Bez kategorii


Bez kategorii 3 lutego 2010

Internet to nasza przestrzeń wolności - w czasach gdy media coraz bardziej dostosowują się do mechanizmów oligarchicznego państwa. Dlatego założyliśmy stronę Prawicy Rzeczypospolitej w popularnym serwisie Facebook, by naszym Przyjaciołom i Sympatykom stworzyć jeszcze jedno forum informacji, spotkań i dyskusji. Będzie tam można znaleźć wiadomości o naszej działalności, a także odnośniki do bardziej szczegółowych informacji. Jest już na niej zarejestrowanych 120 sympatyków (dla porównania PO - 788, PiS - 156, SLD - 64, PSL -40), wiec wystartowała nieźle. Wszystkich zapraszam!

Bez kategorii 22 października 2009

Dzisiaj (czwartek) występuję w “Końcu Końców” TVP1 o godz. 22:50

Bez kategorii 8 lutego 2009

Sprawa śmierci polskiego geologa porwanego w Pakistanie ciągle nie jest pewna. Tym bardziej należy unikać przedwczesnych deklaracji, w końcu wiadomość o jego śmierci może też być elementem nacisku na władze polskie i pakistańskie.  W przedwcześnie rozpętanej debacie o odpowiedzialności – politycy się licytują, każdy chce być „skuteczny” i nikt licytacji nie przerywa – wątkiem zupełnie pomijanym jest ustalenie co władze Rzeczypospolitej zrobiły, by w nakłonienie Pakistanu do działań na rzecz uwolnienia porwanego Polaka włączyć Amerykanów. Pakistan i Polskę łączy bliska współpraca z USA. To czynnik, do którego można się odwołać w takiej sytuacji. Jeśli trzeba będzie w przyszłości ustalać w jakim zakresie poszczególne ośrodki władzy wypełniły swoje obowiązki – to będzie miało znaczenie kluczowe.

Bez kategorii 22 września 2008

Miałem przerwę we wpisach z powodu podróży. Najpierw do Trójmiasta: w Gdyni miałem spotkanie publiczne, a w Gdańsku – z sympatykami Prawicy Rzeczypospolitej i wcześniej – konferencję prasową. Mówiłem przede wszystkim o euro. Potem byłem na konferencji medialnej częstochowskiej „Niedzieli”, gdzie mówiłem o misji publicznej w kontekście obecnej działalności TVP i projektów zmian prawnych PO. A dziś „Nasz Dziennik” drukuje mój artykuł, w którym bronię naszego pieniądza (tak więc uspokajam Antonia co do mojej działalności w tej sprawie i zapraszam do lektury). Wieczorem – ok. 21.15 – będę występował w TVN-24.

Bez kategorii 19 maja 2008

I znów podobny koszmar. Tym razem maltretowane dziecko – w Kamiennej Górze – zostało zamęczone na śmierć. Przez tzw. przyjaciela matki. Nie lekceważę zjawisk przemocy w rodzinie, ale tu mamy do czynienia ze zbrodnią, wobec istoty bezbronnej, pozornie ujawnioną – lecz w istocie przemilczaną. Bo choć wypadek po wypadku widzimy przemoc wobec dzieci w tzw. wolnych związkach, milczy się cały czas o takiej kategorii gwałtu. 

Rodziny debatę o przemocy rodzinnej przyjmują z całkowitą pokorą. Choć nie dotyczy to nas samych – uwrażliwianie opinii publicznej na cierpienia dziecka jest ważniejsze od naszego dobrego samopoczucia. W ogóle w świecie tak zranionym złem nie należy mieć zbyt dobrego samopoczucia. 

Jednak gdy lata temu zwróciłem uwagę, że zdecydowana większość przypadków przemocy wobec dzieci nie dotyczy rodzin, ale związków nieformalnych – przekonałem się, że zwolennicy „wolnych” związków nie są tak tolerancyjni jak rodziny. W Inforadio, które zacytowało moją wypowiedź – wybuchła autentyczna teleburza. Okazało się, że dla zwolenników związków konkubinackich debata o przemocy w tego rodzaju związkach jest w ogóle niedopuszczalna. Jeszcze niedawno echo tych nastrojów dało się słyszeć po  wypowiedzi Jarosława Gowina na temat in vitro; wypowiedzi mało sensownej w odniesieniu do in vitro.   

Nie zamierzam nikogo oceniać. Przeciwnie, sam znam przynajmniej jeden przypadek bardzo dobrych rodziców, którzy pobrali się mając już wspólnie dwoje dzieci. Różnie biegną ludzkie losy, a Duch wieje kędy chce. Ale prawo do rodziców jest właśnie naturalnym prawem dziecka – ma ono prawo, by rodzice traktowali jako trwały swój związek ze sobą i z dziećmi. To prawda moralna. A prawda socjologiczna jest taka, że dzieci są wielokrotnie bezpieczniejsze w rodzinach. I propaganda wolnych związków uderza przede wszystkim w ich prawa.

Bez kategorii 5 maja 2008

Największym wyzwaniem dla przyszłości Polski jest kryzys demograficzny. Tu nie chodzi o satysfakcję deklaracji o 40-milionowym narodzie, ale o rzeczywistą przyszłość, o to czy pozostaniemy narodem normalnym – czy będziemy musieli pogodzić się ze zjawiskami, które dziś uważamy za nierealne. Pierwsze to kryzys systemu emerytalnego, który obejmie już pokolenie dzisiejszych pięćdziesięciolatków. Drugie to próżnia na rynku pracy, wraz z nieuchronną cudzoziemską imigracją. A ta niesie ze sobą wszystkie zjawiska marginalizacji, zagrożenie dla bezpieczeństwa, systemu szkolnego, tożsamości narodu i państwa.

Niestety, od początku trzeciej niepodległości przyrost ludności spadał z roku na rok. Poprzedził to kryzys rodziny, od RP 1995 zaczęła maleć ilość małżeństw w Polsce, a jedenaście lat temu zaczął się nieprzerwany spadek ludności. Według prognoz w tym roku ludność Polski spadnie poniżej 38 milionów i – jeśli nie nastąpią wyraźne zmiany postaw społecznych – ten kryzys będzie trwał. Za piętnaście lat ubędzie nas milion, po sześciu kolejnych latach – następny milion, a potem (gdy nasze dzieci będą w naszym wieku) spadek przybierze charakter lawinowy.

To dlatego wczoraj, w „Kawie na ławę” zarzuciłem przemówieniu premiera kompletne ignorowanie tego najważniejszego problemu: za dwadzieścia lat będziemy mieli boiska przy każdej szkole, tylko trzeba będzie zamykać kolejne szkoły, bo nie będzie dzieci. A premier nic nie mówił ani o zmianach polityki podatkowej wobec rodzin, ani o macierzyństwie. Przy okazji jedno sprostowanie. Marszałek Niesiołowski pociesza się, że w ostatnim czasie coś drgnęło. Prawda jest taka, że w ubiegłym roku ludność Polski spadła o ponad 10 tys. osób. Jeśli chodzi o urodzenia, to był rzeczywiście najlepszy rok od dziesięciu lat, co potwierdza wartość nawet tak ograniczonych działań pronatalistycznych jak wyśmiewane „becikowe” czy cofnięcie drastycznego ograniczenia urlopów macierzyńskich, dokonanego przez rząd Millera. Nie zmienia to faktu, że ciągle jesteśmy głęboko poniżej progu 400 tys. urodzeń rocznie, poniżej którego zeszliśmy w drugiej połowie lat 90-tych. Jeśli chcemy by było lepiej, potrzebne są konsekwentne i kompleksowe zmiany – w polityce i w życiu społecznym (na które polityka też pośrednio oddziaływuje). Nie ma fatalizmu klęski demograficznej – i będę o tym jeszcze pisał.

Bez kategorii 1 lutego 2008

Muszę wrócić do wczorajszego wpisu, by wyraźnie powtórzyć jego zasadniczy motyw. Nie do pogodzenia z porządkiem naturalnym, bronionym przez Kościół, jest ideologiczny koncept „orientacji seksualnych”. Orientacja to wybór kierunku. Orientacja seksualna to nie „skłonność” niezależna – jako skłonność właśnie – od woli. Orientacja to właśnie wola bycia na przykład homoseksualistą; albo biseksualistą, bo to również oficjalnie uznana „orientacja”. A lista zapewne nie jest zamknięta…

Pojęcie „orientacji” i jej praw ma już swą praktyczną wykładnię w prawodawstwie i polityce państw oraz organizacji międzynarodowych. Ostatnio Europejski Trybunał Praw Człowieka w imię „równości orientacji seksualnych” uznał za prawo człowieka adopcje homoseksualne. Może to uświadomi odpowiedzialność ludziom, którzy uważają, że słowa mają takie znaczenie, jakie w danym momencie wygodnie im przypisać.

Bez kategorii 31 stycznia 2008

Mała ilustracja, jak to działa.

Na Katolickim Uniwersytecie Lubelskim wymaga się od uczonych akceptacji dla nowego Regulaminu, wykluczającego jakąkolwiek dyskryminację pracowników ze względu na „orientację seksualną”. Nowy KUL-owski przepis jest prostą kalką art. 183a Kodeksu Pracy, przyjętego w Sejmie pod presją Unii Europejskiej 14 października RP 2003, głosami SLD (przy jednym przeciw), PSL (przy dwóch przeciw) i Samoobrony (przy trzech przeciw) przy solidarnie jednogłośnym sprzeciwie PO, PiS i LPR; a więc już wtedy wbrew polskiej opinii publicznej. Warto przypomnieć, że przeforsowanie tego przepisu stanowiło pogwałcenie zastrzeżenia przedakcesyjnego, zgłoszonego przez Sejm RP ledwie pół roku wcześniej, który „w obliczu zbliżającego się referendum w sprawie przystąpienia Polski do Unii Europejskiej” oświadczał, że „polskie prawodawstwo w zakresie moralnego ładu życia społecznego, godności rodziny, małżeństwa i wychowania oraz ochrony życia nie podlega żadnym ograniczeniom w drodze regulacji międzynarodowych”.

Pojęcie „orientacji seksualnej” jest całkowicie sprzeczne z porządkiem naturalnym, bronionym przez naukę Kościoła. Katechizm Jana Pawła II w artykułach 2357-59 uczy, że „skłonności homoseksualne” stanowią „trudne doświadczenie”, jednocześnie uznając czynny homoseksualizm za „poważne zepsucie”. Kościół uczy, że taka skłonność zobowiązuje do czystości, a nie uprawnia do wyboru „orientacji”. Choć nawet sama skłonność jest problemem bardzo poważnym, skoro Rzym orzekł, że stanowi obiektywną przeszkodę na drodze do kapłaństwa. Jak teraz o tym będą uczyć na KUL-u?

Bez kategorii 19 stycznia 2008

W Wielkiej Brytanii podjęto kolejną decyzję o sztucznym poczęciu życia hybryd ludzko-zwierzęcych. Po co?  

- Jak to po co? Dla dobra człowieka. Zawsze byli tacy, którzy nie rozumieją, że na tym polega postęp, począwszy od niejakiego Sokratesa z Aten. I zawsze powoływali się na jakiś humanizm, rzekomo pochodzący od bogów, których nikt nie widział. 

Z pewnością potrzebujemy dziś nowych swobód, bo świat zaszedł daleko od XVIII wieku. I takiej demokracji, która pozwoli nam zachować kontrolę nad naszym życiem. A najpierw potrzebujemy wolności od eksperymentów na ludziach i władzy szaleńców, którzy na to zezwalają.