Listopad 2011


Religia and Repliki 26 lis 2011

Niepojęta są drogi wyobraźni, której mistrzyniami są złość i uprzedzenia. W dawnym Rzymie – pod pretekstem pogańskich plotek o Eucharystii – wrogowie chrześcijaństwa traktowali jego wiernych jak ludożerców. Mój skromny apel o to, by muzykę sakralną wykonywać częściej zgodnie z jej pierwotnym przeznaczeniem – jako modlitwę ludu w trakcie liturgii, a nie tylko na koncertach – jeden z moich częstych e-komentatorów, pan Andrzej Libiszewski, potraktował jako zachętę do zakazu słuchania w domu Mszy h-moll Bacha (a może i chorału gregoriańskiego). Wprawdzie nie dowiedziałem się, jaki to zakaz miałbym postulować – kanoniczny, zagrożony ekskomuniką dla słuchających w domu, administracyjny – nakazujący rozwiązanie filharmonii, gdzie koncertowo wykonuje się msze muzyczne czy karny – grożący więzieniem za produkcję płyt z muzyką liturgiczną. Ale z licznych komentarzy pana Libiszewskiego i jego współkomentatorów wynikało jasno, że klasztorów, których mnisi nagrywają płyty z muzyką sakralną – nie zostawię w spokoju.

Choć wierzymy, że jarzmo, które przyjęliśmy, jest lekkie – mogę zrozumieć ludzi, którym wydaje się ciężkie i powody, dla których tak myślą. Wiem też, że są tysiące racji, by krytykować nas jako ludzi. Ale mam prośbę do tych, którzy to robią. Nie, nie o sprawiedliwość, bo zaraz się dowiem, że każdy rozumie ją inaczej, więc trudno. Zatrzymajcie się czasem na granicy zdrowego rozsądku, naprawdę, po tej jego stronie jest naprawdę bardzo dużo miejsca.

Historia and Repliki 26 lis 2011

W Katolickim Radiu Podlasie mówiłem – w trakcie rozmowy z Grzegorzem Skwarkiem na temat Solidarnej Polski – o lojalnym zachowaniu w okresie naszego odejścia z PiS i po utworzeniu Prawicy Rzeczypospolitej Zbyszka Ziobro i Tadeusza Cymańskiego. Oczywiście dotyczy to również na przykład Marzeny Wróbel. Nadawanie jednak temu czysto ludzkiemu świadectwu sensu partyjnego i obejmowanie nim na przykład (i szczególnie) Jacka Kurskiego (a takie interpretacje pojawiły się, niestety, w mediach) nie ma żadnego uzasadnienia ani w faktach, ani w treści mojego wywiadu. Oczywiście to sprostowanie nie ma również żadnego ubocznego sensu poza szacunkiem dla prawdy wydarzeń.

Polityka 11 lis 2011

Wniosek Solidarnej Polski zasługuje na uznanie i właśnie solidarność. Media powtarzają, że złożony został w reakcji na ujawnienie wsparcia ze strony firm produkujących antykoncepcję dla fundacji Wandy Nowickiej. „Eksperci” komentując doniesienia medialne mówią o „pomieszaniu porządków”. Tymczasem z ujawnionego przez „Gościa Niedzielnego” uzasadnienia wyroku w sprawie Nowicka vs. Najfeld dowiedzieć się można, że Wanda Nowicka współpracuje z międzynarodową organizacją stawiającą sobie za cel walkę o dostępność do „bezpiecznej aborcji” oraz zajmującej się produkcją i dystrybucją przyrządów przeznaczonych do wykonywania „zabiegów przerywania ciąży”. Jak widać więc chodzi nie o „antykoncepcję”, ale o organizację podważającą prawo do życia dziecka poczętego, normę prawną potwierdzoną przez co najmniej pięć polskich ustaw (w tym trzy kodeksy). Sejm RP uchwalił przed ośmioma laty (w okresie rządów lewicy!) uchwałę stwierdzającą, że „polskie prawodawstwo w zakresie moralnego ładu życia społecznego, [w tym] ochrony życia nie podlega żadnym ograniczeniom w drodze regulacji międzynarodowych”. Czy ochrona tych zasad prawnych (a także instytucji naszego państwa) przed wspieraniem z zagranicy działalności wywrotowej to „pomieszanie porządków”? Rzeczpospolita uznaje prawo ludzi, którzy nie zgadzają się z jej prawem do prezentacji własnych poglądów i udziału w procesie demokratycznym. Ale z prawa do prezentacji skrajnych poglądów i do ich reprezentacji społecznej nie wynika jeszcze prawo do reprezentacji Rzeczypospolitej. I w obronie szacunku dla praw Rzeczypospolitej sformułowany został wniosek Solidarnej Polski. Zrobili od razu to, co PiS powinien był w takich sytuacjach robić zawsze. I czego z reguły robić nie chciał.

Christianitas and Polityka 4 lis 2011

Palikot powołuje się na „państwo liberalne”, ale taka kategoria to postulat tylko jednego nurtu opinii publicznej. Ograniczanie możliwości działania na rzecz dobra wspólnego, czy kwestionowanie jego istnienia (skoro w niczym nie jesteśmy jednomyślni) – w praktyce prowadzi do ograniczenia wolności, a niekiedy do przemocy. Neutralność obowiązuje państwo wobec obywateli, a nie wobec Boga, zasad moralnych czy wartości. Inaczej pozbawimy ludzi bardzo wielu naturalnych dóbr. Państwo może jednakowo traktować byłych członków Solidarności i PZPR, ale nie tradycje Solidarności i PZPR. Relatywizm, który w imię „równości” by temu zaprzeczał, to zwykłe barbarzyństwo. Ruch Palikota atakuje rzeczy utrwalone w życiu społecznym, więc – w konsekwencjach – również ludzką wolność. A z faktu, że chce mieć do tego demokratyczny mandat – nie wynika, że go ma. Kwestia większości parlamentarnej jest ciągle otwarta. Co do poglądów (bo kształt rządu wydaje się przesądzony) – to ciągle może być większość konserwatywna, której możliwość parokrotnie ujawniała się również w Sejmie poprzedniej kadencji. PiS z powodzeniem mógłby szukać poparcia dla wartości i spraw cywilizacji chrześcijańskiej po stronie PSL czy bliższych prawicy posłów PO. W tych wyborach bardzo dobry wynik miał i Jarosław Gowin, polityk o wyraźnych, konserwatywno-liberalnych poglądach, i również tak jednoznaczny konserwatysta jak Jacek Żalek, wiceprzewodniczący sejmowego Zespołu Ochrony Życia, któremu próbowano uniemożliwić start do Sejmu. Niestety, możliwość aktualizacji (choćby doraźnej) takiej większości w dalszym ciągu paraliżuje partyjny spór, w który uwikłali ją Donald Tusk i Jarosław Kaczyński. Gdyby PiS nie realizował strategii ostrej polaryzacji partyjnej, połączonej ze zdecydowaną obroną władzy partyjnych central, gdyby prawica parlamentarna kwestionowała, a nie umacniała, państwo partyjnej oligarchii – w wielu sprawach, a może i trwale, moglibyśmy mieć większość konserwatywną (więcej w wywiadzie w bieżącym numerze „Tygodnika Powszechnego”).