Listopad 2010


Polityka 26 lis 2010

Prawica Rzeczypospolitej wystawiła pełne listy w pięciu województwach: Mazowieckim, Świętokrzyskim, Małopolskim, Śląskim, Zachodniopomorskim. Otrzymaliśmy łącznie w tych województwach 73 tys. głosów, a więc o tysiąc mniej niż w wyborach europejskich przed półtora rokiem. Z wyjątkiem Mazowsza wszędzie odnotowaliśmy bardzo wyraźny wzrost poparcia w porównaniu z wyborami europejskimi (a na Pomorzu Zachodnim i na Kielecczyźnie – również w porównaniu z prezydenckimi). Niestety, mamy spadek głosów na Mazowszu. Z tym że np. na Mazowszu mamy dwóch kandydatów w drugiej turze w wyborach na wójtów gmin.

Nie są to oczywiście wyniki zadowalające, ale świadczą o utrwalaniu się stałego elektoratu Prawicy, który dziś można szacować na dwieście tysięcy przekonanych wyborców. Jest to tym ważniejsze, że obecne wybory były dla nas drugimi w roku i nie stać nas było tym razem nawet na kampanię czysto informacyjną. Wyborcy, którzy nas poparli musieli szukać naszych list na tylnych kartach biuletynów sejmikowych, za podanymi w pierwszej kolejności zarejestrowanymi komitetami ogólnopolskimi (i je znaleźliJ). Według badań demoskopijnych o wiele więcej ludzi myśli tak jak my, choć nie głosuje na Prawicę, kierując się „wybieralnością” wielkich partii. Przed wyborami prezydenckimi CBOS opublikował sondaże, wg których wśród ponad sześciu milionów wyborców kandydata PiS, było ponad 900 tys. traktujących naszą kampanię jako drugi wybór. Znacznie mniej, choć też ponad 100 tys. takich wyborców było wśród zwolenników obecnego rządu.

Kluczowe jest więc zmobilizowanie poparcia miliona wyborców, co otwiera drogę do bezpośredniego wpływu na politykę państwa. Jesteśmy znacznie bliżej tego celu niż myślą zapatrzeni w telepolitykę nasi krytycy.

Polityka 18 lis 2010

Wszystkich zachęcam do poparcia kandydatów Prawicy Rzeczypospolitej – na listach naszej partii, koalicyjnych (jak w Warszawie), porozumień samorządowych i społecznych, na listach innych ugrupowań gdzie kandydujemy. Chodzi o poparcie nie tylko głosem, ale i zachętą – wobec rodziny, przyjaciół, znajomych. Poparcie jest dla nas ważniejsze od pieniędzy. Pieniądze nie pomogły ani partii Borowskiego, ani Piskorskiego, ani nie pomagają tej, której nawet wymieniać nie chcę. Poparcie pozwala działać i przekonuje, że działanie przynosi owoce. Dlatego jest tak cenne. Za wszystkie głosy solidarności – z góry dziękuję!

Polityka 12 lis 2010

Mimo że art. 146 Konstytucji jednoznacznie nakłada na rząd obowiązek „prowadzenia polityki” Rzeczypospolitej – nasz niesfornie młodzieńczy premier się zbuntował i (za państwowe pieniądze – bo pieniądze PO pochodzą przede wszystkim z kasy państwa) w całej Polsce rozplakatował deklarację, że nie tylko polityki nie prowadzi, ale prowadzić nie chce. Do tej pory można było zakładać, że rząd Tuska nie prowadzi polityki (prorodzinnej, europejskiej czy  praw człowieka), bo nie wie jak. Teraz się okazuje, że „nierobienie polityki” to zupełnie świadomy wybór. Wybór w zasadzie (jeśli traktować serio Konstytucję i Donalda Tuska) zasługujący na Trybunał Stanu.

Oczywiście, może nie ma sensu komentowanie absurdalności haseł partii, która chyba żadnego ze swych haseł nie potraktowała poważnie. Jednak wmawianie Polakom, że Polska nie potrzebuje polityki – to rzecz bardzo poważna. To psucie demokracji – i psucie państwa.

Christianitas and Polityka 3 lis 2010

Polskę stać na większość prawicową, która zmieni polską politykę. Stać nas na przełamanie kryzysu demograficznego i politykę praw rodziny, na aktywny wpływ w Europie (oparty na idei solidarności i silnej opinii chrześcijańskiej), na naprawę systemu politycznego, na odbudowanie podstaw wzrostu gospodarczego. Tylko taka polityka ma sens. Polityka, która rezygnuje ze zmiany Polski, budując koalicję niezadowolonych i eksploatując uprzedzenia – jest zakłamana w samym założeniu. Politykę trzeba prowadzić w oparciu o jasno zdefiniowane przekonania i dla tych przekonań trzeba zbudować większość. Pracujemy w trudnych warunkach, ale nigdy nie zgodzę się, żeby prawicę chrześcijańsko-konserwatywną wepchnąć w skrajne tło, upiększające oportunizm partii walczących o władzę. Dominujące partie trzeba nakłonić do zmiany polityki, bo wszystko, co głosimy, nawet w czasach obecnego kryzysu,  ma mocne oparcie w wartościach wyznawanych przez miliony Polaków, jak również (!) deklarowanych przez polityków. Pozostaje pytanie czy wierzymy, że możemy je zmienić ze słów – w politykę. My wierzymy i dlatego politykę tratujemy poważnie.

Niektórzy mówią, że za poważnie:)

Polityka and Repliki 2 lis 2010

Burzę w szklance wody wywołała moja decyzja o odmowie patronatu nad Marszem organizowanym 11 listopada z udziałem m.in. ONR. Doczekałem się w tej sprawie agresywnego wystąpienia prezesa Młodzieży Wszechpolskiej, choć sam nie powiedziałem o tej organizacji niczego przykrego. Byłem gotów nawet patronować ich własnej inicjatywie, ale nie zgodziłem się na uczestnictwo w koalicji ad hoc, którą – jak się okazało – przy tej okazji budują. A co było przedmiotem tych agresywnych komentarzy? Krótka wypowiedź dla „Gazety Wyborczej”, w której zdefiniowałem swoje stanowisko po to (!) by nie definiowali go inni. I zawsze tak będę robił, bo na tym polega odpowiedzialność związana z kierowaniem ruchem politycznym. Oto cała owa wypowiedź na temat Marszu Niepodległości (i udziału w jego komitecie patronackim Artura Zawiszy):

„Zapraszała mnie Młodzież Wszechpolska, ale odmówiłem. — Wśród organizatorów jest kilka organizacji nobliwych, jak Związek Żołnierzy NSZ, ale są też organizacje skrajne, jak ONR. Robienie takiego konglomeratu grozi tym, że rocznica niepodległości może się mieszać z bardzo dziwnymi zachowaniami. Prawica Rzeczypospolitej nie bierze w tym udziału. Idea fajna, ale nie w  tym towarzystwie. — Artur Zawisza od czasu zaangażowania w partię Libertas i kampanii do Parlamentu Europejskiego nie bierze udziału w naszej działalności. — ONR był organizacją skrajną, miał program totalitarny. Nie jest to bliska mi tradycja”.

Ta wypowiedź jednym się nie spodoba (choć w większości wypadków nie rozumiem dlaczego), inni przyjmą ją z ulgą. W sprawach niejasnych trzeba zająć własne jasne stanowisko, nawet jeśli będzie atakowane. I tyle – a prawdziwą dyskusję zawsze chętnie podejmę, bo ta nigdy nie szkodzi życiu publicznemu.