Christianitas


Christianitas and Religia 25 sie 2010

Dziś mija sto lat od wydania przez świętego papieża Piusa X encykliki Notre charge apostolique. Papież potwierdził w niej aktualność cywilizacji chrześcijańskiej wobec pokus chrześcijaństwa zaadaptowanego do świata bez Boga. Św. Pius X pisał, że cywilizacji nie trzeba wymyślać od nowa, trzeba po prostu odbudować cywilizację chrześcijańską. Ostrzegał przed utopizmem chrześcijańskiej demokracji, pisząc, że skoro w społeczeństwie zawsze mogą pojawić się ludzie występni, władza państwowa musi być tym silniejsza – im groźniejszy jest egoizm złoczyńców. Przestrzegał  przed wypaczonym pojęciem godności ludzkiej, przeciwstawianym wierności i posłuszeństwu. „Czyż bowiem święci – pytał – najposłuszniejsi z ludzi, byli wynaturzonymi niewolnikami?”. Uczył chrześcijańskiej miłości społecznej, która polega na integralnym zaangażowaniu na rzecz moralnych, intelektualnych i materialnych potrzeb bliźnich. Pokazywał, że wszystko to budowali wielcy biskupi i władcy Christianitas.

Napisana u progu XX wieku „Notre charge apostolique” to wielki manifest nieprzedawnialności zasad cywilizacji chrześcijańskiej. Bo i święty Pius X był papieżem na wskroś nowoczesnym. Rozumiał, że w dechrystianizującym się świecie to nie rządy będą oparciem porządku społecznego. Bronił wszędzie silnej opinii katolickiej. Dlatego podtrzymał opór wobec zaboru Państwa Kościelnego przez Włochy sabaudzkie, popierał monarchistyczną opozycję we Francji, strajki szkolne w Wielkopolsce młodzieży walczącej o polskie nauczanie religii. Gdy rząd niemiecki chciał narzucić niemieckiego biskupa prymasowskiej stolicy w Gnieźnie – Papież powiedział: nigdy nie powołam tam Niemca! Jego najważniejszym polskim doradcą był prał. Adam Sapieha, późniejszy Książę-Kardynał, który udzieli święceń kapłańskich ks. Karolowi Wojtyle. Ks. Sapiehę święty papież tak lubił, że kiedyś podarował mu w prezencie pudełko najprzedniejszych cygar.

Christianitas and Polityka 23 lip 2010

• Miałem ostatnio interesującą debatę o uniwersalizmie na… twitterze. Nie będę jej tu relacjonował. Najkrócej mówiąc chodziło o to czy uniwersalne jest to, czego nikt nie odrzuca (z czego wynikałoby, że uniwersalny nie jest zakaz bicia żon, co islam dopuszcza) – czy to, co wszystkich obowiązuje, bo wynika z natury ludzkiej (w wymiarze osobowym i życia społecznego)? Nie wznawiając w tym miejscu debaty chcę podać tylko jeden ciekawy przyczynek w kontekście podstawowego dla sprawy aspektu.

• Wiara w Boga – źródło uniwersalizmu – łączy chrześcijan, Żydów, muzułmanów, w nią wpisuje się cała tradycja klasyczna. Niewątpliwie akceptacja naturalnej cnoty pobożności łączy nas też z wierzącymi poganami (szczególnie z czasów przedchrześcijańskich). Wiarę w Boga odrzucają tylko ateiści, którzy chcą tej własnej perspektywie podporządkować całe społeczeństwo, a nawet kulturę – domagając się społecznego uznania wiary w Boga za niewiarygodną hipotezę.

• Politykiem budzącym najmniej zaufania w polskim społeczeństwie jest Janusz Palikot. Wg najnowszych badań CBOS nie ufa mu 54 % Polaków. W kategorii średnich ocen (można wystawiać oceny od +5 do -5) ma również rekordową ocenę -1,52. Jedynie w dwóch grupach społecznych Palikot ma przewagę zaufania nad nieufnością: wśród młodzieży 18-24 lat (czyli środowiska ciągle pozostającego w stanie inkulturacji) oraz wśród Polaków niepraktykujących żadnej religii. Czyż więc popularność Palikota w tej drugiej grupie (tak mocno kontrastująca z nastrojami całego społeczeństwa) nie jest drobnym świadectwem tego, że najoczywistsze normy społeczne (tak często kontestowane przez Palikota) są najsłabiej bronione tam, gdzie odrzuca się religię jako taką?

Christianitas 13 lip 2010

Przede wszystkim dlatego, że argumentacja zwolenników jego usunięcia (doprecyzowuję – z miejsca, gdzie stoi) jest zwrócona wprost przeciw obecności krzyża w przestrzeni publicznej. Wystarczy jeszcze raz przeczytać te wypowiedzi. W Polsce stoją krzyże na drogach i przy drogach, na miejscach wypadków (nie tylko na grobach), ale i na miejscach żałoby. Nie podoba mi się, gdy PiS chce obchodzić żałobę sam, tak jakby tragedia dotyczyła tylko tej partii – to nie tylko zawłaszczanie, ale pomniejszanie znaczenia tragedii smoleńskiej, która miała charakter narodowy. Ale właśnie dlatego, że również żałoba po Smoleńsku miała wymiar narodowy, zasługuje na szczególną pamięć. Nie chodzi tylko o to – jak pisze pan Marcin Skrzypczak – że „jeszcze nie było grobu gdzie zazwyczaj zapala się znicze”, ale o modlitwy i uczucia setek tysięcy Polaków przeżywane właśnie w tym miejscu. Bardzo celnie napisał o tym pan Jan Piskowik. A swoją drogą – gdyby PiS mówił o żałobie w bardziej narodowy sposób – na pewno łatwiej byłoby o tym rozmawiać. Od PiS zresztą czekamy na dowód wiarygodności w postaci podjęcia rzeczywistych działań na rzecz zaangażowania Polski w sprawę obrony krzyży w Trybunale Strasburskim. Nie zgadzam się z panem Andrzejem Pogłódkiem zwalniającym opozycję z jej roli, bo ten rząd by [opozycję] zbył”. Opozycja jest od tego, by definiować te zadania interesu publicznego, których rząd nie podejmuje. A sprawa, która się toczy w Strasburgu na pewno nie jest (uspokajam pana Michała Zawiszę Bruszewskiego) „zastępcza”; to nie jest ustawka PO-PiS (być może dlatego jedni i drudzy milczą). To sprawa przyszłości Europy – tym bardziej, że podjęta przez sporo europejskich rządów. Musimy o niej mówić tym bardziej – im bardziej jedni chcą ją przemilczać, a inni nakłonić nas do milczenia.

Christianitas 12 lip 2010

Polska od pierwszej tury wyborów przesuwa się w lewo i nie zatrzymała tego druga tura. Prezydent-elekt i jego obóz polityczny podjęli nową kampanię laicką przeciw krzyżowi, który po katastrofie smoleńskiej stanął przed Pałacem Prezydenckim. Najpierw prezydent Komorowski zapowiedział, że jako symbol religijny zostanie „przeniesiony w inne, bardziej odpowiednie miejsce”, potem minister Graś, rzecznik rządu, doprecyzował, że „Pałac Prezydencki jest budynkiem administracji państwowej, a nie miejscem kultu, takie symbole nie powinny się tam znajdować”, co potwierdziła Iwona Katrasińska-Śledzińska, przewodnicząca sejmowej Komisji Kultury: „instytucja państwowa, jaką jest Pałac Prezydencki, jest miejscem do pracy, a nie stawiania symboli religijnych”. Jednobrzmiący ton nie pozostawia złudzeń – to po prostu regularna kampania.

Znaków żałoby się nie rusza – to zaprzeczenie zasad naszej cywilizacji. Krzyży się nie usuwa – to zawsze ma charakter dechrystianizacji i powinna to wiedzieć przewodnicząca Komisji Kultury Sejmu. Zapewne nie byłoby tej niegodziwej prowokacji, gdyby opozycja PiS domagała się od rządu PO w czasie kampanii wyborczej wystąpienia po stronie Włoch, Litwy i Rumunii w obronie Krzyża przed Trybunałem Strasburskim. Wtedy milczeli, podczas wyborów prezydenckich nie było żadnej opozycji, nawet gdy Biskupi otwarcie wzywali „w kontekście wyroku Europejskiego Trybunału Praw Człowieka w Strasburgu (…) do obrony obecności znaku zbawienia – krzyża – w przestrzeni publicznej w krajach Europy”. Gdy teraz politycy PiS zaczynają protestować – mogliby przynajmniej być świadomi swego zaniechania. I bezzwłocznie je naprawić – wzywając rząd do dołączenia w Strasburgu do obrony „obecności krzyża w przestrzeni publicznej w krajach Europy”. Od tego trzeba zacząć – to kwestia wiarygodności.

Christianitas and Prawa człowieka 28 cze 2010

Ludzie razem w ogóle (i naród konkretnie) powinni i mają prawo wyznawać wiarę publicznie. Wiarę w ogóle należy wyznawać. Odkupienie nie jest legendą – ale do każdego chrześcijanina należy wybór czy będziemy Je traktować jako ocalenie przyniesione wszystkim ludziom czy jako prywatnie inspirujący mit. Sensem obecności krzyża w życiu publicznym jest właśnie – zaraz po wdzięczności wobec Zbawiciela – potwierdzenie tej prawdy. Wprowadzanie w tej sferze zakazów jest po prostu ograniczaniem ludzkiej wolności. Co ciekawe – atakowany jest krzyż, bo ciągle (mimo wszystkich kompleksów katolików) reprezentuje wiarę. Religijne ceremonie intronizacyjne, jak w Wielkiej Brytanii czy innych protestanckich monarchiach Unii Europejskiej, są tolerowane – bo przez ogromną część własnych społeczeństw traktowane są umownie, jako zwyczaj.

Warto zastanowić się co oznacza (w konsekwencjach) idea deportacji chrześcijaństwa w sferę czysto prywatną. Jak mądrze zauważyła Jeanne Smits, znana francusko-holenderska publicystka katolicka, po usunięciu krzyży ze szkół przyjdzie pora na usunięcie świąt chrześcijańskich z kalendarza państwowego. Niestety, doświadczenie uczy, że antyutopie spełniają się raczej prędzej, niż później.

A swoją drogą ciekawe: czy nasi polemiści proponują usunięcie półksiężyca z tureckiego sztandaru narodowego – jako element negocjacji na temat wstąpienia Turcji do Unii Europejskiej? Pewnie tak. Chrześcijaństwo jest o wiele skromniejsze: nam wystarczają kryteria kopenhaskie, a konkretnie w sferze religii zapewnienie publicznych praw Kościołowi, swoboda pracy seminariów duchownych, bezpieczeństwo księży. Prawo miłości jest dobrą szkołą tolerancji.

Christianitas and Polityka and Prawa człowieka 25 cze 2010

Nasi Biskupi w ubiegłym tygodniu wezwali „w kontekście wyroku Europejskiego Trybunału Praw Człowieka w Strasburgu (…) do obrony obecności znaku zbawienia – krzyża – w przestrzeni publicznej w krajach Europy”. Na ten apel można odpowiedzieć – TAK lub NIE. Tak – to poparcie przed ETPC stanowiska Włoch, tak jak zjednoczone i sprzymierzone z nami kraje – Litwa, Rumunia, Bułgaria, Grecja. Mimo apelu polskich Biskupów – rząd Donalda Tuska nie stanął po stronie Krzyża i broniących go państw Europy. Mimo, że wyrok Trybunału Strasburskiego został negatywnie oceniony przez polski Sejm – jasnego stanowiska rządu nie domaga się marszałek Sejmu Bronisław Komorowski. Nie domaga się go również przywódca opozycji – Jarosław Kaczyński. Tymczasem tu już nie trzeba tylko wymagać od Europy – bo w Europie podnoszą się głosy państw i reprezentujących je rządów. Tu trzeba domagać się jasnego stanowiska od polskiego rządu i polskiej opozycji. Czasu stracono już dość, bo Europejski Trybunał Praw Człowieka podejmie w tej sprawie decyzję już w najbliższą środę. Najbliższe dni będą więc dla obu kandydatów ważnym testem: wyborcze strategie nie mogą brać góry nad obowiązkiem obrony wartości podstawowych i budowaniem Europy (moralnie) bezpiecznej dla niepodległej Polski.

Christianitas 2 kwi 2010

To tylko pięć lat, a wydaje się, że od czasów Jana Pawła II dzieli nas co najmniej tyle, co od ogłoszenia Evangelium Vitae. Piętnastolecie tej encykliki przeszło dwa tygodnie temu zupełnie niezauważone. Wielkie orędzie moralne Papieża zostaje coraz bardziej uznane za nauczanie „wyznaniowe”, nie zobowiązujące ani sumień do działania, ani umysłów do uczciwej refleksji. Dziś stajemy więc przed koniecznością podjęcia na nowo dziedzictwa Jana Pawła II: nowej ewangelizacji, będącej konieczną odpowiedzią na „milczącą apostazję” narodów Europy, oraz cywilizacji życia, stawiającej czoła „kulturze śmierci”. W obu sprawach Ojciec Święty liczył szczególnie na Polskę, „ziemię szczególnego świadectwa”. Dziś trzeba również walczyć o pamięć o Papieżu. W okolicznościowych wystąpieniach rzadko pojawiają się jego największe dzieła apostolskie, jak nowy Katechizm Rzymski (trzeci w ciągu pół-tysiąclecia nowożytności), jak ochrona kapłaństwa katolickiego w liście „Ordinatio sacerdotalis”, jak encyklika „Veritatis splendor” z jej obroną Tradycji katolickiej i przywróceniem „hermeneutyki ciągłości” w nauczaniu Kościoła. Niewiele się mówi również o największych przedsięwzięciach cywilizacyjnych: zwycięskiej walce z komunizmem, obronie cywilizacji życia, moralnym wsparciu dla niepodległości Polski. A przecież za każdym razem, gdy patrzę w Warszawie na krzyż papieski, ciągle słyszę Jego słowa (tak rzadko cytowane nawet w Ojczyźnie): „nie może być Europy sprawiedliwej bez Polski niepodległej na jej mapie”.

Christianitas 1 kwi 2010

Współczucie jest najważniejszym, a może nawet jedynym prawem istnienia całej ludzkości.

Fiodor Dostojewski

Christianitas and Międzynarodowe and Polityka 1 kwi 2010

Zapraszam do obejrzenia mojego wywiadu dla TV Rzeczpospolitej (prowadzi Piotr Semka).

Christianitas 28 mar 2010

Na koniec dzisiejszego „Śniadania w Radio Zet” Monika Olejnik zacytowała antykatolicki bluzg posłanki Senyszyn, który jeszcze „poprawił” goszczący z Brukseli Marek Siwiec. Na moje stwierdzenie, że Kościół – w sprawie przestępstw pedofiliskich – wykazał bezprecedensowy (w skali społecznej) samokrytycyzm, panowie Palikot i Siwiec (wraz z prowadzącą) zareagowali jakby reakcja przeciw jawnej nienawiści antykatolickiej oznaczała bagatelizowanie przestępstw popełnionych przez duchownych. Otóż trzeba powiedzieć jasno – to my, chcący żyć po katolicku chrześcijanie, na czele z księżmi dążącymi do świętości, będziemy najbardziej za to płacić i pokutować. Bo my zawsze bronimy Świętego Kościoła. A te przestępstwa nie powinny w żaden sposób być przykrywane korporacyjną solidarnością, ubierającą się w ochronę dobrego imienia Kościoła. Powinny być ujawniane i karane, a solidarność katolicka powinna w pierwszym rzędzie odnosić się do najmniejszych i najbardziej ufających Kościołowi. 

Nie zmienia to faktu, że działania podejmowane przez Ojca Świętego nie mają żadnego odpowiednika w reakcjach na ujawniane przypadki pedofilii w środowiskach artystów i psychologów. Całe szczęście, że wobec tych środowisk nie buduje się para-rasistowskich stereotypów, które konstruuje się w stosunku do Kościoła. Ale na przykład dla korporacyjnej obrony Polańskiego, czyli udowadniania, że pedofilia to nie pedofilia, że dziecko można wykorzystywać, skoro wydaje się zdemoralizowane – nie ma żadnego usprawiedliwienia. 

I jest też taka dziwna prawidłowość – najwięcej ataków na Kościół Katolicki pojawia się w okresie Męki Pańskiej. Pan cierpi więc potrójnie – za grzechy tych, którzy go zdradzili, cierpieniem ich ofiar, i z tymi, którzy z tego powodu są niewinnie atakowani.

Christianitas and Historia and Polityka 31 gru 2009

Najważniejszym politycznym wydarzeniem mijającego roku jest wejście w życie Traktatu Lizbońskiego. Rozwiewa się mit „wielkiego rozszerzenia” – zaczyna się rzeczywistość „wielkiego przyłączenia”. Odpowiedzialność za przyjęcie tego traktatu łączy PO i PiS i jest tym większa, że obie partie uruchomiając już wiosną ubiegłego roku proces ratyfikacyjny jeszcze bardziej osłabiły pozycję polityczną Polski. W efekcie Irlandia i Czechy – które łącznie liczą przeszło dwa razy mniej mieszkańców niż Polska – uzyskały więcej od nas gwarancji dla swych zasadniczych (i nie tylko materialnych) interesów.  

Wejściu w życie traktatu lizbońskiego towarzyszy światowy kryzys ekonomiczny. Uderzył w Polskę spadkiem zatrudnienia i eksportu, ale jeśli nasza gospodarka broni się przed kryzysem lepiej od innych, to (po pierwsze) dzięki zachowaniu narodowej waluty, po drugie – dzięki zwiększeniu możliwości nabywczych rodzin wychowujących dzieci (wskutek obniżenia podatków w LP 2006-07).  

RP 2009 przyniósł narastający atak na cywilizację chrześcijańską w Europie. Tym ważniejsze były w tym kontekście kroki podjęte przez Ojca Świętego na rzecz jedności Kościoła – odwołanie ekskomunik dla biskupów Bractwa św. Piusa X oraz konstytucja Anglicanorum coetibus, otwierająca tradycyjnym anglikanom drogę do życia w jedności katolickiej. Decyzje Papieża to umocnienie wspólnoty ze wszystkimi, z którymi łączy nas wspólne Credo – ale również wzmocnienie jedności wszystkich chcących bronić cywilizacji chrześcijańskiej. 

Zwiastunem korzystnej zmiany w polskiej polityce może być spadek poparcia dla rządu Tuska w następstwie ujawnienia afery hazardowej. Spora część opinii publicznej zaczyna wreszcie widzieć, co wyziera spoza fasadowej wizji ułatwionego życia, prezentowanej przez pop-liberalizm Platformy Obywatelskiej (więcej w dzisiejszym numerze „Naszego Dziennika”).

Christianitas and Prawa człowieka 8 gru 2009

Przyjęcie przez Sejm uchwały w sprawie ochrony wolności wyznania i promocji wartości będących wspólnym dziedzictwem narodów Europy” musi cieszyć, szczególnie ze względu na 89 % większość, jaką została przegłosowana. Ta większość potwierdza katolickość naszego kraju. To głosowanie pokazuje jak silna może być opinia chrześcijańska, jeżeli nie jest demobilizowana nieodpowiedzialnymi wypowiedziami polityków, dekomponującymi społeczne uznanie dla najważniejszych wartości i rozładowującymi niezbędny nacisk opinii publicznej. Parlamentarne 89 % to znacznie szersza większość niż w mediach; tam może nie było zbyt wielu „przeciw”, ale nie brakował „wstrzymujących się od głosu”. Dobrze, że Sejm ocenił „krytycznie wyrok Europejskiego Trybunału Praw Człowieka kwestionujący podstawy prawne obecności krzyży w klasach szkolnych”. Nie zmienia to faktu, że jeśli nie ma to być krok pozorny, uspokajający opinię publiczną – muszą za nim pójść następne. Bo Trybunał Strasburski (dzięki, Panie Marcinie, za zwrócenie uwagi, że Starsburg ma polską formę) nie zmieni swego orzecznictwa. Już jest tam wszczęta sprawa przeciw Irlandii, z powodu zakazu prenatalnego dzieciobójstwa i „zmuszania” chętnych do podróży aborcyjnych. Nawiasem mówiąc – warto pamiętać, że do wyrażenia zgody na te podróże Irlandia została zmuszona w trakcie negocjacji Maastricht, a teraz okazuje się, że to co wczoraj było kompromisem w ramach Unii Europejskiej – jutro okaże się przestępstwem w ramach Rady Europy.  

Nie można udawać, że żyjemy gdzie indziej. Prawica Rzeczypospolitej proponuje już dziś odrzucenie jurysdykcji Trybunału Strasburskiego. Oczywiście, jak zawsze, jesteśmy gotowi do dialogu, byle serio. Bo jeśli nie odrzucenie – to co? 

Nie piszę dziś na tematy stricte polityczne, tylko o sprawie krzyża. Bo przecież dziś Święto Naszej Pani, więc świętujmy ku Jej czci, zostawiając polityce resztę tygodnia.

Christianitas and Historia 6 wrz 2009

Dwa tygodnie temu bodaj jedynym wielkim dziennikiem, który przypomniał 70-tą rocznicę paktu Ribbentrop-Mołotow i rozbiór Polski, dokonany po najeździe niemiecko-sowieckim, był papieski Osservatore Romano. A dziś o rocznicy napaści na Polskę, pierwszej ofierze wojny światowej, powiedział osobiście Benedykt XVI. Ojciec Święty daje całej Europie przykład wypełniania solidarności pamięci, a nam daje jeszcze jeden dowód ojcowskiej przyjaźni, tak jak Pius XII broniący Polski zaraz na początku drugiej wojny światowej w Summi Pontificatus, a potem zachowujący do końca uznanie dyplomatyczne dla naszego rządu na wygnaniu. I jak bł. Pius IX broniący powstania styczniowego, jak św. Pius X broniący dzieci wrzesińskich, jak abp Ratti – późniejszy Pius XI – pozostający jako niemal jedyny ambasador (drugim był ambasador Turcji) w atakowanej przez bolszewików Warszawie, jak Paweł VI przypominający w środku komunistycznej nocy, że Polska była i jest antemurale Christianitatis, i jak Jan Paweł II, prawdziwy ojciec naszej niepodległości. Rzym nas nie zapomniał, obyśmy i my nie zapomnieli gdzie naprawdę bije serce Europy.

Christianitas and Polityka 20 sie 2009

Przypominam dla porządku: nasza partia – wbrew temu, jak jest często nazywana w mediach, nie nazywa się Prawica RP, ale Prawica Rzeczypospolitej. W tej nazwie zawiera się rola, którą chcemy wypełnić, cel naszej pracy, nasze rozumienie państwa, nasza tradycja. Jesteśmy prawicą, bo opowiadamy się jednoznacznie za cywilizacją chrześcijańską i dla niej chcemy pracować. Wierzymy w nią jako cywilizację wierności Bogu i humanizmu katolickiego, życia i miłości – najlepiej chroniącą ludzi i ich prawa, dającą życie narodom i wzywającą je do solidarności, łączącą ład i wolność. Jednocześnie chcemy być prawicą Rzeczypospolitej, partią w służbie interesu publicznego, gdy dzisiejszą polityką rządzą ambicje i interesy wyborcze. Chcemy być „organem” Rzeczypospolitej, więc państwa budującego solidarność całego narodu – opierającego się na tym, co stanowi jego stałą więź (przede wszystkim na naszej tożsamości katolickiej), ale otwartego na wszystkich Polaków, budującego solidarność wszystkich, zgodnie z nauką Księdza Skargi o Ojczyźnie, która jest matką wszystkich swoich dzieci. Wierzymy w stałą wartość Państwa Polskiego, materializującego Ojczyznę, w czym ostatnio bardzo konkretnie wsparł nas Ojciec Święty, pisząc w „Caritas in veritate”, że „zintegrowana ekonomia naszych dni nie eliminuje roli państw, a raczej angażuje rządy do głębszej wzajemnej współpracy. (…) W odniesieniu do rozwiązania obecnego kryzysu, rola państwa wydaje się wzrastać, odzyskując wiele ze swych kompetencji. Istnieją ponadto narody, dla których budowanie lub odbudowywanie państwa jest nadal kluczowym elementem ich rozwoju…” (art. 41) Co więcej „uczestnictwo krajów nowych lub będących na drodze rozwoju pozwala dzisiaj lepiej zarządzać kryzysem” (art. 42). Tak właśnie rozumiemy rolę Polski (a także wyzwolonych z komunizmu państw Europy środkowej) we współpracy europejskiej.

Christianitas and Prawa człowieka 7 sie 2009

Pewnie trudno w to uwierzyć, ale tylko w ostatnich tygodniach przyszły wiadomości o zbrodniach nienawiści antychrześcijańskiej w Korei Północnej, w Nigerii, w Pakistanie, w Indiach i na Kubie. Morduje się księży, działaczy katolickich lub prostych, biednych, ale wytrwałych w wierze, ludzi.   

Jak im pomóc? Pomóc im może Bóg, o co my mamy obowiązek Go prosić; Papież nas o to prosił w intencjach misyjnych na ten miesiąc. Ale modlitwa, która zadowala się sobą, jest obłudą.   

Pomóc czynnie powinno im całe Chrześcijaństwo, a szczególnie Zachód. Jak? To właśnie pytanie o sztukę polityki. Od rządów należy oczekiwać przede wszystkim odpowiedzialności i wytrwałości w realizacji wybranych strategii solidarności; demonstracje są potrzebne dopiero wtedy, gdy wyczerpią się wszystkie inne środki. Zresztą demonstracje to dziedzina akcji społecznej. Ale na naszych ulicach częściej widzimy manifestacje w obronie tybetańskich buddystów czy czeczeńskich muzułmanów, niż chrześcijan, którzy (niezależnie od tego czy o tym pamiętamy) są po prostu naszymi braćmi.    

Bóg zawsze nagradza dobro. Warto o tym przypomnieć tym, dla których w polityce liczy się tylko korzyść. Bo często ich właśnie musimy nakłaniać do podjęcia jakiejkolwiek pomocy. Dla Polski umieszczenie solidarności chrześcijańskiej na czele agendy polityki praw człowieka to – poza wszystkim – znakomita okazja do zbudowania naszej czytelnej tożsamości politycznej i pozycji moralnej w Unii Europejskiej. A dla Unii Europejskiej – do zbudowania swojej wewnętrznej tożsamości i zewnętrznej soft power w świecie. Zrozumieć to powinien każdy, prócz ludzi i środowisk całkowicie wyobcowanych z cywilizacji chrześcijańskiej, i prócz tych, którzy nie mają odwagi samodzielnie myśleć.

Christianitas and Prawa człowieka 18 lip 2009

Joanna Najfeld, należąca do najuczciwszych i najodważniejszych polskich publicystów, ma proces z powodu swojej dziennikarskiej walki w obronie cywilizacji życia. Skarży ją Wanda Nowicka, obrażona uwagami na temat swojej aborcjonistycznej działalności. Pani Nowicka od lat – czyniąc prawo z tzw. aborcji – zaprzecza prawom człowieka przysługującym dzieciom poczętym. Nie zadowala się jednak głoszeniem swych skrajnych poglądów, ale sonduje możliwość użycia władzy państwowej przeciw tym, którzy bronią najsłabszych. Atakując Joannę Najfeld aborcjoniści chcą nie tylko zastraszyć i zamknąć usta swoim oponentom, ale po prostu ograniczyć możliwość obrony życia w debacie publicznej. To stwarza realną groźbę obniżenia jeszcze bardziej poziomu obrony życia w naszym kraju. Bo nie ostanie się prawo, którego obrońcom zaknebluje się usta. 

Jan Paweł II (w art. 24 Evangelium Vitae) pisał, że wskutek natarczywego oddziaływania wielu środków społecznego przekazu dochodzi do zatarcia granicy między dobrem a złem w kwestii prawa do życia. W tej dramatycznej sytuacji naszej kultury masowej Joanna Najfeld – przez swe zaangażowanie – broni honoru całego polskiego dziennikarstwa. W swej walce nie może zostać sama. Wszyscy musimy jasno stanąć po jej stronie.  

Szczegóły sprawy na www.mamproces.pl

Christianitas and Religia 12 lip 2009

Większość pospiesznych komentatorów przeoczyła to, co stanowi najważniejszy motyw nowej encykliki Benedykta XVI. Choć Caritas in veritate mówi o problemach rozwoju i obecnego kryzysu ekonomicznego – perspektywa encykliki jest zdecydowania teocentryczna. W tym sensie Caritas in veritate przekracza współczesne tendencje do mówienia o sprawach społecznych „metajęzykiem”, zastępującym „niezrozumiałe” orędzie o Bogu – „zrozumiałą” argumentacją z dziedziny praw człowieka.

Benedykt XVI występuje w obronie „prawdziwego i właściwego miejsca dla Boga w świecie” (art. 4), miejsca „również w sferze publicznej, ze szczególnym odniesieniem do wymiaru kulturowego, społecznego, ekonomicznego, a zwłaszcza politycznego” (art. 56). Nie waha się o tym pisać w długim dokumencie poświęconym wyjściu z obecnego kryzysu, którego finansowy kryzys jest tylko objawem. Bo Ojciec Święty chce umocnić w nas wiarę (a nie ma ważniejszego zadania Następcy Piotra), że „Bóg obdarza nas siłą, by walczyć i cierpieć za miłość do dobra wspólnego, ponieważ On jest naszym Wszystkim, naszą największą nadzieją” (art. 78).

Owszem, realistycznie idzie śladem Jana Pawła II, który w swojej adhortacji-testamencie społecznym Ecclesia in Europa pisał (art. 19), że chrześcijaństwo w dzisiejszym świecie kształtuje społeczeństwo wtedy, gdy jego zasady są przyjmowane, ale również poprzez kontrowersje, gdy jego orędzie jest odrzucane.

Christianitas and Polityka 23 cze 2009

PO i SLD chcą w ustawie medialnej zastąpić szacunek dla chrześcijaństwa – zasadą totalnej niedyskryminacji. Brzmi ładnie, w praktyce może być prawnym zadekretowaniem tego, co Benedykt XVI nazywa dyktaturą relatywizmu. Bo w imię niedyskryminacji nie można stawiać na jednym planie miłości i szacunku dla żony i koranicznego „prawa” do bicia żon, pamięci walki o niepodległość i „szacunku” dla pamięci PZPR i SB, miłości do rodziców i pogardy dla rodziny. Wolność myślenia to wolność rozróżniania. Sprawiedliwość to oddanie każdemu i wszystkiemu tego, co mu należne. Prawa kombatantów nie są dyskryminacją dekowników.   

Usunięcie z prawa medialnego szacunku dla chrześcijaństwa to rozwalenie ostatniej słabej bariery zagradzającą drogę antychrześcijańskiej pogardzie i nietolerancji w kulturze masowej. Do tej pory ten przepis nie był podstawą żadnych restrykcji, potwierdzał jedynie prawno-moralną słuszność wystąpień w obronie chrześcijańskich wartości naszej kultury. Był prawnym tytułem odpowiedzialnej mniejszości wobec obojętności większości. Teraz i to chcą nam odebrać.   

Jutro rano wydam w imieniu Prawicy oficjalny apel o sprzeciw wobec tych rozwiązań. Apeluję, bo do tej pory nawet radykalna centroprawica w Sejmie demonstrowała daleko idącą nieodpowiedzialność za sprawy chrześcijańskiej tożsamości Polski. Gdy głosowano przywrócenie praw państwowych Świętu Trzech Króli zabrakło szesnastu posłów PiS z Jarosławem Kaczyńskim i Jackiem Kurskim na czele. Wczoraj, gdy Komisja Kultury potwierdzała wykluczenie chrześcijaństwa z prawa medialnego – zabrakło znowu dwóch posłów PiS. Ale o odrzucenie antychrześcijańskich zmian apelować należy nie tylko do opozycji (choć deklaracje zobowiązują ją w sposób szczególny), ale również do wszystkich, poczuwających się do elementarnej odpowiedzialności społecznej, posłów PO i PSL. Trzeba apelować, by wiedzieli co czynią.

Christianitas and Religia 24 maj 2009

W dzisiejszej lekcji jedna z moich ulubionych nauk Świętego Piotra: „miłość  zakrywa wiele grzechów” (1 P 4,8), będąca jedną z zasad duchowości Christianitatis. Nikt rozsądny nie będzie twierdził, że historia cywilizacji chrześcijańskiej jest pozbawiona słabości czy błędów. Przypomniał to Jan Paweł II podczas jubileuszu roku 2000. Ale jest to cywilizacja zrodzona z miłości do Boga i Jego Objawienia. To właśnie historyczne Chrześcijaństwo przekazało nam wiarę chrześcijańską i uformowało życie chrześcijańskie. To Christianitas jest naszym domem, gdzie wychowywała nas Matka-Kościół, gdzie przeżyliśmy nasze bunty, gdzie dochodziła do dojrzałości nasza wiara. Cywilizację tę trzeba zachować i przekazać dla naszych dzieci, wnuków, dla następnych pokoleń. Bronić i rozwijać. Nie chodzi o maritainowską utopię Novae Christianitatis, ale o zwyczajny realizm widzący różnicę między wiekami ciemnymi a światłem wieku XIII, między zamętem chrześcijaństwa Renesansu a odrodzeniem katolicyzmu w czasach potrydenckich. Jak mówił Benedykt XVI z balkonu bazyliki Świętego Piotra w szczęśliwym dniu 19 kwietnia RP 2005: „Idźmy naprzód w radości Pana!”

Christianitas and Międzynarodowe 29 kwi 2009

Donald Tusk na kongresie Europejskiej Partii Ludowej ogłosił, że nie ma już starej i nowej Unii. Nie uspokoiło to manifestujących pod Pałacem Stalina stoczniowców, którzy najlepiej wiedzą, że w Unii obowiązują dwie zasady pomocy publicznej – jedna dla Niemiec Wschodnich, reszta dla całej Europy, i to również tej, która na komunizm zasłużyła mniej niż ojczyzna Joachima Ribbentropa. Pomoc publiczna to nie jedyny przykład praktyk zaprzeczających zasadom solidarności europejskiej. Rząd Tuska nie ma zamiaru tego ani kwestionować, ani zmieniać. 

Dziś w południe zwróciliśmy się do premiera Tuska, by wykorzystał warszawski zjazd eurochadecji by jednak choć trochę zmienić Europę. Zaapelowaliśmy o deklarację solidarności wobec Papieża ze strony europejskich partii chrześcijańsko-demokratycznych, które mogłyby skorzystać z szansy dowodu swego chrześcijańskiego charakteru. 

Powtórzyliśmy również apel do Sejmu, Senatu i polskich ugrupowań parlamentarnych o obronę Papieża. Od Wielkiego Poniedziałku, gdy przedstawiliśmy go po raz pierwszy, minęły trzy tygodnie i jedno posiedzenie Sejmu. Choć w tym czasie Sekretariat Stanu Stolicy Apostolskiej wydał oświadczenie uświadamiające światu, że trwa antypapieska kampania, próbująca zmusić Papieża do niewypowiadania się na kluczowe tematy moralne – Izby naszego Parlamentu milczą. Nas jednak zimna obojętność PO-PiS do milczenia nie zmusi. Newsy starzeją się szybko, ale odpowiedzialność trwa. I potrzebuje swoich rzeczników.

Następna strona »