Pan Rafał Broda w swej odpowiedzi na moje uwagi przyznaje się do „osobistego, a więc bardzo subiektywnego uczulenia”, które każe mu wszystkie moje wypowiedzi oceniać „dokładnie pod kątem szkodliwości dla J.Kaczyńskiego”. Jednocześnie nie przytacza żadnych wypowiedzi napastliwych, niesprawiedliwych czy tym bardziej nieprawdziwych. Przeciwnie, sam potwierdza, że w swoich wypowiedziach publicznych „uprzejmie, łagodnym słowem przekonywał[em] do swoich poglądów, zawsze podkreślając, że poglądy JK są odmienne”. Profesor Broda twierdzi natomiast, że PO krytykowałem „tylko w kontekście rzekomej zbieżności celów PiS i PO”. Czy za zaniechania rządu po katastrofie smoleńskiej? Czy w sprawie afery hazardowej? Czy gdy broniłem konstytucyjnych kompetencji Prezydenta w sporach z rządem Donalda Tuska? Rozumiem, że Profesor Broda uznał stanowisko w tych (i wielu innych) sprawach za nieistotne „pod kątem szkodliwości dla J.Kaczyńskiego”, więc za nieistotne w ogóle. Na taką metodologię nic nie poradzę, podobnie jak na brak jakichkolwiek rzeczowych argumentów popierających tezę, że przed pierwszą turą wyborów „we wszystkich swoich wystąpieniach atakował[em] prawie wyłącznie J.Kaczyńskiego i PiS”.
Bezradność wobec argumentów Profesor nadrabia charakterystyczną w takiej sytuacji „argumentacją” ad hominem, w której jednak widoczne są ślady szlachetnego zakłopotania stanowiskiem Jarosława Kaczyńskiego wobec postkomunizmu. Pan Rafał Broda wyraża nadzieję, że „może Pan Marek Jurek publicznie wytłumaczy swoje wsparcie dla wyboru gen. W.Jaruzelskiego na pierwszego prezydenta RP w 1989 roku”. Jaruzelski nie został nigdy wybrany na Prezydenta RP, został Prezydentem PRL. Nie wspierałem jego „wyboru”, nie brałem w nim w ogóle udziału. W Obywatelskim Klubie Parlamentarnym mocno i publicznie domagałem się wystawienia naszego kontrkandydata. Jego niewystawienie skomentowałem w publicznym piśmie. O sprawie tej nie tylko mówiłem wiele razy publicznie, ale pisałem również na tym blogu. Nie tylko przypisywanie mi „wsparcia” jest insynuacją, również formułka „może publicznie wytłumaczy”. „Argument” ten mnie nie zaskakuje – parę dni temu podobny, w podobnym kontekście, z podobnych ust, padł w jednej ze stacji radiowych.
Tylko co to wszystko (od początku do końca) ma wspólnego z prawdą?