In ventre


In ventre 20 sty 2009

Jest odpowiedź na nasz Apel o obronę przez PiS praworządności należnej prawom dzieci poczętych. Niestety, nie jest to dobra odpowiedź. W dzisiejszej „Gazecie Wyborczej” (jak się okazuje – mimo sprawy Agaty – PiS nie bojkotuje „Gazety Wyborczej”) Przemysław Gosiewski mówi, że póki nie ma projektu posła Gowina, nie ma się do czego odnosić.” Tak więc – skoro nie ma materii medialno-politycznej – PiS nie będzie się zajmował horrorem zabijania najmniejszych dzieci w polskich laboratoriach, w ramach selekcji in vitro. Gosiewski mówi też jasno, że nie będą się tym zajmować również posłowie PiS, bo nie będzie żadnych ich ani samodzielnych, ani polityczno-ekumenicznych inicjatyw: w PiS nie ma takiego zwyczaju – mówi Przewodniczący – żeby posłowie zgłaszali projekty poza klubem. Jesteśmy uporządkowaną formacją.”

W sprawie Krzysztofa Olewnika PiS pokazał (gratulacje!), że potrafi skutecznie reagować na bezprawie i imposybilizm władzy. Opozycja może być skuteczna, o ile oczywiście tego chce. Oby więc wobec najsłabszych (i najmniej bronionych!) otworzyły się Kolegom oczy. Będziemy o to apelować do skutku.

Jutro (piątek) występuję w TVP-Info po 8.00.

In ventre 19 sty 2009

Nie jest też prawdą, że w Polsce nie ma żadnych przepisów prawa o charakterze bioetycznym. Na pewno można je uzupełniać, bo prawo musi nadążać za rzeczywistością. Warto więc na przykład wprowadzić do polskiego prawa przepisy o ochronie ludzkiego genomu. Ale do wszystkiego, co dotyczy poczętego już życia ludzkiego, stosować należy zasady art. 39 Konstytucji, który mówi, że „nikt nie może być poddany eksperymentom naukowym, w tym medycznym, bez dobrowolnie wyrażonej zgody”, a więc w ogóle wyklucza jakiekolwiek eksperymenty na dzieciach (ze względu na konieczność osobistej deklaracji woli) czy osobach nieświadomych. Czy jednak nie powinni o tym przypominać przede wszystkim ci, którzy – również w świecie katolickim – twierdzili dwa lata temu, że mamy w Polsce dostateczną konstytucyjną ochronę życia poczętego?

Dlatego właśnie zwracałem się do Jarosława Gowina, by kierowana przezeń Komisja najpierw zainteresowała się, w jakim zakresie istniejące prawo chroni życie najmniejszych, i by zajęła się nakłonieniem władz publicznych do wykonywania tego prawa. Bo horrorowi zagłady zarodków w laboratoriach trzeba położyć kres, ale nie przez debaty, tylko przez działania aparatu sprawiedliwości. I to od zaraz, tym bardziej, że u władzy jest partia Jarosława Gowina, więc i jego odpowiedzialność za politykę ministra Ćwiąkalskiego jest większa. Ale i opozycja powinna się zbudzić, tym bardziej, że asystowała w ubiegłym roku przy uchyleniu ochrony prawnej dla kolejnej kategorii dzieci. Taki bowiem był sens tolerancyjnego milczenia o „sprawie Agaty” (czyli najbardziej ponurej aferze obecnych rządów) – w długim wniosku opozycji o votum nieufności dla minister Kopacz. Do działań, które minister zdrowia podjęła w „sprawie Agaty”, tak krytyczna opozycja nie zgłosiła żadnych zastrzeżeń. (Więcej w bieżącym wydaniu „Niedzieli”).

In ventre 16 sty 2009

Prawica Rzeczypospolitej apeluje do władz Prawa i Sprawiedliwości w osobach prezesa Jarosława Kaczyńskiego i przewodniczącego Przemysława Gosiewskiego o przeciwstawienie się propagandzie bezczynności władz publicznych w sprawie ochrony życia ludzi w fazie embrionalnej, niszczonych w laboratoriach zajmujących się zapłodnieniami in vitro. 

Prawo polskie wyraźnie uznaje podmiotowość prawną dziecka poczętego. Mówi o tym Kodeks Rodzinny i Opiekuńczy, Kodeks Cywilny, Kodeks Karny. Wyjątki w ich prawnokarnej ochronie (określone w art. 4a ustawy „o planowaniu rodziny, ochronie płodu ludzkiego i warunkach dopuszczalności przerywania ciąży”) odnoszą się z zasady do niechcianych ciąż naturalnych, a nie do życia świadomie poczętego w ramach medycznego wspomagania ciąży. Żaden z tych „wyjątków” nie dopuszcza zabicia świadomie i celowo poczętego dziecka. Również manipulowanie jego zdrowiem jest wyraźnie sprzeczne z art. 157a Kodeksu Karnego. O tym najlepiej wiedzieć powinni rzecznicy owego „kompromisu życia”.  

Teoria „braku regulacji” jest jedynie nieuczciwym sposobem uzasadnienia bezprawnej praktyki niszczenia życia dzieci poczętych, a utrwalanie tej teorii stało się już zachętą i usprawiedliwieniem dla propozycji totalnie podważających ochronę życia i zdrowia dzieci poczętych „in vitro”. Dalsze milczenie liderów opozycji utrwali zafałszowania prawa i będzie usprawiedliwiać bezczynną obojętność władz publicznych. Widzieliśmy przecież jak bierna postawa opozycji w okresie działań minister Kopacz w sprawie „Agaty” i jej dziecka doprowadziła do praktycznego uchylenia ochrony życia wobec kolejnej kategorii dzieci nienarodzonych (w tym wypadku dzieci będących owocem związków szkolnych par).  

Prawo i Sprawiedliwość, partia która powstała dla przywrócenia praworządności i walki z bezprawiem, powinna niezwłocznie wystąpić przeciw bierności władz publicznych w dziedzinie ochrony życia ludzkiego w najwcześniejszej fazie. Dłużej milczeć nie można. W tej sprawie jak szybciej powinien zabrać głos Sejm wzywając – w formie rezolucji – ministra sprawiedliwości do zagwarantowania praworządności w dziedzinie ochrony praw najsłabszych. W dziedzinie „in vitro” brakuje nie prawa, ale praworządności. 

(-) Marek Jurek, przewodniczący Prawicy Rzeczypospolitej 

(-) Marian Piłka, wiceprzewodniczący Prawicy Rzeczypospolitej

In ventre 12 sty 2009

W wywiadzie z abp. Józefem Michalikiem dzisiejszy „Dziennik” uparcie forsuje tezę o legalności in vitro. Twierdzi, że dziś „in vitro jest dozwolone bez żadnych ograniczeń”. Odwołując się do tego stanu popiera tezę o legalizacji jako warunku jakichkolwiek ograniczeń w realizacji tych praktyk. Kwestia czy pozaustrojowe poczęcie jako takie jest prawnie dozwolone to jedno – nad tym rzeczywiście prawnicy powinni się zastanowić, ale to kwestia czysto abstrakcyjna. Prawo bowiem nie zezwala na konsekwencje in vitro: na zabijanie i narażanie zdrowia i rozwoju poczętych tą drogą dzieci. Polskie prawo wyraźnie zakazuje zabijania dzieci, na których poczęciu nie ciąży zarzut gwałtu, a na nich samych i ich matkach – zarzut choroby. Dziecko poczęte jest podmiotem prawa, cokolwiek o „zygotach” nie wypisywaliby Cezary Michalski z Wandą Nowicką. Podmiotem polskiego prawa jest „dziecko poczęte”, „dziecko już poczęte”, wyraźnie o tym mówi Kodeks Rodzinny i Opiekuńczy, Kodeks Cywilny i Kodeks Karny. W kwestii in vitro zasadniczym problemem jest nie brak prawa, ale brak praworządności.