Bez kategorii


Bez kategorii 27 sie 2010

ikc ma do mnie pretensje, że – jeśli dobrze rozumiem – administracja mojego bloga nie cenzuruje go (z wyjątkiem otwartych bluźnierstw, również wobec ludzkiego cierpienia). Rzeczywiście łatwiej znosić przykrości dla sprawiedliwości, niż je sprawiać. Wszelkiego rodzaju działalność wywrotowa chętnie zresztą ten ludzki odruch wykorzystuje. Każdy akt suwerennej władzy, dyktowany dobrem wspólnym, może być przedstawiony jako NIETOLERANCJA, a każda negatywna ocena – jako NIENAWIŚĆ.

Choć bowiem nie tylko (za bł. Piusem IX i Janem Pawłem II) uważam, że wolność nie polega na możliwości mówienia wszystkiego, ale więcej – jestem przekonany, że bez czynnego wyznawania tego poglądu nie sposób postępować (szczególnie w życiu publicznym) po katolicku – to jednak doskonale rozumiem Maurrasa, który sprzeciwił się cenzurze wojennej twierdząc, że cenzura może osłaniać bezpieczeństwo narodowe, a nie głupiego ministra. Oczywiście, wolność słowa (realna wartość naturalna, o którą zawsze walczyłem) nie może przekraczać granic dobra wspólnego, ale nie wolno jej ograniczać ani ze względu na interesy władzy, ani własne. Ale oczywiście – ikc ma rację, dobre obyczaje stanowią jeden z najpierwszych składników dobra wspólnego, bo dzięki nim życie wspólne może ludzi cieszyć, a przynajmniej nie być nieznośne. Ja sam na chamstwo mam alergię, więc wytyk ikc’a wezmę sobie do serca. Wszystkich (a jego szczególnie) pozdrawiam!

Bez kategorii 22 lip 2010

Włączyłem i zobaczyłem: TVP Info na całego świętuje 22 lipca. Gdyby kilka lat temu PO nie przeszkodziła w Sejmie w ustanowieniu 22 lipca Dniem Pamięci Ofiar Komunizmu – zapewne byłoby dziś trudniej jawnie bagatelizować, a nawet rewidować historię PRL. Choć wtedy w Sejmie się to nie powiodło, nie przeszkadza to nam traktować ponurej rocznicy ustanowienia kolaboracyjnych rządów komunistycznych w Polsce jako Dnia Pamięci jego ofiar. Nie tylko w Polsce zresztą, ale wszędzie na świecie, wczoraj i dziś. A dzisiejszy program TVP Info pokazuje rzeczywistą „skuteczność” wyborczych deklaracji o końcu postkomunizmu. Jest także zwiastunem rosnącej roli postkomunistów w mediach publicznych. Właśnie zmieniają układ z PiS na układ z PO. Za nieodpowiedzialność polityków płacić będziemy wszyscy – również ci, którzy dali im mandat do takiej polityki.

Bez kategorii 17 cze 2010

Pan Napieralski odkrywa programową kartę: zerwanie Konkordatu ze Stolicą Apostolską, usunięcie religii ze szkół (przede wszystkiej katechizacji katolickiej, ale również prawosławnej na Podlasiu i ewangelickiej na Śląsku Cieszyńskim), uchylenie prawnej ochrony życia przed urodzeniem. I na tę właśnie kartę grają Jarosław Kaczyński i Bronisław Komorowski. Obaj spokojnie rozważają danie nowego impulsu radykalnej lewicy. Dlaczego? Bo Pan Napieralski jest miły (jak mówi Jarosław Kaczyński) i użyteczny (dla Bronisława Komorowskiego). I już współdecyduje o polskiej polityce: zarówno państwowej telewizji, jaki i Banku Narodowym, którego kierownictwo przejął przeciwnik narodowej waluty (a więc konstytucyjnych kompetencji samego NBP).

W nadchodzącym głosowaniu nie wybierzemy jeszcze Prezydenta. Druga tura będzie 4 lipca, a 20 czerwca określimy na nowo kształt życia publicznego w Polsce. W tej pierwszej turze powinniśmy przede wszystkim osłabić impet radykalnej lewicy – pozbawić ich pozycji trzeciej siły polskiej polityki. Jarosław Kaczyński nie ubiega się o trzecie miejsce w tych wyborach, walczy o prezydenturę. Chcę walczyć o trzecie miejsce w tych wyborach – dzięki czemu możemy wygrać obie tury: i pierwszą, i drugą. Wszystkich wyborców, którzy podzielają moje poglądy, ale wahają jeszcze się na kogo głosować w pierwszej turze (wg ostatniego biuletynu CBOS jest ich 7 %, czyli przy 60 % frekwencji ponad milion) – proszę o poparcie. Radykalna SLD-owska lewica nie musi być trzecią siłą polskiej polityki. Wszystkich, którzy powtarzają bezsensowne hasło „nie ma szans” – odpowiadam: mamy szansę na trzeci wynik w tych wyborach. Nie pozwólmy, by wykorzystał ją za nas (i przeciw nam) pan Napieralski.

Bez kategorii 14 cze 2010

Modne się stało odwoływanie tej idei – podobno niedowarzonego pomysłu wyzutych z realizmu intelektualistów. Nie widzę powodu, by wycofywać się z programu Czwartej Rzeczypospolitej. Polska sprzed RP 2005 nie była dobra. „Transformacja ustrojowa” PRL nie zastąpi budowy państwa. Trzeba nam polityki zwróconej na dobro wspólne, prawa rodziny, aktywnej w Europie – zdolnej do reagowania na każdy problem społeczny, a nie jedynie technicznej modernizacji. Bo i modernizacja bez polityki interesu publicznego nie jest możliwa. Oczywiście, nie można mylić nadziei, którą poparło 80 % Polaków, ze zużyciem jej w walce o władzę. Jeżeli IV RP mylona jest dziś z panami Kryże, Kaczmarkiem, Kornatowskim – to nie powód do rezygnowania z programu Polski silnej i solidarnej, a jedynie do przypomnienia jej pierwotnych celów. Dlatego proponuję dziś program RP 4.2. Gdy jedni porzucają sztandar – inni muszą go podjąć i strząsnąć z niego pył.

Bez kategorii 12 cze 2010

Wystartowały Mistrzostwa Świata; dla mnie zawsze były wydarzeniem ważniejszym od Olimpiady. Pamiętam legendy szkolne o Mistrzostwach’70 w Meksyku. Legendy, bo mogłem tylko o tym czytać w książkach piłkarskich. Pamiętam Mistrzostwa’74 – impuls do wiary w nasze narodowe możliwości. I Mistrzostwa’78 w Argentynie, które Jacek Gmoch chciał wygrać metodami naukowymi (o mało tego nie zrobił, gdy w decydującym meczu z Argentyną przesunął Heraklesa polskiej piłki, Jerzego Gorgonia, do ataku, a ten omal nie strzelił w końcówce gola). I Mistrzostwa’82 w stanie wojennym, z meczem z Sowietami, na którym Hiszpanie kazali zdjąć w przerwie wielki baner Solidarności za sowiecką bramką.

Ostatnio jest gorzej – ale Mistrzostwa Świata to Olimp futbolu, który zawsze warto kontemplować. Zawsze też gdy (już albo w ogóle) nie ma naszych – kibicuję Brazylii. Oni najlepiej potwierdzają prawdę, że piłka nożna jest sztuką. Z sympatią będę też patrzył na Nigerię – i tych, którzy zdobędą serca widzów swoją grą. Wszystko – na ile czas pozwoli. Ale będę go szukał, bo w końcu – jak mówił wielki Franz Beckenbauer – piłka nożna jest najważniejszą wśród rzeczy nieważnych.

Bez kategorii 25 maj 2010

W ciągu ostatnich dni byłem najpierw na Śląsku, a potem w Kielcach, Opatowie, Sandomierzu, Radomiu, Białobrzegach, Warce. W drodze pod Częstochową oglądałem rozlaną Wartę, która jednak nie zalała szosy katowickiej. Na Zabrzegu w Czechowicach domy stoją prawie po dach w wodzie. Kilka drewnianych domków fala po prostu wywróciła. Pod Raciborzem oglądałem rozlaną Odrę. W Białobrzegach – Pilicę. Najgorzej sytuacja wygląda w Sandomierzu. Powódź zalała tam południową część miasta i obszar ok. 60 km². Zalana jest droga z Warszawy przez Kozienice do Tarnobrzega i Rzeszowa oraz do Stalowej Woli, Jarosławia i Przemyśla.

Samorządowcy oczekują szybkiej finansowej interwencji rządu, ale również Parlamentu – uproszczenia prawnych procedur działań centralnych . Ta klęska powinna wszystkim otworzyć oczy na konieczność myślenia strategicznego o państwie. A także na konieczność stanowczości w działaniu. Kilka dni temu zwróciłem się do rządu, by nie wahał się wprowadzić stanu klęski – jeżeli będzie to konieczne w walce z żywiołem, a także w usuwaniu jego skutków i zapobieganiu zagrożeniu epidemiologicznemu. Jeśli będzie trzeba – proces wyborczy będziemy musieli powtórzyć od nowa; bo to wybory są dla państwa – a nie państwo dla wyborów.

Bez kategorii 20 maj 2010

Wszystkim dziękuję za wyrazy poparcia. Niestety, aktywna kampania utrudnia pisanie – nie można robić dwóch rzeczy na raz w tym samym stopniu. Stąd rzadsze wypowiedzi. Z tym też będziemy walczyć.

Całkowicie zgadzam się z orędziem jedności Pana Mirka Grębskiego. Dziś jest czas, by myśleć o szerokiej większości na prawo od centrum na wybory samorządowe i parlamentarne. Jak będzie to możliwe – tak będziemy działać. Jeżeli nie – będziemy działać samodzielnie. Jesteśmy po stronie solidarności i myślę, że solidarność jest po naszej stronie.

A Pani Ewa odsądza od patriotyzmu i przyzwoitości ćwierć miliona Polaków (z rodzinami to pewnie półmilionowa społeczność), którzy poparli zgłoszenie mojej kandydatury w wyborach prezydenckich. To pokazuje jakie skutki może nieść przekształcanie narodowego poruszenia moralnego  – w namiętności partyjne. I nie wystarczy mówić: „Pani Ewa – to nie ja”. Jeśli zasady solidarności narodowej traktuje się serio – zobowiązują do reakcji i kontrolowania ekstremistów w swoich szeregach. Nie chodzi o niemożliwe reakcje na każdą poszczególną wypowiedź, ale o reakcję na powtarzające się zachownia i zadośćuczynienie własną postawą. W każdym razie jak tak solidarność narodową rozumiem. Wiem, że Pani Ewa się po prostu zapędziła, ale zwracam uwagę, że nad tym co się pisze/mówi warto zawsze chwilę pomyśleć – zanim się wciśnie Enter.

Bez kategorii 12 maj 2010

Uruchamiając prawie trzy lata temu blog, napisałem o Internecie jako najlepszym forum wolności. Dziś mogę to powtórzyć. Rozpoczęta kampania prezydencka znów (i jeszcze mocniej) pokazała, jak można działając w sieci przeciwstawiać się oligopolowi finansujących się z budżetu partyjnych central. Na forach takich jak to możemy po prostu rozmawiać – bo choć nie jestem w stanie reagować na wszystkie głosy, wszystkie czytam i biorę pod uwagę. Tym bardziej, że w Internecie częściej rozmawiamy o sprawach ważnych, a nie tylko o giełdzie notowań przedsiębiorstw wyborczych, zajmującej większość dziennikarzy. Oczywiście, nawet w sieci trzeba docierać do wszystkich, dla których nasze poglądy są i mogą być ważne. Dlatego zachęcam Wszystkich Państwa do przekazanie znajomym adresów: tego bloga, mojej strony, strony na facebooku, konta na twitterze, blipie i naszej-klasie. Niech media społecznościowe pomogą i nam zbudować prawdziwą społeczność, w której możemy rozmawiać i działać razem.

Bez kategorii 3 lut 2010

Internet to nasza przestrzeń wolności – w czasach gdy media coraz bardziej dostosowują się do mechanizmów oligarchicznego państwa. Dlatego założyliśmy stronę Prawicy Rzeczypospolitej w popularnym serwisie Facebook, by naszym Przyjaciołom i Sympatykom stworzyć jeszcze jedno forum informacji, spotkań i dyskusji. Będzie tam można znaleźć wiadomości o naszej działalności, a także odnośniki do bardziej szczegółowych informacji. Jest już na niej zarejestrowanych 120 sympatyków (dla porównania PO – 788, PiS – 156, SLD – 64, PSL -40), wiec wystartowała nieźle. Wszystkich zapraszam!

Bez kategorii 22 paź 2009

Dzisiaj (czwartek) występuję w “Końcu Końców” TVP1 o godz. 22:50

Bez kategorii 8 lut 2009

Sprawa śmierci polskiego geologa porwanego w Pakistanie ciągle nie jest pewna. Tym bardziej należy unikać przedwczesnych deklaracji, w końcu wiadomość o jego śmierci może też być elementem nacisku na władze polskie i pakistańskie.  W przedwcześnie rozpętanej debacie o odpowiedzialności – politycy się licytują, każdy chce być „skuteczny” i nikt licytacji nie przerywa – wątkiem zupełnie pomijanym jest ustalenie co władze Rzeczypospolitej zrobiły, by w nakłonienie Pakistanu do działań na rzecz uwolnienia porwanego Polaka włączyć Amerykanów. Pakistan i Polskę łączy bliska współpraca z USA. To czynnik, do którego można się odwołać w takiej sytuacji. Jeśli trzeba będzie w przyszłości ustalać w jakim zakresie poszczególne ośrodki władzy wypełniły swoje obowiązki – to będzie miało znaczenie kluczowe.

Bez kategorii 22 wrz 2008

Miałem przerwę we wpisach z powodu podróży. Najpierw do Trójmiasta: w Gdyni miałem spotkanie publiczne, a w Gdańsku – z sympatykami Prawicy Rzeczypospolitej i wcześniej – konferencję prasową. Mówiłem przede wszystkim o euro. Potem byłem na konferencji medialnej częstochowskiej „Niedzieli”, gdzie mówiłem o misji publicznej w kontekście obecnej działalności TVP i projektów zmian prawnych PO. A dziś „Nasz Dziennik” drukuje mój artykuł, w którym bronię naszego pieniądza (tak więc uspokajam Antonia co do mojej działalności w tej sprawie i zapraszam do lektury). Wieczorem – ok. 21.15 – będę występował w TVN-24.

Bez kategorii 19 maj 2008

I znów podobny koszmar. Tym razem maltretowane dziecko – w Kamiennej Górze – zostało zamęczone na śmierć. Przez tzw. przyjaciela matki. Nie lekceważę zjawisk przemocy w rodzinie, ale tu mamy do czynienia ze zbrodnią, wobec istoty bezbronnej, pozornie ujawnioną – lecz w istocie przemilczaną. Bo choć wypadek po wypadku widzimy przemoc wobec dzieci w tzw. wolnych związkach, milczy się cały czas o takiej kategorii gwałtu. 

Rodziny debatę o przemocy rodzinnej przyjmują z całkowitą pokorą. Choć nie dotyczy to nas samych – uwrażliwianie opinii publicznej na cierpienia dziecka jest ważniejsze od naszego dobrego samopoczucia. W ogóle w świecie tak zranionym złem nie należy mieć zbyt dobrego samopoczucia. 

Jednak gdy lata temu zwróciłem uwagę, że zdecydowana większość przypadków przemocy wobec dzieci nie dotyczy rodzin, ale związków nieformalnych – przekonałem się, że zwolennicy „wolnych” związków nie są tak tolerancyjni jak rodziny. W Inforadio, które zacytowało moją wypowiedź – wybuchła autentyczna teleburza. Okazało się, że dla zwolenników związków konkubinackich debata o przemocy w tego rodzaju związkach jest w ogóle niedopuszczalna. Jeszcze niedawno echo tych nastrojów dało się słyszeć po  wypowiedzi Jarosława Gowina na temat in vitro; wypowiedzi mało sensownej w odniesieniu do in vitro.   

Nie zamierzam nikogo oceniać. Przeciwnie, sam znam przynajmniej jeden przypadek bardzo dobrych rodziców, którzy pobrali się mając już wspólnie dwoje dzieci. Różnie biegną ludzkie losy, a Duch wieje kędy chce. Ale prawo do rodziców jest właśnie naturalnym prawem dziecka – ma ono prawo, by rodzice traktowali jako trwały swój związek ze sobą i z dziećmi. To prawda moralna. A prawda socjologiczna jest taka, że dzieci są wielokrotnie bezpieczniejsze w rodzinach. I propaganda wolnych związków uderza przede wszystkim w ich prawa.

Bez kategorii 5 maj 2008

Największym wyzwaniem dla przyszłości Polski jest kryzys demograficzny. Tu nie chodzi o satysfakcję deklaracji o 40-milionowym narodzie, ale o rzeczywistą przyszłość, o to czy pozostaniemy narodem normalnym – czy będziemy musieli pogodzić się ze zjawiskami, które dziś uważamy za nierealne. Pierwsze to kryzys systemu emerytalnego, który obejmie już pokolenie dzisiejszych pięćdziesięciolatków. Drugie to próżnia na rynku pracy, wraz z nieuchronną cudzoziemską imigracją. A ta niesie ze sobą wszystkie zjawiska marginalizacji, zagrożenie dla bezpieczeństwa, systemu szkolnego, tożsamości narodu i państwa.

Niestety, od początku trzeciej niepodległości przyrost ludności spadał z roku na rok. Poprzedził to kryzys rodziny, od RP 1995 zaczęła maleć ilość małżeństw w Polsce, a jedenaście lat temu zaczął się nieprzerwany spadek ludności. Według prognoz w tym roku ludność Polski spadnie poniżej 38 milionów i – jeśli nie nastąpią wyraźne zmiany postaw społecznych – ten kryzys będzie trwał. Za piętnaście lat ubędzie nas milion, po sześciu kolejnych latach – następny milion, a potem (gdy nasze dzieci będą w naszym wieku) spadek przybierze charakter lawinowy.

To dlatego wczoraj, w „Kawie na ławę” zarzuciłem przemówieniu premiera kompletne ignorowanie tego najważniejszego problemu: za dwadzieścia lat będziemy mieli boiska przy każdej szkole, tylko trzeba będzie zamykać kolejne szkoły, bo nie będzie dzieci. A premier nic nie mówił ani o zmianach polityki podatkowej wobec rodzin, ani o macierzyństwie. Przy okazji jedno sprostowanie. Marszałek Niesiołowski pociesza się, że w ostatnim czasie coś drgnęło. Prawda jest taka, że w ubiegłym roku ludność Polski spadła o ponad 10 tys. osób. Jeśli chodzi o urodzenia, to był rzeczywiście najlepszy rok od dziesięciu lat, co potwierdza wartość nawet tak ograniczonych działań pronatalistycznych jak wyśmiewane „becikowe” czy cofnięcie drastycznego ograniczenia urlopów macierzyńskich, dokonanego przez rząd Millera. Nie zmienia to faktu, że ciągle jesteśmy głęboko poniżej progu 400 tys. urodzeń rocznie, poniżej którego zeszliśmy w drugiej połowie lat 90-tych. Jeśli chcemy by było lepiej, potrzebne są konsekwentne i kompleksowe zmiany – w polityce i w życiu społecznym (na które polityka też pośrednio oddziaływuje). Nie ma fatalizmu klęski demograficznej – i będę o tym jeszcze pisał.

Bez kategorii 1 lut 2008

Muszę wrócić do wczorajszego wpisu, by wyraźnie powtórzyć jego zasadniczy motyw. Nie do pogodzenia z porządkiem naturalnym, bronionym przez Kościół, jest ideologiczny koncept „orientacji seksualnych”. Orientacja to wybór kierunku. Orientacja seksualna to nie „skłonność” niezależna – jako skłonność właśnie – od woli. Orientacja to właśnie wola bycia na przykład homoseksualistą; albo biseksualistą, bo to również oficjalnie uznana „orientacja”. A lista zapewne nie jest zamknięta…

Pojęcie „orientacji” i jej praw ma już swą praktyczną wykładnię w prawodawstwie i polityce państw oraz organizacji międzynarodowych. Ostatnio Europejski Trybunał Praw Człowieka w imię „równości orientacji seksualnych” uznał za prawo człowieka adopcje homoseksualne. Może to uświadomi odpowiedzialność ludziom, którzy uważają, że słowa mają takie znaczenie, jakie w danym momencie wygodnie im przypisać.

Bez kategorii 31 sty 2008

Mała ilustracja, jak to działa.

Na Katolickim Uniwersytecie Lubelskim wymaga się od uczonych akceptacji dla nowego Regulaminu, wykluczającego jakąkolwiek dyskryminację pracowników ze względu na „orientację seksualną”. Nowy KUL-owski przepis jest prostą kalką art. 183a Kodeksu Pracy, przyjętego w Sejmie pod presją Unii Europejskiej 14 października RP 2003, głosami SLD (przy jednym przeciw), PSL (przy dwóch przeciw) i Samoobrony (przy trzech przeciw) przy solidarnie jednogłośnym sprzeciwie PO, PiS i LPR; a więc już wtedy wbrew polskiej opinii publicznej. Warto przypomnieć, że przeforsowanie tego przepisu stanowiło pogwałcenie zastrzeżenia przedakcesyjnego, zgłoszonego przez Sejm RP ledwie pół roku wcześniej, który „w obliczu zbliżającego się referendum w sprawie przystąpienia Polski do Unii Europejskiej” oświadczał, że „polskie prawodawstwo w zakresie moralnego ładu życia społecznego, godności rodziny, małżeństwa i wychowania oraz ochrony życia nie podlega żadnym ograniczeniom w drodze regulacji międzynarodowych”.

Pojęcie „orientacji seksualnej” jest całkowicie sprzeczne z porządkiem naturalnym, bronionym przez naukę Kościoła. Katechizm Jana Pawła II w artykułach 2357-59 uczy, że „skłonności homoseksualne” stanowią „trudne doświadczenie”, jednocześnie uznając czynny homoseksualizm za „poważne zepsucie”. Kościół uczy, że taka skłonność zobowiązuje do czystości, a nie uprawnia do wyboru „orientacji”. Choć nawet sama skłonność jest problemem bardzo poważnym, skoro Rzym orzekł, że stanowi obiektywną przeszkodę na drodze do kapłaństwa. Jak teraz o tym będą uczyć na KUL-u?

Bez kategorii 19 sty 2008

W Wielkiej Brytanii podjęto kolejną decyzję o sztucznym poczęciu życia hybryd ludzko-zwierzęcych. Po co?  

- Jak to po co? Dla dobra człowieka. Zawsze byli tacy, którzy nie rozumieją, że na tym polega postęp, począwszy od niejakiego Sokratesa z Aten. I zawsze powoływali się na jakiś humanizm, rzekomo pochodzący od bogów, których nikt nie widział. 

Z pewnością potrzebujemy dziś nowych swobód, bo świat zaszedł daleko od XVIII wieku. I takiej demokracji, która pozwoli nam zachować kontrolę nad naszym życiem. A najpierw potrzebujemy wolności od eksperymentów na ludziach i władzy szaleńców, którzy na to zezwalają.