Wybory europejskie


Wybory europejskie 8 cze 2009

Poparcie, które uzyskaliśmy w tych wyborach, mówi jasno, że Prawica Rzeczypospolitej ma silny i realny mandat społeczny. Poparły nas dziesiątki tysięcy Polek i Polaków. Wróżono, że nie wystartujemy w wyborach, potem, że będziemy mieli słabiutki wynik.

Owszem, ciągle niełatwo jest walczyć z partiami finansowanymi przez państwo. Ale oni, żeby powiększyć swój wynik o każde dziesięć tysięcy głosów, wydają niewiarygodne pieniądze. Nas poparli ludzie pracujący z przekonania. Ale nie była to jedyna przeszkoda.Sondaże cały czas ukrywały poparcie dla Prawicy. Jedynie badania robione dla „Dziennika” i Polsat News pokazywały od początku nasze 2 % poparcie. Wyborcy mieli prawo sądzić, że nie mamy żadnego. Na tym kłamstwie budowano propagandę „nie mają szans”.   

Gdy po kampanii prawyborczej w Opocznie przyjechałem w sobotę tydzień temu do TVN-24 na rozmowę z panem Wierzejskim z Libertasa – Anna Jędrzejowska powitała mnie pytaniem jak się czuję z zerowym poparciem. Następnego dnia w prawyborach dostaliśmy 4 % i szóste miejsce (czyli takie jak wczoraj, w wyborach realnych). 

Jesteśmy dziś piątą partią w Polsce (lista Rosatiego, która nas wyprzedziła o pół procenta, to koalicja trzech partii). Tę pozycję trzeba będzie potwierdzić, umocnić i poprawić. Dziś bilansujemy wybory, a jutro zaczynamy przygotowywać samorządową kampanię wyborczą Prawicy Rzeczypospolitej.  

Wybory europejskie 5 cze 2009

Nie napisałem jeszcze, że wygraliśmy łącznie trzy procesy wyborcze wytoczone nam przez działaczy homoseksualnych. Obroniliśmy wolność słowa – prawo do wypowiadania poglądów opartych na Dekalogu i do krytyki roszczeń politycznego ruchu homoseksualnego. Dlaczego środowiska te wzięły na cel Prawicę Rzeczypospolitej? Bo bronimy wychowawczych praw rodziców, normalnego wychowania w szkołach, prawodawstwa rodzinnego, wolności opinii chrześcijańskiej. Gdyby inni występowali tak samo – też byliby atakowani, ale nie są. Dla nas ataki te stały się okazją do skutecznej obrony wolności opinii chrześcijańskiej, a inni skutecznie zeszli z linii konfrontacji. 

Wystąpiłem dziś w TVP Info w debacie z Michałem Kamińskim i z Eugeniuszem Kłopotkiem. Rozpoczęcie programu opóźniono o przeszło kwadrans, bo trwała prasowa konferencja Libertasa. Na naszej konferencji kończącej kampanię nie pojawił się żaden dziennikarz TVP, nie mówiąc o kamerze. Jak można walczyć tak niegodnie? 

Wieczorem natomiast w debacie w TV Łódź wystąpił Paweł Kwaśniak, lider naszych struktur na Ziemi Nadpilickiej. Po wystąpieniach Pawła, w sms-owej sondzie Prawica zajęła czwarte miejsce, przed PSL-em. 

Kampania się kończy. Jej sukcesy to skuteczna obrona wolności słowa czy nakłonienie Prezydenta i premiera do podjęcia sprawy wyrównania dopłat bezpośrednich dla polskich rolników. Czekamy na wynik – ale największy sukces w rozwoju naszego ruchu to bezinteresowne zaangażowanie setek ludzi w naszą kampanię. Na czele z Wojciechem Cejrowskim. Wszystkim tą drogą dziękuję.

Wybory europejskie 5 cze 2009

Dzisiejszy sondaż „Dziennika” i Polsat News (na największej próbie z dotychczasowych) daje nam piąte miejsce, za parlamentarnymi, ale wyraźnie przed wszystkimi kolejnymi partiami. Wprawdzie wynik to niespełna 3 %, ale tej szansy nie można zmarnować. Bo ten sondaż – wbrew czarnej propagandzie – pokazuje, że mamy szanse i to większe od wszystkich innych ugrupowań spoza oficjalnej czwórki. Gdzie byśmy byli, gdyby zamiast propagandowego „nie mają szans” – uczciwi komentatorzy mówili choćby „mają szanse, choć nie mają pewności”? 

Szansa jest i nie można jej zmarnować. Nasz sukces może zmienić sytuację w polskiej polityce. Partie dominujące będą musiały zajmować stanowisko wobec spraw, które chcą omijać. Czy będzie chodzić o obronę Papieża czy o europeizację niemieckiego przywileju pomocy publicznej – będą musiały zająć stanowisko. Bo odważna polityka odwołująca się do narodowego consensusu, do wartości szeroko akceptowanych społecznie – musi być skuteczna; a to jest właśnie nasza strategia. 

Chodzi więc nie o pozycję jednej partii – ale o nasz główny cel: zmianę polskiej polityki. Jak mówi nasz program – o silną Polskę dla cywilizacji życia. O Polskę opierającą się o silną opinię chrześcijańską w Europie. Jest tylko jeden niezbędny warunek powodzenia naszej polityki – nasza solidarność; solidarność, która jest najpewniejszą rękojmią skuteczności. Zwyciężą ci, którzy pójdą głosować.

Prawa człowieka and Wybory europejskie 3 cze 2009

Dziś aż dwa procesy o wolność słowa.  

W Katowicach wytoczony przez Alicję Tysiąc ks. Markowi Gancarczykowi, redaktorowi „Gościa Niedzielnego”. Ksiądz Marek jest oskarżony o naruszenie „czci, dobrego imienia oraz prywatności” Pani Tysiąc. Jego wina polega po prostu na tym, że pisał o sprawie procesów wytaczanych przez Panią Tysiąc w sprawie nieopuszczenia w Polsce do pozbawienia życia jej nienarodzonego, a dziś żyjącego, dziecka. Gdy pozwoliła mediom użyć swego życia osobistego do proaborcyjnej kampanii – jej prywatność nie była naruszona. Co więcej – sprawa stała się najdosłowniej publiczna gdy Pani Tysiąc doprowadziła do wyroku przeciw Polsce w Europejskim Trybunale Praw Człowieka. Gdy zajął w tej sprawie stanowisko katolicki tygodnik – Pani Tysiąc przypomniała sobie i o prywatności, i o granicach wolności. 

W Warszawie proces wytoczony przez Krystiana Legierskiego Prawicy Rzeczypospolitej o to, że na małym spotkaniu wyborczym w Kartuzach nasi kandydaci stwierdzili, że homoseksualizm jest chorobą. Ta sprawa jest o tyle ciekawa, że dotyczy nie tyle deklaracji, co sądów wypowiedzianych po prostu w rozmowie (rzecz jest do obejrzenia na YouTubie) na małym spotkaniu. Co więcej – nasi kandydaci odpowiadali na pytania i opinie uporczywie przedstawiane przez jedną z uczestniczek spotkania, bardzo polemiczną wobec Prawicy. Dziś rzecznicy otwartego społeczeństwa przypominają nam o obowiązku milczenia. Jak widać – niedługo upomnieć się będzie trzeba już nie o wolności wypowiedzi, ale o prawo do rozmowy w ogóle. 

Toczy się walka o wartości naszej cywilizacji i ustrojową orientację naszego państwa. Prawica Rzeczypospolitej jest na pierwszej linii tej walki. A politycy PO-PiS zajmują się sobą…

Wybory europejskie 30 maj 2009

Polityka uprawiana serio bywa sportem ekstremalnym. Za głoszenie swoich poglądów, jeśli są sprzeczne z poglądami głównych partii (lub przynajmniej głównej partii w mediach) można stracić pracę. TVP, a potem Polskie Radio, zawiesiły programy Wojciecha Cejrowskiego, ponieważ udzielił mi publicznego poparcia w wyborach. Powodem mają być standardy dziennikarskie, chociaż Cejrowski nie jest ani dziennikarzem informacyjnym, ani etatowym pracownikiem państwowych RTV, ani dziennikarzem w ogóle. Jest podróżnikiem, pisarzem i niezależnym autorem programów rozrywkowych. Gdyby chcieć zastosować podobne standardy wobec innych publicystów czy twórców, należałoby odebrać prawo występów publicznych wszystkim, którzy otwarcie mówią na kogo głosowali lub będą głosować. Sprawa Wojciecha Cejrowskiego pokazuje jednak problem daleko sięgający poza mokotowskie siedziby TVP i PR. Jeżdżę sporo po Polsce i słyszę, że ludzie znowu się boją. Boją się władzy, boją się zaangażowania, boją się o pracę. Paradoks polega na tym, że „Libertas” to (z desygnacji mediów) oficjalna opozycja państwa PO-PiS. Jaka demokracja – taka wolność.

Euro and Polityka and Wybory europejskie 23 maj 2009

W odróżnieniu od naszych libertarian rozmyślających jak urządzić gospodarkę i zlikwidować państwo na planecie Corvinii – my myślimy o tym, jak pracować dla dobra Polski w świecie realnym. 

Dlatego ucieszyłem się, gdy prezydent Kaczyński podniósł sprawę pełnych dopłat bezpośrednich dla polskich rolników, zaznaczając w poprzednim felietonie, że chwaląc deklarację intencji, oczekuję czynów na Radzie Europejskiej. Niestety, w sejmowym orędziu Prezydent nie tylko nie zwrócił się do rządu o wprowadzenie postulatu pełnych dopłat rolnych na szczyt międzyrządowy – ale w ogóle niczego nie mówił o rolnictwie. To dobra lekcja na temat różnicy między wyborami a polityką, a jednocześnie ważne potwierdzenie potrzeby polityki Prawicy Rzeczypospolitej. My bowiem traktujemy serio to, co inni mówią na pokaz; i mówimy „sprawdzam!”.  

A wracając do sfery intencji – Prezydent mówił rzeczy w 80 % słuszne: o potrzebie uproszczenia procedur pozyskiwania środków unijnych, o pożytkach zachowania narodowej waluty, o potrzebie ochrony poziomu życia Polaków. Jednak oprócz (słusznego!) postulatu obniżenia VAT zabrakło innych konkretów. Prezydent nic nie powiedział o konieczności obniżenia podatków dla rodzin wychowujących dzieci. Mówiąc o złotym i euro – relacjonował fakty, ale nie padła żadna jasna deklaracja przeciw zmianom Konstytucji likwidującym narodową politykę pieniężną. A tego właśnie należy oczekiwać od tych, którzy mówią o obronie złotego.

Euro and Traktat Reformujący and Wybory europejskie 2 maj 2009

Pan Kazimierz z Wielkopolski przeżywa jako tragedię, że wyborcy przeciwni Traktatowi Lizbońskiemu i euro muszą wybierać między Prawicą Rzeczypospolitej, PiS i Libertas. Muszę więc przypomnieć Panu, Panie Kazimierzu, że to rząd Jarosława Kaczyńskiego zawarł traktat lizboński – mimo polityki prowadzonej do wiosny’2007 (czyli do konferencji berlińskiej) i krytyki jego założeń we wcześniejszym oficjalnym programie Prawa i Sprawiedliwości. PiS przygotowując się do zawarcia traktatu głosował przeciw zobowiązaniu rządu do upomnienia się o potwierdzenie w traktacie szacunku Unii dla wartości chrześcijańskich. Również PiS wspólnie z PO przegłosował w Sejmie ustawę o ratyfikacji traktatu lizbońskiego. Czy prof. Jacyna-Onyszkiewicz obiecuje skutecznie zmienić politykę Jarosława Kaczyńskiego?

Przywódca Libertas, Declan Ganley, jest zwolennikiem euro – o czym zapewniał mnie w rozmowie pół roku temu (pisałem o tym 24 września). Nie słyszałem nic o tym, że Anna Sobecka odwiodła go od tych poglądów. Programem Ganleya jest wzmocnienie Unii Europejskiej przez wzmocnienie jej demokratycznych instytucji, przede wszystkim Parlamentu Europejskiego. Tego samego Parlamentu, który odmówił powołania do Komisji Europejskiej Rocco Buttiglione, a we wrześniu ubiegłego roku formalnie potępił Kościół Katolicki. Ganley chce nowej konstytucji europejskiej, w której pozycja Parlamentu („demokratyczna kontrola”) będzie silniejsza, kosztem organów międzyrządowych i delegowanych przez państwa narodowe.    

Prawica Rzeczypospolitej walczy o zbudowanie polskiej polityki europejskiej, działającej na rzecz silnej opinii chrześcijańskiej w Europie i kierującej się zasadą: tyle wspólnych instytucji i kompetencji, ile wspólnych wartości i interesów. Dla nas miarą polityki europejskiej są wartości chrześcijańskie oraz interesy Polski i Europy środkowej – dla Ganleya demokratyczne nastroje Niemców, Holendrów, Francuzów.  

Na pytanie Pana Kazimierza odpowiedź jest prosta: wyborca chcący naprawdę głosować przeciw traktatowi lizbońskiemu, za zachowaniem polskiej waluty i polityki pieniężnej – powinien głosować na Prawicę Rzeczypospolitej.

Blog and Wybory europejskie 1 maj 2009

Tytuł jest oczywiście uproszczony, bo Unia Europejska to nie cała Europa. Uprościłem go jednak świadomie, bo nie sposób dziś poważnie rozmawiać o Europie – pomijając fakt Unii Europejskiej. Pięć lat temu przed referendum stanęliśmy przed poważnym dylematem. Z jednej strony ryzyko politycznej i gospodarczej izolacji, z drugiej – unia polityczna z państwami i na zasadach, które odrzucają podstawowe wartości cywilizacji chrześcijańskiej. Dla sił myślących w kategoriach polskiej racji stanu dylemat był bardzo poważny, dla zwalczających się populizmów – euromanii i eurofobii – dylematu nie było w ogóle. Nasze chrześcijańsko-konserwatywne środowisko głosowało na „nie”, wyrażając tym dezaprobatę dla moralno-cywilizacyjnej dezorientacji Unii Europejskiej, nie ukrywając jednocześnie, że polityczna czy gospodarcza jedność narodów Europy jest wartością. 

Referendum rozstrzygnęło o naszym udziale w Unii, a tym samym wyznaczyło kierunek i ramy polityki polskiej. Od sprzeciwu wobec Europy lekceważącej wspólne wartości i solidarystyczną powinność promocji praw i interesów swoich krajów – trzeba było przejść do egzekucji tych zasad, walki o ich obowiązywalność w ramach współpracy europejskiej. 

Dzisiejsza Europa jest bowiem daleka od kierowania się solidarnością narodów. Znakiem tego jest nie tylko niechęć do chrześcijaństwa, przekraczająca niekiedy granice wrogości (co tak trafnie i bezstronnie opisał Joseph Weiler). Problemem jest i to, że Unia używa swej władzy przeciw tak oczywistym sprawom jak potrzeba społeczno-gospodarczej rekonstrukcji Europy środkowej (co pokazała sprawa polskich stoczni) czy dekomunizacja, czego ostatnim przejawem był skandaliczny wyrok Europejskiego Trybunału Sprawiedliwości w obronie „praw” polskich sędziów, którzy pracowali dla SB. 

Solidarność europejska pozostaje ciągle zadaniem, które wymaga aktywnej i odważnej opozycji wobec kierunku polityki, który dziś dominuje w Unii. Opozycji w interesie Polski i narodów Europy w ogóle.

Wybory europejskie 29 kwi 2009

Prowadzimy ją na rzecz polskiej polityki europejskiej. Możemy zmieniać Polskę i Polska może zmieniać Europę. Żeby zrealizować dobro wspólne Polski – musimy pracować na rzecz Europy szanującej życie chrześcijańskie, otwartej na wartości cywilizacji życia i praw rodziny. Dla Polski są one już dziś realnym programem politycznym, w Europie musimy zbudować na ich rzecz świadomą swoich powinności i praw chrześcijańską opinię. 

Gdy przystępowaliśmy do pierwszego etapu kampanii – nasi oponenci uparcie powtarzali – „nie wystąpią w wyborach, nie zbiorą podpisów”. Z charakterystyczną dla cyników naiwnością nie docenili siły zasad, poświęcenia i dobrej woli ludzi. Oddali nam jedną przysługę – odciągnęli od naszej listy polityków chcących traktować ją jako prywatną katapultę wyborczą. Bóg nam pomógł i dzięki pracy setek działaczy i sympatyków Prawica Rzeczypospolitej jest wśród dziesięciu partii podejmujących ogólnopolską kampanię wyborczą. Przed nami decydujące czterdzieści dni. Zapraszamy wszystkich Przyjaciół do wspólnej pracy – aby budować siłę opinii chrześcijańskiej, dać autentyczny wybór Polakom i udowodnić, że przekonania mogą naprawdę liczyć się w polityce.