Propozycja 2009


Polityka and Propozycja 2009 16 gru 2009

W ciągu ostatnich tygodni byliśmy atakowani niezależnie od stanowiska: gdy proponowaliśmy współpracę PiS-Prawica, gdy stwierdziliśmy, że propozycja nie została podjęta. Stwierdziliśmy nie podjęcie inicjatywy porozumienia, bo dialog polityczny polega na interakcji. Ma wymiar reakcji publicznych i kontaktów bezpośrednich: na gest dobrej woli odpowiada się podobnym, zbliżenie stanowisk jest jakąś rękojmią dobrej woli. Jeśli podejmuje się propozycję rozmów -  uzgadnia się ich warunki, ale jeśli przez dłuższy czas nie ma pozytywnego odzewu, jeśli reakcje są przeciwne – odpowiedzialna polityka konkluduje niepowodzenie dialogu.  Znając Jarosława Kaczyńskiego wiedziałem, że z życzliwością u niego ciężko, więc sami otworzyliśmy „kanał kontaktu” już dwa tygodnie temu. Jeden z naszych wiceprezesów skontaktował się z Joachimem Brudzińskim, przekazując mu, że jest upoważniony do przygotowania ewentualnych rozmów. Poseł Brudziński zapowiedział, że oddzwoni, ale przez tydzień nie było żadnej odpowiedzi. W tym czasie pytany wielokrotnie przez dziennikarzy potwierdzałem gotowość współpracy, natomiast wypowiedzi publiczne PiS (jak na przykład wiceprezesa Adama Lipińskiego) były po pierwsze niechętne, po drugie – w ogóle nie odnoszące się do przedmiotu porozumienia. Taka asymetria w polityce nie może trwać długo.  Jarosław Kaczyński, który na sposób wałęsowski chce być „za, a nawet przeciw”, twierdzi, że nie musiał podejmować rozmów, bo nie mogłem – w dość nagłym i niemożliwym terminie – przyjść do wspólnego znajomego na spotkanie, w którym miał brać udział. Spotkania u wspólnych znajomych, wśród innych zaproszonych gości, nie są dwustronnymi rozmowami politycznymi. Nie wiem po co Kaczyński zasłania swą politykę osobami trzecimi? Ale nawet w tym wypadku prezes Kaczyński zapomniał powiedzieć, że dziękując za zaproszenie zaproponowałem naszemu znajomemu inne terminy, w których mogę go odwiedzić, jeśli chciałby się spotkać w takim gronie (ściśle biorąc – zaproponowałem kilka innych terminów, bo do tego zobowiązuje szacunek dla osób i ich czasu). Na to też nie było reakcji. Dlaczego piszę o tym tak szczegółowo? Żeby wyjaśnić, że gotowi byliśmy rozmawiać o rzeczywistej współpracy. Respektując różnicę mandatu Prawicy i PiS. Poszliśmy daleko, ale na tej drodze nie spotkaliśmy nikogo. PiS zapewne będzie za parę miesięcy szermował jednością, gdy będziemy dalej prowadzić naszą samodzielną politykę. Skoro wspólnej nie chciał, najlepiej żeby powiedział to otwarcie.

Polityka and Propozycja 2009 14 gru 2009

Inicjatywę dwupartyjnego porozumienia na prawo od centrum zgłosiliśmy ze względu na poczucie odpowiedzialności za budowanie optymalnej większości wyborczej, zdolnej wspólnie przeciwstawić się nieodpowiedzialnej liberalnej władzy. Takiej większości żadna partia nie zbuduje sama. Skoro trzeba ją budować w Parlamencie, lepiej to robić już w procesie wyborczym.  Ale inicjatywa ta nie została podjęta. Najbardziej kanoniczna dla PiS jest wypowiedź Jarosława Kaczyńskiego, który ciągle nie chce przyjąć do wiadomości istnienia Prawicy Rzeczypospolitej, potwierdzenia przez nas zdolności wyborczej i mandatu społecznego. Jarosław Kaczyński (a za nim cały PiS) mówi o Prawicy jak o partii „odłączonej od PiS”, co ma dziś równie dużo sensu jak mówienie o PiS jako o partii odłączonej od AWS. Ze swej strony, kierując się solidarnością narodową, powtórzę po raz setny, że szanujemy mandat społeczny radykalnej centroprawicy – ale domagamy się szacunku dla zobowiązań dobra wspólnego, o których przypominamy, i dla naszych wyborców, bez których PiS nie zdobyłby władzy cztery lata temu i dziś nie byłby tym czym jest.  Ruch chrześcijańsko-konserwatywny musi pozostać samodzielny. To nie separatyzm, bo nie tylko jesteśmy otwarci na współpracę, ale zawsze wyrażamy uznanie dla każdego aktu politycznego realizującego interes publiczny. Samodzielność ideowej prawicy to nakaz racji, które prezentujemy, a czego najoczywistszym praktycznym dowodem jest kompletny pasywizm posłów PiS. Lizbona to tylko jeden, ale zasadniczy przykład: żaden z „prawicowych posłów PiS” nie tylko nie próbował nakłonić swojej partii do niezawierania tego – degradującego Polskę i deformującego współpracę europejską – traktatu, nie tylko nie domagał się jego lepszego tekstu albo politycznej rekompensaty dla naszego kraju w innych dziedzinach, ale żaden z nich nawet nie domagał odroczenia ratyfikacji wiosną ubiegłego roku. Jedyne co robią przedstawiciele starannie wyszukiwanej przez entuzjastów PiS „frakcji konserwatywnej” to mrugają do wyborców („manifestują swoje zdanie”), ale dopiero wtedy gdy kierownictwo ich partii załatwi swoje interesy z Platformą Obywatelską. I to też nie dotyczy wszystkich – bo najbardziej lansowani „konserwatyści” (jak Arkadiusz Mularczyk) głosowali za Lizboną razem z PO. To nie krytyka (bo tę prezentowałem gdzie indziej). To polityczny fakt. Fakt, który nas zobowiązuje do robienia tego, czego nie zrobią za nas inni.

Polityka and Propozycja 2009 30 lis 2009

Ruszam w kolejną trasę – dziś zaczynając od Siedlec. Tymczasem jeden z prywatnych Korespondentów pisze do mnie: „z ogromnym zdziwieniem i zaskoczeniem dowiedziałem się jakoby zamierzał Pan powrócić na łono PiS-u czy też może przeprowadzić połączenie partii”. Choć nie są przeważające – podobne wypowiedzi można znaleźć również wśród komentarzy blogowych.    Dlatego przed wyjazdem muszę prosić Wszystkich Komentatorów: słuchajcie tego, co mówimy w mediach, czytajcie co piszemy i (!) nie powtarzajcie opinii niedorzecznych. Po ostatnich wyborach Prawica jest piątą partią w Polsce, w sondażach prezydenckich nasze poparcie jest co najmniej podobne jak kandydatów PSL (Pawlak, Kalinowski) i oficjalnego SLD (Szmajdziński, Napieralski). W wyborach uzupełniających na Podkarpaciu w ubiegłym roku mieliśmy wynik lepszy od SLD nie półtora raza, ani nie dwa razy – ale cztery razy (a to już wykracza poza specyfikę regionu). Zdobyliśmy połowę głosów kandydata koalicji rządowej PO-PSL (a to teren PSL). I nie dwa, ani trzy, ale szczęść razy więcej od przypominanego ostatnio w sondażach Andrzeja Leppera.    To wszystko wiąże się z odpowiedzialnością. Bo poparcie społeczne to konkretne zobowiązanie. I dlatego uważamy za swój obowiązek przed podjęciem strategicznych decyzji politycznych – podjęcie prób porozumień z tymi, którzy mimo zasadniczych różnic – stoją najbliżej.    Nieprecyzyjny jest również komentarz „Rzeczpospolitej”. Nie szukamy żadnej „autonomii” wobec innych partii. Jeteśmy samodzielną partią. Potrzebną Polsce i zdolną do normalnej współpracy politycznej z innymi ugrupowaniami.

Polityka and Propozycja 2009 28 lis 2009

W czasie moich podróży nie napisałem o pewnym bardzo ważnym dla Prawicy, choć bardzo lokalnym wydarzeniu. W uzupełniających wyborach na wójta Rzeczniowa na południowym Mazowszu wygrał popierany przez nas kandydat, pan Karol Burek, który zdecydowanie pokonał kandydatkę rządową, urzędującą komisaryczną wójt. Rzeczniów pokazuje, że mobilizacja społeczna może powodować autentyczne polityczne zmiany. A dla nas sukces wójta Burka to realna nagroda za zaangażowanie w Rzeczniowie Lucyny Wiśniewskiej, naszej liderki na południowym Mazowszu, Piotra Strzembosza, i moje własne. W Radomiu, gdzie działa dr Lucyna Wiśniewska, w ostatnich wyborach europejskich przekroczyliśmy próg pięcioprocentowy, a sama Pani Lucyna zdobyła drugi wynik wśród wszystkich kandydatów. Natomiast gdy doszło do rozmów na temat przyszłych wyborów samorządowych między Prawicą a PiS, poseł Marek Suski, odrzucając naszą propozycję dwupartyjnej koalicji, zaproponował działaczom Prawicy start na listach PiS i wstąpienie po wyborach do Klubu PiS. Piszę o tym w kontekście pytań o możliwość współpracy naszych partii. Jesteśmy gotowi do współpracy dwustronnej; współpraca jest lepsza od kwestionowania wagi swoich mandatów, które po prostu należy wzajemnie uznać. Natomiast pomysły takie, jak te wysunięte przez posła Suskiego, są jedynie dowodem niezdolności wielu polityków radykalnej centro-prawicy do myślenia w kategoriach jedności. A Prawicę Rzeczypospolitej założyliśmy właśnie po to, by tego rodzaju nastawieniom przeciwstawić politykę solidarności i odpowiedzialności.

Polityka and Propozycja 2009 27 lis 2009

Kolejną sensacją dnia stała się zdawkowa wypowiedź Jarosława Kaczyńskiego na temat potrzeby rozmów politycznych z przywódcami Prawicy Rzeczypospolitej i Polski Plus. Dzień wcześniej w TV Trwam sam mówiłem o potrzebie takich rozmów, podobnie jak jeszcze wcześniej w mojej książce i w wywiadach, w których systematycznie powtarzałem, że minął czas bezwarunkowego poparcia katolickiego dla PiS, czas na warunkową współpracę. Nie doczytał się tego Jerzy Robert Nowak. Bo problemem takiej współpracy od początku było monopolistyczne nastawienie PiS i jego zwolenników. My szanujemy mandat radykalnej centro-prawicy, w imię prawdy i interesu publicznego nie zgadzamy się jedynie by „pastiszowy konserwatyzm” (określenie Jadwigi Staniszkis) zastąpił i wyeliminował realną politykę chrześcijańsko-konserwatywną: zaangażowanie na rzecz cywilizacji życia, praw rodziny, polską politykę europejską budującą silną opinię chrześcijańską w Europie.W ciągu najbliższych kilkunastu miesięcy odbędą się potrójne wybory: samorządowe, prezydenckie i parlamentarne. Prawica Rzeczypospolitej jest gotowa do samodzielnego w nich startu, jak do tej pory. To nasz podstawowy kierunek pracy, bo tylko mandat wyraźnie potwierdzony przez wyborców jest naprawdę silny. Natomiast dążąc do zbudowania optymalnej większości społecznej – jesteśmy też gotowi do porozumień z partnerami zdolnymi do współpracy na rzecz uzgodnionych celów narodowych oraz na zasadach szacunku i wzajemności w kwestiach odrębnych. Taka gotowość to dla nas kwestia solidarności i odpowiedzialności narodowej. Znamy zakres naszego mandatu, ale po dwóch latach pracy możemy powiedzieć, że reprezentujemy Polaków, bez których niemożliwe byłoby zwycięstwo PiS nad PO przed czterema laty. A czy PiS jest gotów do takiej współpracy? Sprawa nie jest prosta, nie tylko ze względów znanych i oczywistych (brak zaangażowania PiS w sprawach cywilizacji życia, traktat lizboński, dwuznaczne stanowisko w sprawie zachowania narodowej waluty, obrona państwa partyjnego, współpraca z postkomunistami w mediach publicznych, mieszanina imposybilizmu i tromtadracji w polityce europejskiej), ale również najbardziej bieżących, skoro redaktorem polityki społecznej PiS ma być Joanna Kluzik-Rostkowska (według własnej deklaracji – znacznie dalej od prawicy niż Gowin).Kwestią podstawową jest samodzielność Prawicy Rzeczypospolitej jako gwaranta polityki chrześcijańsko-konserwatywnej. Zdolność PiS do podjęcia rzeczywiście partnerskiej współpracy – to dla partii Jarosława Kaczyńskiego sprawdzian, który pokaże czy PiS może działać w warunkach jedności prawicy, czy tylko – eliminacji prawicy.