Trybunał Konstytucyjny


Polityka and Prawa człowieka and Trybunał Konstytucyjny 23 lut 2010

Jutro Trybunał Konstytucyjny ma dokonać ostatecznej oceny zmniejszenia ubeckich przywilejów emerytalnych. Na pierwszym posiedzeniu Trybunał nie był w stanie podjąć w tej sprawie żadnej decyzji, ponieważ połowa sędziów uznawała, że pieniądze pobierane za działalność w bandach UB-SB to prawa słusznie nabyte. Ustawa zmniejszająca te przywileje idzie i tak znacznie bliżej, niż założenia projektowanej przeze mnie (jeszcze gdy byłem wiceprezesem PiS) ustawy antyubeckiej. Zakładała nałożenie na wszystkich, którzy działali w UB-SB, obowiązku złożenia pełnego zeznania Prokuraturze IPN na temat całej posiadanej wiedzy na temat działalności aparatu bezpieczeństwa PRL (łącznie z ujawnieniem własnej agentury), pod rygorami odpowiedzialności karnej. Zakładała także uznanie działalności UB-SB za skierowaną przeciw niepodległości Polski i zniesienie jakichkolwiek uzurpowanych na tej podstawie „praw”. 

Jutro od sędziów Trybunału Konstytucyjnego dowiemy się nie tylko co będzie z przywilejami ubeckimi, ale czym w świetle Konstytucji z RP 1997 był PRL w swych najbardziej antypolskich funkcjach. Poprzednie posiedzenie jasno pokazało jak niejasne jest stanowisko Konstytucji w tej kwestii. Teraz więc Trybunał Konstytucyjny nie tylko osądzi przywileje ubeckie, zweryfikuje również doktrynę państwową zawartą w obecnej ustawie zasadniczej.

Trybunał Konstytucyjny 30 gru 2007

Wyrok Trybunału o nierozstrzyganiu zgodności z Konstytucją działalności Samoobrony wywołał powszechną konsternację. Jednak są również prawnicy, którzy go bronią. I tak na przykład Ryszard Piotrowski, konstytucjonalista, twierdzi, że dyskontynuacja stanowi powszechną zasadę konstytucyjną. Mam wrażenie, że dr Piotrowski nie przeczytał uzasadnienia wyroku, którego broni. Sędziowie Trybunału sami przyznają, że nierozpatrywanie wniosków marszałków Sejmu po zamknięciu kadencji, w której pełnili swe funkcje, stanowi inwencję wyprowadzoną w tym właśnie wyroku, przez analogię z dyskontynuacją procesu ustawodawczego i towarzyszących mu wniosków poselskich do Trybunału. 

Czasami mam wrażenie, że władza ekspertów polega nie tyle na ich wiedzy, co na niewiedzy tych, do których adresują swoje ekspertyzy.

Trybunał Konstytucyjny 29 gru 2007

Dowiedziałem się dziś, że Trybunał Konstytucyjny już dwa tygodnie temu po cichu zamknął sprawę zgodności z Konstytucją wekslowych praktyk Samoobrony. Opinia publiczna dowie się o tym dopiero teraz, bo dopiero po publikacjach w „Dzienniku” na temat sprawy rzecznik Trybunału poinformował, że sprawy już nie ma. O tej decyzji nie wiedział również marszałek Komorowski. 

Szczęście w nieszczęściu: Trybunał sformułował zasadę dyskontynuacji wniosków marszałkowskich, więc w ogóle nie odniósł się merytorycznie do sprawy. Lepsze to niż otwarta lub milcząca zgoda na zamianę partii politycznych w przedsiębiorstwa wyborcze, pomagające chętnym w karierach, w zamian za polityczną dyspozycyjność pod sankcją wywłaszczenia (bo tak należy traktować uruchomienie „zwrotu” ok. pół miliona złotych). Takim praktykom nie mogłem jako marszałek Sejmu przyglądać się biernie, bo jest to sprzeczne nie tylko ze zdrowym zmysłem państwa, ale z takimi wyraźnie sformułowanymi zasadami konstytucyjnymi jak dobrowolność partii politycznych, ich obywatelski charakter i cel, jakim jest umożliwianie Polakom kształtowania polityki państwa (wszystkie zawarte w art. 11.1), a także wolność mandatu poselskiego (art. 104.1). 

Samą zasadę „dyskontynuacji” (czyli nieaktualności skargi po zakończeniu kadencji Sejmu) Trybunał wyprowadził przez analogię z zamykaniem przez Sejm prac ustawodawczych wraz z zakończeniem kadencji. Ani zasada ta nie jest absolutna, ani analogia nie jest przekonująca. Marszałek Sejmu ma prawo zwracać się do Trybunału w sprawie zgodności z Konstytucją celów lub działalności partii politycznych (art. 188.4) na podstawie bezpośrednio przysługujących mu uprawnień konstytucyjnych, niezależnie od podobnych działań grup posłów. A Trybunał nie powinien uchylać się od zajęcia stanowiska tam, gdzie zagrożone są wolności powierzone jego pieczy. 

Wygląda jednak na to, że Trybunał tą sprawą tak się zajmował, że w końcu zajmować się przestał. Nie zdołał jej rozpatrzyć ani przez osiem miesięcy przed decyzją o skróceniu kadencji, ani nawet po tej decyzji, przez dwa ostatnie miesiące, kiedy kadencja jeszcze trwała. Aż w końcu doczekał się sytuacji, w której w pełnym składzie mógł ogłosić, że sprawa jest nieaktualna. Ciekawe kwestie kontynuacji i dyskontynuacji okazały się znacznie ważniejsze od pytania, czy partie polityczne, które zapewnić mają działanie demokracji, nie zamieniły się w prywatne przedsiębiorstwa do robienia polityków.

Trybunał Konstytucyjny 21 gru 2007

Platforma Obywatelska wprowadziła do Trybunału Konstytucyjnego profesora Andrzeja Rzeplińskiego. Profesor Rzepliński w zeszłorocznym wywiadzie dla „Dziennika” uznał, że odmawianie homoseksualistom „małżeństw” w warszawskich ambasadach państw, które zalegalizowały takie zjawisko – jest łamaniem praw człowieka. Uznanie „małżeństw homoseksualnych” za prawa człowieka to nawet więcej niż propozycja wprowadzenia ich w ustawodawstwie. PO rozważa ratyfikację Karty Praw. Ale obawiam się, że w rękach Andrzeja Rzeplińskiego norma art. 21 Karty już dziś – jako argument doktrynalny – może być instrumentem dezorganizacji naszego prawodawstwa.

Filisterstwo Platformy robi wrażenie. Nieważne są poglądy, ważne co ludzie powiedzą; a ludzie z towarzystwa mówią, że Rzepliński to autorytet. Cezary Grabarczyk zapytany w Sejmie przez Artura Zawiszę o wypowiedzi profesora Rzeplińskiego odpowiedział, że Platforma nie popiera małżeństw homoseksualnych. Tylko co z tego wynika? W wypadku ponadpartyjnego Trybunału to nie kandydat ma poglądy partii, tylko partia ma poglądy kandydata. Wybór Andrzeja Rzeplińskiego to jeden z największych aktów nieodpowiedzialności w naszym życiu politycznym.