic tak de facto z tego nie mamy. Służba zdrowia to jest dramat, oświata tak samo. Studia, które przez Konstytucję powinny być darmowe są właściwie utrzymywane przez zaocznych z czesnego.
5. A propos podatków to no nie da się nie wspomnieć o tym “podatku Belki” – państwo karze nas za to, że oszczędzamy. No to jest chore. Albo podwójne opodatkowanie czyli podatek od dochodów i vat, który często dotyczy tej samej rzeczy. Chora sprawa.
6. Nadprodukcja prawa – tworzenie ustaw dla ustawi niby to ma być w zgodzie z konstytucyjną zasadą “Państwa prawa” czyli “wszystko w prawie i granicach prawa” – czasem lepiej jest zostawić coś nieuregulowanym żeby to sami ludzi wypracowali zasady współżycia społecznego.
7. “Akcja pospolite ruszenie” czyli jak np. teraz tych 18 “mądrych” którzy wsiedli do 6 osobowego busa i wszyscy się zastanawiają “dlaczego” – ja uważam, że jak ktoś jest głupi to jest głupi i tyle. Teraz mamy akcję kontroli busów przez policję, gdyby nie ten wypadek to nikt by nad tym się nawet nie pochylił. To samo było po zawaleniu się dachu hali w Katowicach – akcje zrzucania śniegu w całym kraju, wypadek w Grenoble – akcja sprawdzania autobusów, Halemba – akcja sprawdzania kopalń itd itd itd itd itd.
8. Związek kościoła i państwa – nie łudźmy się u nas nie ma rozdziału. Rząd (MSWiA) utrzymuje połączenia sieci komunikacyjnej z episkopatem – po co??? Bo nie rozumiem. Religia w szkołach i ocena z tego “przedmiotu” na świadectwie – chora sprawa, tak samo jak krzyż w urzędach publicznych, szkołach itd. Urząd ma być neutralny a jak jakiś urzędnik potrzebuje “obecności krzyża” to może se go postawić na biurku, powiesić na szyi itd. w tak zwanej jego strefie personalnej a nie w strefie powszechnej.
już mi się nie chce pisać ale ja bym mógł tak książkę o tym stworzyć.
Dalej Pan się nie wstydzi bo ja tak??
@Mirek Grębski
Rzadko tu bywam, ale jak się pojawię, to chcę pozostawić po sobie ślad.
Owszem, trochę sobie wojuję od czasu do czasu…
@Art
Jak uważasz. Dziwię się jednak, że nie bierzesz pod uwagę przegranych i zgorzkniałych feministek z artykułu Kolonki, które za młodu myślały tak, jak Ty.
@Jan Nowak-Kowalski
Dobrze Pan mówi. Tylko miernoty mają kompleksy i jeśli ktoś wstydzi się własnego pochodzenia, narodowości czy rasy – to on ma problem, a nie społeczeństwo.
Ad KrytykaRP:
Nie nie wstydzę się tego, że jestem Polakiem. Nie mogę się wstydzić własnej tożsamości, bo to tak, jakbym się miał wstydzić własnego imienia i nazwiska. Wstydzę się tylko czasem głupoty niektórych Polaków, naszych polityków, rodaków spotykanych za granicą. I zgadzam się z przedstawionymi przez Pana zarzutami szczegółowymi pod adresem naszego życia publicznego. Mój stosunek do tego również jest krytyczny, czemu dałem tutaj w wielu miejscach wyraz. Rzecz w tym, że nihilizm prowadzi donikąd.
Proszę zauważyć ciekawostkę – coś przywiodło nas tutaj właśnie. Dlaczego nie gdzie indziej wymieniamy poglądy, stawiamy swoje postulaty i ktoś je czyta od czasu do czasu? Przyszliśmy tu chyba nie dlatego, że Pan Marek Jurek jest najbardziej denerwującym nas politykiem?
Okazuje się, że przy pewnej kulturze wymiany stanowisk i cierpliwości – z pozoru odmienne wypowiedzi często odnajdują wspólną podstawę, mimo pozorów rozbieżności.
Co do roli duchownych w polityce – jeśli ktoś staje się zatwardziały w swym poglądzie, negując fakty obiektywne, to chyba dobrze, że ktoś inny wskaże mu błędy w rozumowaniu. Cóż złego jeśli jest to purpurat? Nie możemy się zamykać, musimy wysłuchać, poczytać, przemyśleć – uzupełnić dane, które w przetwarzamy, a wtedy nasza decyzja staje się, albo odmienna niż wcześniej, albo mocniej uzasadniona, mniej obciążona ryzykiem błędu.
Cenię głos biskupa Hosera, nie za możliwość wpływu na ustawę o ‘in vitro’, tylko za przypomnienie, że nie wszyscy politycy mają prawo do publicznego powoływania się na katolicyzm. Nie wystarczy wleźć do kościoła przed kamerami, czy pokazać się przyjmując komunię.
@Jan Nowak-Kowalski
Jeden nie będzie widział drugiego nawet.
“reprezentatywne politycznie (z udziałem wszystkich zarejestrowanych i czynnych partii, bez względu na osiągnięte wyniki wyborcze”
Ta… ponad 70 ludzi przy stole ma ze sobą swobodnie rozmawiać?
@KrytykaRP
“Rząd (MSWiA) utrzymuje połączenia sieci komunikacyjnej z episkopatem – po co??? Bo nie rozumiem.”
Pewnie chodzi o godziny Mszy w niedzielę – nie ukrywajmy, to nie jest interes instytucji Kościoła, tylko ludzi chodzących do kościoła, których jest sporo. Pewnie parafie też powinny jakoś się dostosowywać, ale nie da się idealnie do rozkładu autobusów.
@Vegeta
To jest problem społeczeństwa, państwo polskie to jest problem społeczeństwa. I tak vice versa ws. miernot.
@Jan Nowak-Kowalski
Biskup Hoser??? Dla mnie osobiście nie różni się on niczym od Palikota i mu podobnych tylko że on jest odwrotną skrajnością. Mam nadzieję, że Sejm przegłosuje liberalną wersję ustawy o “in vitro” i kto chce to będzie to stosował a kto chce słuchać (nie)ojca, (nie)rodzica, (nie)męża (choć w sumie to do końca nie wiadomo) jakiś biskupów Hoserów, Pieronków i jeszcze jakiś innych to niech se słucha i tego nie stosuje ale państwo nie może tego zabraniać. Bóg też dał wolną wolę.
To czy polityk chodzi do kościoła czy nie chodzi to jego sprawa mnie to nie interesuje i nie jest to argument do głosowania “za” albo “przeciw” komuś.
I tak aby zamknąć temat duchownych w polityce to powiem tak: PAŃSTWO TO NIE JEST BYT, KTÓRY MA ZAPEWNIĆ NAM (LUDZIOM) ZBAWIENIE, PAŃSTWO MA NAM DAĆ RAMY PRAWNE I GWARANCJE DO ROZWOJU I BOGACENIA SIĘ – TAKA JEST ROLA PAŃSTWA. Kwestia życia religijnego to jest indywidualna sprawa każdego człowieka.
@Krzysztof S
Chodziło sieć telekomunikacyjną (nie uszczegółowiłem), linie telefoniczne po tak zwanej sieci resortowej.
@KrytykaRP. Też kiedyś uważałem, że władzę w Polsce powinni przejąc ludzie młodzi (zwłaszcza wykonawczą), ale już zmieniłem zdanie. Jak patrzę na tych Napieralskich, Olejniczaków, Błaszczaków, Nitrasów, Nowaków to raczej nie chciałbym tego. Obecni młodzi politycy robią kariery za noszenie teczek za kimś ważniejszym. A droga powinna byc naturalna. Najpierw środowisko lokalne, sprawdzenie się w pracy zawodowej i społecznej, a dopiero potem większa polityka.
@Art. Różni ludzie mogą co innego uznawac za wolnośc. Dla niektórych to może byc ciężki zapierdol (przepraszam) na żonę i dzieci, dla innych żłopanie piwa czy wina. I w to nie powinno się ingerowac. A w końcu pewnie i tak wszyscy zostaniemy stypendystami ZUSu (chyba, że zbankrutuje ofocjalnie)
(@krytyka)^@
Co ty bredzisz? Co to za liberalizm czyli wolność w zabijaniu innych? W wolnych państwach z zabójstwo jest kara śmierci.
Nie używaj słów jak nie znasz ich znaczenia.
@Kostek
Chyba to raczej ty nie rozumiesz co to jest “zabójstwo”, warto wziąć do ręki kodeks karny, dla mniej wtajemniczonych art. 148 KK, i se przeczytaj bo może to ty nie rozumiesz znaczenia słów jakie używasz facet, w przeciwieństwie do mnie.
A więc, gdyby zmienić definicję zabójstwa w kodeksie karnym, to pojęcie to będzie oznaczać co innego?
Poza tym prawo polskie chroni życie od momentu poczęcia (vide Ustawa o ochronie życia dziecka poczętego) i karze za zabójstwa nienarodzonych dzieci. Dopuszcza jedynie wyjątki od tej zasady.
Idąc tokiem rozumowania niektórych, ofiary stalinowskiego terroru z lat 1939-1956 poniosły “karę śmierci”, a nie padły ofiarą mordów sądowych.
Jednak bredzisz. Jak ciemne lewactwo może używać słowa wolność w stosunku do zabójstw?
Gdzie wolność tych co się nie narodzili? Co to za liberalizm? Idż się trochę poducz do Korwina Mikke.
Sory ale nie wiem czy ja coś źle rozumiem czy niektórzy obecni na tym blogu są ograniczeni umysłowo… przepraszam jeśli kogoś uraziłem, ale już jak czytam niektóre wypowiedzi to są niemal w myśl zasady “jak nie kijem go to pałką”
@Vegeta
Ofiary Stalinowskiego terroru zarówno z lat 30tych, także na Polakach z lat 37-38, zbrodni wojennych np. Katynia i innych zbrodni komunistycznych będą ofiarami ludobójstwa i same w sobie były niezgodne z prawem bo były wydawane na podstawie aktów administracyjnych, które nie były zgodne z ich, prowizorycznym ale jednak, systemem prawnym. Kodek dot. spraw karnych ZSRR nie zezwalał na “zabijanie” tylko tam tak podchodzono do istoty prawa i tak na nie delikatnie mówiąc “lano”.
Jeśli chodzi o “ochronę od czasu poczęcia” to po pierwsze nie ma takiej ustawy jak Pan napisał tylko jest “Ustawa o planowaniu rodziny, ochronie płodu ludzkiego i warunkach dopuszczalności przerywania ciąży” i tam nie ma słowa o “in vitro” (jak nie wierzysz to tu masz link: http://goo.gl/bqOv).
Jeden z biskupów, chyba ten myśliciel Hoser porównał “in vitro” do eugeniki. Warto żeby coś przeczytał na ten temat bo takich głupot to już dawno nie słyszałem. Jak podchodzili do eugeniki np. naziści – warto żeby się ten piewca prawych myśli przeczytał coś a nie gada głupoty na podatny grunt.
@KrytykaRP. To Ty przeczytaj coś na temat eugeniki, ja w tej kwestii jestem na bieżąco.
A jeśli ustawodawca uzna, że zjadanie kurczaków jest nielegalne to będziesz sympatyzował z taką wykładnią? Wszak jesteś obrońcą prawa pisanego, nawet jeżeli będzie one się gryzło z prawem naturalnym
@KrytykaRP. Sam proces zapłodnienienia “in vitro” prowadzi do czynności sprzecznych z naukami Kościoła Katolickiego, a wystarczy dodadać do tego silne pragnienie posiadania dziecka i niekoniecznie nieskazitelną szlachetność osób się tym zajmujących i już masz mord zarodków w fazie embrionalnej i możesz mieć także eugenikę jak osobom tym nie zabraknie fantazji lub pazerności. Proponuję Ci zweryfikowanie własnej wiedzy na temat zapłodnienia “in vitro” oraz eugeniki. Polecam także Evangelium Vitae JPII.
Pozdrawiam…
MC_NEO
@Zulus @MC_NEO
Od czasów Antygony Sofoklesa jest konflikt prawa naturalnego z prawem stanowionym ale w realnym świecie bez prawa stanowionego nie ma czegoś takiego jak państwo. Wy nie patrzycie z perspektywy tych którzy nie wyznają wiary katolickiej nawet nie chcecie wykrzesać z siebie minimum empatii i wczuć się w ludzi o innych poglądach, sytuacji życiowej i pochodzeniu niż wy. Mam nadzieję, że już nigdy w tym kraju tak myślący ludzie nie dojdą do władzy.
Dobra widzę, że nie ma co już z wami o tym dyskutować bo poziom ideo-katolicyzowania waszych umysłów jest na tak rozwiniętym poziomie, że żaden argument do was nie dotrze. I nie piszę tego aby was obrazić tylko tak mi się wydaje.
Jedyny wasz argument przeciwko “in vitro” to to że jest to nie w myśl Kościoła Katolickiego – bardzo rzeczowy argument – a ja na to, że kiedyś KK nauczał, że ziemia jest płaska a na krańcu oceanu jest przepaść… powodzenia życzę.
“Jedyny wasz argument przeciwko “in vitro” to to że jest to nie w myśl Kościoła Katolickiego”
Ty też się nie obraź, ale nie przeczytałem tutaj zbyt wielu bzdur większych od tej. O katolicyzmie to była mowa, kiedy rozmawiano o mówieniu o ekskomunice.
@KrytykaRP. Poczytaj sobie jeszcze na temat prawa precedensowego, charakterystycznego dla Anglosasów.
@KrytykaRP. U nas nie działa niewidzialna ręką rynku, tylko widzialna ręka urzędnika. Nie jesteśmy państwem o ustroju wolnościowym.
W np. Szwecji działa Kościół luterański, który jest kościołem państwowym. W Polsce kk nie ma takiej pozycji. Więc uznawanie Polski za państwo wyznaniowe jest zwykłym pieprzeniem nieuków.
Pytanie za 100pkt. W ilu państwach UE religia jest przedmiotem obowiązkowym?
Sam tego nie wiem, więc liczę na pomoc.
@Zulus
Prawo precedensowe?? No nie za bardzo wiem w jakim kontekście Pan je przywołuje, no ale… tak zwane “common law”, którego elementem składowym jest między innymi “precedens” sądowy jest stosowane w USA, GB i chyba w Australii (tego nie jestem pewien) u nas jest tak zwane “state law”, w którym owszem sąd może zwracać uwagę na precedensy ale nie jest to wiążące dla sędziego – wyrok lub orzeczenie jest wydawane w oparciu o normy zawarte w aktualnie obowiązujących przepisach. Jak Pan widzi nie muszę o tym czytać bo trochę o tym mam pojęcia… serio.
@Krzysztof S
Każdy argument przez was przywoływany jest z dopiskiem “bo kościół tak twierdzi”, np. kiedy jest już człowiek a kiedy jeszcze nie. Moim zdaniem człowiek jest wtedy kiedy go widać, zarodka nie widać więc człowiekiem nie jest. Sam byt jakim jest życie ma miejsce wtedy kiedy można mówić o nabyciu świadomości. Sory ale plemnik plus jajnik to jeszcze nie człowiek a dopiero po jakimś czasie (nie mówię dokładnych danych bo się na tym nie znam ale to jest moja jako człowieka i obywatela opinia na ten temat).
@KrytykaRP
“Moim zdaniem człowiek jest wtedy kiedy go widać”
Mogę więc być spokojny, że nie jesteś zwolennikiem całkowitej dopuszczalności aborcji? Bogu dzięki! Zwolennicy legalizacji aborcji często mówią, że płód to nie człowiek (nawet ten, którego cechy morfologiczne są wyraźnie człowiecze). Istnieje zresztą i inne zagadnienie. Jeśli ktoś uważa, że nie wiadomo, kiedy powstaje człowiek, to ma do wyboru:
1) uznać, że “każdy sam decyduje”, czy dokonać aborcji, czy nie;
2) uznać, że lepiej nie ryzykować zabicia człowieka, skoro wiedzy się nie ma.
Ale prawo precedensowe może nie byc częścią prawa stanowionego.
A czy dopuściłby pan prawo aborcji w trzeci trymestrze?
A w ilu krajach UE, religia jest obowiązkowa?
Witam…
@Zulus
Religia w szkole obowiązkowa jest w:
Niemczech, Austrii, Belgii, Estonii, Finlandii, Grecji, Luksemburgu, Łotwie, Malcie, Danii, Iralndii, Rumunii, Słowacji, Szwecji i Wielkiej Brytanii na Cyprze.
Dobrowolna jest w :
Francji, Hiszpanii, Holandii, Polsce, Litwie, Portugalii, Bułgarii, Słowenii, Czechach we Włoszech i na Węgrzech.
Tylko w dwóch krajach Unii Europejskiej religii uczy się poza szkołami publicznymi we Francji i w Holandii.
W kwestii badań prowadzonych na ludzkich embrionach prawodawstwo państw Unii Europejskiej dopuszcza następujące rozwiązania:
> całkowity zakaz takich praktyk (Irlandia, Niemcy, Austria, Luksemburg),
> dopuszczalność pod pewnymi warunkami (Dania, Francja, Szwecja, Wielka Brytania),
> brak prawnego ich określenia (Belgia, Finlandia, Holandia, Włochy).
Pozdrawiam
MC_NEO
I o to mi chodziło. Ja nie miałem info na temat krajów nowych. W starej 15 prawie wszystkie kraje mają religię w szkole. A Skandynawii i w UK są wyznania państwowe.
@Krzysztof
Oczywiście, że nie jestem zwolennikiem aborcji. Uważam, że tak jak jest w tej chwili jest dobrze czyli, że kiedy ciąża jest z przestępstwa np. nieletni, gwałtu albo zagraża życiu kobiety wtedy można dokonać aborcji. Aborcja na życzenie to jakiś chory pomysł bo nie można skazywać dziecka na śmierć z czyjejś głupoty lub nieodpowiedzialności.
@Zulus
Powiem szczerzę, że nie obchodzi mnie jak jest w “innych krajach” bo ja żyję i mieszkam tu – w Polsce. Tam mogą nawet uchwalić, żeby chodzić na rękach a ja tak chodzić nie będę.
Religii w szkołach nie powinno być bo jest to maksymalne marnowanie czasu, na tych lekcjach się człowiek niczego nie uczy i nic nie wymagają. Generalnie strata czasu. A poza tym nie mam złudzeń, że na młodych ludziach np. w podstawówce jest ona elementem indoktrynacji. Od młodych lat wmawia się człowiekowi, przez sam fakt że ten “przedmiot” jest w kanonie szkolnym, że Kościół Katolicki jest ważniejszy od innych. To samo się tyczy obecności krzyży, obowiązkowych mszy z okazji rozpoczęcia roku itd. Młody umysł inaczej odbiera takie bodźce a KK na tym korzysta i zyskuje kolejnego datkowaca.
Chyba przyznacie, że trudno się nie zgodzić z moją opinią i argumentami.
a propos prawa…
Nie ma czegoś takiego jak “prawo precedensowe” oderwane od niczego. “Common law” to też jest prawo stanowione ale elementem tego systemu (bo to chodzi o dwa systemy prawne wynikające z tradycji prawotwórczej, ogólnie z tradycji) są wiążące precedensy (z tego co wiem przez to dochodzi do absurdalnych sytuacji kiedy per analogia wydawane są orzeczenia sprzeczne z logiką). Tak więc reasumując precedensy są i w jednym i w drugim systemie prawnym ale w “common…” jest wiążący a u nas, jak i w większości państw na świecie nie.
@KrytykaRP
OK, a nie widzisz w tym jakiejś sprzeczności? “Nie można skazywać dziecka na śmierć z czyjejś głupoty lub nieodpowiedzialności”, a można je skazywać na śmierć, bo istnieje ryzyko poważnego uszkodzenia płodu (czyli tego dziecka; ryzyko to często sfera domysłów, pomijając fakt, że normalnie nie zabija się niepełnosprawnych narodzonych ludzi), albo (także często domniemane) zagrożenie zdrowia (a nie życia) matki? Przypadek gwałtu jest bolesny dla zgwałconej kobiety i powinniśmy zachować jak największą delikatność. Niemniej jednak – po pierwsze: sprzeciwiamy się aborcji, bo to zabijanie człowieka, tak więc – zabite nie powinno być w tym świetle również dziecko gwałciciela (albo mówmy wprost: jest zabijane w majestacie prawa). Po drugie – ciąża, będąca skutkiem gwałtu, rzeczywiście nie jest dla kobiety obojętna i być może wzmaga najgorsze wspomnienia, ale te wspomnienia i tak są, a syndrom poaborcyjny byłby dodatkowym nieszczęściem. Ja wiem, że brzmi to bezdusznie, ale jeśli kobieta nie może patrzeć na dziecko z gwałtu, to może najlepszym rozwiązaniem byłoby oddanie go po urodzeniu do adopcji. Na to zwolennicy aborcji odpowiadają niekiedy: “no tak, i co, ma całe życie myśleć o tym dziecku?”. To delikatna materia, ale zachodzi pytanie: czy syndrom poaborcyjny i myślenie o dziecku nieżyjącym są lepsze?
@Krzysztof
Nie widzę tu żadnej sprzeczności a widzę logikę, nie dorabiajmy tu ideologi czy może lepiej psychologi. Jeśli ciąża jest z przestępstwa, gwałtu bądź jeśli zagraża zdrowiu matki (to oznacza także “życiu matki”) to aborcja jest dopuszczalna, tyle. Jeśli z głupoty to nie.
Tego tematu akurat nie powinno się liberalizować bo jest teraz, naprawdę nawet na tle krajów europejskich, bardzo dobrze, prawnie rozwiązane.
Wyabortowanie dziecka z gwałtu to tragedia. Traumę przeżyła już ofiara gwałtu. Tylko dlaczego za to karac dziecko? Bo wtedy dwie osoby są już ofiarami
@KrytykaRP
Ta dyskusja raczej będzie spokojna.
Dobrze by było, gdybyś uargumentował stanowisko.
@Krzysztof S, @Zulus
Powiem tak, jeżeli chodzi o argumenty. Polska ustawa regulująca kwestię aborcji daje kobiecie wybór. Jeśli chce ona urodzić dziecko to je rodzi, wychowuje itd. jeśli nie chce, z pobudek tylko dla niej znanych (to gwarantuje konstytucja w prawie do prywatności) ma prawo dokonać aborcji. Przesłanki dopuszczalności są enumeratywnie wymienione w przepisach i nie mogą być interpretowane inaczej niż expressis verbis z ustawy. Prawo karne ogólnie jako takie przede wszystkim musi chronić ofiarę (a przynajmniej tak być powinno). W sytuacji gwałtu to przede wszystkim kobieta jest ofiarą (w momencie gwałtu dziecka jeszcze nie ma) i państwo nie może jej odbierać prawa do dokonania wyboru. Kobieta nie ponosi ani w sensie prawnym ani moralnym “winy” za gwałt więc organy państwowe nie mogą jej dodatkowo karać za coś takiego jak czyn innej osoby – kobieta może odbierać przymuszenie do urodzenia dziecka, którego nie chciała, jako dodatkową kare i niesprawiedliwość. Przymuszenie jej do porodu byłoby nie humanitarne moim zdaniem i wręcz niemoralne z etycznego pkt. widzenia.
A tak po ludzku to moim zdaniem tak jak KK ma prawo nawoływać do różnych swoich poglądów tak kobieta ma prawo do tego aby ich nie słuchać i zrobić jak uważa bo polski prawo jej to gwarantuje.
@KrytykaRP. Ciąża to nie tylko sprawa kobieta i twierdzenie, że “moje ciało, moja sprawa”. Inaczej nie walczyłyby o alimenty. Popełniają więc błąd logiczny.
Najbardzie mnie zresztą śmieszy gdy zwolennik aborcji (nawet ograniczonej) i eutanazji (ograniczonej) jest zdecydowanym przeciwnikiem kary śmierci.
W części drugiej podzielam Pański pogląd Zulusie. Mam pewne obiekcje do części pierwszej: niestety, wbrew złudzeniom pewnego pokolenia psychologów i pedagogów wychowanie nie jest jedynym, prawdopodobnie też nie głównym czynnikiem kształtującym osobowość. Świadczą o tym niestety badania nad dziećmi adoptowanymi. Geny zwyrodniałego gwałciciela w moich oczach nie muszą mieć przywileju w postaci prawa do powielania i rozprzestrzeniania. Psychopata-krzywdziciel powinien przepaść bezpowrotnie. Nikomu nie narzucę jednak tego rozwiązania.
Ad KrytykaRP:
Co zaś prawa stanowionego i naturalnego – Antygony Sofoklesa: to nie jest dawny zapis o przyrodzonym konflikcie prawa naturalnego i stanowionego, tylko konflikcie prawa stanowionego wbrew naturalnemu, lekceważącego powszechne odczucie moralne. Sprawa ta była potem wielokrotnie przedmiotem nieliterackiej już refleksji. Ale literackie ujęcie jest łatwiej przyswajalne. Polecam je wszystkim, którzy sądzą, że stanowiąc prawo ukształtują moralność.
MOIM ZDANIEM, JEDYNYM WYJŚCIEM Z KRYZYSU, JEST STOPNIOWY WZROST NAJNIŻSZEJ PŁACY NIE GWAŁTOWNY TAK JAK STAŁO SIĘ Z CENAMI, KTÓRY SPOWODOWAŁ JESZCZE MNIEJSZY POPYT… GDYBYŚMY ZAŁOŻYLI WZROST PŁAC O 2% W SKALI MIESIĄCA W ODSTĘPIE DWÓCH MIESIĘCY, TO W SKALI ROKU OSIĄGNĘLIBYŚMY 12% WZROST PŁAC, KTÓRY NA PEWNO PRZEŁOŻYŁBY SIĘ NA POPYT, W OKRESIE 24 MIESIĘCY TEN WZROST WYNIÓSŁBY JUŻ 24%…I POWRÓCILIBYŚMY DO SYTUACJI SPRZED 2 LAT, W KTÓREJ SYTUACJA GOSPODARCZA BYŁA DUŻO LEPSZA NIŻ DZISIAJ. WZROST PŁAC PRZEKŁADAŁBY SIĘ NA ZWIĘKSZONY POPYT,KTÓRY W EFEKCIE SPOWODOWAŁBY W OKRESIE 48 MIESIĘCY 48% WZROST PŁACY MINIMALNEJ, CO SKUTKOWAŁOBY WZROSTEM POPYTU O 50%, STWARZAJĄC TYM SAMYM NOWE MIEJSCA PRACY…