Bogusław skierował do mnie wszelkie możliwe pretensje, zamiast napisać jasno, czy należy okazywać szacunek legalnej władzy swoich przeciwników politycznych czy nie. Zresztą również kilku innych Czytelników przekonuje mnie, że PO w swej polityce postępowała często nie fair. Do tego naprawdę mnie nie trzeba przekonywać, bo ja sam byłem przez tę partię, kierując Izbą, wielokrotnie niesprawiedliwie atakowany. Ale nie znajduję w tym powodu do zachowywania się tak, jakby ich władza była moralną uzurpacją.
Są sytuacje, gdy również władzy wybranej należy przypomnieć, że prawidłowa desygnacja to jeszcze nie wszystko w państwie prawa. I że wybór może dać władzę i mandat prawny, ale niekoniecznie moralny. Sam wobec prezydenta Kwaśniewskiego zachowywałem się z największą rezerwą. Ale on zdobył swą władzę dzięki nienaprawieniu oczywistych krzywd narodu z czasów PRL, poprzez odwoływanie się do mentalności PRL-owskiej (słynne „Wróć komuno!” na jego wiecach’95) i wreszcie naruszył prawa podstawowe Rzeczypospolitej, o czym pisałem. Niczego takiego właśnie (a nie niczego przeciw czy wbrew PiS albo Prawicy!) Tusk nie zrobił.
Poza tym dobre obyczaje mają po prostu dydaktyczną funkcję społeczną – one również budują i naprawiają Państwo.