Afera hazardowa


Afera hazardowa 29 paź 2009

Pytanie o pozostawanie u władzy rządu Tuska jest pytaniem w pewnym sensie ustrojowym, o charakter władzy w Polsce: czy Rzecząpospolitą rządzić mają ludzie wyróżniający się we wszystkich koniecznych porządkach, a więc wiedzą i kulturą, prawością i doświadczeniem, zdolnościami i zasługami – czy do władzy ma mieć dostęp subkultura cwaniactwa, ludzie, którzy co innego mówią publicznie, co innego prywatnie, potrafią zadbać o „dobre znajomości”, wierzą, że pecunia non olet, bo dzięki pieniądzom kręci się rynek (również rynek wyborczy) i potrafią przy tym wszystkim unikać – jak to określił premier Tusk – „wpadek reputacyjnych”.   

Warto pamiętać kim w polskiej polityce był Zbigniew Chlebowski. Choć bowiem na rzecz branży hazardu wykonał – by użyć jego ulubionego określenia – „gigantyczną pracę”, o swych zasługach milczał z miną pokerzysty. W działalności otwartej specjalizował się w walce o „szczęście ludzi”. W sumie obie dziedziny nie były tak odległe, bo w żadnej innej branży „szczęście” nie jest tak potrzebne jak w hazardzie. Na temat „szczęścia ludzi” podczas debaty in vitro pouczał nawet Kościół, pokazując biskupom gdzie winni widzieć granice swej apostolskiej władzy. A gdyby ktoś wtedy powiedział, że owo „szczęście ludzi” jest przede wszystkim szczęściem grup nacisku zabiegających o finansowanie z pieniędzy publicznych prywatnych laboratoriów sztucznego zapłodnienia – nie tylko przewodniczący, ale cały Klub Platformy Obywatelskiej byłby oburzony. Dziś został z tego tylko zwiędły frazes.   

Więcej – w bieżącym numerze „Niedzieli”. Gdy pisałem ten artykuł nie znałem jeszcze – jak nikt w kraju – propozycji radykalnego ograniczenia hazardu. Postulat całkowicie słuszny, zasługuje na pochwałę, w niczym nie zmienia jednak odpowiedzialności premiera Tuska i ważności tego, co napisałem powyżej.

Afera hazardowa 14 paź 2009

Oświadczenie po konferencji krajowej Prawicy Rzeczypospolitej   

Zarząd Główny Prawicy Rzeczypospolitej, zebrany na konferencji z udziałem członków Rady Politycznej, zwraca się do Sejmu RP o jak najszybszą zmianę obecnego rządu. Odwołanie szefa Centralnego Biura Antykorupcyjnego, ministra Mariusza Kamińskiego, potwierdza, że rządy premiera Tuska stanowią bezpośrednie zagrożenie dla interesu publicznego. Zmiana rządu wymaga zarówno zaangażowania i głosów opozycji, jak moralnej reakcji po stronie uczciwych i odpowiedzialnych polityków większości.  

Jednocześnie występujemy zdecydowanie przeciw próbom wzmacniania pozycji politycznej postkomunistycznego SLD. Wprowadzanie postkomunistów do świata władzy – a widzimy to już w mediach publicznych – samo w sobie stanowi pogłębienie kryzysu państwa. Zdolność do zmiany rządu stanowi test odpowiedzialności politycznej wszystkich sił politycznych. Obecny kryzys nie może stać się jedynie pożywką dla kolejnej fazy walk partyjnych. Uczestnicy afer muszą zostać pociągnięci do odpowiedzialności karnej, a Polska już dziś musi dostać elementarnie wiarygodny rząd. Kraj nie może być skazany na władzę subkultury cwaniactwa: mówienie przez polityków czego innego publicznie, czego innego prywatnie, opieranie polityki nie na odpowiedzialności i przekonaniach, ale na sondażach i żądzy władzy, zacieranie granicy między światem polityki a półświatkiem pseudorozrywki. A to właśnie oligarchia cwaniaków stworzyła klimat dla otwartych nadużyć i handlowania władzą publiczną.    

Szczególną manifestacją nieodpowiedzialności całej klasy politycznej PO-PiS były wydarzenie prowadzące do ratyfikacji traktatu lizbońskiego, który dramatycznie obniża pozycję Polski w Unii Europejskiej i zmniejsza możliwości polskiej polityki europejskiej. Nasza ocenę tych działań i zaniechań przedstawiliśmy w oświadczeniu „Suma wszystkich błędów”.  

Reagując na wydarzenia, domagając się działań poprawiających stan państwa, jesteśmy jednocześnie świadomi, że warunkiem pełnej realizacji dobra wspólnego narodu jest przywrócenie polityce jej moralnego wymiaru oraz znaczenia odpowiedzialności i przekonań. Mamy świadomość, że analiza badań poparcia dla kandydatów na urząd Prezydenta RP potwierdza pozycję Prawicy Rzeczypospolitej jako piątej partii w Polsce i realnej propozycji politycznej dla wszystkich, którzy pragną silnej Polski jako państwa opartego na wartościach cywilizacji chrześcijańskiej. Nakłada to na nas obowiązek wzmożonej pracy nad przygotowaniem do przyszłorocznych wyborów prezydenckich i samorządowych. Jesteśmy gotowi w tej pracy współdziałać ze wszystkimi środowiskami podzielającymi wartości, którym służymy. Zachęcamy Wszystkich do odważnego myślenia o polityce: Polskę można i trzeba zmienić. Wymaga to tylko naszego zaangażowania i nie godzenia się na władzę oligarchii cwaniaków. Trzeba się jej przeciwstawić – to nasz obowiązek.  

W imieniu Prawicy Rzeczypospolitej: (-) Marek Jurek, przewodniczący, (-) Lucyna Wiśniewska (wiceprzewodnicząca), (-) Jan Abgarowicz, wiceprzewodniczący Rady Politycznej

Afera hazardowa 6 paź 2009

Wydałem dziś w imieniu Prawicy Rzeczypospolitej następujące oświadczenie po wczorajszej reakcji kierownictwa PO na nasze stanowisko:   Według wiceprzewodniczącego Klubu Parlamentarnego PO, posła Waldy Dzikowskiego, nasz postulat dymisji premiera i powołania nowego rządu to działanie obliczone na rozgłos. Skoro władze  sejmowej Platformy Obywatelskiej nie zrozumiały jasno wyłożonych racji stanowiska Prawicy Rzeczypospolitej – przedstawimy je raz jeszcze. Domagamy się odwołania premiera Donalda Tuska, gdyż premier „jako przewodniczący partii rządzącej – ponosi odpowiedzialność zarówno za umieszczanie na najwyższych stanowiskach w państwie (bo taki charakter ma stanowisko przywódcy większości parlamentarnej) ludzi powiązanych towarzysko ze światem hazardu, jak i za bagatelizowanie tego stanu rzeczy”. Nie możemy akceptować związków „klasy kierowniczej partii rządzącej z półświatkiem, bo tylko tak można określić branżę hazardu”. Na tym polega różnica naszych stanowisk: przewodniczący Dzikowski (i istotna część władz PO) uważa, że można akceptować związki klasy kierowniczej partii rządzącej z baronami branży hazardu, a nawet z osobami skazanymi za działalność korupcyjną – my uważamy, że nie można. Przypominamy, że mówiąc o związkach nie odnosimy się do przypadkowych, szeregowych, pierwszy raz wybranych posłów, ale do lidera większości parlamentarnej, zawdzięczającego swe stanowisko poparciu urzędującego premiera. Do lidera, a nie do byłego lidera – bo przewodniczący Zbigniew Chlebowski jest jedynie zawieszony, a premier nie wyklucza, że miała miejsce jedynie „wpadka reputacyjna” i nie uważa jego powiązań towarzyskich ze światem przemysłowego hazardu za rzecz niedopuszczalną.  

Przewodniczący Waldy Dzikowski broniąc tego stanu rzeczy i bagatelizując związaną z nim polityczną odpowiedzialność źle zdaje test, o którym napisaliśmy wczoraj w Oświadczeniu. Uważamy bowiem, że afera hazardowa to przede wszystkim sprawdzian dla polityków Platformy Obywatelskiej i „najbliższe dni pokażą, czy są tam politycy myślący w kategoriach osobistej odpowiedzialności za dobro publiczne, czy tylko partyjni funkcjonariusze na państwowych stanowiskach”. Niestety, stanowisko wiceprzewodniczącego sejmowej Platformy Obywatelskiej potwierdza jedynie skalę upadku odpowiedzialności w polskiej polityce.

Afera hazardowa 5 paź 2009

Afera hazardowa ma co najmniej dwa wymiary. Jeden ma charakter kryminalny, to sprawa motywów – by użyć określenia prezesa Sobiesiaka – „zarażenia” przywódców PO ideą narodowych pożytków hazardu. Rozmiary i wymiary tego „zarażenia” mają być przedmiotem śledztwa parlamentarnego, choć najlepiej byłoby gdyby śledztwo kontynuowało CBA pod kierownictwem Mariusza Kamińskiego i Prokuratura pod kierownictwem nowego (mającego najszersze poparcie polityczne i zaufanie społeczne) ministra sprawiedliwości w nowym rządzie. 

Drugi, który konsekwentnie próbuje bagatelizować premier Tusk, to poziom zażyłości (odwiedziny w domach, wspólne Sylwestry, wprowadzanie w ten krąg asystentów) ludzi z establishmentu PO z magnatami branży hazardowej. Tusk uważa, że to normalne – dopóki nie nastąpi jakaś „wpadka reputacyjna”. Mam nadzieję, że w Polsce jest dość ludzi, którzy uważają, że to kompletnie nienormalne. 

Nawiasem mówiąc, mam wrażenie, że ciągle lekceważy się rangę przewodniczącego Chlebowskiego. (Piszę świadomie „przewodniczącego”, bo Zbigniew Chlebowski dzięki zawieszającej decyzji, rekomendowanej przez przewodniczącego Tuska, ciągle nim pozostaje). To nie wiceprzewodniczący komisji, ani szeregowy poseł z Dolnego Śląska: to lider większości parlamentarnej, przywódca większości w Sejmie. Przywódca większości, który pokornie wysłuchuje jak znajomy biznesmen z niezwykłą „asertywnością” (by użyć jeszcze jednego określenia Prmiera) domaga się poganiania ministrów do załatwiania jego interesów, od czasu do czasu ubarwiając to rytmicznie rzucanym najpopularniejszym przekleństwem. 

Donald Tusk chce wyjaśnić czy było coś więcej, bo to co usłyszał to jeszcze mało. Donald Tusk – jako przywódca partii rządzącej – ponosi odpowiedzialność za umieszczanie na jej czele ludzi z półświatka. I dlatego – choć nie tylko dlatego – musi odejść. Musi odejść, bo jego pozostawanie na urzędzie radykalnie pogłębi polski kryzys polityczny. O tym więcej w następnym wpisie.

Afera hazardowa 3 paź 2009

Słuchałem premiera Tuska uzasadniającego zawieszenie Zbigniewa Chlebowskiego. Premier nie wie jak zakwalifikować jego rozmowę – czy to rzeczywiście korupcja lub nielegalne wspieranie prywatnych i (co najmniej) nieciekawych interesów, czy tylko epatowanie znajomego biznesmena. Jak widać – zdaniem Premiera – bardzo bliskie znajomości w sferach zorganizowanego hazardu nie stanowią same w sobie przeszkody by poseł został przywódcą większości w Sejmie. Być może wniosek jest pochopny, ale jedno w tej sytuacji musi być jasne: czy premier Tusk wiedział o kontaktach i znajomościach Chlebowskiego w sferach przemysłowego hazardu? Jeżeli tak – to znaczy, że oficjalnie rządzi nami półświatek. Jeżeli nie – to co tu jest jeszcze trzeba wyjaśniać przed zwyczajnym odwołaniem parlamentarnego lidera Platformy Obywatelskiej?   

Sprawą otwartą jest reakcja Prawa i Sprawiedliwości. Afera hazardowa, jeżeli ma przynieść pożytek Polsce, nie może stać się jedynie okazją do nowej kampanii złości i usprawiedliwienia włączenia w świat władzy SLD, tym razem nie przez Unię Demokratyczną itp., ale przez radykalną centroprawicę.    

Konieczna naprawa polskiej polityki nie może zostać sprowadzona jedynie do doraźnych zarzutów (bo to już sprawa dla Prokuratury i sądów), ale do zdecydowanej odbudowy moralnego wymiaru polityki. Dziś PiS jest „porażony” ujawnieniem materiałów PO, wczoraj świętował z nimi (w uściskach i przy winie) wspólne rozwiązanie Sejmu, lizbońską ustawę ratyfikacyjną, dezorganizację prac nad zagwarantowaniem w Konstytucji prawa do życia. Autentyczna reforma moralna polskiej polityki to zdecydowane wyjście poza pluralizm złości i chciwości.